Heretyckie media i skandale w Kościele

Dariusz Piórkowski SJ
(fot. Michael Wende / Shutterstock.com)

W naszych czasach "wspomagającą" Kościół funkcję heretyków przejęły częściowo niektóre media. Głównie niekatolickie. Bo jeśli Kościół pod wpływem różnych publikacji decyduje się na działania, do których te media często słusznie prowokują, to znaczy, że rozpoznaje w nich głos Boga.

 

Abp Stanisław Gądecki zareagował publicznie na materiał dotyczący księdza skazanego za pedofilię, który 9 stycznia zamieściła "Gazeta Wyborcza". Trzeźwo i zdecydowanie wezwał generała Towarzystwa Chrystusowego do podjęcia odpowiednich kroków, by nie tylko ukrócić zgorszenie, ale też chronić kolejne potencjalne ofiary. To słuszna reakcja. Dlaczego jednak doszło do tego dopiero po ujawnieniu sprawy przez świecką gazetę, nie postrzeganą bynajmniej jako sprzyjającą Kościołowi?

 

Wiemy z historii, że Kościół hierarchiczny często działał dopiero w odpowiedzi na pisma i działania heretyków. Tak było, przykładowo, z wykrystalizowaniem się dogmatu chrystologicznego, że Jezus był prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. Bez gnostyków, arian i monofizytów, określenie przez Kościół tożsamości Jezusa zapewne potrwałoby znacznie dłużej. Nie zwołano by również Soboru Trydenckiego w takim trybie, gdyby nie wystąpienie Marcina Lutra i późniejszych reformatorów. Dzisiaj nie świętowalibyśmy niektórych uroczystości, gdyby nie rozmaici odstępcy od wiary. Nie byłoby Epifanii, nie byłoby Bożego Ciała, czy nawet Chrystusa Króla w takiej formie jak dzisiaj. W jakim więc sensie także heretycy mieszczą się w planach Bożych, skoro motywują Kościół do myślenia, reakcji i podejmowania różnych działań? Czy i oni nie są jakimś paradoksalnym darem Boga dla Kościoła?

 

Mam wrażenie, że w naszych czasach tę zadziwiającą rolę heretyków przejęły częściowo niektóre media. Oczywiście niekatolickie. Bo jeśli Kościół pod wpływem różnych artykułów i publikacji decyduje się na działania, do których te media często słusznie prowokują, to znaczy, że rozpoznaje w nich głos Boga.Taką intencję należy z góry zakładać, bo tylko cynizm nakazywałby sądzić, że chodzi w tym o to, by zrobić coś dla świętego spokoju czy wyciszenia sprawy. Tym samym Kościół hierarchiczny uznaje, nawet jeśli tylko pośrednio i niechętnie, że także media wrogie Kościołowi stają się czasem narzędziem Opatrzności działającej w historii. Ale trzeba też powiedzieć, że ta "wrogość" mediów raczej wychodzi nieraz Kościołowi na dobre, bo zapobiega dalszej eskalacji jakiegoś zła albo zmusza do zajęcia bardziej zdecydowanego stanowiska w jakiejś ważnej sprawie.

 

Czy to więc źle, że często gasi się pożar dopiero wtedy, gdy ktoś "z zewnątrz" o tym poinformuje lub gdy ogień jest na tyle blisko, że nie można pozostawać niewzruszonym? Myślę, że nie. Czasem, niestety, inaczej się nie da. Podobnie jak Ateny potrzebowały Sokratesa, którego Platon porównał do gza nękającego miasto, tak Kościół potrzebuje "motywacji" z zewnątrz, by podjąć kroki, których sam z siebie zapewne nie tak szybko by podjął.

 

Jezus powiedział do Izraelitów: "Dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?" ( Łk 12, 57). A mówił to o odczytywaniu znaków czasu, sugerując, że ta sztuka jest w ludzkiej mocy. A jednak mamy z tym problem. To niepokojące pytanie odnosi się również do Kościoła. I niewątpliwie Bóg przychodzi z pomocą Kościołowi nawet przez tych, których Kościół często o to nie podejrzewa.

 

Dariusz Piórkowski SJ - dyrektor naczelny Wydawnictwa WAM

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.34

Liczba głosów:

71

 

 

Komentarze użytkowników (52)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

WDR 17:27:05 | 2017-01-12
To dobrze, że docenia ksiądz artykuły mediów heretyckich. Zauważyłem jednak, że niektórzy komentatorzy (duchowni) na deonie mają problem z wypowiedziami np. red.Terlikowskiego czyli katolików świeckich :-)))

Oceń 10 10 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

no_name 22:09:49 | 2017-01-11
@ o. D. Piórkowski SJ
Nie wiem jaki jest powód tego, iż ucieka Ojciec od odpowiedzialności za własne słowa. Wypiera się Ojciec nawet tych treści, które dosłownie przytaczałem cytując O. wypowiedź.
Przyznam, że to dla mnie dziwne.

Nie wszystkie przykłady "skandali" z tego felietonu potwierdzają O. hipotezę, jakoby faktycznie zawsze miały przysłużyć się Chrześcijaństwu. O ile wewnętrzne tarcia w dopiero co budującym się Kościele w pierwszych wiekach po Chrystusie można by jeszcze do takowych zaliczyć, to już XVI-wieczną schizmę nigdy bym w ten sposób nie zaszeregował. Wojny wywołane przez ówczesne podziały pochłonęły miliony ofiar, a i to nie było najgorsze.
Niestety bezpowrotnie wraz z reformacją "rozkawałkowaliśmy" Kościół (choć przestrzegał przed tym św. Paweł).
Dla mnie Reformacja to bez wątpienia najgorszy okres dla Chrześcijaństwa.

Wrócę jeszcze na moment do bieżącej dyskusji.
Podtrzymuję, co dotychczas mówiłem w temacie. Kosciół zawsze winien w pierwszej kolejności zajmować się ofiarami, a dopiero potem sprawcami. Dziwi mnie fakt, że ktokolwiek jeszcze tego nie rozumie, albo ma problem z nazywaniem sprawcy - sprawcą, a ofiary - ofiarą. Dwunasto-, trzynastoletnia dziewczynka nigdy nie może i nie ponosi ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI (także winy), jeśli z jej udziałem dochodzi do czynności seksualnych!
c.d. poniżej

Oceń 25 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

no_name 22:07:27 | 2017-01-11
c.d.
Skrótowo prześledźmy raz jeszcze te zdarzenia.
Pan Roman B. (ponoć ksiądz) niewolniczo, miesiącami molestuje 13-letnią dziewczynkę, Kasię. Sprawa w końcu wychodzi na światło dzienne i wydawać by się mogło, że od tej pory dla Kasi - ofiary tej sytuacji wszystko zacznie się układać.
A jak wygląda rzeczywistość?
Otóż p. Romek z pomocą dwóch prawników (a jakże, jeden z nich fundowany przez macierzysty zakon!) dwukrotnymi apelacjami zmniejsza sobie sądownie wymierzoną karę pozbawienia wolności: z lat ośmiu, do czterech.  SKANDAL!
A małoletnia Kasia (oczywiście nie reprezentowana w sądzie przez żadnego pełnomocnika) występuje na pierwszej sprawie p. Romka, a i to przypłaca samookaleczeniami, oraz próbami samobójczymi... po czym kilkukrotnie ląduje w szpitalu psychiatrycznym, a końcowo w sierocińcu. SKANDAL!
W dalszym ciągu chcecie bronić pedofili?

Oceń 30 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

rzymianin1 16:21:22 | 2017-01-11
Był art. w GW, potem list apb Gądeckiego do Generała Chrystusowców. No i "szybki" art. o. Piórkowskiego. A tu trzeba bylo poczekac, bo jest odpowiedź Generała. Proces jest w toku, zgodnie z procedurami kościelnymi a nie dyktatem GW, i jak się skończy to będzie wyrok. Ale nie GW bedzie o tym decydowała. 

Oceń 26 30 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Oriana 14:42:27 | 2017-01-11
Nie powinniśmy się skupiać tylko na wizerunku Kościoła i losie kapłana, który dopuścił się przestępstwa o charakterze seksualnym, co widzę w dyskusji poniżej. 
Pomyślmy przede wszystkim o ofiarach, w przypadku pedofilii są to dzieci! Pomyślmy o ich cierpieniu, rozpaczy, zagubieniu, o tym, że wielu z nich nie może sobie psychicznie poradzić przez wiele lat, albo i całe życie. Zostali okaleczeni, zmarnowano im życie.
Czy Kościół nie może wypracować metod, aby kapłani nie dopuszczali się takich przestępstw, a przynajmniej jak najszybciej zostali wykrywani. Do tego powinny czuć się zobowiązane osoby z otoczenia księży, a więc  inni księża i wszyscy, którzy takie nieprawidłowe zachowania zauważą. Należy przerwać zmowę milczenia wobec takich zjawisk, na to powinni być uczulani księża i studenci seminariów duchownych.  

Oceń 56 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

k.jarkiewicz.ign 12:44:09 | 2017-01-11
c.d. Zjawiskiem powszechnym jest akceptacja zachowań skrajnych,które kilka lat temu nie byłyby możliwe w przestrzeni publicznej, a z drugeij strony dawną rolę opinii publicznej i jej osądu przejęły media.One z jednej strony kreują skrajne zachowania np. poprzez reality show, a z drugiej równocześnie osądzają, wydają opinie tak szybkie jak poglądy wiejskiego BBC.To nie służy rozwiązaniu realnego problemu pedofilii w Kosciele ani w społeczeństwie. Kościół staje sie zakładnikiem poprawnosci medailnej - nie może stosować dotychczasowych mechanizmów reakcji kanonicznej, ale musi wypracować takie, które "podobają się" mediom, czesto antykoscielnym i ateistycznym. Zaczyna panować dyktat szybkich reakcji, często nie zrozumiałych w warstwie doktryny:skoro kapłan jest odsunięty od posługi duszpasterskiej i toczy się proces kanoniczny to dodatkowa reakcja jest zbędna. To woda na młyn poglądom o tzw. zamiataniu pod dywan, czy ukrywaniu pedofilii. Osądzeni przez aparat świecki kapłani, którzy odbyli karę jeśli nie zostali przeniesieni do stanu duchownego tylko czekają na decyzje władz kościelnych są kapłanami i mogą odprawiać msze św. Mediom nic do tego, zwłaszcza jeśli sa to msze prywatne bez udziału wiernych. To sprawa Kościoła i jego aparatu karnego. Histerie w tej materii ośmieszają Kościół.

Oceń 21 16 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

k.jarkiewicz.ign 12:33:28 | 2017-01-11
Problem pedofilii w polskim Kościele i kwestie reakcji hierarchii na takie akty to nie sprawa ostatnich lat.Każdy kto przegląda archiwa kościelne w Polsce wie, że przynajmniej od poczatków XX wieku mamy dokumenty i informacje o takich przypadkach. "Macanie dziewczynek" i "akty sodomskie" zdarzały się fakt incydentalnie, ale zdarzały się i wcale nie były zamiatane pod dywan. Ba, powszechnie o tym wiedziano i dyskutowano, dlatego,że kapłan nie był osobą prywatną a publiczną i reprezentował Kościół. Wierni wywozili na taczkach takich kapłanów ze wsi i nie było możliwości, aby gdzie indziej pracował na parafii.Czekał go klasztor dożywotni.Co się zmieniło, że dyskutujemy na ten temat?Zmieniło się miejsce i pozycja kapłana w społeczeństwie - kapłani nawet zakonni prowadzą bardziej swobodne życie prywatne ( po wojnie,gdy plebanie zajmowali np.wysiedlone rodziny po powstaniu warszawskim czy repatrianci proboszcz widziany na wozie z kobietą był odsądzany od czci i wiary niezależnie czy była to jego matka czy znajoma, w latach 60. zezwolono księzom na posiadanie motocykla,ale gdy jechał z kimś wiedziała o tym cała wieś i na drugi dzień biskup), kapłanów mamy coraz mniej (dawniej jeden pokutujący homoseksualny ksiądz nie zaburzał pracy Kościoła,wikarych było sporo), życie społeczne przesiąkniete jest erotyką (reklamy kipią od seksu, króluje myślenie z Pudelka, eksytujemy się romansami np. polityków). Przyzwolenie społeczne na swobodę seksualną jest duże i wzrasta (13 latki nie siedzą grzecznie w domu tylko balują na studenckich dyskotekach, z których nikt ich nie wyrzuca i nie odprowadza do domu, gdzie matki z wałkami od ciasta na nie czekają)

Oceń 27 15 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 09:16:16 | 2017-01-11
Cóż, o.Piórkowski widać zapomniał,iż wolność słowa to jedynie pusty slogan, liczy zaś się wynik finansowy.Rzucająca się w ostatnich konwulsjach Gwiazda Śmierci popełnia więc artykulik celem aktywizacji swych wiernych czytelników.Zainteresownych odsyłam do komentarzy pod artykułem.
Jawi tam się oto produkt owego "heretyckiego dobra" spłodzonego ze związku chamstwa i nienawiści do wszystkiego co katolickie.
Doprawdy, wiara w to,iż chodzi tu o dobro pokrzywdzonych i prewencję jest objawem jeśli nie głupoty to złej woli.

Oceń 34 28 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 08:20:23 | 2017-01-11
Zawsze jak do mnei dochodzą echa takich wpisów w mediach, to sie zastanawiam na ile miłość bliźniego i miłosierdzie maja granice. Na ile osoby szafujące sloganami o miłosierdziu i miłosci bliźniego faktycznie potrafią kochać bliźniego?

Tak, ksiądz pedofil jest naszym bliźnim. Pewnie ciezko chorym bliźnim, człowiekiem bardzo krzywdzącym innych. Ale czy nie zasługuje na naszą miłość i nasze młosierdzie?
A może ma spełnić jakieś warunki, abyśmy go pokochali?

Rozumiem też swoistą chęć mediow do eksponowania sensacji, ale daleki byłbym od uznania publicznego kamieniowania kogokolwiek za jakieś dobro czy cos wartościowego.
Szczegolnie iż pewne "sensacyjne" elementy tej sprawy są celowo nakierowane na emocje odbiorców

Oceń 6 19 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

no_name 22:14:09 | 2017-01-11
Fatalnie napisany artykuł, pointa jeszcze gorsza:

"Czy to więc źle, że często gasi się pożar dopiero wtedy, gdy ktoś "z zewnątrz" o tym poinformuje lub gdy ogień jest na tyle blisko, że nie można pozostawać niewzruszonym? Myślę, że nie. Czasem inaczej się nie da."

Pyta Ojciec czy to źle i stwierdza, że nic się nie stało i "się nie da"?
Stało się!
Trzeba być naprawdę ślepym, by udawać, że się tego nie widzi.
Pedofilem nie będę się zajmował, tym panem zaopiekują się odpowiednie służby.
Ale co z dziewczynką - ofiarą tego pana (dla mnie księdzem on nie jest)? Czy naprawdę Kościół hierachiczny potrafi tylko czekać i co najwyżej gasić tego typu "pożary", ale jednak po fakcie (sic!)?
Nie znacie i nie stosujecie w podobnych sytuacjach żadnych "zasad przeciwpożarowych"? Przez lata nie potraficie, czy raczej nie chcecie ujawniać podobnych "osobników" i uprzedzająco zapobiegać nieszczęściom?
"Platformiany" nauczyciel religii to jeszcze jeden z podobnie skandalicznych przykładów. Nie zapominajmy, że i tego pana "namaściła"- wskazała któraś Diecezja, by mógł "zaopiekować się" naszymi dziećmi!

Moja konkluzja do powyższego jest trochę inna - posyłacie "wilki" i to nawet nie w stada dorosłych "owiec", ale niepełnioletnich "jagniąt".

Oceń 34 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook