Tatuaż. Dlaczego powinniśmy się bać?

Karol Wilczyński
(fot. shutterstock.com)

Ktoś wywołał panikę wśród katolików. "Tatuaż to pieczęć szatana". Na dowód przywołano cytaty z Biblii. Na wytatuowanych księży spadły setki negatywnych komentarzy. Pokazano nam, że jest się czego bać.

 

Nikt pewnie nie spodziewał się, że plakat informacyjny Gdańskiego Centrum Informacyjnego o Sektach wywoła takie kontrowersje. Fotografia przedstawiająca rzeczony plakat trafiła na wiele portali internetowych i doprowadziła do pojawienia się wielu rozmaitych komentarzy. Ogólnie rzecz ujmując, jedne były "za", a drugie "przeciw".

 

Ciekawe jest to, że przeprowadzone w dniach 16-19 września przez grupę IQS badanie wykazało, że niemal 1/3 Polaków jest zainteresowana zrobieniem sobie tatuażu. Co dziesiąty już go wykonał. Wśród "wytatuowanych" aż 10% wybrało motywy związane z religią. Można powiedzieć, że obecnie tatuaż nie jest już czymś egzotycznym, wyjątkowym. Wszedł do codzienności.

 

Wielu katolików nadal jednak boi się tatuaży. Po publikacji plakatu głównym punktem zapalnym katolickiego lęku był oczywiście fragment Księgi Kapłańskiej (19,28), w którym jest mowa o bezwzględnym zakazie tatuowania. Nie będę tutaj powtarzać słów księdza Wojciecha Węgrzyniaka, który dostarczył kilku przekonujących argumentów, że wykorzystywanie tego fragmentu w dyskusji o tatuażach nie jest zasadne.

 

Ani Biblia, ani ludzie żyjący w starożytności nie znali czegoś takiego jak tatuaż, który ma służyć wyłącznie celom estetycznym lub ekspresji artystycznej. Był on wówczas symbolem własności: tatuowano przede wszystkim znak właściciela na ciałach niewolników. Tatuaż wykorzystywano również do oznaczania więźniów lub karania. W tym sensie tatuaże (gr. stigmata) na ciele Świętego Pawła na pewno nie były nałożone dobrowolnie (por. Ga 6,17)

 

Dlaczego więc tak się boimy? Często przywołuje się słowa czy świadectwa rozmaitych egzorcystów, którzy twierdzą, że tatuaże "mieszają się z ludzką krwią" i związane są z "rytuałami satanistycznymi". W ten sposób tatuowanie się ląduje na długiej liście zagrożeń duchowych i tego, czego katolikom kategorycznie robić nie wolno.

 

Cała sytuacja z tatuażami i innymi czyhającymi na duszę katolika zagrożeniami (np. Halloween) pokazuje, że jest się czego bać. Chodzi o chrześcijan, którzy nie żyją wiarą, nadzieją i miłością, ale lękiem i rozpaczą. Boją się świata, który się zmienia i którego nie znają. Obawiają się też o to, że nie będzie już dla nich miejsca. Że nie wychowają swoich dzieci tak, jak "przystoi". Rozumiem, że taki strach może się pojawić.


W takiej sytuacji potrzebni jednak są kapłani, którzy nie będą podsycać tego lęku, ale pokażą, że jako chrześcijanie nie mamy się czego bać. Że nasz Pan obiecał nam, że będziemy brać węże do rąk, pić zatrute napoje, a i tak nic nam nie będzie szkodzić (por. Mk 16,18). Ksiądz (nawet egzorcysta), który straszy i zabija wiarę i nadzieję, wzbudzając lęk, nie jest narzędziem Pana Boga.

 

Boję się więc raczej tego, że zabraknie kapłanów, którzy będą umacniać nadzieję, a nie strach. Boję się tego, że tak łatwo utracić wiarę w moc Boga, który jest silniejszy niż jakiekolwiek "zagrożenie duchowe". Boję się walczących z zagrożeniami katolików, którzy grożąc i obrażając bliźnich, zapominają o Ewangelii. Ostatnio naprawdę łatwo nam to przychodzi. 

 

Ktoś może powiedzieć: ale przecież decyzja o zrobieniu tatuażu może być kontrowersyjna. Może. Tatuaż sporo kosztuje, może wiązać się z problemami zdrowotnymi lub wywoływać kłopoty ze znalezieniem pracy. Może być też jednym z objawów tego, że bardziej troszczymy się o swój wygląd niż o innych ludzi czy słowo Boga. Dlatego warto się zastanowić kilka razy, zanim zdecydujemy się na tatuaż. Ale nie demonizujmy i nie mieszajmy w to "zagrożeń duchowych".

 

Karol Wilczyński - redaktor DEON.pl. Prowadzi projekt "Przyjąć przybysza"

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.93

Liczba głosów:

41

 

 

Komentarze użytkowników (17)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

barbaras 08:47:53 | 2016-12-03
Dla mnie robienie tatuażu to po prostu deformowanie naszego ciała. Nawet jeśli ma być robiony w dobrej wierze. Przykro mi, ale mnie obrzydzją tatuaże na ciele człowieka. Jak widzę takich wytatuowanych robi mi się niedobrze. Nie pamiętam, który aktor powiedział, że swego ferari by nie porysowł, dlatego siebie teą nie będzie malował. Można upamiętnić ważne historie naszego życia na wiele innych sposobów. Nie rób proszę tatuażu.  Modask się skończy  a rysa zostaje. Mam pewność, że to niezły biznes, dlatego jest tak reklamowany. Jeszcze nie ma badań jaki to ma wpływ na nasze nasze zdrowie. Jak się skończy moda na tatuaże następnym biznesem będzie usuwanie ich.

Oceń 2 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

zzzukkk 14:25:42 | 2016-12-01
Po pierwsze tatuaż sam w sobie nie jest zły ani dobry. To sztuka, część kultury. Tylko i wyłącznie od NAS zależy czy czyn (w tym wypadku zrobienie tatuażu) jest dobry czy zły. O tym czy czyn jest dobry czy zły decyduje, to co PRZEDSTAWIA nasz tatuaż. Czy zawiera w sobie symbole okultystyczne czy nie. Sama myślę nad tatuażem, bo chcę upamiętnić na nim dar posługi misyjnej, za sprawą której zmienione zostało "moje" życie.

Oceń 3 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ewcia 18:24:11 | 2016-09-17
"Ksiądz (nawet egzorcysta), który straszy i zabija wiarę i nadzieję, wzbudzając lęk, nie jest narzędziem Pana Boga".

Czyli większość egzorcystów i popularnych mówców charyzmatycznych nie jest narzędziem Boga? Zgadzam się.
Mówię tu o fanach tzw. zagrożeń duchowych, którzy wszędzie doszukują się diabła. Niektóre z nich tekstów są dosłownie odmóżdżające.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR 23:17:19 | 2016-09-05
"Cała sytuacja z tatuażami i innymi czyhającymi na duszę katolika zagrożeniami (np. Halloween) pokazuje, że jest się czego bać. Chodzi o chrześcijan, którzy nie żyją wiarą, nadzieją i miłością, ale lękiem i rozpaczą. Boją się świata, który się zmienia i którego nie znają (...) Rozumiem, że taki strach może się pojawić."

To dlatego podpisał Pan list protestacyjny?! Strach? Lęk?

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jack French 19:13:25 | 2016-09-05
I wszystko po to aby bronić czynu ojca Kramera?

Ogólnie wszystko fajnie, tylko znowu jedno ale.
Autor znowu demonizuje demonizację. Jeśli uważa Pan, że dmonizowanie jest złe, to dlaczego Pan również to robi? (histerycznie podkreślająć jak bardzo zły jest jakikolwiek strach przed zasadnym zagrożeniem).

Eh.

Oceń 2 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

AKSORZ 22:40:11 | 2016-09-04
Tatuowały to się plemiona i ludy pogańskie od zawsze po to aby dać wyraz swojej potęgi , przynależności czy po to aby oddać się fałszywym bogom w posiadanie. 


Kościół nie zajął stanowiska w sprawie tatuaży , tak samo jak nie zajął stanowiska na tematu kolczyków noszonych u facetów w nosie. Nie oczekujmy od Kościoła że będzie wydawał dekrety o wszystkim.

Dlaczego uważam że tatuaże są złe? Po pierwsze - historia tatuażu. Tatuaże pochodzą od dzikich plemion i pogańskich ludów i NIGDY w historii Kościoła nie były wykorzystywane jak narzędzie do przynoszenia dobrych owoców. Zmieniło się to dopiero w ostatnich czasach gdy tatuaż został przywieziony do Europy (i innych rozwiniętych krajów gdzie został najpierw wchłonięty przez marynarzy , przestępców , najemników i żołnierzy -  czyli raczej wyskokowe towarzystwo. Dla mnie kompletnym nieporozumieniem jest ozdabianie swojego ciała przez chrześcijanina tatuażem , nawet jeżeli przedstawia on rzeczy święte. Nie tędy droga , zresztą zdecydowana większość tatuaży jest demoniczna. Są to głównie czaszki , węże ,smoki , dziwne napisy chińskie o nieznanej treści. W moim środowisku tatuaży nie brakuje ale większość z nich niosą ze sobą realne zagrożenia duchowe. Tatuaż np. smoka , demona itp. może otworzyć furtkę dla złego - nawet postępowy ojciec Dominikanin o tym mówi. Sam osobiście słyszałem o dwóch przypadkach osób które zostały opętane poprzez bardzo drogie tatuaże smoków. Jedna popełniła samobójstwo , drugiej ksiądz egzorcysta najpierw kazał jechać usunąć tatuaż (gdy podczas egzorcyzmu przykładał do niego stułę , osoba egzorcyzmowana odskakiwała jak poparzona. Czy wróciła nie wiem. Patrząc na noszone przez ludzi tatuaże (widać je teraz nagminnie bo ciepło jest) ile z tych osób w ogóle zastanawiało się co właściwie sobie tatuuje, a przecież wiele  z nich to osoby ochrzczone prawda ?

Oceń 11 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 09:17:47 | 2016-09-03
Autor ma zabrał głos w rozsądny sposób. Tak jak Królestwo Boże nie jest sprawą tego, co się je i pije, tak samo nie jest sprawą tego, co kto sobie wytuatuuje.  Ale tak jak w jedzeniu i piciu trzeba zachować umiar, tak samo z tatuażami trzeba zachowac zdrowy rozsądek i umiar.
Poza tym, wszystko trzeba widzieć we właściwym kontekście. Co innego znaczyl tatuaż w czasach biblijnych, a co innego teraz. 
Jak chodziłem do szkoły, to tatuowali się ludzie, należący do srodowisk przestępczych czy uważający się za należących do tej specyficznej "kultury", ale przecież nie przenoszę tych skojarzeń na czas teraźniejszy.

Oceń 11 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 21:34:04 | 2016-09-02
Artykuł modernistycznie bałamutny.
Dowiadujemy się bowiem od p.Wilczyńskiego,iż nie jest ważne czy coś jest dobre czy nie, ważne jest natomiast czy się tego nie boimy.
Wedle współczesnych powszechnie panujących prądów myślowych człowiek jest panem własnego ciała i może z nim robić to co chce.
Nie jest to nauka katolicka, która głosi,iż człowiek rozporządza swoim ciałem, jednak należy ono do Pana Boga.
W tym rozumieniu tatuaż jest sprzeczny z nauką katolicką, bowiem odzwierciedla dążność człowieka do czynienia z własnym ciałem co mu się podoba.
Jest to sprawa natury fundamentalnej i tak została potraktowana w Starym Testamencie.
Sprowadzenie natomiast powyższej kwestii do odczuwania strachu jest nie tyle nawet prymitywne ale przedewszystkim nieodpowiedzialne.
No ale czy to mnie dziwi?
Na tym portalu z pewnością nie.    

Oceń 19 14 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

bialykwiatek93 21:31:33 | 2016-09-02
Dzięki za ten głos. Dobrze wiedzieć, że ktoś myśli o tym podobnie :)
Myślę, że tatuaż, jak wszystko w życiu, może oddawać Bogu chwałę. Jednak jak ze wszystkim, trzeba się zastanowić, czy to na pewno dla mnie - w końcu to symbol, zdanie itp. na całe życie :) Jeszcze raz dzięki za wpis :)

Oceń 8 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Anakin 13:53:14 | 2016-09-02
Nie ma co sięgać przeszłości. Trzeba ocenić skąd mamy zwyczaj tatuowania tu i teraz. Koptowie - egipscy chrześcijanie tatuują sobie krzyże na knykciach. Ale nikt nie naśladuje koptów, a ni o krzyże na knykciach chodzi. Współczesna kultura tatuaży pochodzi z pornokultury (porno w sensie prostytucji) a jeszcxze bardziej z kultury więziennej. Niestety zawsze tak jest, że na społeczeństwo spływa kultura wyższa z uznanych wzorców i kultura niska. Ludzie chca być jak znany jak aktor, albo mówią dla funa slangiem więziennym a z czxasem to zostaje jako element kultury.
W tym wypadku księża sięgneli po ta niską kultiurę. Może chcią pokazac, że są jak inni? Czy, żeby to udowodnić siostry zakonne będa nie tylko śpiewac na Voice of Costam (co ożna uznać za wpływ kultury wyżśzej) ale i śmigac na rurce?

księża oczywiście tez ludzie. Palą, piją, grają w karty, wrzeszczą na meczach. Z zasady nic z tych rzeczy nie jest samo w saobie grzechem. Tatuaż może jest dla ludzi. Podobno marihuana też.

Po prostu nie ma się czym specjalnie chwalić.

Oceń 19 10 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook