Jeśli nauczą nas nienawiści

Paweł Witkowski SJ
(fot. PAP/EPA/MAURI RATILAINEN)

W ostatnich dniach jeden z polskich polityków przypomniał, że "patriotyzm bez miłości nie ma sensu". Zależy mi na mojej Ojczyźnie i troszczę się o nią. Zależy mi także na tym, by i Francja, i kraje Bliskiego Wschodu były bezpieczne, a ludzie żyli w pokoju i szczęściu. Jeśli jednak terroryści nauczą nas nienawiści, to będzie ich wygrana, to będzie wygrana złego. 

 

Zawsze można bawić się w "kapitana oczywistość" i napisać, że każdego dnia dzieje się wiele rzeczy, które nie powinny mieć w ogóle miejsca, a jednak nikt nie ma wątpliwości, że zamachy terrorystyczne, które miały miejsce w Paryżu z piątku na sobotę, są czymś strasznym i nie powinny się wydarzyć.

 

Podobnie jest z wojnami, które są jednym z powodów fali uchodźców, napływających do Europy. W takich chwilach nie trudno o emocje, strach, szybkie ferowanie wyroków. Trudniej o odpowiedź na bardzo konkretne pytanie: co ja mogę zrobić w tej sytuacji?


Pokarm i odcienie szarości


Jak refren wraca pytanie: jak być tu i teraz wobec tego wszystkiego, co obserwujemy na ekranach, co słyszymy w radiu, o co spieramy się z naszymi rodzinami i znajomymi - mówiąc krótko - tym wszystkim, czym siebie karmimy? Ten "fastfoodowy pokarm" warto konfrontować z tym, co powinno być w takich chwilach pokarmem chrześcijan - myślę tutaj o Ewangelii i duchowości.

 

Dlaczego zaczynam od podstaw, a nie od - wydawałoby się - konkretu, tj. opisów nastrojów społecznych, zarysowania obecnej sytuacji w Paryżu? Otóż dlatego, że tymi drugimi jesteśmy bombardowani nieustannie. Media rozdmuchują w nas emocje do czerwoności; memy i dyskusje fejsbookowe pełne są "ostrej naparzanki", strachu, obaw.

 

Nie brakuje bardzo mocnych i jednoznacznych komentarzy o uchodźcach, o czym wspominał już wcześniej Piotrek Żyłka. W tym całym medialnym szumie bardzo brakuje mi natomiast zarysowania szerszego kontekstu. Brakuje mi pokazania, że sytuacja, która dzieje się na naszych oczach, nie jest czarno-biała, ale - znowu pobawię się w "kapitana oczywistość" - ma wiele odcieni szarości. Trudno jest je uchwycić przeciętnemu zjadaczowi chleba, a nawet specjalistom w ich spokojnych analizach.

 

Nie chcę być komentatorem rzeczywistości. Wolę podzielić się z Wami tym, co mi pomaga przeżywać rzeczywistość. A jest tym duchowość ignacjańska i reguły rozeznawania, które zostawił jezuitom św. Ignacy Loyola. Jak?


Symbolika, wybicie z letargu i pytania


Z piątku na sobotę rozdzwoniły się telefony. Wielu znajomych pisało, czy wszystko ze mną w porządku. Od razu pojawiła się w głowie myśl: "Paweł, kilkaset metrów od Ciebie giną niewinni!". Na moich oczach umierali już ludzie, ale nie ginęli w zamachach tuż za rogiem. Właśnie dlatego na początku towarzyszył mi strach i sporo emocji, które uspokajałem w sobie równie szybko, tak jak moich znajomych.

 

Czy fakt, że jestem bezpieczny zmienia mój sposób patrzenia? Czy rozglądam się wokół siebie i szukam powodów tych wydarzeń? Czy oprócz emocji i strachu potrafię spojrzeć głębiej, szerzej i zauważyć w sobie to, co papież Franciszek nazywa "życiem w nieustannym napięciu"?

 

Piątkowa i sobotnia liturgia słowa w kontekście minionych wydarzeń są dla mnie bardzo wymowne. Pierwsza o kruchości życia, druga o nieustawaniu w modlitwie. Słowo, które Bóg daje nam tu i teraz, wskazuje nam, gdzie mamy szukać pomocy. Warto zauważyć, że terroryści w swoich atakach także posługują się symbolami.

 

O. Jacques Enjalbert SJ, duszpasterz pracujący w prestiżowej szkole kształcącej czołowych francuskich polityków, mówi, że miejsca ataków łatwo skojarzyć ze środowiskami popierającymi wyzysk i wojnę w krajach Bliskiego Wschodu. Dlaczego terroryści wybrali na cele swoich ataków właśnie takie, a nie inne miejsca? Czy chodziło tylko o znalezienie jak największego skupiska ludzi, by było jak najwięcej zabitych?

 

W kontekście ostatnich wydarzeń w Europie zadaję sobie wiele pytań: co tak naprawdę stoi u źródła obecnej sytuacji? Jaki ja mam wpływ na napływ uchodźców? Czy jestem gotowy na śmierć? Czy mogę następnego dnia po zamachu iść do kawiarni, czy najlepiej zamknąć się w pokoju i umierać ze strachu? Czy bezpiecznym jest odwiedzić współbrata na przedmieściach Paryża w dzielnicy(!), gdzie koegzystuje ze sobą 160 narodowości?

 

Jak mam mówić do ludzi (także moich znajomych), którzy uważają siebie za wierzących, a na Marszu Niepodległości wykrzykują hasła: "Polska dla Polaków!", że Chrystus przychodzi z miłością i pokojem, a nie walką i nienawiścią (jak komuś teraz otwiera się nóż w kieszeni, to niech sobie przypomni, dlaczego Jezus umarł na krzyżu)


Zamknęli się z obawy…


Nie zostałem dziś w domu. Zgodnie z wczorajszą umową wyszedłem ze współbratem na spacer i widziałem na własne oczy, że życie w Paryżu toczy się dalej: ludzie załatwiają swoje obowiązki; chodzą do sklepów i kawiarni. Nie wiem, czy jestem gotów na śmierć. Natomiast realność oraz bliskość zagrożenia wybudza mnie z letargu i dzięki temu widzę wyraźniej, że warto dbać tu i teraz o takie podstawy, jak częstą spowiedź czy zwyczajnie nie odkładać ważnych spraw na potem, bo nie wiem kiedy przyjdzie na mnie kolej.

 

Gdy mamy jakiś problem w życiu, także tym duchowym, często pierwszą reakcją jest chęć odsunięcia od siebie problemu, odcięcia się od rzeczywistości. Raczej nie ma wątpliwości, że gdy zaczynamy chorować, możemy próbować leczyć się herbatą z miodem i aspiryną - one mogą nam pomóc nie zachorować ciężej. Natomiast nikt nie przekona mnie, że przy ostrej grypę obędzie się bez lekarza i konkretnych leków. Jak to ma się do naszych realiów? W Europie mamy poważny kryzys i na herbatkę z miodem jest już za stanowczo za późno. Pisał o tym tutaj jakiś czas temu Zygmunt Kwiatkowski SJ, który przez wiele lat pracował na Bliskim Wschodzie i doskonale zna tamtejsze realia.

 

Nie wchodzę w rolę specjalisty od bezpieczeństwa narodowego, ale sami Francuzi mówią, że zamknięcie granic może być tylko pewnym dyplomatycznym sygnałem. Nie ma jednak znaczącego wpływu na sytuację, gdy problem jest tak na prawdę w obrębie francuskich granic.

 

Najbliższa przyszłość…


Zamachy, śmierć uchodźców, zabijanie chrześcijan nie powinny mieć miejsca. Warto jednak pamiętać, że celem zamachów terrorystycznych nie jest przede wszystkim skuteczność wyrażająca się w liczbie zabitych. Najważniejszym i podstawowym celem jest wzbudzenie strachu w przeciwniku: w nas, zwykłych obywatelach.

 

Terroryści doskonale wiedzą, że telewizje będą nas karmiły tymi obrazami przez kilka najbliższych dni. Złemu duchowi także zależy na tym, by wbić nas w lęk: że nie damy rady, że nie jesteśmy w stanie stawić czoła przeciwnościom, że to nie ma sensu itd.

 

Konkretne pytanie: co ja mogę zrobić, żeby sytuacja z uchodźcami się poprawiła? Gdzie jest istota problemu? W ostatnich miesiącach codziennie zadaję sobie to pytanie na modlitwie, na uczelni, w rozmowach. Nie przeskoczymy pewnych różnic kulturowych. Myślę o tym, czy możliwe jest i jak wiele wysiłku kosztuje wspólne życie ludzi, którzy wyrastają z tak odrębnych kultur.

 

Czytam political fiction w wykonaniu Rafała Bulowskiego SJ i pytam się w jakim sensie muzułmanie mogą być nadzieją dla Europy. Jedyna uczciwa i sensowna odpowiedź jaka mi przychodzi do głowy to miłość!

 

W ostatnich dniach jeden z polskich polityków przypomniał, że "patriotyzm bez miłości nie ma sensu". Zależy mi na mojej Ojczyźnie i troszczę się o nią. Zależy mi także na tym, by i Francja, i kraje Bliskiego Wschodu były bezpieczne, a ludzie żyli w pokoju i szczęściu. Jeśli jednak terroryści nauczą nas nienawiści, to będzie ich wygrana, to będzie wygrana złego.

 

Z szacunku dla rodzin ofiar zamachów, należy od razu doprecyzować, że nienawiść często bywa mylona z wołaniem o sprawiedliwość. Zło trzeba głośno potępiać. Wołanie o sprawiedliwość jest naszym prawem. Natomiast nie można zapominać, że będziemy sądzeni z miłości.

 


Paweł Witkowski SJ - studiuje teologię w Paryżu. Jest współtwórcą projektu Modlitwa w drodze

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.58

Liczba głosów:

55

 

 

Komentarze użytkowników (28)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~deon 08:39:04 | 2015-11-15
"Patriotyzm bez miłości nie ma sensu". Zależy mi na mojej Ojczyźnie i troszczę się o nią. Zależy mi także na tym, by i Francja, i kraje Bliskiego Wschodu były bezpieczne, a ludzie żyli w pokoju i szczęściu. Jeśli jednak terroryści nauczą nas nienawiści, to będzie to ich wygrana, to będzie wygrana złego.
więcej

Oceń 11 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Paula Próba 12:17:02 | 2015-11-17
Dzięki Paweł za ten tekst. Od niespełna trzech miesięcy, dzień w dzień przebywam w obozach dla uchodźców z Syrii i Palestyny. Dzień w dzień widzę tych ludzi, rozmawiam z nimi, płaczę z nimi, śmieję się z nimi. Każdego dnia również doświadczam ich wdzięczności i gościnności, wsłuchuję się w ich historie. To są normalni ludzie, tacy jak my którzy mają dokłądnie taki sam cel jak my: chcą żyć! Czy wystarczy nam miłości by nie zamknąć przed nimi drzwi? Codziennie się o to modlę, Polsko...

Oceń 5 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski 08:52:14 | 2015-11-17
Czy Autor pisał z rozrzewnieniem "Jeśli nauczą nas obojętności" gdy chodziło o opieszałą graniczącą z ignorowaniem repatriację Polaków z objętego wojną Donbasu?
Tamci uchodźcy byli jacy gorsi, czy wojna jakaś drugiego gatunku, że wtedy wszyscy łżeprzyjaciele uchodźców mogli nabrać wody w usta?

Oceń 14 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lleszek 21:15:34 | 2015-11-16
Do tego co pisze autor, to bym dodał, że przede wszystkim potrzeba mądrości i roztropności. Nie jest rzeczą roztropna, aby pod wpływem grozy wynikającej z zamachów, albo ruszac na krucjatę przeciwko muzumanom, szukać kozłów ofiarnych w postaci muzułmańskich uchodźców, czy ze strachu ogradzać się plotami i drutami kolaczstymi w nadziei, że zło przejdzie bokiem.
Na przykład zanim się zacznie ferować sądy warto poczekac na ustalenie, kto dokonał tych zamachów, kto za nimi stoi, jak do nich doszło. Jeśli za nimi stał ISIL, to wielu wskazuje, że ta zmiana taktyki czyli przenoszenie terrorystycznych ataków przeciwko cywilom do Europy może wskazywac na porażki ISIL, które ostatnie niepowodzenia próbuje rekompensować takimi budzącymi grozę atakami.
Rozsądek jest bardzo potrzebny, bo niektóre państwa, jak chociażby Rosja, korzystajac z sytuacji próbują zarzucic swoje wędki i wyłowic rybę z tego zamieszania. Rosja usiłuje sprzedac swoje "usługi" w nadziei zniesienie sankcji i zaakceptowania status-quo  na Krymie i we wschodniej Ukrainie. Tyle tylko, że taki scenariusz jest dla Polski dużo bardziej niebezpieczny, niż teroryryści i uchodźcy.
Trzeba mieć nadzieję, że nowy rząd nie będzie się kierował strachem i paniką, ale rozsądkiem i dbałościa o polskie interesy.
I trzeba miec nadzieje, że nie będzie naśladował Rosj i  korzystając z sytuacji zarzucać wędkę i próbować łowić swoje ryby, na przykład szczując i podjudzając ludzi przeciwko islamskim uchodźcom, jakies swoje wyborcze i PRowe interesy na tym wygrywać.

Oceń 4 13 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 21:14:01 | 2015-11-16
Prawda i zdrowy rozsądek: http://www.pch24.pl/nie-wolno-glupoty-nazywac-milosierdziem,39319,pch.html

Oceń 6 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Karmel 20:31:16 | 2015-11-16
Owa postchrześcijańska, zblazowana Europa z braku innego zajęcia dla ubarwienia scenerii postanowiła sprowadzić sobie obcych.Problem polega na tym,iż ci obcy są nimi nie tylo z racji pochodzenia geograficznego ale też odmiennej kultury nierozerwalnie powiązanej z religią.Islamu się nie porzuca, no chyba ,że razem z głową.Asymilacja w kulturze Zachodu jest więc niemożliwa.Realną perspektywą jest więc wojna.Dziś mamy jej zapowiedź.Jeśli wojna - to pytanie - o jaką Europę mamy walczyć - my chrześcijanie - o tę, która się na nas wypięła?To jest realny problem a nie dywagacje o domniemanej nienawiści do obcych, która tak naprawdę jest protestem przeciwko obłędnej polityce zlaicyzowanego Zachodu i wyrazem instynktu samozachowawczego.  

Oceń 11 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Jot Empe 12:03:52 | 2015-11-16
Chętnie demonizuje się uchodźców jako potencjalnych, groźnych przestępców, chociaż chuliganów nie brak w każdej zbiorowości, również wśród nas: w moim sąsiedztwie nie dawno koledzy zasztyletowali kolegę,  20-latka. Mimo całkowitego tutaj braku „multi-kulti”. Obsesja na punkcie zagrożenia właśnie ze strony imigrantów to objaw histerycznej nienawiści do obcych/innych. Przypomnę, że i Polacy kiedyś emigrowali do USA „za chlebem” (jak to napisze Sienkiewicz) albo do Brazylii (jak to napisze Konopnicka, zob. „Pan Balzer w Brazylii”). Hejt antyimigrancki, mimo oświadczeń Franciszka i wielu naszych biskupów, szaleje w Internecie właśnie wśród niby-pobożnych „patriotów”. Powtarzam, świadczyłoby to o katastrofalnym deficycie miłości bliźniego (faryzeizmie).  Współczucie dla „przybyszów” łatwiej znaleźć po lewej stronie ideowego spektrum? „Celnicy i nierządnice wyprzedzą was do Królestwa Niebieskiego”? Pewnie wyprzedzą.
Wsadzać uchodźców do jednego worka z islamskimi terrorystami, bo mają „azjatycki wygląd” to przykład czystej paranoi i rasizmu. Oczywiście, jak wszędzie, mogą i wśród nich znaleźć się terroryści, ale są także wśród „rasowo czystych” europejczyków z dziada pradziada. W Islamie znajdziemy bardzo groźne nurty fundamentalistyczne, ale wśród „białych” też byli i są koszmarni szaleńcy od Stalina i Hitlera do Brejvika w Norwegii.
Gdyż diabeł lubi przybierać różne  postacie. Tak nasza postchrześcijańska Europa jest pchana w ramiona  genderu, zapraszana do aborcji, eutanazji na masową skalę. Zło przychodzi z Państwa Islamskiego, ale przychodzi także z naszej „cywilizacji śmierci”. Z nihilizmu postchrześcijańskich „białych”.

Oceń 5 13 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 09:40:13 | 2015-11-16
Jak traktować muzułmanów w krajach chrześcijańskich i laickich:
https://www.youtube.com/watch?v=-UU4KEyUwzI

Oceń 8 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

piotr_slowinski 07:27:41 | 2015-11-16
"16% francuskich obywateli popiera ISIS" (artykuł)
Wynik tym bardziej zastanawiający, że szacowana populacja Muzułmanów we Francji w 2010 to 7.5% (artykuł).

Oceń 16 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

jazmig 07:05:24 | 2015-11-16
kogo miłuje Pan, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje.

Nie żałujmy zatem kar tym, którzy źle postępują. Okażmy im swoją miłość.

Oceń 9 6 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?