Trzy historie i jedno pytanie

L'Osservatore Romano
(fot. shutterstock.com)

Trzy historie zaczerpnięte z mediów w języku arabskim. I pytanie, które nie wymaga komentarzy.

 
Pierwszą historią jest wywiad pokazany przez satelitarną telewizję egipską 7 października tego roku. Dziennikarz pyta Ahmada Muhammada al-Tayyiba, szeika ze słynnego islamskiego uniwersytetu al-Azhar, co myśli o chrześcijaństwie. 
 
Odpowiedź al-Tayyiba - oczywiście w jązyku arabskim, a więc przeznaczona dla bardzo licznej publiczności, która w większości wyznaje islam - była następująca: "Chrześcijaństwo jest religią miłości i pokoju. Jest to religia, która pomaga szerzyć pokój. Zachęca wręcz do tego, by kochać swoich nieprzyjaciół".
 
Druga historia dotyczy Wallata Mustafy, pierwszego uchodźcy syryjskiego, który nawrócił się na chrześcijaństwo. O tym wydarzeniu mówi internet. W social mediach podawane jest dalej wideo z jego chrztu, dokument, który robi furorę wśród muzułmanów. Reagują oni różnego typu komentarzami: wielu go krytykuje, inni mu ubliżają, ale bardzo wielu podkreśla jego prawo do wolnego wyboru. Niektórzy pytają wręcz, czy jego nawrócenie nie jest zawinione przez fanatyczny islam, który zawłaszczył sobie tę wielką religię, popychając wielu muzułmanów do tego, by się jej wyrzekali.
 
Tłem trzeciej historii jest Maroko. Gazeta internetowa Hespress - ponad milion użytkowników dziennie - otworzyła debatę nad zjawiskiem nawróceń wielu muzułmanów marokańskich na chrześcijaństwo. Po kampanii zatytułowanej "Marokańczyk i chrześcijanin", prowadzonej na Facebooku i YouTube grupa działaczy i obrońców wolności religijnej zdołała przyciągnąć uwagę opinii publicznej na ten nowy temat. Dyskutuje się, mówiąc krótko, o prawie do nawrócenia się na inne religie.
 
Nie jest to, oczywiście, dialog sokratyczny: jego ton nie jest zawsze spokojny i wyluzowany. Jednak tym co widać, jest zdecydowana chęć prowadzenia dialogu, o czym świadczą zarówno teksty dziennikarskie, jak i komentarze czytelników. Jest to obiecująca debata, stawiająca na razie pierwsze kroki. Jeśli prawdą jest, że "każde drzewo można poznać po jego owocach", to trzeba jeszcze poczekać, by wydać opinię.
 
Te trzy historie można znaleźć w sieci szukając masihhiyya ("chrześcijaństwo"), wpisując to słowo do jakiejkolwiek wyszukiwarki.
 
A teraz pytanie: dlaczego ta debata - ostra, ale otwarta - nie budzi interesowania mediów zachodnich?
 
 
Zouhir Louassini - dziennikarz, pracuje we włoskiej telewizji Rai News
 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.55

Liczba głosów:

22

 

 

Komentarze użytkowników (3)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

k jar 21:37:35 | 2016-12-09
Problem jest złożony i nie ma na to prostych odpowiedzi. Punktowo można mówić o pewnych zjawiskach chrystianizacji muzułmanów, które obserwujemy w Europie od początków lat 80., kiedy zaczęto liczyć pielgrzymujących do Lourdes i Fatimy muzułmanów. Liczby te wzrosły w ostatniej dekadzie znacząco. Są miejsca, które praktycznie opanowali muzułmanie konwertyci na katolicyzm jak amsterdamskie sanktuarium maryjne Pani Wszystkich Narodów. Wzrost konwersji we Francji czy Maroko to wynik przede wszystkim odziaływania sanktuarium Matki Afryki w Algierii. Trzeba też pamiętać, że równiez na  Bliskim Wschodzie przed wybuchem wojny w Syrii wzrastała liczba chrześcijan. W Jordanii jest od objawień w latach 70. sanktuarium maryjne w Madabie Matki Islamitów (Pani Trzeciej Ręki - jedna ręka to judaizm, druga chrześcijaństwo, a trzecia, która się pojawiła na obrazie po objawieniach to islam), które ściąga rzesze muzułmanów. Konwersji sporo, co też wpływa na powstanie np. uniwersytetu patriarchatu jerozolimskiego w Madabie w Jordanii, które obok uniwesytetu św. Józefa w Bejrucie jest drugą placówką na Bliskim Wschodzie zaangażowaną w dialog muzułmańsko-katolicki. Dla katolików w takich krajach jak Francja czy Holandia to wyzwanie. Ogół społeczeństw w tych krajach się laicyzuje, grupy napływających muzułmanów się radykalizują, a ci, którzy chcą się integrować z islamistów są zostawieni sami sobie. Dla nich katolicyzm jest atrakcyjny, bo jest radykalny w przeciwieństwie do luteranizmu czy kalwinizmu. Katolicy bardziej niż protestanci rozumieją muzułmańską gorliwość, więc przejście na chrześcijaństwo nie jest takie drastyczne. Obie religie mają kult maryjny, więc to też zbliża. Niekiedy się mówi wprost, że konwersje to działanie Matki Bożej. Z pewnością gorliwi katolicy i gorliwi muzułmanie to dwie grupy, które w zachodniej Europie są zwalczane, gdyż mocno uderzają w laicką filozofię życia.

Oceń 13 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 17:50:11 | 2016-12-09
A... guzik mnie obchodzi reforma islamu w kwestii nawróceń.
Choć z drugiej strony ,padają głosy,iz jedyną drogą do okiełznania radykałów islamskich jest inna religia (chrześcijaństwo).
Ważne jest to,że Franciszkowi raczej nie w głowie nawracanie muzułmanów, zamiast tego propaguje naturallstyczną walkę o pokój, która łączy "wszystkich ludzi dobrej woli" niezależnie od wyznawanej religii .
Na deser przytoczę wypowiedź ukazującą stosunek do do nawróceń (w drugim kierunku) samego Mahometa:
Oto Mahomet posłał do chrześcijańskiego miasta Nadżran wodza swoich wojsk, Chalida Ibn Al-Walida, którego nazywał „wyciągniętym mieczem Allaha” rozkazując mu, by wzywał ich do islamu, zanim będzie z nimi walczył po upływie trzech dni. Jeśli odpowiedzą, to przyjmij ich. Jeśli zaś nie – walcz z nimi. Chalid zatem wyruszył i wysłał jeźdźców, którzy rozjechali się w każdym kierunku wzywając do islamu tymi słowami: Ludzie, przyjmijcie islam [dosł. poddajcie się], a ocalicie swoje życie i przyjęli islam, a Chalid ustanowił nad nimi tych, którzy nauczali ich islamu, Koranu i sunny”. Gdy Chalid przywiózł Mahometowi delegację konwertytów z Nadżran, Mahomet powiedział im: Gdyby Chalid nie napisał do mnie, że przyjęliście islam i nie walczyliście, strąciłbym wasze głowy pod wasze stopy.(dr B.Grys)"
Są jeszcze jacyś naiwni którzy wierzą w wewnątrzislamską dyskusję na temat dobrowolnego odejścia od wiary? 

  

Oceń 20 9 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski 15:49:03 | 2016-12-09
"A teraz pytanie: dlaczego ta debata - ostra, ale otwarta - nie budzi interesowania mediów zachodnich?"

Ponieważ media zachodnie nie są jako takie zainteresowane rozwojem chrześcijaństwa, a raczej jego zwijaniem, marginalizowaniem, uciszaniem sumień?

Oceń 101 2 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook