Rzeź wołyńska została wybaczona

Szymon Żyśko
(fot. youtube.com)

Jeżeli nie odrzucimy nienawiści, nacjonalizmu i ksenofobii, to staniemy się architektami trzeciej wojny światowej. Nie można wykorzystywać historii do podsycania uprzedzeń i konfliktów politycznych.Ta wojna wciąż trwa, bo jest obecna w naszych sercach.

 

Co jakiś czas budzi się w naszym narodzie chęć wyrównania porachunków dziejowych z sąsiadami. Ci, którzy najgłośniej krzyczą o potrzebie ludzkiej sprawiedliwości, sami odcinają się od tego, czym zawinili nasi dziadkowie. Prawo dziedziczenia krzywd dotyczy Polaków, ale już prawo dziedziczenia win jedynie naszych oprawców. Pochodzę z domu naznaczonego nie najprostszą historią, ale nigdy nie było w nim nienawiści. Film Wołyń na nowo rozgrzewa polsko-ukraiński spór o "prawdę". To mój głos w tej dyskusji.


Do refleksji skłoniły mnie ostatnie wakacje spędzone w domu. Gdy spotyka się liczna rodzina, a ja taką mam, można usłyszeć naprawdę wiele wspomnień. Każdy pamięta inny fragment naszej wspólnej historii. I choć co roku poruszamy te same wątki, to człowiek przecież dojrzewa i zadaje inne, głębsze pytania. Dopiero dzisiaj rozumiem naszą historię.


Rodzice mojej mamy doświadczyli okrucieństwa wojny na wschodzie. Babcia Karolina przeżyła rzeź wołyńską. Za życia niewiele o tym opowiadała, nie wszystkim. Miała wtedy około jedenastu lat. Było ich dziesięcioro wraz z rodzicami. Tej nocy przybiegł sąsiad Ukrainiec, i ostrzegł ich o planowanym mordzie na Polakach. Zdążyli zabrać tylko trochę podstawowych rzeczy takich jak pościel i uciekli drewnianym wozem, kierując się w stronę Lubelszczyzny. Mimo to nigdy nie wyrażała się źle o Ukraińcach. Miała dużo dobrych wspomnień, żyli razem w przyjaźni. Prawdziwe zło przyszło z zewnątrz, przynieśli je ludzie nie wywodzący się bezpośrednio z tej społeczności. To byli dla wszystkich tak samo obcy. Niestety umiejętnie manipulowali Ukraińcami, którzy ze strachu dołączali się do nie swojej wojny. Nie wszystkich było stać na odwagę, by ratować Polaków. Ci, którzy to robili byli takimi samymi wrogami narodu jak my.


Dziadek Antoni pochodził natomiast z terenów dzisiejszej Białorusi. Mieli w tamtych czasach dobrze prosperujące gospodarstwo. I to była ich jedyna wina. Takich zsyłano na Syberię, bo byli wrogami socjalizmu. Miał może piętnaście lat, gdy przebywał u rodziny na żniwach i dotarła do niego wiadomość, że rodziców zabrano do gułagu. Dwa lata ukrywał się w ziemiance, a jedyną alternatywą było dołączenie do Armii Czerwonej. Miał siedemnaście lat, gdy przepłynął Niemen i ukrywając swój wiek, wstąpił do Wojska Polskiego, gdzie został ranny. Po wielu latach z pomocą Polskiego Czerwonego Krzyża odnalazł zaginionego ojca i sprowadził go do Polski. Niestety matka zmarła w transporcie na Syberię.


Rodziców mojego taty również nie oszczędziła wojna. Dziadek Marian, nim trafił do Wielkopolski, jako nastolatek został wywieziony z Lubelszczyzny do obozu pracy w Salzgitter. Wyzwolono ich dopiero z końcem wojny. Pamiętam tylko jedną historię o obozowym piekle usłyszaną bezpośrednio z jego ust. Często proponowano wygłodzonym robotnikom dokładki posiłków. Tych, którzy się po nie zgłaszali, ośmieszano i rozstrzeliwano. Dziadek natomiast wspominał kawałek chleba ukryty pod pryczą, który ssał wiele dni, by nie czuć głodu. Stamtąd wyniósł wielki szacunek do jedzenia, za które ginęli jego przyjaciele. Zachowałem po nim zdjęcie podpisane numerem obozowym i pseudonimem "Dąbski".


Babcia Zofia do dziś wspomina, jak żołnierze Armii Czerwonej bezlitośnie obchodzili się z ludźmi. Krzyki gwałconych kobiet było słychać całą noc. Jej matkę przed tym losem uchroniło właśnie posiadanie małego dziecka. Swojego Ojca nie zdążyła poznać, gdyż zginął w obronie Warszawy. Jego imię i nazwisko zna tylko z pomnika w stolicy. Całe dzieciństwo ciężko pracowała u "Niemca".


Nikt patrząc na moje szczęśliwe i pełne pokoju życie, nie pomyślałby, ile ono kosztowało. Nie mnie, ale moich dziadków. To, że ja i moi rodzice tak dzisiaj żyjemy, zawdzięczamy im. Tym wszystkim ludziom, którzy widząc ogrom zła, pragnęli pokoju i nigdy w niego nie zwątpili.


Pomimo tej historii w moim domu panowała atmosfera przebaczenia. Pokolenie moich dziadków zerwało z nienawiścią. Oddzielili pielęgnowanie pamięci od uprawy nienawiści. I tylko dzięki temu czekała ich jakakolwiek przyszłość. A w tej przyszłości pojawiłem się także ja. Jestem bardziej dzięki ich przebaczeniu, niż sprytowi w czasach wojny. Gdy dzisiaj obserwuję szerzącą się nienawiść, ogarnia mnie strach. Nie chcę powrotu mrocznych czasów, o których słyszałem tylko z ich opowieści.


Tylko miłosierdzie ma moc sprawczą, tylko na nim można cokolwiek budować. Biskup Ryś napisał w jednym z rozważań, że krew Abla wołała do Boga z ziemi. Krzyczała o sprawiedliwość, pomstę. Jednak jest poza wszelkim czasem jeszcze jedna krew, która woła z ziemi do Boga Ojca. Krew Jezusa błagająca o przebaczenie i miłosierdzie. To powinno nas czegoś nauczyć.


Ludzie, którzy nie przeżyli tej tragedii, krzyczą i domagają się sprawiedliwości, zapłaty za dawne zło. Jeśli mają do tego prawo, to i ja mam, żeby mówić w imieniu moich dziadków: tamte krzywdy zostały już dawno wybaczone. Są to ich słowa, nie moje. Ta wojna wciąż trwa, bo jest obecna w naszych sercach.


Jeżeli nie odrzucimy nienawiści, nacjonalizmu i ksenofobii, to staniemy się architektami trzeciej wojny światowej. Nie można wykorzystywać historii do podsycania uprzedzeń i konfliktów politycznych. To niegodziwość wobec ofiar tamtego terroru. Historia powinna być nauczycielką pokoju. Jak na dłoni możemy zobaczyć czym kończyły się takie manipulacje nastrojami społecznymi.


Myślę też o ofiarach obecnych konfliktów. Gdy słyszymy o kolejnej ludzkiej tragedii, wydaje nam się, że nas to nie dotyczy. Globalna sieć mediów daje złudzenie, że świat jest na wyciągnięcie ręki. Jednocześnie mamy wrażenie, że chodzimy po innej ziemi niż uchodźcy, migranci i ubodzy. Moje rodzinne historie pokazują, że na tym miejscu mogliśmy być my. Czym się od tych ludzi różnimy? Tylko zbiegiem okoliczności.


Na całym świecie nieustannie trwa wojna, a najbardziej cierpią niewinni, sprawiedliwi i bezbronni. Dziś Syria, Liban, Sudan, Irak - a jutro? Niemcy, Stany Zjednoczone i Polska. Nienawiść nie zna granic geograficznych ani ram czasowych. Wystarczą źli ludzie w złym momencie. Kierowani własnymi zranieniami zadają ból innym w imię źle pojmowanej sprawiedliwości, potęgi i władzy. Żyjemy na tej samej ziemi co współcześni męczennicy, ta po której stąpamy, przesiąknięta jest krwią. Pamiętajmy o tym, kiedy kolejny raz odmówimy pomocy potrzebującym. Kto nam przyjdzie z pomocą? Jeśli też nie nauczymy się wybaczać, kto nam wybaczy nasze winy? Święci nie jesteśmy.


Nie popełniamy zła, bo chcemy być źli. Robimy to, ponieważ wydaje nam się, że wyświadczamy dobro. Strzeżmy się nienawiści. Kiedy pojawia się choćby jej cień, nic co robimy nie jest już dobrem.

 

 

Szymon Żyśkobloger, grafik, koordynator w komitecie organizacyjnym Światowych Dni Młodzieży

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.26

Liczba głosów:

39

 

 

Komentarze użytkowników (20)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

beatapenar 18:22:04 | 2016-10-24
Myślę, że nic więcej nie trzeba mówić, ponieważ w takich sytuacjach słowa okazują się być zbędne. Serce wyczuje co jest prawdą, a co kłamstwem.

Film...

https://wojowniczka-dobra.blogspot.com/2016/10/wolyn.html

!!!

https://wojowniczka-dobra.blogspot.com/2014/12/na-ukrainie-zabijaja-ludzi.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ZbyszekMichal 14:32:56 | 2016-10-24
1. Przed paroma laty w przedziale pociągu, którym jechała siedziała starsza pani. Opowiadała jak Niemcy dokonywali na niej eksperymentów medycznych. Powiedziała, że jest chrześcijanką i wie że powinna wybaczać. Nie potrafi - dziś cieszy się jeśli w Niemczech dzieje się tragedia. Była świadoma, że jest to złe, ale nie potrafi. Podobnie znam / znałem wiele osób, którzy Ukraińców nienawidzą, bo to przeżyli. Czy i ich Pan chce pouczać?
2. Miłosierdzie jest fundamentem wiary, ale trzeba pokazać jak nim żyć a nie tylko "kłaść ciężar nie do uniesienia" na barki tych, któzy mają z tym problem
3. W swoim artykule miesza Pan wiele pojęć:

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Metanoia 13:54:08 | 2016-10-23
Nawiązując do Ukrainy to ciekawe czemu na Deonie nie pojawiła się taka informacja, że jeden z hierarchów Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi Prawosławnej arcybiskup Mścisław został przyuważony w tarnopolskim klubie nocnym w towarzystwie młodych dziewcząt i trzech duchownych. Kapłani wszczęli bójkę z innymi gośćmi klubu

Czytaj więcej: https://pl.sputniknews.com/wideoklub/201610174077163-hierarcha-ukrainska-cerkiew-pobil-sie-w-klub...

Oceń 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

MR 16:58:03 | 2016-10-22
Dziś nasze relacja z Niemcami są zupełnie inne niż 50 lat temu. Są spory, różnice intersów, incydenty. Ale nie ma tej powszechnej wrogości którą pamiętam. Czas leczy rany, następuje wiele dobrych gestów z obu stron. Zbrodnie w bardzo wielu wypadkach zostały nazwane i choć sprawcy wielu uszli kary, to dziś to historia. Straszna, ale nie rzutująca na dzień dzisiejszy i dzisiejsze problemy. Od czego to się zaczęło, gdy propaganda komunistyczna używała nieustannie straszaka niemieckiego. "przebaczamy i prosimy o przebaczenie".Czy pamietamy te słowa, czy przemyśleliśmy je ich znaczenie. To od nich się zaczęło.
Zbrodnie ukraińskie i znacznie rzadszy krwawy odwet polski to już historia. Są po stronie ukraińskiej ludzie dobrej woli. Ich sytuacja jest podwójnie trudna. Znienawidzeni przez wielu rodaków, ich słowa i gesty niekiedy odtrcane przez Polaków. Pomyślmy io tym przekazując sobie w niedzielę znak pokoju. 

Oceń 4 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~andrzej_a 14:50:53 | 2016-10-22
Drogi Szymonie (autorze), nie do nas Polaków ta mowa; błędny adresat.

My Polacy nie mamy (w większości) problemów z akceptacją Ukraińców na polskiej Ziemi, w domu, pracy, czy szkole (poza nielicznymi wyjątkami).

Problem mają sami Ukraińcy i jest to większy problem, niż można by sądzić.

To prawda, iż wielu świadków tamtego ludobójstwa przebaczyło pokoleniom Ukraińców i wielu już nie żyje, aby o tym zaświadczyć.

Natomiast sami Ukraińcy hołdując cześć ludobójcom błądzą i ściągają na siebie kary Boże za wyrządzone wiele lat temu zło.

Dopóki Ukraińcy nie odwrócą się plecami do swoich dziadów i ojców morderców, dopóty oni będą obarczeni współudziałem za wyrządzone ludobójstwo z Prawa Bożego.

My Polacy nic nie musimy czynić, aby coś naprawiać czy wyrównywać.
Cały ciężar obecnie spoczywa na samych Ukraińcach.
To oni muszą przyjąć Prawdę i zacząć nazywać zło złem, czyli ten ich nacjonalizm i jego liderów.

Ukraińcy szukając po świecie swojego szczęścia nie znajdą go nigdzie póki nie wyrzekną się swoich pokoleń; tych którzy przelali krew "niewinnych", a być może i dodatkowo nie odpokutują tego w jakiś sposób, w jakiejś niewielkiej cząstce.
Prawo Boże za takie winy ściga wszystkich bez wyjątku, bez względu na przynależność narodową czy religijną.

To Ukaińcom trzeba wyjaśniać, iż sami się obciążają hołdując mordercom. To oni muszą zmienić myślenie o Polakach, wyrzec się nienawiści, która w nich wciąż żyje.  

Ja osobiście nie mam żadnego żalu do obecnych pokoleń Ukraińców. Jednak ku mojemu zdziwieniu oni (część z nich) wciąż coś do nas mają.

Oceń 8 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Andrzej-L 09:38:19 | 2016-10-21
Miłosierdzie nie wyklucza prawdy ... a tylko ją dopełnia !
​Przebaczamy i prosimy o przebaczenie ... stając w prawdzie. Nie sądzę, aby aż tak wielu Polaków zionęło nienawiścią do Ukraińców... jak dramatycznie przedstawia to autor tekstu. Czasami wydaje mi się, że właśnie takie głosy (mimo, że nie było takiej intencji) przyczyniają się do zaognienia konfliktu .... a przede wszystkim do wydawania  błyskawicznych wyroków na innych ludzi , oskarżenia ich o nacjonalizm, szowinizm i inne "cuda wianki"  ... ,wrzucania wszystkich do jednego worka.... W dużym uproszczeniu wygląda to tak : domaga się ktoś prawdy o Wołyniu - to zapewne nacjonalista !

Autor pieczętuje "swój tekst" wspomnieniami i historią swojej rodziny ... nie zostawiając czytelnikowi szansy na odrobinę inne podejście do sprawy. 

​Moja kochana babcia była Ukrainką ... a dziadek był Polakiem. Opowiadali mi jak dziadek musiał uciekać do lasu z moim malutkim tatem pod pachą ... zakopywał się w oborniku, aby przeżyć...  Opowiadali o tym ...ale nikt nigdy nie mówił  o tych sprawach z nienawiścią ...  -opowiadał, bo po prostu tak było.
Moi dziadkowie ukrywali też Żyda, ukrywali Go pod końskim żłobem  ... niestety nie wytrzymał do końca wojny ... popełnił samobójstwo ... nie wytrzymał ...nawet nie ze strach przed śmiercią , ale ze strachu o rodzinę moich dziadków ...wiedząc na co ich naraża.
To jest historia ... prawda. Mówienie o niej nie wyklucza miłosierdzia, ale je potęguje - WIEMY JAK BYŁO I PRZEBACZAMY ... na wzór naszego Pana, który przebaczył nam z drzewa  Krzyża.

Oceń 16 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

marielle 09:35:50 | 2016-10-21
Nie tylko dla rodziny Autora czas wojny był straszny. Pisanie, że „ludzie, którzy nie przeżyli tej tragedii, krzyczą i domagają się sprawiedliwości, zapłaty za dawne zło”, jest nadużyciem. W   większości kresowych rodzin w Polsce zapanowało milczenie, które najczęściej było związane z trudnymi do opowiedzenia okropnościami tamtych czasów. Starano się więc nie obarczać młodego pokolenia tym, co przeżyli rodzice, dziadowie i pradziadowie. Chyba wszyscy chcieli zapewnić dzieciom szczęśliwe dzieciństwo, jakiego sami nie mogli doświadczyć. 
Dziwne, że powstało mnóstwo filmów o niemieckich zbrodniach wojennych, powstały o rosyjskich, a o Wołyniu właściwie jeden film i okazuje się, że niektórzy uważają, że to za dużo. Życie nowych pokoleń ludzi z kresowym pochodzeniem, często zostało prawie bez przekazu historycznego, bez wyobrażenia tego, co się działo.  Film „Wołyń” to wypełnienie zaistniałej luki, na co podobno zawsze czas był nieodpowiedni. Ten nieodpowiedni czas sprawił, że rodziny kresowe może nawet zapominają o swoich korzeniach. Ale choćbyśmy nie wiem jak byli szczęśliwi setki kilometrów od ziemi, gdzie leżą bez grobów nasi przodkowie, to w sercu budzi się jakaś dziwna tęsknota za czymś  nieznanym, kresowym, co zostało w naszych rodzinnych historiach zatarte. Niech chociaż ta piękna, choć smutna tęsknota zostanie w naszych sercach.

Oceń 11 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 22:15:10 | 2016-10-20
Nawrócenie to szansa na przebaczenie a więc na wejście na drogę, która prowadzi do życia wiecznego w Bogu. Jeśli Ukraińcy, Rosjanie i Niemcy nie żałują tego co zrobili Polakom ich losem będzie zapewne wieczne potępienie. Nie chciałbym być
w gronie ludzi potępionych na całą wieczność. Potępienie ma też swój aspekt doczesny. Zbrodnia popełniona przed 2. milionami lat nadal jest zbrodnią. Czas tu nie gra roli.

Oceń 6 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Maciej Niećko 21:27:34 | 2016-10-20
Komendant Marian Gołębiewski :
W nowej sytuacji stał się zdecydowanym zwolennikiem porozumienia z Ukraińcami, z którymi niedawno jeszcze podległe mu oddziały toczyły krwawe walki. Swoją koncepcję przedstawił na odprawie dla dowódców z Obwodów Hrubieszów, Chełm i Zamość we wrześniu 1944 r. Po odprawie tej wydano skierowaną do Ukraińców ulotkę wzywającą do zaprzestania walk i zjednoczenia się przeciw wspólnemu wrogowi.
(pl.wikipedia.org/wiki/Marian_Gołębiewski_(żołnierz))
Moim zdaniem mamy nową sytuację, w której Moskwa za wszystkie pieniądze swoje i pożyczone kupuje broń - aby się bronić ? inne państwa zwiększają swoje budżety wojskowe o dziesiątki , setki (a GB nawet o tysiące) miliardów.

Oceń 3 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 17:45:28 | 2016-10-20
Jakoś dziwnie Żydzi kierują się nacjonalizmem w szowinistycznym wydaniu, pielęgnują holokaust jako największy skarb i czerpią z tego ogromne korzyści finansowe i różne inne już od ponad półwiecza. Ale na to mogą sobie pozwolić starsi i mądrzejsi a nie polaczki.

Druga rzecz to wybaczenie. Wybaczenie polega na tym, zresztą poucza nas o tym Pismo Święte, że syn marnotrawny przychodzi po przebaczenie. Czy coś takiego miało miejsce, czy to nie aby polskie duchowieństwo wyciągnęło rękę do niemieckiego, czy to nie Ukraińcy gloryfikują morderców jako bohaterów. Komu mamy przebaczyć skoro nie ma nikogo kto by wystąpił pierwszy po przebaczenie?

To błazenada i parodia miłosierdzia. Szkoda czasu na czytanie takich bzdur.

Oceń 22 7 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook