In vitro nie leczy, tylko omija problemy [WYWIAD]

(fot. shutterstock.com)

In vitro było, jest i będzie. Teraz zostało zalegalizowane, ale to medycyna pozwala realnie wyleczyć, a nie omijać problem niepłodności.

 

Karol Wilczyński: Wczoraj prezydent podpisał ustawę o leczeniu niepłodności. Zasadnicze pytanie - czy in vitro leczy niepłodność?


Błażej Kmieciak: Nie leczy. Po pierwsze, leczenie pojawia się wtedy, kiedy mamy chorobę. Niepłodność sama w sobie nie jest chorobą, ale jest finalnym objawem pewnej anomalii, nieprawidłowości, która istnieje w organizmie kobiety lub mężczyzny. In vitro nie jest metodą terapeutyczną, ale jedynie wspomagającą. Uczciwie rzecz ujmując, in vitro początkowo było nazywane metodą wspomaganego rozrodu. I słusznie, bo jedynie wspomaga proces prokreacyjny.

 

Obecnie jednak uznaje się ten proces za metodę leczenia niepłodności. Jest to jednak nieprawda. Jeśli in vitro to lek, to chorobą jest wtedy brak dziecka. Wtedy też można mówić o skuteczności tego leku, bo dzięki tej metodzie w 10-35 procent przypadków pojawia się dziecko. W rzeczywistości jednak in vitro nie leczy samej niepłodności, ale ją omija. Omija konkretny problem istniejący w organizmie kobiety lub mężczyzny.

 

Kto więc doprowadził do uznania metody in vitro za metodę leczniczą, a niepłodność za chorobę?

 

WHO, Światowa Organizacja Zdrowia. Nie jest to jednak kryterium, które wszyscy muszą uznać. WHO przyjmuje wiele rzeczy, dotyczących choćby edukacji seksualnej, na których się nie wzorujemy.

 

Wiele osób w Polsce i na świecie doświadcza niepłodności, ale ten stan wynika z istniejących już gdzieś konkretnych problemów. Mogą to być problemy albo po stronie kobiety (związane np. z chorobami jajników czy endometrium) albo po stronie mężczyzny (np. problemy z ruchliwością plemników). I to są konkretne przyczyny - choroby we właściwym sensie - których ostatecznym rezultatem jest niepłodność.

 

Co więcej, badania prof. Macieja Kurpisza z Poznania wskazują, że in vitro nierzadko może prowadzić do przeniesienia tych problemów na kolejne pokolenia. Przykładowo, jeśli u mężczyzny mamy do czynienia ze słabym nasieniem, to doświadczać tego mogą również kolejne pokolenia mężczyzn.

 

Czy wspomniana ustawa doprowadzi do zabijania czy wręcz "mordowania" zarodków, czego obawia się wielu katolików?

 

Na to trzeba spojrzeć z dwóch stron - od strony prawników i od strony embriologów. Embriolodzy i lekarze nie będą chętnie niszczyć zarodków. Dlaczego? O tym często nie mówi się w dyskusjach, ale embriolodzy - praktycy - bardzo często traktują zarodki jak małych pacjentów. Nie sądzę, by w Polsce nagle pojawiła się chęć wyrzucania zarodków, "wylewania ich do zlewu" - jak niektórzy to obrazowo przedstawiają. Musielibyśmy mieć do czynienia z jakąś niesamowitą demoralizacją wśród embriologów czy andrologów. Oni naprawdę uczą się na studiach, że człowiek zaczyna się w chwili poczęcia.

 

Z drugiej strony, prawnej i teoretycznej, podpisana wczoraj ustawa zezwala na to, by niszczyć zarodki, które są nieprzeznaczone do rozrodu. Takiej oceny będą jednak dokonywać embriolodzy: to będzie ich decyzja czy eliminować dany zarodek. Karalne będzie tylko niszczenie zarodków przeznaczonych do dalszego rozrodu.

 

Jakie inne rozwiązania powinien promować mądry katolik? Czy powinien ostro sprzeciwiać się tej ustawie?


Myślę, że jako katolicy zapomnieliśmy o ważnej rzeczy. Obecnie nawet osoby zajmujące się in vitro nie wiedzą jakie mechanizmy rządzą niepłodnością. Katolicy skupiający się na tym, że in vitro jest złe, również zapominają o tym, że jest mnóstwo innych technik wpływania na te mechanizmy, które zwalczają niepłodność w sposób bezpośredni. Choćby dokładna diagnoza ultrasonograficzna albo obserwacje ginekologiczne są w stanie doprowadzić w ciągu dwóch lat do poczęcia dziecka.

 

Skupiając się na tym, jak in vitro jest złe, zapominamy jak skuteczna i po prostu piękna jest medycyna. Z perspektywy katolików o wiele ważniejsze jest, by pokazywać piękno medycyny rozrodu: ginekologii i położnictwa. In vitro było, jest i będzie. Teraz zostało zalegalizowane, ale to medycyna pozwala realnie wyleczyć, a nie omijać problem.

 

 

dr Błażej Kmieciak - pracownik Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (Zakład Prawa Medycznego), socjolog prawa i medycyny, pedagog. Przez wiele lat pracował jako rzecznik praw pacjenta, jest redaktorem portalu biotechnologia.pl

 

 


Redakcja DEON.pl poleca: 


PRAWO DO ŻYCIA. BEZ KOMPROMISU

prof. Bogdan Chazan

 

Ponoszę konsekwencje wyborów, których dokonałem. Moja odmowa była oczywista - Profesor Bogdan Chazan


Dla krytykujących - ta rozmowa jest wyjaśnieniem.


Dla wspierających - podziękowaniem.


Dla wszystkich - zaproszeniem do dyskusji bez uprzedzeń. Dołącz!


Takiego sporu nie było w Polsce od czasu wprowadzenia regulacji prawnych dotyczących usuwania ciąży. W kwietniu 2014 roku profesor Bogdan Chazan jako dyrektor szpitala odmówił wykonania zabiegu aborcji. Decyzja Lekarza wywołała medialną burzę. Problem stanął na ostrzu noża. Okazało się, że ostatnie dwie dekady były czasem klarowania się poglądu Polaków na ten trudny temat. Profesor Chazan również przebył długą drogę, zanim stał się symbolem bezkompromisowej walki o prawo do życia dzieci nienarodzonych.


Ta książka stanowi odpowiedź na postawione Profesorowi zarzuty i zawiera szczegółowy opis krytycznego przypadku. Jednak, przede wszystkim, Bogdan Chazan składa w niej świadectwo powołania lekarza i podejmuje trudne, lecz bardzo aktualne tematy, takie jak antykoncepcja, opieka medyczna nad kobietą w ciąży, diagnostyka prenatalna, poród a także aborcja.

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.11

Liczba głosów:

9

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook