4 myśli o aborcji i ochronie życia

Grzegorz Kramer SJ
(fot. shutterstock.com)

Nie jestem jeszcze jednym bojownikiem jednej ze stron i kimś, kogo można uznać za propagatora którejś z ustaw. Jestem za życiem rozumianym holistycznie, a nie za lub przeciw aborcji. Mówię "nie" instrumentalizacji bardzo wielkich ludzkich problemów.

 

Po raz kolejny przekonuję się o tym, jak bardzo nie potrafię precyzyjnie wyrazić swoich myśli i jak bardzo media społecznościowe sprawiają, że nie czytamy siebie nawzajem z dobrą intencją, ale robimy to, zakładając obronę własnych tez.

 

W wielkiej medialnej (i nie tylko) dyskusji na temat projektów nowych ustaw (z których jeden odpadł bardzo szybko) zabrałem głos i ja. Jednak czytając komentarze, widzę, że często nie zostałem dobrze zrozumiany. Dlatego chciałbym w tym wpisie zrobić coś w rodzaju podsumowania.

 

I tak:


1. Nigdy nie wypowiadałem się o projektach ustaw z bardzo prozaicznych powodów. Nie uważam, że ktokolwiek na tym świecie jest w stanie stworzyć prawo, które przewidzi wszystkie możliwe przypadki i sytuacje i będzie egzekwowane w taki sposób, by wszyscy czuli "zadowolenie". Po wtóre nie znam się na prawie, nie jestem prawnikiem i nie taka jest moja rola w tym świecie, by mówić, które ustawy są lepiej skonstruowane, a które nie. Po prostu to nie są moje kompetencje.


2. Tak, jestem za ochroną życia, ale już od lat mówię, że rozumiem ten zwrot w sposób holistyczny. Chciałbym, by prawo chroniło, to znaczy dawało możliwości rozwoju i wsparcie człowiekowi od poczęcia do naturalnej śmierci. Skoro chcemy chronić człowieka w fazie prenatalnej, to trzeba go wspierać również po urodzeniu. Skoro chcemy, by nie było możliwości wykonywania kary śmierci, to trzeba zrobić wszystko, by człowieka zresocjalizować. Mówiąc inaczej: nie możemy walczyć tylko o jeden moment w życiu człowieka, bo wtedy człowiek staje się tylko argumentem, a możliwość jego śmierci jest czymś, co można wykorzystać w walce politycznej i publicznej naparzance.


3. Przez ostatnie dni byłem zasypywany zdjęciami i filmami dotyczącymi patologii ciąży na różnych jej etapach. Tak, znam te "obrazki", sporo się o tym uczyłem, poznawałem. Nie mam swoich dzieci (serio) [BTW argument o swoich dzieciach jest zabawny, bo raz w moim przypadku jest zaletą, innym razem czymś, co mnie przekreśla w dyskusjach] i z tego powodu nie mam możliwość doświadczyć na własnej skórze, co to znaczy je mieć. Jednak podejrzewam, że gdybym je miał, usłyszałbym zapewne, że nie mogę dyskutować, bo nie mam dzieci chorych itp. Skądinąd wiem, że sporo osób dyskutujących (po jednej i drugiej stronie) także ich nie "posiada", ale to ich nie wyklucza. Mnie wyklucza jedynie koloratka, ale to tak na marginesie.


Tak więc mam świadomość patologii ciąży, ciężkich chorób genetycznych i nie tylko. Przy tym punkcie chcę wyraźnie powiedzieć, że kiedy dziecko w fazie embrionalnej jest chore w takim sensie, że zagraża życiu lub zdrowiu matki, to oczywiście jestem za tym, że nie wolno nam ocenić "odgórnie", że jedno życie jest ważniejsze od drugiego, ale że każde z nich - na ile to możliwe medycznie - musimy ratować. I jeśli w pewnym momencie kobieta albo rodzina podejmie decyzję, że "przesuwamy akcenty" na jedno z nich, to trzeba to uszanować. Ale zawsze śmierć jednej z osób musi być skutkiem, nie celem samym w sobie.


Przy tym punkcie chcę powiedzieć jeszcze następującą rzecz. Tak jak nie godzę się w przypadku środowisk pro-life na wykorzystywanie zdjęć abortowanych dzieci do walki z przeciwnikami, tak samo nie godzę się na wykorzystywanie zdjęć dzieci chorych do walki z środowiskami pro-life.


4. Wiem, że kobiety są gwałcone i czasem z tych niechcianych stosunków seksualnych poczyna się życie. Wiem, że są to również kobiety bardzo młode czy wręcz dziewczynki. Nie, nigdy nie będę zgwałconą kobietą, więc nie poczuję tego, co ona. Mam za to w swoim doświadczeniu już sporo rozmów z kobietami, które doświadczyły przemocy seksualnej. I wiem, że to, czego one na pewno potrzebują, to możliwości stworzenia im warunków, w których poczują się bezpieczne i zaakceptowane. Nie można sprowadzać problemów kobiet zgwałconych tylko do ułatwienia im aborcji.

 

Kobiety przyjęte i wsparte w trudnym doświadczeniu zaczynają inaczej myśleć, a jeśli jedynym problemem osób z ich otoczenia jest poczęte życie i pokazywanie tego jako problemu - to tak, one bardzo często myślą o pozbyciu się owocu traumy. Wiem, że ktoś mi zarzuci unikanie jasnej deklaracji: można czy nie doprowadzić do aborcji w takim przypadku? Odpowiem tak: jeśli tylko będzie taka sytuacja i potrzeba, to stanę i przy tej kobiecie, która zdecydowała się na aborcję, i przy tej, która zdecyduje się urodzić swoje dziecko.

 

To, że ja chcę ochrony życia, nie znaczy, że jestem za którąś z ustaw w jej obecnym brzmieniu. Nie umywam rąk, bo nie muszę się opowiadać za ustawami. Nie jestem, jak już napisałem, osobą kompetentną. Moją rolą jest być przy osobach dotkniętych cierpieniem (jakkolwiek one je rozumieją w kontekście swojego życia) i to próbuję robić.


Kiedy w grudniu 2013 roku zdeklarowałem możliwość adopcji dziecka, które chciała abortować pani Bratkowska, to robiłem to szczerze. Byłem i jestem do dziś różnie oceniany w zależności od tego, kto to wydarzenie komentuje. Jestem: "bardzo dojrzałym człowiekiem, który chciał zaryzykować swoje życie" albo "szczeniakiem, który zagrał pod publiczkę". Ja wiem, że zrobiłem to szczerze i oczywiście dziś nie powtórzę tego samego, bo byłoby to groteskowe, dziś działam inaczej. Wspominam jednak o tamtym wydarzeniu, bo uważam je dla siebie za kluczowe. Uświadomiło mi ono to, co pisałem na początku, że nie mogę być tylko aktywistą jednej czy drugiej strony sporu, walczącym o taką czy inną ustawę, ale muszę być kimś, kto - na miarę swoich możliwości - działa dla osób, o których życie walczy. Jestem księdzem, stąd mogę wykorzystać ten fakt, że rozmawiam z wieloma osobami znajdującymi się w trudnych sytuacjach. Już sporą sprawą jest to, że te osoby nie muszą (i nie mogą) być przeze mnie oceniane, ale przyjęte, by otrzymać wsparcie ludzkie, ale także propozycję konkretnych rozwiązań psychologiczno-socjalnych.

 

Reasumując. Nie jestem jeszcze jednym bojownikiem jednej ze stron i kimś, kogo można uznać za propagatora którejś z ustaw. Jestem za życiem rozumianym holistycznie, a nie za lub przeciw aborcji. Mówię "nie" instrumentalizacji bardzo wielkich ludzkich problemów.


Wiem, że "posiadanie" księdza po jednej z stron wojny jest atrakcyjne medialnie, ale to nie jest moja rola. Chcę bronić życia i pomagać życiu (nie tylko dziecka), bez względu na to, jaka będzie ustawa dotycząca tej kwestii w Polsce. Rozumiem też, że ksiądz, który wystawia nos z plebanii i pokazuje twarz, jest kimś w rodzaju tarczy, w którą można przyłożyć. Godzę się na to, taka jest między innymi moja rola.
 

 

Grzegorz Kramer SJ - jezuita, blogerpomysłodawca mszy w intencji mężczyzn w kościele św. Barbary w Krakowie.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.34

Liczba głosów:

142

 

 

Komentarze użytkowników (42)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Jack French 20:14:41 | 2016-10-04
No jasne.

Przykazane nie zabijaj niby jest i, że niby Bóg nie dopisał żadnych wytycznych, wyjątków, przypadków, sytuacji, które by takową regułę odsuwały na bok.

No ale. Bóg nie musi wiedzieć wszystkiego. Są ludzie, którzy się utożsamiają do tego naszego Boga, no ale niekoniecznie muszą w każdej jocie być posłuszni.
Przecież posłuszeństwo jest dla lamusów.

Ehh.

Oceń 18 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Johnny 16:05:15 | 2016-10-04
Niczego innego po o. Kramerze się nie spodziewałem. Faryzeizm w czystej postaci... :P

Oceń 28 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

pablo-06 13:50:45 | 2016-10-04
Niestety szkoda że Kościół stracił swoje "tak" to tak, "nie" to nie.
Głosicie (i dobrze), że trzeba być zimnym lub gorącym a jesteście obrzydliwie nijacy. 
Niestety obracając się sporo w środowisku Jezuickim zauważyłem (na szczęście nie u wszystkich) zupełną letniość i liberalizację poglądów ocierającą się niemal o łamanie zasad wiary...

Oceń 33 14 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR 02:33:35 | 2016-10-04
@ o.Kramer

Bardzo ciekawe spojrzenie na marginalne przypadki, które zapewne pozostaną dozwolone (mam tylko głęboką nadzieję, że posłowie stworzą jakiś system pomocy w tych trudnych przypadkach, bo przecież jak kobieta usłyszy, tak jak dziś to miało miejsce, panią z czarnego protestu mówiącą o bękartach i kalekach, które nie powinny mieć prawa żyć to bez psychologa się może nie obejść).

Co z aborcją eugeniczną, o którą faktycznie toczy się bój. Co mówi holistyczne ujęcie na temat osoby z zespołem downa?

Oceń 19 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR 02:25:50 | 2016-10-04
"Ciekawe, że w sprawie biednego ks. Międlara, który właściwie niczym nie zasłużył na serię kar, która go spotkała, ten portal ma bardzo zdecydowane poglądy."

Gorzej. Deon nie stał przy ks.Międlarze jak Wyborcza jechała po nim jak po łysej kobyle. Jak można więc wierzyć, że przy obcej kobiecie, na którą będzie nagonka ktoś odważy się stanąć, jeśli Wyborcza z jakiegoś powodu nie pozwoli?

Ja nie wierzę.

Oceń 25 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jan.wygnaniec 21:21:18 | 2016-10-03
"Tak, jestem za ochroną życia, ale już od lat mówię ... "


Dużo słów z których nic właściwie nie wynika, coś w rodzaju jestem za, a nawet przeciw. A przecież waży się fundamentalna sprawa ochrony życia. A brak poparcia ze strony katolików może skutkować niepowodzeniem ze wszystkimi strasznymi dla nienarodonych dzieci konsekwencjami. 


Zresztą artykuł ks. Stopki był podobny. To nie jest postawa, której świat oczekuje od chrześcijan. Mamy rozum i wolną wolę, a więc możemy i powinniśmy wybierać. Z tego nas kiedyś Bóg rozliczy. Fakt siedzenia na płocie i nie zejścia na którąś stronę nie będzie żadnym usprawiedliwieniem  - zgrzeszyłem myślą, mową i  . . . zaniedbaniem.

Ciekawe, że w sprawie biednego ks. Międlara, który właściwie niczym nie zasłużył na serię kar, która go spotkała, ten portal ma bardzo zdecydowane poglądy.

Oceń 48 22 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 20:26:29 | 2016-10-03
Kilka słów komentarza do tego tekstu.
Prezentowana postawa wydaje mi się charakterystyczna dla tego portalu.

Nie jestem ani za ani przeciw. Nikomu nie chcę się narazić, ze wszystkimi chcę się kolegować.
Dialog, dialog i jeszcze raz dialog, żeby zagadać całą sprawę, pokazać że właściwie to o ocenie aborcji dezyduje specyficzna sytuacja kobiety, prywatny pogląd każdego na te sprawy. W zasadzie to nie jest to ani dobre ani złe, po prostu przerwanie ciąży i już.
 
Ten tekst jest w istocie tchórzliwym uchyleniem się od zabrania głosu w trosce o własny image i z obawy o to co powiedzą ludzie kiedy zajmę jakieś określone stanowisko.

Powiem że jest przeciw aborcji to cały salon moich kolegów internetowych będzie wytykał mnie palcem i obgadywał na fejsie.

Powiem że za to zakon każe mi siedzieć cicho i będę musiał odejść jak mój pretekcjonalnie traktowany młodszy brat we wierze którym się ostatnio nieźle dowartościowałem przy okazji jego osobistego dramatu.

Oceń 74 31 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

demokracja.net 20:08:22 | 2016-10-03
"nie możemy walczyć tylko o jeden moment w życiu człowieka" -  nie walczymy o jeden  moment ale o Życie Człowieka -
"...Mengele podszedł do niej i zaczął mówić, że Oświęcim to nie pensjonat. Zagroził, że jak ujrzy pieluszkę, to ukarze śmiercią. Mama odpowiedziała, że nie wolno zabijać dzieci, że on to wie, bo jest lekarzem, składał przysięgę."
Czy Mengele był złym człowiekiem ? bo dziś , to nawet księża chyba nie wierzą ani w Życie, ani w Przysięgi .
https://marucha.wordpress.com/2012/05/29/stanislawa-leszczynska-polozna-z-auschwitz/

Oceń 34 15 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

tomgry 19:57:09 | 2016-10-03
Witam. Nie będe krytykował protestujących kobiet. Uważam, że każdy ma prawo dokonywać w swoim życiu decyzji. I każdy ma prawo samemu ponosić konsekwencje swoich czynów i uczyć się na własnych błędach. Ustawa o zakazie aborcji, albo jej legalizacja nie naprawi świata, ani doznanych krzywd. Uważam też, że taka czy taka ustawa nic nie zmieni. Z jednej strony to wstyd i z drugiej strony to wstyd, zależy od światopoglądu. Skoro niewiele można zmienić ustawą, należy zadbać o to, by ustawa była jak najlepsza dla standardu życia kobiet w Polsce. Czasami najlepszym rozwiązaniem jest zwyczajny kompromis. Bez moralizowania, osądzania siebie nawzajem. Chciałbym, żeby życie było w Polsce chronione od poczęcia, ze szczególnym uwzględnieniem praw, wygody i bezpieczeństwa matek. Co z aborcją? Kiedy powinna być dokonywana? Czy mam prawo zabierać głos w tej sprawie? Wątpię. Ale jeżeli kogoś to interesuje, to uważam, że aborcja powinna być dozwolona kiedy kobieta tak zdecyduje - kiedy dziecko jest w znacznym stopniu upośledzone, kiedy istnieje zagrożenie życia matki (bezwzględnie, jeśli ma już jakieś dzieci) czy ze względu na zbyt niski wiek matki, kiedy do ciąży doszło po gwałcie. Przede wszystkim chciałbym zwrócić uwagę na to w jaki sposób dokonywałoby się aborcji - koniecznie w sposób mniej barbarzyński, niż jak to się dzieje obecnie. Właśnie sposób w jaki dokonuje się aborcji budzi we mnie największy sprzeciw.

Oceń 9 33 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 18:59:11 | 2016-10-03
Debatujemy na tematy ważne, ba może nawet ważniejsze nież nam się zdaje.
Czy jednak znamy opinię Pana Jezusa na temat aborcji?

Kiedyś zadałem sobie trud i powielokroć zadawałem pytanie Panu Jezusowi;
Czy dzieci z wadami prenatalnymi powinny się rodzić czy powinno się je abortować?

Pan Jezus w końcu kiedyś odpowiedział i wyraźnie mnie przekonał, że życie jest darem, a zarazem drogą, którą ma zadana każda dusza. Dusza otrzymawszy dar życia powinna się urodzić, choćby po to, aby zaraz umrzeć, bo tak jest tym duszom łatwiej przechodzić tam dalej. Te dusze, które się nie narodzą, (bo będą abortowane) mają tam trudniejszą drogę, bo jest im tam coś zatrzymane (niezrozumiałem jednak co konkretnie).
Zrozumiałem za to, że aborcja jest karą dla dzieci zadaną im przez ich rodziców (kobietę i mężczyznę), którzy ponoszą za ten czyn ogromną winę i kary przechodząc (w swoim czasie) w tamten wymiar.
Dusza, która splami się aborcją swego dziecka już zawsze będzie nosiła piętno (dokonanej zbrodni na niewinnym) na sobie, choćby nawet otrzymała od Boga miłosierdzie, co wcale nie jest takie łatwe, jak to media czasem głoszą.
Rozmawiając z Panem Jezusem na ten temat poczułem gorycz i ból jaki  On odczuwa w swoim Sercu w odniesieniu do tych „abortowanych” dzieci.
Zrozumiałem też, że każda kobieta (jak również i mężczyzna - ojciec), która dokona aborcji będzie zagrożona strasznymi cierpieniami w tamtym wymiarze (po śmierci ciała). Na nic się nie zdadzą modlitwy rodzin za taką duszę, bo Bóg odwraca od dzieciobójców Swoje oblicze.

Oceń 21 16 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook