Komunia dla rozwiedzionych: czemu jest tak ważna? [WIDEO]

Myślisz, że Komunia dla rozwiedzionych jest mało istotna? Że dotyczy tak niewielu osób? Zobacz, dlaczego jest potrzebna nam wszystkim - mówi Jacek Siepsiak SJ.

 

#SYNOD2015 to cykl komentarzy wideo. Redakcja DEON.pl trzyma rękę na pulsie i na bieżąco będzie komentować najważniejsze wydarzenia Synodu o rodzinie.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.22

Liczba głosów:

23

 

 

Komentarze użytkowników (24)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Karmel 00:18:59 | 2015-10-24
 O.Siepsiak postanowił wpisać się w modne ostatnio kulinarne trendy i wystąpił z patelnią licząc na to,że ów gadżet uczyni z niego kucharza.Widać nie był dość przekonywujący, gdyż w tym czasie rozwiedzeni miast obserwować kulinarne męczarnie gościa w koloratce gremialnie oddawali się spełnianiu swych nowomałżeńskich obowiązków.  

Oceń 9 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 06:44:28 | 2015-10-24
Przykład z posiłkiem i patelnia pokazuje dobitnie, czym dla wielu stała się Komunia św. Szczególnie, gdy sie okazuje, iz to my - Kościół zapraszamy.

Warto sie zastanowić, jak wielkie spustoszenie spowodowało modernistyczne przyjmowanie Komunii św na stojąca i do ręki.
Moze warto też siegnąć do tego, co wskazywał Benedykt XVI.

I na koniec, na marginesie - powyciagany t-shirt (czy polo) z koloratką nie wyglada dobrze. Czyżby było juz tak źle, iż nie stać było O. Jacka na przyzwoitą wyprasowaną koszulę plus marynarkę, skoro sutanna nie pasuje.
Czy to nie jest brak szacunku dla Komunii św o której mowi, brak szacunku dla słuchacza oraz brak szacunku dla swojej profesjii zakonnika.

Oceń 13 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

JerzyM 23:10:39 | 2015-10-23
Komunia jest relacją człowieka z Bogiem, bycie w grzechu wpływa na tę relację ale kto to może osądzać ? Szczególne wykluczanie rozwiedzionych to tak jakby jedno z przykazań byłoby wazniejsze od pozostałych.
Co z tymi którzy zostali porzuceni, czy mają ścigać partnerów ? Co z partnerami rozowiedzionych którzy nie byli w poprzednim związku ? Jaka jest recepta Kościoła ?

Oceń 3 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~nk 22:22:44 | 2015-10-23
Te przykłady o. Siepsiaka są moim zdaniem takie ciężkie, jak gdyby używać widły do jedzenia makaronu. Komunia św. to coś tak delikatnego, to dar czystej miłości, który się otrzymuje i to w postaci kruchego chleba. W jednym Ojciec ma racje z tą patelnią, często podchodzimy do Komuni św. tak jak do kotleta. Ale Komunia św. to nie koltet, to nie jest pigułka, ale to czysta miłość, która żąda od nas miłości.  Ojciec z tą patelnią  przywołał mi obraz Kościoła na Zachodzie, gdzie ludzie bez spowiedzi, często nie chodząc do kościoła mieisącami, czy latami, kiedy znają się spradycznie w Kościele przystępują do Komuni św. Mam większy szacunek dla ludzi, którzy z jakiś względów nie przyjmują Komuni św., niż wobec tych którzy bez przygotowania biorą sobie "to co się im należy". W Austrii o księdzu, który przed Komunią św. wspomniał, że aby przyjąć Komunię św.  trzeba być w stanie łaski uświęcającej, opisano w gazetach, więcej, nawet kuria biskupia miała z tym "konserwatywnym" księdzem rozmawiać. Dlatego moim zdaniem, zanim Ojciec znowu posłuży się starą pateliną do wyjaśnienia daru Komuni św., nich zwróci uwagę na jego wartość i kruchość. We mnie to porównanie i obraz jest conajmniej niestosowny. A może brakuje nam właśnie świadomości z Kim mamy do czynienia? Co za DAR jest nam dany i co mamy z nim robić?

Oceń 10 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Piotr Polmański 21:44:36 | 2015-10-23
Wysłuchałem słów ks. Jacka Siepsiak SJ i jestem pod wrażeniem, że te słowa wypowiada polski duchowny. Jest zatem szansa, że to o czym rozmawia i nad czym dyskutuje Synod, czyli komunia dla rowiedzionych, jest bliżej niż nam sie wydaje. Być może po Synodzie Franciszek napisze adhortacje, która odnowi, czy wzruszy Kościół jako zastaną wodę laguny i pokazę drogę Bożego Miłosierdzia, dla tych, którzy także są drogą Kościoła..:) 

Oceń 6 16 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

w_drodze 15:20:16 | 2015-10-23
Czuję, że zaprezentowane porównanie to jednak profanacja, ale nawet jeśli zgodzić się na nie to co począć jeśli zaproszony chce być na diecie, choć lekarz mówi: nie lękaj się, możesz (jeść) wszystko, ja jestem z tobą...?

Oceń 9 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stark 14:51:28 | 2015-10-23
Przez około 20 lat mojego małżenstwa widząc i słysząc o rozwodach w moim otoczeniu nie mogłem zrozumieć dlaczego tak się stało.Wydawało mi się , że każdy związek da się postawić na nogi.
Tak myślałem do dnia , kiedy moja już "była " żona odesłł do innego i telefonicznie mnie poinformowała ,że rozpoczyna nowe życie.
Niech mi powie ktokolwiek co ma zrobić porzucony mężczyzna.
Żeniąc się poprostu chciałem mieć przy sobie kobietę, żonę i matkę moich dzieci.
Nie odwróciłem się od kościoła, cvhoć jestem postawiony na boku.
Jednak jestem wciąż mężczyzną , ktory potrzebuje drugiego człowieka, potrzebuje bliskości i intymności.
W młodości uczono mnie , że komunię po to się przyjmuje by móc ją ofiarować w konkretnej intencji.
Teraz nie mogę jej ofiarować będąc na pogrzebie kolegi , na uroczystości komunijnej wnuka.
Wszystko przez fakt , że w spowiedzi zobowiązujemy się do poprawy.
Więc skąd te kolejki na wielkanoc przy konfesjonałach?
Nie obrażam się na KK i nie oczekuję ,że cokolwiek się zmieni.
Jest jak jest i uczestniczę na tyle na ile mogę.
Choć w początkowym okresie czułem się głupio, kiedy cały kościół maszeruje do komunii a mnie  pozostaje tylko obserwacja.

Oceń 11 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~TomaszM 14:10:41 | 2015-10-23
Nie tylko brakuje drogi pojednania ludzi, którzy już są w nowych związkach ale przede wszystkim brakuje drogi postepowania w przypadku zagrożenia rozpadem małżeństwa. 
Co ma zrobić małżonek, jeżeli w jego związku dzieje sie bardzo źle?
Jeżeli kryzys jest z jego winy to Kościół zna drogę poprzez nawrócenie, spowiedź pokute i zadośćuczynienie. A co ma zrobic małżonek, gdy kryzys jest nie z jego winy, czyli ta druga osoba dopuszcza sie zła względem jego i ich dzieci, jest sadystą, pedofilem, jest w niewoli zła i nie chce się z tego uwolnić. Co robi Kosciół, gdy ofiara zwraca sie do niego? Jeżeli nierozerwalność małżeństwa jest taka ważna, to czy Kościół nie powinien zostawić wszystkiego i nie walczyć o nią. Czy nie powinien z troską upomnieć sprawcę, użyć całego swego autorytetu, aby wszedł na droge nawrócenia. A jeżeli nie posłuch nawet  Kościoła, to czy nie powinien być jak poganin i celnik a ofiara wolna od węzłów małżeńskich? 
Jeżeli Kościół ma mieć jakąś drogę dla osób w nowych związkach to powinna sie ona zaczynać w momencie, gdy jest kryzys a nie gdy sytuacja jest już tak poplątana, że brakuje dobrych rozwiązań.  

Oceń 1 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

owchi 13:51:07 | 2015-10-23
Z calym szacunkiem, co do pierwszej czesci cos sie jednak nie zgadza...
Zapraszyamy na uczte, jak najbardziej, i owszem, tylko ze gosc ma chory zaladek i nie moze jesc. Pomozmy najpierw przyjacielowi wyleczyc zaladek. To tutaj tkwi problem - dlaczego nie moze jesc. Rozwiazaniem nie jest karmienie chorego zaladka - wtedy pyszne jedzenie na uczcie zwroci sie w malo estetycznej formie, zepsuje to impreze rowniez dla innych gosci...

Oceń 30 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?