Sen Franciszka może spełnić się w Polsce

Karol Wilczyński
(fot. Grzegorz Gałązka / galazka.deon.pl)

Co łączy polską reprezentację na Euro 2016 z papieżem Franciszkiem? To proste: i piłkarze, i papież mogą rozbudzić w Polakach pozytywne emocje. Różnią się jedynie metodami działania.

 

O ile sukces polskich zawodników, którzy doszli do ćwierćfinału, nie przegrywając żadnego z meczów, jest celem i źródłem radości samym w sobie, o tyle działania papieża Franciszka są wielowymiarowe.

 

W Europie brakuje radości

 

Niewątpliwie w ostatnich miesiącach nastąpiła znaczna zmiana nastrojów społecznych na całym kontynencie. Bardzo smutno wyglądali europarlamentarzyści, którzy odwrócili się tyłem po usłyszeniu hymnu UE - nomen omen "Ody do radości". Politycy i partie opierające swoją popularność na antyimigracyjnych hasłach i niechęci do wszystkiego, co obce i "nie nasze", zdobywają w wielu krajach UE kilkanaście lub kilkadziesiąt procent głosów w wyborach.

 

Brytyjskiemu Brexitowi i ogólnoeuropejskiej krytyce Unii towarzyszy wzrost niechęci do instytucji europejskich. Nie ma wątpliwości, że proces integracji europejskiej ominął sporą grupę społeczną, szczególnie mniej wykształconych i najuboższych.

 

Z tego wynika fakt, że do głosu doszli dotychczas ignorowani liderzy, na poważnie rozważający budowę potężnych murów na granicach, rozpad zjednoczonej Europy czy rewizje granic ustalonych po II wojnie światowej. W Polsce, podobnie jak w wielu innych społeczeństwach Europy, wyraźnie brakuje przywódcy, który byłby w stanie zjednoczyć ludzi i uspokoić nastroje.

 

Czy papież ma program dla Polski?

 

Papież Franciszek ma szansę wyrosnąć na takiego lidera. To on niedawno zaprezentował swój "program" dla Europy podczas odbioru nagrody Karola Wielkiego. Jak zauważył amerykański watykanista Gerard O’Connell, kluczem do interpretacji tego programu są dwa słowa: dialog i integracja.

 

"Dla papieża Franciszka obecny czas to zasadniczy moment w dziejach Europy. Ćwierć wieku po upadku muru berlińskiego na nowo powstają fundamenty dzielące ludzi" - pisze Gerard O’Connell. Niestety, zdanie to dotyczy również coraz bardziej podzielonego społeczeństwa w Polsce. Czy w tej sytuacji sen Franciszka o dialogu i integracji może spełnić się nad Wisłą?

 

Problemy Polaków z integracją

 

Andrea Tornielli w swoim głośnym tekście pisze wprost, że "dziedzictwo pierwszego papieża pochodzącego ze wschodniej Europy zostało pospiesznie zarchiwizowane i zapomniane".

 

Jego zdaniem Polacy "pogrzebali nauczanie Jana Pawła II o imigracji: Polska jest zamknięta i nieskora do integracji z przybyszami". W tej ostrej tezie kryje się nieco prawdy. Polacy boją się uchodźców. Lęk wobec obcych, podsycany przez media (przede wszystkim społecznościowe), sprawił, że ludzie zaczęli kierować się emocjami, odrzucając wieloletnie doświadczenie i wiedzę (i tak nielicznych w Polsce) ekspertów.

 

Nie jest kontrowersyjnym stwierdzenie, że emocje w pewnym sensie mogą zaślepić. Powodują, że mylimy ofiarę z oprawcą. Przypisujemy pewne działania czy złe intencje grupom społecznym, których nie znamy. Bojąc się, łatwo jest zapomnieć też o tym, o co wielokrotnie apelował Jan Paweł II, a o czym dziś marzy Franciszek.

 

Szansa na dialog

 

Sądzę jednak, że niechęć do dialogu i integracji jest pewną przykrywką, efektem rozbudzonego strachu, który jednak nie tkwi głęboko. Warto przytoczyć w tym kontekście coraz silniejszy głos polskich hierarchów.

 

Przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki po podpisaniu przez przedstawicieli Kościoła Katolickiego i Polskiej Rady Ekumenicznej, skupiającej większość chrześcijańskich wspólnot działających w Polsce, wspólnego przesłania w sprawie uchodźców, stwierdził że "nawet gdyby 60-80 proc. społeczeństwa było przeciwne uchodźcom, Kościół nie może powiedzieć jak politycy: ludzie tego nie chcą, więc tego nie zrobimy". 


Bp Krzysztof Zadarko, delegat KEP ds. migracji, od początku kryzysu migracyjnego powtarza apel o gościnność. Wielu innych hierarchów (m.in. kardynał Kazimierz Nycz, metropolita warszawski czy krakowscy hierarchowie: kard. Stanisław Dziwisz i bp Grzegorz Ryś) również często porusza ten temat. Dzięki tym głosom coraz liczniejsi politycy i działacze społeczni zaczynają mówić na ten temat, normalizując stosunek Polaków do uchodźców.


Tematy imigracji czy jedności europejskiej nie są oczywiście jedynymi, które dosyć skutecznie niszczą dialog w polskim społeczeństwie. Linia politycznego podziału na "konserwatystów" i "liberałów" pokrywa się również z linią interpretacji pontyfikatu Franciszka.

 

Czy głos Franciszka będzie słyszalny?

 

Mimo że sytuacja w Europie i w Polsce nie rokuje zbyt dobrze i choć nauczanie Franciszka jest często pomijane lub banalizowane (nie tylko w naszym państwie), to warto przypomnieć sobie efekt jego wizyty w takich krajach jak Meksyk, USA czy Republika Środkowoafrykańska.

 

To w tych miejscach Franciszek zdecydował się na stanowcze gesty: odprawił mszę świętą na granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku, nawołując do rozburzenia dzielącego je muru. Wywołał tym ogromną dyskusję w społeczeństwie zbudowanym przecież przez imigrantów. W Bangi, stolicy RŚA, odwiedził meczet zniszczony wcześniej przez bojówki chrześcijańskie. Zarówno lokalni politycy, jak i media przyznały, że jego wizyta znacznie uspokoiła społeczne nastroje. Także jego ostatnia wizyta w znajdującej się na peryferiach Armenii przypomniała światu zapomniany zupełnie konflikt między tym państwem a sąsiednim Azerbejdżanem. Działania Franciszka są nakierowane między innymi na zapobieżenie konfliktowi, który ostatnio trwał niemal 25 lat, pochłonął życie 30 tysięcy ludzi i spowodował, że milion ormiańskich i azerskich uchodźców musiało opuścić swoje domy.

 

Podobnie jak w RŚA, konflikt etniczny między Armenią i Azerbejdżanem podsycany jest ostatnio przez różnice religijne (chrześcijaństwo vs islam). To dlatego papież przyspieszył najprawdopodobniej wizytę w Armenii. Co ważne, Franciszek nie kalkulował, ale wezwał do pokoju i jedności: "Jedność nie jest bowiem korzyścią strategiczną, której trzeba poszukiwać dla wzajemnego interesu, ale tym, o co prosi nas Jezus i czego wypełnienie zależy od naszej dobrej woli i sił, które włożymy, aby wypełnić naszą misję: konsekwentne danie światu Ewangelii" - mówił podczas przemówienia w stolicy Armenii, Erywaniu.

 

Warto dodać, że we wrześniu papież ma udać się do Azerbejdżanu i Gruzji, gdzie prawdopodobnie powtórzy swoje wezwanie.

 

Przywrócić pokój w Polsce

 

Papież nie jest liderem, który kalkuluje. Nie reprezentuje swojej strony, ale wskazuje kierunek i działa w imieniu pokoju. Polskie "topory wojenne" wydają się być znacznie mniej groźne niż te w krajach ogarniętych wojną. Nie oznacza to jednak, że papież nie będzie głosił swojego przesłania czy że nie ma nad Wisłą nic do roboty.

 

Czy uda mu się jednak na tyle otworzyć serca Polaków - tak jak to robił niegdyś Jan Paweł II - by pojednać nas mimo podziałów politycznych czy religijnych? Patrząc na poprzednie wizyty, które pobudziły wielu do dialogu, sądzę że tak. Radosna atmosfera ŚDM i setki tysięcy młodych ludzi z całego świata, może wzbudzić w Polsce coś bardzo pozytywnego i przybliżyć spełnienie się snu Franciszka. Być może w całej Europie.

 

Karol Wilczyński - redaktor DEON.pl. Prowadzi projekt "Przyjąć przybysza".

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.77

Liczba głosów:

62

 

 

Komentarze użytkowników (12)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

abraham 10:09:15 | 2016-07-07
Sen Francisco

Oceń 5 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

WDR 06:09:25 | 2016-07-06
"Andrea Tornielli w swoim głośnym tekście..."

Bzdura. W kontekście Polski ten tekst był i jest niemal bezwartościowy. Jego podstawą był przede wszystkim włoski interes narodowy.

Oceń 15 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

M.W. 23:17:31 | 2016-07-05
Po raz kolejny bicie piany, jakby imigranci byli najważniejsi na świecie.
Dlaczego Polska nie miałaby sprowadzić Polaków, bezprawnie i bez zgody tych osób, wywiezionych daleko na wschód? Dlaczego właśnie o tym nie mówicie na Deonie. Czyżby Ci polacy nie zasługiwali na przyjęcie ich w Ojczyźnie? A mamy tam swoich rodaków kilkaset tysięcy. Dlaczego nie bijecie piany w tym temacie.

Dlaczego Polska nie miałaby przyjąć kilka tysięcy Polaków poczętych ale jeszcze nie urodzonych, którym grozi aborcja?
Mamy dla kogo żyć i kogo przyjmować. Nie jesteśmy narazie super bogatym narodem, żeby każdemu imigrantowi wybudować dom, dać samochód, dać zasiłek i .... no właśnie co jeszcze....

Pan Bergollio nie zna Europy i gł..no wie jak kształtowała się chociażby nasza historia. Gł...no wie co robili z nami nasi "przyjaciele".
Niech się pochwali ile milionów imigrantów przyjęła Ameryka Południowa z której przybył ?
Mam nadzieję, że Jego żałosne wywody nic nie zmienią, bo żeby coś zmienić to trzeba mieć HARYZMĘ a ten pan Jej nie ma.

Oceń 24 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

M.W. 23:17:31 | 2016-07-05
Po raz kolejny bicie piany, jakby imigranci byli najważniejsi na świecie.
Dlaczego Polska nie miałaby sprowadzić Polaków, bezprawnie i bez zgody tych osób, wywiezionych daleko na wschód? Dlaczego właśnie o tym nie mówicie na Deonie. Czyżby Ci polacy nie zasługiwali na przyjęcie ich w Ojczyźnie? A mamy tam swoich rodaków kilkaset tysięcy. Dlaczego nie bijecie piany w tym temacie.

Dlaczego Polska nie miałaby przyjąć kilka tysięcy Polaków poczętych ale jeszcze nie urodzonych, którym grozi aborcja?
Mamy dla kogo żyć i kogo przyjmować. Nie jesteśmy narazie super bogatym narodem, żeby każdemu imigrantowi wybudować dom, dać samochód, dać zasiłek i .... no właśnie co jeszcze....

Pan Bergollio nie zna Europy i gł..no wie jak kształtowała się chociażby nasza historia. Gł...no wie co robili z nami nasi "przyjaciele".
Niech się pochwali ile milionów imigrantów przyjęła Ameryka Południowa z której przybył ?
Mam nadzieję, że Jego żałosne wywody nic nie zmienią, bo żeby coś zmienić to trzeba mieć HARYZMĘ a ten pan Jej nie ma.

Oceń 7 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Macieek 21:11:42 | 2016-07-05
Ów spełniony sen Bergoglio mógłby się okazać dla Polski prawdziwym koszmarem...

Oceń 22 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

nickname 20:42:44 | 2016-07-05
Jak można przeczytać Pan Wilczyński zaprasza na wiec polityczny pt. "Światowe Dni Młodzieży", w trakcie którego równie światowy, co popularny lider partii "Konieczności Dziejowej" przedstawi jedynie słuszny i nie do odrzucenia program, jaki dla Polski został wyznaczony przez anonimowego boga globalnego zarządzania. W trakcie imprezy przewidziane są liczne atrakcje, z finalnym szukaniem prawdziwych ofiar i oprawców oraz wypędzaniem lęków w trakcie symbolicznego topienia ksenofoba przez specjalnie sprowadzoną grupę islamskich uciekinierów ekonomicznych z małymi dziećmi na rękach poprzedzone nadstawianiem głowy pod miecz miłosiernego prawa szariatu. - Aby na koniec wszyscy razem mogli się intensywnie integrować do samego rana w rytmie "Ody do radości".

Oceń 31 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Maciej Niećko 20:33:57 | 2016-07-05
Gdyby  Autor załączył do artykułu wyciąg z przelewami dla potrzebujących , ze swojego prywatnego konta albo kilka świadectw ze wspólnoty posługującej imigrantom ,w której jak sądzę jest liderem, to myślę , że byłby wiarygodnym świadkiem Miłosierdzia (a nie samozwańczym tłumaczem myśli Papieża Franciszka;-).

Oceń 26 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 19:20:58 | 2016-07-05
Radość,dialog,integracja.Dziękuję, ale nie skorzystam, z Franciszkowego pociągu wysiadłem na przystanku katolicyzm.
Bliski jest mi Kościół,moja rodzina,naród,państwo,na dźwięk hymnu UE nie skaczę z radości lecz wyłączam telewizor.
Jedność europejska była niegdyś realnością i nazywała się Christianitas.To co dziś mi się proponuje to jakaś masońska karykatura jedności, z uciętą głową w tle.
Doceniam wysiłki Franciszka, to dobry człowiek, papież jednak z niego mizerny.Brakuje nam ojca duchowego.Zostaliśmy duchowymi sierotami.Trzymajmy się tego cośmy jako katolicy otrzymali, bądźmy z tego dumni, cokolwiek się stanie.Niech inni dialogują,integrują się,skaczą z radości.To ich czas.Prędko przeminie.Do nas należy wieczność. 

Oceń 35 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ray 16:49:17 | 2016-07-05
A swoją droga wg.najbardziej optymistycznych prognoz na ŚDM będzie co najwyżej połowa spodziewanych/zgłoszonych jeszcze w ubiegłym roku pielgrzymów. W diecezji x potwierdziło ostatecznie swój przyjazd tylko 15% z zadeklarowanych jeszcze jesienia gości... W innych jest podobnie. ..

Oceń 16 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotrpolmanski 13:05:12 | 2016-07-05
@bonawentura
wyrzygaj wreszcie z siebie tę żółć pogardy innego człowieka, nie będziesz miał koszmarów.. Przestań używać knajackiego języka, ubliżać Biskupowi Rzymu. Chyba, że nie rozumiesz na czym polega głoszenie radości Ewangelii każdemu człowiekowi, jak czyni to Franciszek od początku swego pontyfikatu. Wyrzygaj wreszcie tę nienawiść, bo cię zżera od środka. Chrześcijanin nie może być smutasem i własną pychą stawiać granice Bożemu Miłosierdziu..

Oceń 7 44 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook