Kobieta równa apostołom

Karol Wilczyński
Fragment traileru filmu "Pasja" (fot. youtube.com)

Oficjalny dekret Watykanu wprowadził niewielką zmianę do kalendarza liturgicznego. Wspomnienie św. Marii Magdaleny podniesiono do rangi święta liturgicznego, zrównując jego rangę ze wspomnieniami pozostałych apostołów. Zmiana niewielka, ale jej znaczenie - ogromne.

 

Jest to jedna z pierwszych kobiet, której liturgiczne wspomnienie podniesiono do rangi święta. W liście towarzyszącym oficjalnemu dekretowi abp Arthur Roche napisał, że "decyzja ta wpisuje się w aktualny kontekst kościelny, który domaga się pogłębionej refleksji o godności kobiety, nowej ewangelizacji i wielkości tajemnicy Bożego miłosierdzia. Już Jan Paweł II zwrócił uwagę nie tylko na rolę kobiet w misji Chrystusa i Kościoła, ale także na rolę Marii Magdaleny jako świadka - kobiety, która pierwsza ogłosiła apostołom zmartwychwstanie. Jest ona przykładem pierwszej autentycznej ewangelizatorki, jest apostołką apostołów".

 

Kim była Maria Magdalena?

 

Wspominają ją wszyscy ewangeliści. Dołącza do Jezusa po tym, gdy Ten wyrzuca z niej "siedem złych duchów" (Mk 16,9; Łk 8,2). To ona stała pod krzyżem (Mt 27,56; J 19,25) i to ona też była pierwszym świadkiem zmartwychwstania wraz z dwiema innymi kobietami (J 20,1). To ona przekazała tę informację apostołom jako pierwsza (Mk 16,10; J 20,18).

 

Święty Grzegorz Wielki utożsamiał Marię Magdalenę z dwiema kobietami, które występują w dwóch innych miejscach Ewangelii: jawnogrzesznicą, która była główną bohaterką fragmentu czytanego w ostatnią niedzielę (Łk 7,36-50) oraz z Marią, siostrą Łazarza, która obmyła nogi Jezusa olejkami (J 11,2).

 

Jej grób i relikwie miały znajdować się w Bazylice w Efezie. Po podboju Azji Mniejszej przez Turków trafiły do Vézelay we Francji. W średniowieczu postać świętej stawała się coraz bardziej popularna. To św. Tomasz z Akwinu nazwał ją "apostołką apostołów" (Komentarz do Ewangelii św. Jana, p. 2519), wskazując że "tak jak kobieta ogłosiła pierwszemu mężczyźnie słowa śmierci, tak też to kobieta była pierwszą, która przekazała apostołom słowa życia". To również dominikanin Fra Angelico namalował w 1441 roku znany obraz Noli me tangere (Nie dotykaj mnie) przedstawiający Marię Magdalenę z Jezusem-ogrodnikiem:

 

(fot. Public domain via Wikimedia Commons)

 

Niektórzy twierdzą, że jej historia to najlepsza Dobra Nowina całej Ewangelii. To właśnie św. Maria Magdalena pokazuje, że Jezus najpierw idzie do tych, którzy Go najbardziej potrzebują - grzeszników i ubogich.

 

Maria Magdalena i Dobra Nowina

 

Ostatnio Marię Magdalenę przypomniała też inna "gorszycielka" - Lady Gaga. Broniąc się przed zarzutami katolickiej dziennikarki, która sugerowała, że piosenkarka traktuje wiarę instrumentalnie (do powiększania liczby fanów), Lady Gaga odpowiedziała: "Maria Magdalena umyła stopy Chrystusa. Była przez niego chroniona i kochana. Była prostytutką. Była kimś, kogo społeczeństwo poniża: tak jakby ona i jej ciało były śmietnikiem dla mężczyzny. Jezus ją kochał i nie osądzał jej. Pozwolił jej płakać nad sobą, otrzeć swoje stopy włosami nierządnicy".

 

Wielu zaczęło krytykować artystkę - "przecież Maria Magdalena nie była prostytutką!". Ale niezależnie od tego, czy zgodny z prawdą, czy nie, ten obraz świętej, która sprzedawała swoje ciało, zostanie w powszechnej świadomości. I moim zdaniem nie musimy się przed nim bronić, bo nie ma w nim nic złego - dowodzi przecież wielkości miłosierdzia naszego Boga, Jezusa.

 

Pytanie, czy umiemy Go w tym miłosierdziu naśladować. Niebawem będziemy wspominać życie krakowskiego zakonnika - świętego brata Alberta Chmielowskiego. Obok kilku innych świętych i sławnych postaci Kościoła (np. Piotra Skargi SJ) był on znany z tego, że założył i utrzymywał specjalny fundusz wsparcia dla prostytutek. Przekazywał im pieniądze zbierane wśród krakowskich wiernych po to, by nie musiały (tak często) sprzedawać swojego ciała.

 

"Chcąc ratować nędzarzy, nie należy obarczać ich napomnieniami ani prawić morałów, będąc samemu sytym i dobrze ubranym: trzeba się stać nędzniejszym od najnędzniejszego, aby go dźwignąć" - mówił brat Albert.

 

Często myślę o tym, przechodząc po krakowskim rynku czy uliczkach wokół Starego Miasta, gdy jestem zaczepiany przez kobiety z różowymi parasolkami. "Mam żonę" przestało działać już dawno. Usłyszana przeze mnie uwaga od dwóch młodych panów "jak pani może o to pytać i nosić na szyi krzyż?" spowodowała jedynie, że pani ten krzyż schowała i dalej ich nagabywała. A różowe parasolki na krakowskim rynku dalej sieją zgorszenie.

 

Tintoretto, św. Maria Magdalena (Public domain via Wikimedia Commons)

 

Tak bardzo chcielibyśmy, by z powrotem zeszły tam, gdzie ich "miejsce" - do podziemi. Nie mielibyśmy już na sumieniu tego, że codziennie w naszych miastach kobiety muszą zarabiać swoim ciałem. Że tak wielu mężczyzn codziennie uprzedmiotawia tak wiele kobiet: nie tylko w "realu", ale i na ekranie komputera.

 

Czy ta historia będzie dalej nas gorszyć?

 

Wiem, że niektórzy powiedzą, że Maria Magdalena na pewno nie była prostytutką. Że na pewno nie była tą jawnogrzesznicą, o której mowa w Ewangelii św. Łukasza. OK, być może na to wskazują badania biblistów. Może rzeczywiście to były dwie różne postaci, które nie miały ze sobą nic wspólnego.

 

Ale wtedy warto zadać sobie pytanie - co by się zmieniło, gdyby Maria Magdalena też była prostytutką? Sprzedawała swoje ciało? Czy w takim przypadku nie należy jej się święto i status apostołki apostołów? Przecież słowo Chrystusa się nie zmieniło: "celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego" (Mt 21,31). Czy to naprawdę może jeszcze dzisiaj gorszyć?

 

A może gorszy nas fakt, że to kobieta została uznana za jednego z liderów najwcześniejszej wspólnoty chrześcijańskiej? Łatwiej zgodzić się na fakt, że była prostytutką, że w świadomości wielu była żoną Jezusa, ale że ma być modelem przewodzenia Kościołowi, wzorem głoszenia Dobrej Nowiny?

 

Dekret Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentu w języku łacińskim, podpisany przez kardynała Roberta Saraha - znanego hierarchę z Gwinei - nie pozostawia wątpliwości: "ta kobieta, umiłowana i droga Chrystusowi (…) ma być wzorem służby kobiet w Kościele". Jak wskazał James Martin SJ w swoim komentarzu do dekretu "to od Marii Magdaleny powinna zaczynać się jakakolwiek dyskusja o roli kobiet w Kościele".

 

Jezus bez jakiegokolwiek dystansu podchodził do Marii Magdaleny, kochał ją bez osądzania. To właśnie dzięki tej postawie - miłosierdzia niemającego względu na grzechy i uczynki - św. Maria Magdalena mogła odpowiedzieć tym samym. To dzięki tej postawie Jezusa Maria Magdalena niezwykle głęboko zrozumiała, o co tak naprawdę chodzi w ukrzyżowaniu i zmartwychwstaniu. I właśnie dlatego mogła być czołowym głosicielem Ewangelii. Płeć nie ma tutaj znaczenia.

 

Nie wiem, skąd może brać się niechęć do tego typu decyzji. Bo to - jak czytamy w dekrecie Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentu - "dobra lekcja dla każdego ucznia Jezusa - aby iść do innych ludzi i ogłaszać i radość zmartwychwstania". 

 

Karol Wilczyński - redaktor DEON.pl, pisze doktorat z filozofii arabskiej, prowadzi bloga islamistablog.pl oraz projekt "Przyjąć przybysza"

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

1.91

Liczba głosów:

100

 

 

Komentarze użytkowników (31)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

tomaszz 08:11:52 | 2016-06-16
Czy w swoich objawieniach Katarzyna Emmerich nie wyjaśnia, czy Maria Magdalena to jawnogrzesznica?

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Metanoia 10:59:18 | 2016-06-15
Macierzyństwo to nie miłość to zawłaszczenie realizowane na drodze wdrukowanego w instynkt mechanizmu. Kobieca opiekuńczośc to nie miłość to mechanizm. Kobieta nie potrafi kochać. Kobietę trzeba kochać aby zaspokoić jej brak miłości do samej siebie. Kobieta nie umie kochać innych dlatego, że traktuje ich jak swoje dzieci czyli jak zasymilowane organizmy. Koieta chce być ciagle kochana. Dlatego uwielbia prezenty, komplementy. Próżność kobiety wynika z jej egoizmu a egozim jak pieknie pisał Erich Fromm wynika z braku miłości do siebie. Cechą macierzyństwa jest zawłaszczenie i nadużycie. Prawdziwą miłością jest jedynie Ojcostwo co wiemy choćby z Ewangelii.
Ojciec gdy stoisz na krawędzi przepaści nie odciągnie cię od niej jeśli mu nie pozwolisz. Nigdy nie może przekroczyć twojej wolności.
Matka odciągnie cię gdyż nakaże jej to instynkt a nie poczucie miłości. Miłość nie może przekroczyć i zawłaszczyć czyjejś wolności, nawet wolności do samobójstwa.
Mecierzyństwo to nadużycie i zawłaszczenie.
Jest niezbędne w okresie niemowlęctwa i dzieciństwa ale nigdy nie powinniśmy go stosować wobec dorosłych osób a nasz świat jest kobiecy,  macierzyński. Dlatego nasza cywilizacja obumiera bo przestaliśmy się rozwijać. Nie dorastamy w naszym człowieczeństwie, starzejemy się jako dzieci podległe matce. Nasze Państwa chcą być naszymi matkami. Zawłaszczają naszą wolność traktując nas jak dzieci. Święto Marii Magdaleny niezbędne jak but w butonierce. 

Oceń 16 58 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Amelia_Mel 09:21:34 | 2016-06-15
Kobiet nie trzeba było powoływać na apostołów bo kobieta już z natury jest apostołem chociazby swoich dzieci, męża, ogniska domowego. U kobiety troska o drugiego jest wpisana w jej naturę, ona to wie, dlatego idzie pierwqsza do grobu bo się martwi, facet w tym czasie śpi. Jej nie trzeba pewnych rzeczy mówić bo kobieta to wie, więc po co  ją powolywać. Ona jest apostołem z urodzenia, mezczyzna musi nauczyc sie kochac i dlatego jego trzeba najpierw do tego powołać. Więc może warto odwrócić porządek i powiedzieć sobie jasno, że to mężczyzna dorównuje kobiecie :)

Oceń 15 26 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 08:47:30 | 2016-06-15
Pan Karol musi się liturgicznie podszkolić. Ranga liturgiczna nie jest sposobem wartościowania osoby. Maria Magdalena nie jest jedną z pierwszych świętych kobiet o takiej randze dnia liturgicznego, a także wspomnienia nie wszystkich apostołów mają rangę święta. A więc proponuję tytuł: "nareszcie kobieta wyżej od apostołów". Cały artykuł to typowe gdybanie oparte na wyrwanych z kontekstu hasełkach :-( czyli ogórkowy temat na upały. Bo kto niby przyjął z niechęcią tę zmianę rangi liturgicznej?

Oceń 17 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Krzysiek13 08:30:17 | 2016-06-15
Ostatnio na deonie jest ogromne parcie na propagowanie takich haseł jak równość, kobieta, rozwodnicy, geje, imigranci itp. To dobrze, że bierzecie na siebie takie ciężkie zadanie jak stawianie trudnych spraw do przedyskutowania. Wydaje mi się jednak, że do wielu z nich podchodzicie od zupełnie złej strony (tak nie po katolicku). Pokrótce zacznijmy od najbardziej modnych tematów:
1. Kobieta w kościele: zamiast na siłę starać się zrobić z kobiety kapłana (a najlepiej biskupa) trzeba pokazać jej wyjątkową i unikalną rolę w KK, której prawie żaden mężczyzna nie może dobrze wypełnić.
2. Imigranci: podstawową pomocą jaką możemy im zagwarantować jest ewangelizacja, nawracanie, pomoc doraźna tym, którzy są najbiedniejsi (dzieci, starcy i kobiety) i być może pomoc ficzyną w odzyskaniu ich prawdziwych domów w Syrii.
3. Rozwodnicy w powtórnych związkach: pokazać im, że niemożnośc przyjmowania przez nich sakramentów nie wyklucza ich z życia Kościoła (Mk 7, 24-30), łaska Pana spływa nie tylko na tych z pierwszego szergu ale również na tych co stoją dalego z tyłu ale pragną słuchać Boga. Podstawą jest pokora i zduszenie własnej pychy.
4. Geje: bez pokory i uznania wlasnej niedoskonałości nie ma szans na zbawienie. Nikt nie karze homoseksualistom wyrzec się siebie, nauka chrześcijańska mówi że człowiek grzeszył, grzeszy i będzie grzeszyć, ale jego życie powinno być ciągłym staraniem, aby codziennie być nieco lepszym niż wczoraj. Jawni geje odrzucając słowo Boże, manifestując swoją przypadlośc i namawiając do niej innych ludzi stoją w jawnej opozycji do Kościoła, jeżel ichcą do niego się przybliżyć powinni powoli rezygnować z najbardziej występnych przewinień (np. namawianie do grzechu innych). I tak codziennie okazując dobrą wolę będą mogli powiedzieć sami przed sobą, nie wszystko mogę sam, ale z Bogiem mogę wszystko.

Oceń 15 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Pawel G 22:38:29 | 2016-06-14
Kobieta równa apostołom?

Czyli mamy kobietę równą nie tylko prezbiterom, ale i biskupom - czyż nie do tego zmierza p. Wilczyński i Deon? Czy nie chodzi im tak naprawdę o kapłaństwo kobiet?
A nich ktoś powie, że kobieta nie jest równa, to specjaliści od "równości" zaczną wrzeszczeć, że to dyskryminacja.

Ale powiedzmy to: nie jest równa! Nawet Matka Boska nie jest równa apostołom, jeśli chodzi o rolę w Kościele. Nie jest równa, chociaż została wyniesiona ponad apostołów - zresztą i ponad wszystkie inne stworzenia.

Facit, w Królestwie Niebieskim nie ma "równości" w takim sensie, jak rozumieją to lewacy i genderyści. Matka Boska ma swoją rolę, i apostołowie mają swoją rolę, i święci jak np. Maria Magdalena mają swoją rolę. I są to różne role - "dyskryminujące" (od angielskiego discriminate czyli odróżniać).

Oceń 36 12 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

nickname 15:23:51 | 2016-06-14
Idea fałszywego miłosierdzia istotą apokaliptycznego zwiedzenia – ks. Paweł Murziński

https://www.youtube.com/watch?v=an6wQcG390M

1. Bóg kocha grzesznika (jest miłosierny)

2. Miłość nie karze (nie ocenia, nie osądza)

3. Zatem nie muszę się nawracać

Działanie szatana nie jest obliczone aby wprost nas skusić do zła, bo marginalna ilość osób wybiera wprost zło, ale on zwodzi ukazując się jako anioł światłości. Taki był motyw biblijnego zwiedzenia; Ewa odpowiada Panu Bogu, po Jego pytaniu: co się stało ? - wąż mnie zwiódł (!), bo powiedział że na pewno nie umrę. Dziś deonowi ewangelizatorzy dopowiadają - bo Bóg i tak ciebie kocha.

"Jezus bez jakiegokolwiek dystansu podchodził do Marii Magdaleny, kochał ją bez osądzania", czyli  bez oceniania, bez wartościowania. Czy jednak nie jest osądzeniem, oceną i wartościowaniem przewrotne (zwodzące) cytowanie wyrwanych z kontekstu całego Pisma Św. (np. jak tutaj) słów Jezusa: "celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego" ? Jeśli "wchodzą przed", to znaczy, że zostali ocenieni', a to jest wynikiem wartościowania i osądzenia. I warto zacytować dalej: "Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu [bo się opamiętali p.a.]. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć" (Mt, 21, 28-32).

Oceń 41 10 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

abraham 10:45:55 | 2016-06-14
Jest to pierwsza kobieta poza Maryją, matką Jezusa, której liturgiczne wspomnienie podniesiono do rangi święta.

To nieprawda!

Rangę świąt mają wspomnienia liturgiczne trzech kobiet.

29 kwietnia - św. Katarzyna ze Sieny, dziewica i doktor Kościoła, patronka Europy

23 lipca - św. Brygida Szwedzka, zakonnica, patronka Europy

9 sierpnia - św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein), dziewica i męczennica, patronka Europy

Oceń 42 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook