Co to znaczy, że Chrystus zmartwychwstał?

(fot. wikipedia.org)

Jezus żyje. Ale w jaki sposób żyje? Do zrozumienia tej nowiny musimy stale dorastać. Powiedzmy najpierw jasno i wyraźnie: wiara chrześcijan w zmartwychwstanie nie jest jakąś banalną opowieścią o ożywieniu nieboszczyka. Zmartwychwstanie nie jest "resuscytacją".

 

O Zmartwychwstałym apostoł Paweł mówi z naciskiem, że "już więcej nie umiera" i że "śmierć nie ma już nad Nim władzy" - nie jest to zatem powrót do tego życia, czyli coś na wzór wskrzeszenia (ożywienia) Łazarza.

 

Niezwykłych ożywień zarówno ludzkie dzieje, jak i legendy znają bez liku. Tu chodzi o coś znacznie bardziej wiążącego. Jezus nie został "wezwany z powrotem" do tego życia jak choćby Łazarz. Jego zmartwychwstanie nie zna żadnego "z powrotem" - ono jest skierowane radykalnie w przód.

 

Jego zmartwychwstanie jest naszą przyszłością: "Jezus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, którzy pomarli". Zgoda, powiemy, to dotyczy wszystkich tych spraw "pośmiertnych" i "niebiańskich", które są od nas bardzo odległe; jak odpowiedziała Jezusowi Marta, siostra Łazarza: "Wiem, że wstanie, przy zmartwychwstaniu, w dniu ostatecznym". Jednak Jezus odpowiedział jej w sposób, który wyklucza rozumienie zmartwychwstania jako czegoś, co nastąpi dopiero kiedyś, później. Powiedział do Marty:

"Ja jestem zmartwychwstanie i życie". Nie chodzi o "dzień ostateczny" - chodzi o "teraz". Życie wieczne, jak nieraz tutaj powtarzam, nie zaczyna się dopiero wtedy, kiedy zamykają się za nami drzwiczki krematorium.

 

"Ja żyję - i wy żyć będziecie" - mówi Jezus w ewangelii świętego Jana do swoich uczniów podczas ostatniej Wieczerzy. Mówi to jeszcze tutaj, w tym życiu - widocznie już na tej ziemi istnieje różnica między tym, w jaki sposób żyje tutaj Jezus, a w jaki sposób żyją oni. Tu musi chodzić o coś, co dzieje się "w świecie", co można rozróżnić jeszcze przed granicą śmierci.


Aczkolwiek oczywiste jest, że "mieć życie wieczne" wedle Nowego Testamentu oznacza także możliwość zrelatywizowania granicy śmierci, a nawet zajęcia wobec śmierci postawy ironicznej - przypomnijmy Pawłowe pytanie: "Gdzież jest, o śmierci, twoje zwycięstwo?" - to jednak trzeba jasno powiedzieć: "życie wieczne" nie jest po prostu tożsame z "życiem po śmierci". Jest to pojęcie znacznie szersze i bogatsze w treść.

 

Wieczność zaczyna się dzisiaj - jak głosi tytuł pewnej bardzo inspirującej książki. I z pewnością też nie zakończy się wraz z naszą cielesną śmiercią.

Odrzuciliśmy materialistyczne - lub jak kto woli, fundamentalistyczne - wyobrażenie o zmartwychwstaniu jako ożywieniu nieboszczyka. Podobnie jednak należy odrzucić drugą skrajność, idealistyczne - lub jak kto woli, liberalne - twierdzenie, że zmartwychwstanie Jezusa nie jest niczym innym, jak tylko symbolicznym wyrazem tego, że "Jego idee są wiecznie żywe i wiecznie aktualne", że Jego sprawa jest kontynuowana.

 

Jednak to nie Jego "sprawa", nie Jego "idee", ale on sam, Jego osoba jest czymś, co żyje, co stawia nam wymagania i co rozszerza nasze życie, co radykalizuje i pogłębia je: co "idzie dalej".


Jezus żyje. Jest samym życiem - jest drogą, prawdą i życiem, jest zmartwychwstaniem i życiem. Dlatego daremnie Go szukać wśród umarłych. "Nie ma Go tutaj!" - mówi prosto i wyraźnie ewangelia dzisiejszej nocy.


Tajemniczą treść zdania "Jezus żyje" wyrażamy z reguły za pomocą dwóch tradycyjnych słów Kościoła, z których jedno brzmi "zmartwychwstanie", a drugie "wskrzeszenie".

 

Obydwa są metaforami i obydwa są niewystarczające - musimy być świadomi, że stoimy u progu tajemnicy czegoś tak wielkiego i czegoś tak radykalnie nowego, że wszystkie nasze metafory, definicje i teorie pękają w szwach, gdy tylko próbują ująć to w słowa i obrazy, zbytnio obciążone tym, co już znamy.


Obie te metafory mają bardzo różne pola znaczeniowe. Kiedy mówimy "wskrzeszenie", mamy na myśli "Boży czyn" - ojciec przyznał się do swego Syna, którego świat odrzucił. Bóg, który w ciemnościach Wielkiego Piątku wydawał się Bogiem niesłychanie odległym, nieobecnym, ten sam Bóg mówi TAK drodze swego Syna - tej drodze, która wiodła aż na krzyż. I na tym właśnie Bożym TAK, powiedzianym Chrystusowi, również my budujemy swoje życiowe TAK dla Chrystusa. To jest nasza "wiara we wskrzeszenie" wyrażona innymi słowami.

 

Drugie słowo to "zmartwychwstanie". Ono z kolei wskazuje na aktywność samego Chrystusa: Ten, który tak bardzo był napełniony życiem, Ten, który tak bardzo był po stronie życia, Ten, który pokazał, co znaczy życie, Ten, który ośmiela się powiedzieć: "Ja jestem życie" - Ten nie może zostać na zawsze spętany siłami śmierci. Owszem, przeszedł drogą boleści, przeszedł przez dolinę cienia śmierci.

 

Jednak w świetle nadchodzącego niedzielnego poranku widzimy Jego krzyż "z drugiej strony" - widzimy, że Jego bóle były bólami porodowymi nowego doświadczenia, nowego życia, które otwiera się przed nami, kiedy wkraczamy w nie z odwagą wiary. "Niewiasta rodzi, boleje, bo nadeszła jej godzina, ale gdy porodzi dziecię, już nie pamięta swego ucisku z radości, że się człowiek na świat narodził". Metafora "zmartwychwstania" nie patrzy na wydarzenie wielkanocne z perspektywy Ojca, tak jak metafora "wskrzeszenia", lecz przypisuje samemu Chrystusowi zwycięstwo tam, gdzie świat widzi klęskę.

 

Przyjąć ten paradoks, popatrzeć na krzyż niejako z drugiej strony to nasza, wyrażona innymi słowami, "wiara w zmartwychwstanie", albo raczej wiara w Chrystusa, który jest - i nie przestał być - drogą, prawdą i życiem.

 

Tomáš Halík - czeski ksiądz katolicki, potajemnie wyświęcony na kapłana w czasach komunizmu, wykładowca Uniwersytetu Karola, rektor praskiego kościoła Najświętszego Salwatora, aktywnie uczestniczy w życiu publicznym, był jednym ze społecznych doradców prezydenta Václava Havla. Laureat Nagrody Templetona w 2014 r. Fragment pochodzi z jego książki "Zacheuszu! 44 kazania o sensie życia"

 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.33

Liczba głosów:

21

 

 

Komentarze użytkowników (43)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 23:23:11 | 2016-04-01
A co do cudów Boga, poczytajmy co o tej płaszczyźnie wiary mówi siostra Ewa na swoim blogu.

http://siostraewa.blog.deon.pl/2016/04/01/ewangelia-na-prima-aprilis/

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 23:26:18 | 2016-03-29
Co to znaczy, że Chrystus zmartwychwstał?

To że życie ma sens. Nic poza tym.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jakub.szukalski 23:30:52 | 2016-03-27
Módlmy się, spotykajmy z prawdziwym Chrystusem na Dziękczynieniu, rozmawiajmy ze sobą, nie oceniajmy tego, co i jak robią inni. Mamy się powierzyć Bogu i pozwolić Jemu działać. Gdy to zrobimy, On udzieli nam odpowiedzi i powie jak działać i co właściwie robić. Tego szukajmy - żywej łaczności z Bogiem.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 20:16:46 | 2016-03-27
Chrystus Zmartwychwstał, ale czy wierni pojmują to sercem?

Od jakiegoś czasu obserwuję różne grupy wiernych po Świątyniach Katolickich i trochę mi uwiera ten powszechny cień wiary w sercach wielu wiernych.

Do tej pory myślałem, że Modlitwy Uwielbienia Jezusa mogą stanowić jedyne panaceum na tą duchową znieczulicę, ale dzisiaj przyszedł mi do głowy trochę inny pomysł. 
Przez chwilę wyobraziłem sobie, iż kapłan wygłasza kazanie i co jakąś chwilę zmusza słuchających (wiernych) do dokańczania jego zdań przez wiernych, choćby tylko tych z pierwszych rzędów ławek (trzy mikrofony kierunkowe myślę, że by wystarczyły).

Sądzę, że po kilku latach zastąpienia monologu na kazaniu, dialogiem z wiernymi, świadomość ich wiary, by się znacznie poszerzyła.

Nie promuję tutaj jakiś coniedzielnych "kartkówek" dla dorosłych, ale zastąpienie monologu, dialogiem, który zawsze ożywia wspólnoty.
Co o tym sądzicie?

Oceń 1 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 16:09:36 | 2016-03-27
Wiara w Zmartwychwstałego budzi do życia i prowadzi ku życiu.

Wielokrotnie w swoim życiu interesowały mnie przypadki ludzi, którzy wychodzili cało z najtragiczniejszych wypadków. Przez wiele lat próbowałem zgłębić ten fenomen, gdyż ja sam również doświadczałem takich zdarzeń.
Oczywiście w kulminacji takich zdarzeń moją pierwszą myślą było, czy jeszcze żyję, czy to ten sam świat. Powoli odzyskując świadomość rozglądałem się dookoła, a następnie badałem własne ciało poszukując obrażeń.
Kilka razy już tak miałem, iż cało wychodziłem z różnych wypadków, nie mogąc tego tak do końca pojąć. Dookoła tyle zniszczeń, a mnie nic.
Sądzę, że wielu szczęśliwcom, którzy również kiedyś uniknęli śmierci wydało się to co najmniej dziwne, bo i takie było.
Dopiero jakiś czas temu odkryłem, iż Zmartwychwstały żyje w moim ciele, zasila wszystkie życiowe procesy, leczy rany zewnętrzne i wewnętrzne, o których czasami nawet nie mam pojęcia. Czasami coś wyjdzie na jakimś badaniu, a kolejne badanie to już wyklucza.
Czasami czuję ogromne osłabienie i to ma miejsce zwykle w Wielki Piątek. Początkowo myślałem, iż to Bóg mnie osłabia (tak zło podpowiadało). Ale fakty są zupełnie inne. Moje ciało jest słabe i gdy Jezus zawisa na Krzyżu, żyje ono (ciało) już tylko swoją energią, której najwyraźniej jest mało. Jednak, gdy Chrystus Zmartwychwstaje energia życia znowu powraca czasami nawet z wielokrotną siłą i tak jest znowu przez cały kolejny rok.

Oceń 4 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~andrzej_a 16:08:58 | 2016-03-27
II
Zmartwychwstanie Jezusa jest więc i moim zmartwychwstaniem, a także zmartwychwstaniem każdego, kto w Niego naprawdę uwierzy.
Ja też kiedyś umrę, ale będzie to przejście w wyznaczonym przez Boga czasie.

Jezus nauczając kiedyś powiedział:
"Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze:
Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was."

Zmartwychwstanie, więc jest zmianą relacji pomiędzy człowiekiem, a jego śmiercią, relacji nad którą swoją władzę ma Syn Boży Jezus Chrystus. Kto w niego wierzy, nie ulęknie się, choćby chodził i po ciemnej dolinie.
Tak silnej wiary i Wam życzę.

Bogu w Trójcy Przenajświętszej niech będzie Chwała, Błogosławieństwo i Uwielbienie,  teraz i na wieki wieków. Amen.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 15:54:14 | 2016-03-27
"Jezus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, którzy pomarli"
Wg. wierzeń chrześcijan pierwszym był Łazasz.

Oceń 2 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Amelia_Mel 14:16:23 | 2016-03-27
Skoro Zmartwychwstanie nawiązuje do rodzącej kobiety, która zaraz po urodzeniu zapomina o bólu a odczuwa wielką radość równie dobrze symbolem Zmartwychwstania może być odciecię pępowiny:)

Oceń 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?