Hejt nie chroni życia

ks. Artur Stopka
(fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk)

Zgadzam się z arcybiskupem Henrykiem Hoserem. Ten marsz był smutny i ponury. Nie tylko z powodu wezwań do legalizacji zabijania dzieci w łonach matek, czerni strojów czy fatalnej pogody.

 

Ten protest był smutny i ponury także ze względu na wszystko to, co się wokół niego działo. Na manipulacje, załatwianie partykularnych interesów. I z jeszcze jednej, bardzo ważnej i bolesnej przyczyny. Z powodu tego, w jaki sposób reagowali i nadal reagują na niego niepokojąco często ludzie, którzy zaliczają siebie do obrońców życia. Którzy są chrześcijanami. Należą do Kościoła i to niejednokrotnie akcentują. Ich postępowanie również jest smutne i ponure.

 

Podobno w poniedziałkowym proteście wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy osób, w ogromnej większości kobiet. Niektórzy mówią o blisko stu tysiącach. Czy to znaczy, że mamy w kraju, nieraz opatrywanym przymiotnikiem "katolicki", kilkadziesiąt tysięcy zdeklarowanych zabójczyń nienarodzonych dzieci lub potencjalnych zabójczyń (warto zwrócić uwagę, że w marszach brało udział dużo młodych kobiet), gotowych dla swojej wygody unicestwić w każdej chwili życie człowieka, który znajdzie miejsce pod ich sercem?

 

Takie myślenie, to ciężka bzdura. Podczas protestu nie dominowała żądza zabijania. Dominował lęk, niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa. Obawa przed odzieraniem z godności i przedmiotowym traktowaniem. Strach przed samotnością, bezradnością i faktycznym wykluczeniem w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia. Nie tylko zdrowia kobiety. Także, a może nawet przede wszystkim, zdrowia mającego się narodzić dziecka. Bo dla nikogo nie jest tajemnicą, że wychowywanie w Polsce chorego i niepełnosprawnego dziecka jest drogą przez mękę i wymaga wręcz heroizmu.

 

Reakcją wielu broniących życia na poniedziałkowy protest było i jest mnożenie inwektyw pod adresem jego uczestniczek, potępianie, piętnowanie, swoiste znakowanie (umieszczanie fotografii np. uczennic z wezwaniami w rodzaju "zapamiętajmy te twarze"), fala hejtu, wymyślanie poniżających i odbierających godność porównań, generalizowanie i przypisywanie wszystkim jak najgorszych intencji. Wyśmiewanie. Odpychanie, odrzucanie, wykluczanie. Robili i robią to ludzie, którzy odwołują się równocześnie do nauczania Kościoła. Chrześcijanie. Katolicy. Ripostą na czerń protestujących mają być m. in. umieszczane w sieci fotografie w białych strojach z dziećmi na rękach. A więc podkreślanie kontrastu. Akcentowanie, jak w niektórych amerykańskich filmach, "To my jesteśmy ci dobrzy".

 

To jest smutne i ponure. To się kojarzy z przypowieścią Pana Jezusa o modlitwie faryzeusza i celnika. "Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: «Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam»" (Łk 18,11-12).

 

Chrystus nie pozostawił wątpliwości. Ten człowiek nie odszedł do domu usprawiedliwiony. Część reakcji na czarne marsze kojarzy się też z sytuacją, w której uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Jezusa kobietę pochwyconą na cudzołóstwie. Żądali dla niej potępienia, wykreślenia ze społeczności, fizycznego usunięcia. Nie dostali od Jezusa poparcia. Zrobił coś zupełnie innego, niż oczekiwali. Przypomniał im ich własną grzeszność. Nie potępił kobiety. Nie zhejtował jej. Nie obrzucił poniżającymi epitetami. Uratował jej nie tylko życie, ale również godność. Wydobył ją z lęku. Dopiero potem wezwał ją do zmiany życia, do nawrócenia.

 

Sprowadzanie kwestii ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci do poziomu ideologicznej walki, w której wszystkie chwyty są dozwolone, bo "cel uświęca środki", jest drogą donikąd. Hejtowanie tych, którzy z bardzo różnych przyczyn nie chcą zmiany dotychczas obowiązującego w tej dziedzinie stanu prawnego, nie skłoni ich do zmiany zdania. Nie uratuje niczyjego życia.

 

Papież Franciszek na Wawelu, podkreślając fundamentalną i niezmienną zasadę, że życie musimy być zawsze przyjęte i chronione, dodał niezwykle ważne wskazania, które wciąż nie mogą się przebić do świadomości wielu ludzi, także ludzi wierzących, katolików, zabierających głos w tej sprawie. Powiedział jednoznacznie, że "do zadań państwa, Kościoła i społeczeństwa należy towarzyszenie i konkretna pomoc wszystkim, którzy znajdują się w sytuacji poważnej trudności, aby dziecko nigdy nie było postrzegane jako ciężar, lecz jako dar, a osoby najsłabsze i najuboższe nigdy nie były pozostawiane samym sobie". Trzeba te słowa powtarzać i brać sobie do serca, robiąc również osobisty rachunek sumienia.

 

Łatwo jest umieścić w Internecie emocjonalny komentarz, udostępnić mema czy zdjęcie, wziąć udział w modlitwach w intencji nienarodzonych dzieci. O wiele trudniej dostrzec w sąsiedztwie kobietę w ciężkiej sytuacji, np. samotnie wychowującą dziecko z Zespołem Downa i udzielić jej drobnej, ale systematycznej pomocy. Być przy niej, aby nie czuła się gorsza i zapomniana. Niełatwo też zaangażować się, wziąć udział w akcji na rzecz zmiany przepisów, żeby urodzenie chorego dziecka nie było początkiem dożywotniej gehenny dla rodziców. Wiele godzin po poniedziałkowym proteście pojawiły się tu i ówdzie nieśmiałe głosy dotyczące sytuacji takich rodzin w Polsce. Czy jednak nie znikną zakrzyczane wśród inwektyw i wzniosłych, ale pustych deklaracji w obronie życia nienarodzonych?

 

ks. Artur Stopka - dziennikarz, publicysta, twórca portalu wiara.pl; pracował m.in. w "Gościu Niedzielnym", radiu eM, KAI

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.14

Liczba głosów:

49

 

 

Komentarze użytkowników (58)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

WDR 16:01:08 | 2016-10-09
Zabawne. Jeden z użytkowników, który przekonuje, że ustawa chroniąca życie niczego nie załatwi jednocześnie kilka miesięcy temu na deonie lobbował za konwencją antyprzemocową ;-)))))

I gdzie są te ośrodki, które miały powstać (żeby tylko podać jeden przykład z brzegu) po ratyfikacji i które obiecywała pani "do metra w głąb"?

Oceń 3 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Andrzej K. 14:10:24 | 2016-10-08
Jest wiele luk, które pozostają do załatania, żeby móc powiedzieć, że całkowicie oddajemy godność życia ludziego od poczęcia do naturalnej śmierci. Akurat inicjatywa, która polega na powstrzymaniu matki przemocą przed jej decyzjami spotyka się z silnym oporem wielu ludzi. Ale jest przecież wiele innych luk do załatania, które są o dużo mniej kontrowersyjna, albo wcale nie kontrowersyjne i spotkałyby się z poparciem społecznym, na pewno środowisk lewicowych.

Życie ludzkie, to nie tylko moment poczęcia i moment śmierci. Jest jeszcze wszystko pośrodku. Pomoc osobom dorosłym, które nie są prowadzić samodzielnego życia: materialna i socjalna -- to wydaje się być zgodne i z wizją lewicową i wizją katolicką. Akcja polegająca na zwiększeniu albo urelanieniu takiej pomocy musiałaby się spotkać z szeroką akcetacją społeczną. W tej sytuacji przemoc polegająca na zwiększeniu podatków powinna być do zaakceptowania przez druzgocącą większość.

Tak samo, pomoc psychologiczna i materialna dla ofiar gwałtu. Nie wiem jak wygląda dzisiaj. -- To przecież można wprowadzić bez zakazu aborcji, i na pewno spotkałoby się z akceptacją społeczną i mogło uratować czyjeś życie.

Oceń 5 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Maciej Niećko 20:20:57 | 2016-10-07
„Dominował lęk, niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa.”
relacja na GOSC.pl
(jeśli ktoś nie musi niech nie ogląda ) 
gosc.pl/doc/3480267.Czarny-protest-czyli-kultura-i-tolerancja  

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 11:19:33 | 2016-10-06
Autor ma rację, ustawę antyaborcyjną traktuje się raczej jako pałkę do walenia oponentów po głowach, a dla polityków to narzędzie podbijania słupków sondażowych dla siebie albo obniżania słupków dla przeciwników politycznych.
Inna sprawa, że cała ta dyskusja jest czysto symboliczna. W sferze praktycznej sens sprowadza się nie do tego czy te aborcje będa wykonywane ale gdzie. Legalnie, w szpiatalach i finansowane ze składek, czy nielegalnie, poza szpitalami, za prywatne pieniądze. Albo całkowicie legalnie w klinikach aborcyjnych na Słowacji lub w Niemczech, tylko że, niestety, za trochę większe pieniądze.
Ta ustawa to wyłącznie gest Piłata. Umywamy ręce, niech ta krew spadnie na kogoś innego. Najważniejsze, aby nasze ręce pozostały czyste i sumienia jasne. Dokładnie jak ten faryzeusz przypominany przez autora felietonu. Niech celnik sobie brudzi ręce. 
I owszem, ludzi można oszukać. Ale Boga oszukać się nie da.

Oceń 8 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR 03:35:02 | 2016-10-06
"Marsz był skierowany przeciw obrońcom życia i przeciw partii rządzącej. To znaczy wykorzystano aborcje do walki politycznej. I każdy kto tam poszedł, uczynił to w pełni świadomie i w pełni dobrowolnie poparł postulaty prezentowane na plakatach."

Bingo!

Dlatego w tej sytuacji jedynym rozsądnym wyjściem jest zablokować projekt co PiS właśnie robi. Powiedzmy sobie uczciwie: szansę na zmianę ma tylko ta część propozycji, która odnosi się do zablokowania aborcji eugenicznej, szczególnie dotyczącej osób z zespołem downa. W pozostałych przypadkach też wiele można uczynić, ale w inny sposób, nie zakazując, ale pomagając, wspierając itd. Kaja Godek przy poprzedniej ustawie słusznie zauważyła, że kobiety najczęściej decydują się na taki krok, bo są z tym nie tylko same, ale często stygmatyzowane lub traktowane przedmiotowo przez lekarza.

Tu możemy wiele zrobić.

Osobiście jestem też zwolennikiem kary śmierci w przypadku gwałtu kończącego się poczęciem i wysokich kar w ogóle.

Oceń 3 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Maciej Niećko 19:13:27 | 2016-10-05
Każdy  może obejrzeć czarny protest  : www.youtube.com/watch?v=-D1nwgaZT5E
gdzie „Dominował lęk, niepewność, brak poczucia bezpieczeństwa.”  -  kto kłamie ? Autor czy kamera ? 

"do zadań państwa, Kościoła i społeczeństwa należy towarzyszenie i konkretna pomoc wszystkim, którzy znajdują się w sytuacji poważnej trudności, aby dziecko nigdy nie było postrzegane jako ciężar, lecz jako dar, a osoby najsłabsze i najuboższe nigdy nie były pozostawiane samym sobie"   - czy nie dlatego mamy program 500+ ?
„Niełatwo też zaangażować się, wziąć udział w akcji na rzecz zmiany przepisów, żeby urodzenie chorego dziecka nie było początkiem dożywotniej gehenny”   - czy  DEON prowadzi taką akcję ?  czy pojawia się ona w DEON tylko w kontekście gdy trzeba usprawiedliwiać i sugerować zabijanie dzieci z zespołem downa ?

Oceń 8 20 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 16:03:06 | 2016-10-05
I jeszcze moja osobista prośba. Moze wśród wielu, co tak nie lubia hejtu ze strony katolików znajdą sie odważni, którzy poszli by ewangelizować w internecie na znane portale popierajce aborcje.

Tam nie słychac praktycznie głosu katolików, a jak juz jest to niestety pewnie dla Was jest to katolicki hejt. Zapraszam odwaznych. Dla wiarygodności warto podac swoje prawdziwe nazwisko, zdjecie i pomóc w ewangelizacji.

Byłem tam przez kilka miesięcy, ale obowiazki zawodowe dziś mocno ograniczają moja aktywność na tym polu.
Wiec liczę na realną pomoc tych, co tutaj wiedzą co i jak trzeba głosić.
Niech ateiści poznają głos katolików. Bo przegrywamy ewangalizacje na obrzeżach internetu.

Oceń 13 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 14:15:50 | 2016-10-05
Sprawa jest polityczna a nie moralna. Najbardziej smutne jest to, że manifestujący oskarżali także Kościół, który przecież nic z tym wspólnego nie ma. Stanowisko Kościoła dotyczące aborcji jest przecież takie same od dawna, dobrze znane i Kościół także w tej sprawie nic nie powiedział nowego. Inna sprawa, ze balansowanie na tej linie, jak wyrażać kategorycznie negatywne stanowisko względem aborcji i jednocześnie trzymać dystans względem politycznych awantur w Sejmie i na ulicy wymaga dużych umiejętności komunikacyjnych a tych wyraźnie brakuje.
Winę za tę sytuacją ponoszą wyłącznie politycy z partii rządzącej, którzy latami, będąc w opozycji, grali aborcyjną kartą dla celów partyjnej propagandy. Temat nowej ustawy antyaborcyjnej pojawił sie przecież w kwietniu i wtedy władza państwowa powinna jasno i wyraźnie oświadczyć, jakie jest stanowisko w tej sprawie. Zamiast tego, politycy sprawujący władzę wybrali strategię lawirowania, nabierania wody w usta czy wygłaszania oświadczeń z cyklu "jesteśmy za a nawet przeciw". W konsekwencji w Sejmie jest teraz procedowany surrealistyczny projekt zakładający karanie kobiet więzieniem, władza państwowa się sama pogubiła w chaotycznych zaprzeczeniach i niejasnych oświadczeniach i ludzie wyszli na ulicę.
Trzeba mieć nadzieję, że to będzie orzeżwiający prysznic dla biskupów, że jednak rozdział Kościoła od państwa to nie jest tylko teoretyczna kategoria, ale jest w interesie samego Kościoła, żeby się tego trzymać. Tak aby kłopoty polityków, którzy muszą wypić piwo jakie sami sobie nawarzyli były problemami polityków, a nie problemami Kościoła.
Owieczki nie odejdą od Kościoła dlatego, że wśród księży są pedofilie czy osoby mające problemy z zachowaniem celibatu. To smutne i szerzy zgorszenie, ale to było, jest i będzie. Ale owieczki mogą uciec, i to bardzo szybko, jak odniosą wrażenie, ze Kościół chce im narzucać dyscyplinę moralną narzędziami władzy świeckiej. Sojusz z cezarem jest kuszący, ale to pocałunek śmierci.

Oceń 17 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

marcin.radel 12:57:27 | 2016-10-05
1. Chcemy najdalej za 10 lat mieć dopuszczalną prawnie aborcję w każdym przypadku? To zaostrzajmy obecne przepisy! Jak tylko zmieni się opcja polityczna, to będzie przegięcie w drugą stronę, a słowo "kompromis aborcyjny" będzie budziło uśmiechy...

2. Chcemy mieć mniej ludzi w Kościele? Potępiajmy wszystkich, którzy nie myślą tak jak my! Opluwajmy ich, wyzywajmy, piętnujmy ich błędy i grzechy - wtedy na pewno zachęcimy ich do Kościoła, a wątpiący będą w nim szukali odpowiedzi na swoje pytania ;-)

Czy zauważyliście, że Jezus nie dążył do zmiany prawa państwowego, a było one naznaczone legalnym niewolnictwem?

Co więcej zwracał uwagę w sposób bezkompromisowy tylko na grzechy tych, którzy już byli wierzącymi (faryzeusze, uczeni w piśmie), a do tych, którzy byli poza (celnicy i grzesznicy) po prostu przychodził w gościnę i nie wytykał ich błędów, a oni w relacji z Nim się zmianiali.

Przecież w chrześcijaństwie nie chodzi o to, by zmienić prawo, ale ludzkie serca. Aborcji ma nie być nie dlatego, że takie jest prawo, ale dlatego że takie będą ludzkie serca.

Z czego zatem jest więcej dobra: czy z tego żeby utrzymać zgniły, ale kompromis, czy z zaostrzenia przepisów aborcyjnych? Zmiana przepisów niewiele zmieni (to będzie kwestia wyjazdu za granicę -do któregokolwiek z sąsiadów), natomiast reakcja chrześcijan na to się dzieje przy okazji tej kwestii wielu ludzi zniechęci do Kościoła na lata.

A przy okazji: czy zdajemy sobie sprawę, że jako chrześcijanie jesteśmy w mniejszości w tym kraju (ok 40% ludzi chodzi do kościoła)?

Oceń 40 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 12:45:54 | 2016-10-05
Tchórzem podszyty autor powołuje się na Chrystusa Pana.
Nasz Pan powiedział jednak:Niech wasza mowa będzie tak,tak,nie,nie, a co więcej od złego pochodzi.
Napiszę więc tylko tyle.Takiego wykwitu hamstwa i wulgarności jaki miał miejsce w poniedziałek nie widziały polskie ulice od dawna.Dlatego też podpisuję się obydwiema rękami pod komentarzem jednego z zakonników ,iż czarny protest to "korowód diabła".
I tak też proponuję go traktować.Amen.
P.S.
Ks.Stopka,Pan Jezus mówił też o tych którzy są letni i do czego się nadają...  

Oceń 13 31 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook