Kardynał upomina Polaków. Nie ignorujmy go

Piotr Żyłka

Słowa kardynała Schönborna mogą boleć. Już dawno nikt nie mówił tak nieprzyjemnych rzeczy o nas i o naszym "katolickim kraju". Wysilmy się jednak i posłuchajmy go uważnie, bo wygląda na to, że - niestety - ma on rację.

 

Kardynał Christoph Schönborn udzielił niezwykle mocnego wywiadu dwóm słowackim dziennikarzom. Arcybiskup Wiednia, który sam jest uchodźcą (pod koniec II wojny światowej musiał ze swoją rodziną uciekać z Czechosłowacji do Austrii), mówi jasno: jeśli ktoś twierdzi, że argumentem przeciwko przyjmowaniu uchodźców ma być troska o chrześcijaństwo, to mamy do czynienia z jakimś ogromnym nieporozumieniem i stawianiem wszystkiego na głowie.

 

Smutny koniec solidarności

 

"Chociaż Czechy, Słowacja, Polska i Węgry same doświadczyły tyle cierpienia, są zaślepione haniebną propagandą. To skandal, a odwoływanie się do chrześcijańskich wartości jest śmieszne. Przepraszam, ale muszę to twardo powiedzieć mimo wielkiego uznania dla Polski (…). Podziwiam heroizm walki o wolność i ludzką godność. Ale to wszystko zostało zapomniane. Co się stało? Co się z wami stało?"

 

My, Polacy, lubimy się szczycić z tego, że "Solidarność" jest Made in Poland, podkreślać, że komuna upadła dzięki nam, że wszystko zaczęło się w Gdańsku. Nie ma w tym nic złego. Jeśli jakieś wydarzenie faktycznie miało miejsce i ma pozytywny charakter, to warto się z tego cieszyć. Problem polega na tym, że z tej solidarności niewiele dziś zostało. Społeczeństwo jest podzielone, ludzie skaczą sobie do gardeł, a sprawa uchodźców stała się lustrem, w którym widać nasze odbicie.

 

Widok niestety nie jest przyjemny. Zamiast solidarności skłonni jesteśmy otoczyć nasz kraj murem. Zamiast wyciągniętej dłoni zbyt często widać groźne wymachiwanie pięścią albo wyciągnięty środkowy palec. Niekoniecznie dosłownie, niekoniecznie fizycznie, ale przecież najważniejsze jest to, co się dzieje w nas w środku. Solidarność jeszcze nie zginęła, ale skutecznie ją dobijamy.

 

Bez miłości jesteśmy niczym

 

"Często nie wierzymy, że nasze chrześcijaństwo jest jeszcze atrakcyjne, a przecież właśnie mamy wielką okazję pokazać muzułmanom naszą wiarę, nasze zasady. Przynajmniej trzy razy słyszałem od uchodźców: -  Doświadczyliśmy, że jesteście chrześcijanami, bo potrafiliście pomóc". Powiedzieli mi: - Arabia Saudyjska ma dość pieniędzy, ale nam nie pomogła. A wy, chrześcijanie, pomogliście".

 

Święty Paweł mówi jasno, że możemy mieć wszystko, ale jeśli nie będziemy kochać, to jest tak jakbyśmy nie mieli nic. Ale to jeszcze nie koniec. Nie wystarczy kochać najbliższych, rodzinę oraz podobnie myślących i wierzących. Jezus mówi, że tak potrafią wszyscy. My mamy robić zdecydowanie więcej. Chrześcijaństwo to nie bułka z masłem.

 

Jednym z najpiękniejszych wyrazów wiary i miłości jest troska o najsłabszych. To również wynika wprost z Ewangelii. Ubogimi dzisiejszych czasów są uchodźcy (oczywiście nie tylko oni). Jak powiedział biskup Zadarko - Chrystus ma dziś twarz uchodźcy. Jeśli im nie pomożemy, jeśli się na nich zamkniemy, zdradzimy miłość, zdradzimy Ewangelię i zdradzimy Chrystusa.

 

Usłyszmy Jezusa

 

"Ksenofobia bardzo często wiąże się z brakiem doświadczenia. Ksenofobiczne zachowania i wypowiedzi pochodzą od ludzi, którzy nigdy nie spotkali się z żadnym uchodźcą. A kiedy już się go spotka, okazuje się, że to człowiek. Konkretna osoba".

 

Nie ma nic złego ani wstydliwego w tym, że boimy się inności. To naturalny odruch u wielu ludzi. Nie znam, nie spotkałem, nie widziałem, nie doświadczyłem, to mam obawy. Lęk ma często zbawienne skutki - budzi w nas racjonalne myślenie, analizowanie, troskę o zdrowie swoje i bliskich.

 

Ale jest też lęk, który może paraliżować albo popychać nas do obrzydliwych rzeczy. Lęk może być narzędziem manipulacji. Lęk może budzić nacjonalizm, ksenofobię i rasizm. Jeśli jako chrześcijanie poddamy się lękowi, to po prostu przegramy. Jezus doskonale wiedział, że brakuje nam odwagi, dlatego tak często powtarzał, żebyśmy się nie bali. Inny człowiek - również ten z innej kultury i innego wyznania - jest wyzwaniem i tajemnicą do odkrycia. Nie oceniajmy za szybko, nie szukajmy wrogów tam, gdzie ich nie ma.

 

Czy to znaczy, że przyjmowanie uchodźców i imigrantów nie rodzi żadnych zagrożeń? Oczywiście, że rodzi. Mogą wśród nich być terroryści, psychopaci i bandyci. Ale to w żadnym wypadku nie może wpłynąć na naszą otwartość na przyjęcie potrzebujących. Nad tym, jak sensownie i odpowiedzialnie zapanować nad kryzysem imigracyjnym, powinni się zastanawiać politycy i odpowiednie służby. To jest ich zdanie. Natomiast my, chrześcijanie, nie możemy kalkulować. Kiedy widzimy potrzebującego, musimy otworzyć serce i mu pomóc.

 

I chciałbym podkreślić to wyraźnie - uważam, że trzeba wyciągnąć rękę do uchodźców, którzy uciekają przed wojną, ale trzeba też pomóc imigrantom ekonomicznym, którzy uciekają przed biedą, szukając bardziej godnych warunków do życia. Wszystkim, którzy starają się wmawiać, że imigranci to nie nasza sprawa, chciałbym przypomnieć, że przecież nasi rodzice i dziadkowie całkiem niedawno byli w bardzo podobnej sytuacji. Jeśli nie jesteśmy gotowi, jeśli nie czujemy, że właśnie do hojnej pomocy i otwarcia serc wzywa nas nasza wiara, to czas poważnie zastanowić się, co się stało z naszym "polskim katolicyzmem".

 

Myślę, że początek Wielkiego Postu to dobry czas na takie krytyczne spojrzenie na nas samych. Ja w każdym razie mam zamiar trochę posiedzieć z tym niewygodnym pytaniem, które zadaje nam wszystkim kardynał Schönborn: "Mamy się bać o naszą wiarę i tożsamość, budować zamknięty świat w swoich zakrystiach? To jaka potem będzie ta wiara?".

 

 

Wszystkie cytaty pochodzą z wywiadu: "Argumentem przeciwko uchodźcom ma być nasze chrześcijaństwo? To straszne".

 

Piotr Żyłka - redaktor naczelny DEON.pl, twórca Projektu faceBóg i polskiego profilu papieża Franciszka. Jego projekty można znaleźć na blogu autorskim

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.04

Liczba głosów:

208

 

 

Komentarze użytkowników (66)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

januszs.nowak 23:53:04 | 2016-02-12
sorry panie Redaktorze, ale Jaroslav Subrt chyba jest Czechem?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mymixx 21:08:53 | 2016-02-12
W latach 80-tych ubiegłego wieku , wielu Polaków emigrowało z Polski przez obozy w Austrii , Wloszech i innych krajach UE , dlaczego wówczas nie przyjmowano Polaków - Europejczyków , nalezących do tej samej kultury , religii , zachodniej cywilizacji . Pytam zatem , dlaczego wówczas  nas oddtrącono w EUROPIE ? Polacy musieli emigrować daleko - do Kanady , USA czy Australii . Nikt nie zachęcał do przyjmowania uchodżców z Polski . Dlaczego Polskę się dzisiaj napiętnuje  w tej samej EUROPIE , skoro Niemcy 30 lat temu nie zrobiły  nic w kwestii uchodżców z krajów  byłego bloku   sowieckiego . Czy my byliśmy gorsi niż dzisiejsi emigranci z Syrii  i północnej Afryki ?  

Oceń 12 -1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Ewaryst 18:40:14 | 2016-02-12
Kolejna bezczelna manipulacja przy użyciu Słowa Bożego na tym portalu, w wykonaniu Piotra Żyłki.
A upominającego nas w taki sposób kardynała Schonborna ignorujmy całkowicie.

Oceń 25 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 14:08:02 | 2016-02-11
@Piotr Żyłka
szkoda że przyblokowaliście komentarze pod: https://www.deon.pl/patronaty/art,252,antonina-krzyszton-koncert-z-okazji-sw-walentego.html

jest dodatkowy termin, bo pewnie na 14 już nie ma miesc...

http://dobremiejsce.org/dodatkowy-termin-koncertu-antonina-krzyszton-dziekuje-za-milosc-koncert-z...

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mocarz.aw 11:26:26 | 2016-02-11
Wsłuchuję się w słowa hierarchy.. I zapraszam go do głoszenia Ewangelii pomiędzy uchodźcami. Niech ruszy się ze swojego pałacu pomiędzy tych biednych ludzi, otworzy swoje serce i da przykład drogi, którą chrześcijaństwo powinno kroczyć. Po uczynkach ich poznamy. Pouczanie biedniejszych od siebie, gnębionych przez wiele lat obcymi totalitaryzmami, ideologiami i skutecznie broniących się swoją wiarą przed ich wpływem, agresją i zniszczeniem, jest mało przykładne. Wielowiekowe cierpienie niszczonego narodu nauczyło mądrości i ostrożności w ferowaniu przyjaźni, bezmyślnej otwartości na inność, a szczególnie na bezprzykładne narzucanie swojej woli pustymi frazesami. Nie wystawia się swojej rodziny, kobiet i dzieci na świadome niebezpieczeństwo w imię pustych słów. Naród polski nawet jako wspólnota Kościoła ma prawo przyjąć pod swój dach obcych, którym potrzebna jest pomoc, ale nie tych dążących do jego zniszczenia. Ci ludzie nie znajdują się w Europie przypadkiem, z przymusu, a jeśli nawet, to z pewnością nie wszyscy. Oni powinni bronić swoich domów, rodzin, ojczyzny przed złem, bo to są ludzie zdolni do tego. Taka ogromna ilość młodych mężczyzn w sile wieku, to jest armia, a nie wyniszczone wojną biedne rodziny. Niech hierarcha nie nadużywa chrześcijaństwa dla usprawiedliwiania zakulisowych działań politycznych sił wrogich chrześcijaństwu, zmierzających do zniszczenia całej chrześcijańskiej kultury europejskiej, skutecznie gnębionej przez  ostatnie wieki przez jej wrogów. Nawracanie przez najważniejszych pasterzy należy rozpocząć od tej armii płynącej wielkim strumieniem do Europy, a nie od doznających ucisku we własnym kraju.

Oceń 42 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mocarz.aw 11:26:26 | 2016-02-11
Wsłuchuję się w słowa hierarchy.. I zapraszam go do głoszenia Ewangelii pomiędzy uchodźcami. Niech ruszy się ze swojego pałacu pomiędzy tych biednych ludzi, otworzy swoje serce i da przykład drogi, którą chrześcijaństwo powinno kroczyć. Po uczynkach ich poznamy. Pouczanie biedniejszych od siebie, gnębionych przez wiele lat obcymi totalitaryzmami, ideologiami i skutecznie broniących się swoją wiarą przed ich wpływem, agresją i zniszczeniem, jest mało przykładne. Wielowiekowe cierpienie niszczonego narodu nauczyło mądrości i ostrożności w ferowaniu przyjaźni, bezmyślnej otwartości na inność, a szczególnie na bezprzykładne narzucanie swojej woli pustymi frazesami. Nie wystawia się swojej rodziny, kobiet i dzieci na świadome niebezpieczeństwo w imię pustych słów. Naród polski nawet jako wspólnota Kościoła ma prawo przyjąć pod swój dach obcych, którym potrzebna jest pomoc, ale nie tych dążących do jego zniszczenia. Ci ludzie nie znajdują się w Europie przypadkiem, z przymusu, a jeśli nawet, to z pewnością nie wszyscy. Oni powinni bronić swoich domów, rodzin, ojczyzny przed złem, bo to są ludzie zdolni do tego. Taka ogromna ilość młodych mężczyzn w sile wieku, to jest armia, a nie wyniszczone wojną biedne rodziny. Niech hierarcha nie nadużywa chrześcijaństwa dla usprawiedliwiania zakulisowych działań politycznych sił wrogich chrześcijaństwu, zmierzających do zniszczenia całej chrześcijańskiej kultury europejskiej, skutecznie gnębionej przez  ostatnie wieki przez jej wrogów. Nawracanie przez najważniejszych pasterzy należy rozpocząć od tej armii płynącej wielkim strumieniem do Europy, a nie od doznających ucisku we własnym kraju.

Oceń 8 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

mateo203 09:06:31 | 2016-02-11
Tyle mówicie o byciu dobrym chrześcijaninem, a nawet Bibliia nawołuje do rozsądku w przyjmowaniu innych osób.
Mądrość Syracha 29,11.
"Nie wprowadzaj do domu swego każdego człowieka,
różnorodne są bowiem podstępy oszusta":

Oceń 40 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Zorbas 22:17:23 | 2016-02-10
autor mógłby się ogolić pozując do zdjęcia.

Oceń 27 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Macieek 15:58:57 | 2016-02-10
Piotrze Żyłko, daj dobry przykład. Przyjmij "uchodźców" pod swój dach. Może ubogacą kulturowo Ciebie i Twoją rodzinę?

Oceń 59 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~TomaszM 09:26:18 | 2016-02-10
Na wojnie uchodzcami są kobiety, dzieci i starcy, a młodzi mężczyżni są dezerterami. Pośród osób przybywających do Europu są zarówno uchodzcy, którym trzeba pomóc i dezerterzy, których trzeba odestłać z powrotem. Jaki jest udział kobiet dzieci i starców pośród tych tłumów przybywających do Europy chyba wszyscy widzą. 
Czy kościół austryjacki i niemiecki naprawdę mniema, że ma tak silną wiarę, aby nawrócić muzułmanów? Czy ich przywódzcy duchowi nie rozpoznają znaków czasu? Czy nie widzą, że ich narody odchodzą od Boga. Czy ci muzułmanie nie stają  się już dziś ręką wymierzającą karę.  
W jaki sposób, chcą pomagać uchodzcom, czy dach nad głową i pełen brzuch im wystarczy? Czy w też Wasi wierni mają wydać im też swoj córki za żony. 
Bardzo podobała mi się propozycja Franciszka, aby każda parafia przyjęła jedną rodzinę. W ten sposób uniknelibysmy tego co widzimy na ulicach zachodu, że gromadzą się tłumy obcych ludzi, którzy nie przestrzegaja naszych zwyczajów i prawa, a policja nad nimi nie panuje. 

Oceń 62 7 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook