Kto się boi papieża Franciszka?

Jacek Siepsiak SJ
(fot. shutterstock.com)

Do niedawna sądziłem, że takie sekciarskie myślenie cechuje właśnie tylko sekciarzy, np. lefebrystów. Ale jak widać po niedawnych publikacjach zafundowanych przez pasjonatów teorii spiskowych, próbuje się "sekciarstwo" przedstawić jako nurt podstawowy. 

 

Gdy modne było ruszanie na muzułmanów do Ziemi Świętej, by z nimi skrzyżować miecze, topory lub pałki, św. Biedaczyna z Asyżu wyruszył w tamte okolice z misją pokojową. Chciał m.in. pogadać z sułtanem. Dzisiejsi krytycy Vaticanum II oraz "ducha soborowego", a także współczesnych papieży oskarżyliby go o odchylenia "Kościoła otwartego" oraz o lewactwo objawiające się chęcią dialogu, a nawet jakimiś zapędami miłosierdzia. Okazywanie miłosierdzia tam, gdzie się toczy wojna, to przecież zdrada i kumanie się z wrogiem! Dla takich nie ma miejsca w Kościele!

 

A jednak krzyżowców już tam nie ma, a franciszkanie ciągle korzystają ze zgody wydanej przez sułtana i opiekują się chrześcijanami na tamtych obszarach.

 

Do niedawna sądziłem, że takie sekciarskie, czyli zamknięte myślenie piętnujące wszelkie próby dialogu cechuje właśnie tylko sekciarzy, np. lefebrystów. Ale jak widać po niedawnych publikacjach (krajowych i obcych) zafundowanych przez pasjonatów teorii spiskowych, próbuje się "sekciarstwo" przedstawić jako nurt podstawowy. Czy to znaczy, że taka "krzyżowcowa" mentalność może zwiększyć liczbę czytelników upadających tygodników?

 

Chyba tak. Strach napędza wyznawców teorii spiskowych. Jaki strach?

 

Okazuje się, że zasadniczo strach przed miłosierdziem. Miłosierdzie przedstawiają jako "lewackie" odchylenie. Czemu się boją? Bo miłosierdzie oznacza więcej ludzi w Kościele, a wtedy trudniej o redukowanie kościelnych wspólnot do sekciarskich "kółek wzajemnej adoracji".

 

Za tym wszystkim oczywiście kryje się strach przed innymi, łatwo podsycany terroryzmem i falą uchodźców. W tym kontekście nic dziwnego, że papież Franciszek ich denerwuje. Po co przypomina Ewangelię? A szczególnie to nieszczęsne miłosierdzie! Ono jest skandaliczne!

 

Stąd podgryzanie, szczucie i inne insynuacje. Nic nowego! Ważne, byśmy się nie dali zastraszyć, byśmy nie kierowali się strachem, reagując na współczesne wyzwania.

 

Papieża nie przestraszyli. Wydano (także po polsku) kłamliwą książkę, zrobiono jej reklamę za pomocą zawodowych "zohydzaczy" (już niejeden autorytet zohydzali). Jest kłamliwa, bo podobnie jak przy "sensacyjce" o chorobie papieża, okazuje się, że dowodów nie ma, a świadkowie nie potwierdzają insynuowanych tez. Nic dziwnego, że trudno ustalić, kto ją wydał.

 

Papież mimo tych ataków odważnie jedzie do Afryki. Jak św. Franciszek nie zważa na walki, na zagrożenie, na to, że jest na celowniku ekstremistów. Jedzie tam, gdzie dochodzi do przemocy, często między muzułmanami a chrześcijanami. I nie robi tego, bo lubi ryzykować życiem. Wie, że taka pielgrzymka szerzej otworzy oczy świata.

 

Trzeba pokazać, że tam są ważne instytucje międzynarodowe. Na ich forum przemówi. To nie jest zapyziała prowincja. Tam jest przyszłość. Dzięki tej wizycie nawet typowo świeckie portale piszą już o wielkich perspektywach gospodarczych Afryki, o polskich inwestycjach na Czarnym Lądzie.

 

Franciszek chce przełamać strach przed inwestowaniem tam, gdzie są źródła ogromnych migracji. Chce przełamać lęk rządzących przed porzuceniem polityki napędzania strachu. Papież dobrze wie, że taka polityka pozwala im trzymać władzę, ale też prowadzi do wojny. Chodzi o to, by przywódcy nie bali się pokoju.

 

Na nowo rozgorzały walki w Republice Środkowoafrykańskiej, ale papież ciągle wyraża nadzieję, że mimo wszystko będzie mógł tam pielgrzymować m.in. po to, by pomodlić się w meczecie niedawno splądrowanym przez chrześcijańskie bojówki. Franciszek nie ustaje w modlitwie za prześladowanych chrześcijan, ciągle wzywa do pamięci o męczennikach (to też będzie ważny akcent tej pielgrzymki). Jednocześnie chce pokazać, do czego może doprowadzić strach, do czego są zdolni także chrześcijanie, gdy pokieruje nimi lęk.

 

Za tą pielgrzymkę modlą się również muzułmanie. I oni czekają z nadzieją. Są życzliwi, tak samo jak kiedyś wobec św. Franciszka. Może wyczuwają miłosiernego?

 

Czy papież tym wszystkim prowokuje, czy "daje odpór" wrogom miłosierdzia? Chyba mu o to nie chodzi. Idzie drogą św. Franciszka (która i za jego czasów budziła ostre sprzeciwy), drogą ewangelicznej odwagi, by przestrzec przed drogą strachu.

 

A jednak można dostrzec w tym wszystkim trochę jezuickiego "agere contra", czyli działania przeciw. Bo gdy wyciągają działa przeciw miłosierdziu i zastanawiają się nad sensownością Roku Miłosierdzia, on, Franciszek, przyspiesza ten rok i nie czekając na otwarcie bramy miłosierdzia w Rzymie (8 grudnia), otworzy ją już teraz w katedrze w Bangui, w Afryce.

 

 

Jacek Siepsiak SJ - redaktor naczelny kwartalnika "Życie Duchowe".

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.49

Liczba głosów:

92

 

 

Komentarze użytkowników (64)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~deon 11:36:21 | 2015-11-26
Do niedawna sądziłem, że takie sekciarskie myślenie cechuje właśnie tylko sekciarzy, np. lefebrystów. Ale jak widać po niedawnych publikacjach zafundowanych przez pasjonatów teorii spiskowych, próbuje się "sekciarstwo" przedstawić jako nurt podstawowy.
więcej

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Chomik 23:14:30 | 2015-12-01
Czy to ja jestem głupia, czy ten tekst...? Co złego, że franciszkanie korzystają ze zgody wydanej przez sułtana, żeby móc opiekować się chrześcijanami? O co chodzi??? W czym problem prowokujący taką tyrade?

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski 07:12:02 | 2015-12-01
Absolutny niezbędnik.

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Sciana 14:21:15 | 2015-11-28
Jezu ufam Tobie

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Andrzej Rejman 12:23:47 | 2015-11-27
Bardzo dobry artykuł. Brawo Księże Jacku. tego oczekuję od mediów katolickich! 

Oceń 17 23 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski 20:12:40 | 2015-11-26
Zamiast pisać o odwadze i bezkompromisowości Franciszka (tego pierwotnego) entuzjaści mogą postąpić tak samo, jak przypisują św. Franciszkowi. Parę obciętych głów w te, czy we wte nie zrobi Muzułmanom różnicy, za to po stronie chrześcijanskiej głupoty trochę się wywietrzy.
... znaczy oczywiście Muzułmanie padną rażeni potęgą "miłosierdzia", bo przecież to dla strojących się w piórka pansjonarkowatych naiwniaków jest nieuniknionym efektem!

Oceń 35 53 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tomasz Mazan 20:05:06 | 2015-11-26
Studia to chyba ksiądz u jezuitów w Rzymie kończył, takich głupot to dawno nie czytałem. Księdzu drzwi od Kościoła to się na przestrzał otworzyły. Będzie bzrdzo zimno. Merytorycznie nie będę pisał bo tu nie ma o czym pisać. Nie wiedziałem, że w  Polsce są tylko lefebryści, oj zdziwiłby się ksiądz. No , ale to przed księdzem.

Oceń 32 27 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Karmel 19:54:48 | 2015-11-26
Czcigodny ojciec autor zjadł chyba coś niezdrowego bo jak to mówią "p...trzy po trzy".
Dowiadujemy się boweim,iż krucjaty broniące chrześcijan były i są be za to rozmaici piewcy pokoju powołujący się a jakże na św.Franciszka -cacy.Rozumiem,iż o.Siepsiak wzywa do biernego poddania się eksterminacji chrześcijan przez muzułmanów i bierze to na własne sumienie.
Super be i to a priori jest super sekta zwana Bractwem św.Piusa X.
Drogi ojcze,jakie to nieekumeniczne, przecież sam Franciszek w roku miłosierdzia zezwala wiernym na przystępowania do sakramentu pokuty udzielanego przez kapłanów bractwa.
No i kwiatek-"sekciarskie kółka wzajemnej adoracji".Jak nic ojciec Jezuita "pije" do Neokatechumenatu i Odnowy w Duchu Świętym.
To akurat jestem skłonny nawet poprzeć.
No i ten Franciszek, nierozumiany heros idący w paszczę lwa...
 

Oceń 35 34 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Milosc 15:54:46 | 2015-11-26
"[Franciszek] chce przełamać lęk rządzących przed porzuceniem polityki napędzania strachu. Papież dobrze wie, że taka polityka pozwala im trzymać władzę, ale też prowadzi do wojny. Chodzi o to, by przywódcy nie bali się pokoju."

Przyjrzyjmy się zatem jaka polityka pozwala przywódcom religijnym trzymać władzę i również prowadzi do wojny.

Większość ludzi na świecie wierzy w Boga jakiegoś rodzaju. Boga, który mimo, że jako Bóg jest wszystkim i wszystko ma, to jednak pragnie miłości i sprawiedliwości. U kresu życia, Bóg mimo, że jest nazwany Miłością Bezwarunkową, to jednak staje się sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza a za złe karze czyli decyduje o tym czy dusza ta zasługuje na nagrodę w niebie czy na wieczne potępienie w piekle.
Wpojono ludziom przekonanie, że mimo iż troszczy się o swoje stworzenie i bardzo je kocha, to jednak łatwo Go rozsierdzić, a wtedy sam może nawet uciec się do przemocy, a w wielu słowach Pisma zwanego świętym wręcz do niej nawołuje. Ludzie przecież boją się wiecznej udręki. Cóż począć zapytamy religijnych przywódców - odpowiedzą, że wystarczy być Mu posłusznym i czynić to, co nakazuje w Świętej Księdze. Tych ksiąg jest cała masa - mamy i Stary i Nowy Testament, jest też Koran, Talmud, Tora, Wedy, Księga Mormona, Mahabharata i wiele wiele innych. Oczywiście trzeba wybrać tę słuszną, tę która zawiera prawdę, bo inaczej wiadomo - trafi się do piekła.

Oceń 3 19 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Milosc 15:53:41 | 2015-11-26
Wielu więc ludzi stara się jak może na przeróżne sposoby zadowolić Boga - no bo raz, że Go kochają, a dwa tę miłość pomieszano tu ze strachem, więc nie chcą Go zranić. Bojaźń Boża stała się wręcz cnotą. Żeby się lepiej rozeznać, pojawiło się więc wielu posłańców - Noe, Abraham, Konfucjusz, Budda, Jezus, Mahomet, Rumi, ... lista jest dłuższa. No i znów wpojono ludziom przekonanie, że tylko jeden z nich niesie prawdą "jest Prawdą", a inni się mylą. I tu znów warto wybrać dobrze, bo piekło wciąż gotowe. Tak więc czasem posłaniec danego świętego tekstu musi pojechać tu czy tam, by przekonać innych, że droga jego Mistrza jest właśnie tą słuszną. Bóg w tych księgach przekonywał, że czasami zabijanie jest słuszne i uzasadnione, więc stosowano i palenia i potępienia i egzorcyzmy i czołgi święcono ruszające na wojnę, bo "Bóg przecież jest po naszej stronie".
Jak staniesz po właściwej stronie i będziesz żył jak Ci Bóg nakazuje, to w niebie przez całą wieczność będziesz się cieszył zjednoczeniem z Bogiem czasem też ślicznymi dziewicami i chórami anielskimi. A jak staniesz po tej niesłusznej stronie, to spędzisz czas w piekle smażąc się z resztą złoczyńców.

Oceń 1 20 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook