Konkubinatowy strzał w stopę

Piotr Żyłka
(fot. twitter.com/annusewicz / pz)

Billboardy z walącym po oczach hasłem "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż!" musiał wymyślić ktoś, kto kompletnie nie rozumie, że Ewangelia jest Dobrą (a nie złą) Nowiną, a straszenie ludzi i wrzeszczenie na nich, to najgorszy z możliwych pomysłów na ewangelizację.


Wyobraźmy sobie taką sytuację. Na skrzyżowaniu stoi prostytutka. Podchodzi do niej mężczyzna i bardzo dosadnie mówi jej, kim ona według niego jest i co myśli o jej zajęciu. Dziewczyna czuje się zmieszana z błotem. On zostawia ją w takim stanie. Dumny z siebie - no bo przecież powiedział jej prawdę prosto w twarz - odchodzi. Jest przekonany, że wypełnił swój moralny obowiązek.


A teraz przenieśmy się do realnego świata. Na ulicach naszych miast pojawiły się billboardy z hasłem "Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż!". Oprócz napisu jest jeszcze zdjęcie dwóch dłoni, które łączy owinięty wokół palców wąż. Za akcją stoi Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin działający przy Episkopacie Polski. Z formalnego punktu widzenia kampanii trudno cokolwiek zarzucić. Konkubinat faktycznie jest nieuporządkowaną relacją, a cudzołóstwo jest grzechem.


Problem tkwi w szczegółach. Zadaniem Kościoła nie jest kontrolowanie ludzi w duchu skrajnego formalizmu. Chrześcijaństwo z kolei nie jest jakimś opresyjnym systemem z nagrodami i karami, w którym musimy na wszystko sobie zasłużyć, a jak jesteśmy niegrzeczni, to zły Bóg się na nas wkurza i zaczyna się na nas mścić.


Nie chodzi o to, żebyśmy rozmywali nauczanie Kościoła o grzechu i likwidowali przykazania. Jednak trudno mi sobie wyobrazić, żeby ta kampania przyniosła jakiekolwiek dobre efekty. I wcale nie martwię się o zły PR i pogorszenie wizerunku katolicyzmu w społeczeństwie. Zdecydowanie poważniejszym problemem jest to, że akcja przygotowana na zlecenie ośrodka związanego z Episkopatem ma niewiele wspólnego z chrześcijańską logiką docierania do człowieka z Dobrą Nowiną.


Jeżeli naprawdę nam na kimś zależy, najpierw powinniśmy próbować podzielić się z nim fundamentalną prawdą, która mówi, że Bóg go kocha za darmo, że wszystko jest mu dane z łaski, na nic nie musi sobie zasłużyć. Dopiero kiedy to do niego dotrze, pojawia się jakaś sensowna perspektywa zrozumienia, czym jest grzech. Takiego efektu nie osiągniemy za pomocą krzykliwych billboardów. Tu potrzeba przestrzeni do rozmowy, wysłuchania drugiego człowieka, zrozumienia przyczyn jego zachowania.


Łatwo jest mówić do kogoś, że jest grzesznikiem. Zdecydowanie trudniej jest skutecznie zachęcić do tego, żeby zmienił swoje życie. Jak to robić? Gdzie szukać wzorów? Warto zauważyć, że kiedy Jezus mówi o małżeństwie, to nie zaczyna od cudzołóstwa (o nim wspomina na drugim miejscu), ale wychodzi od komunikatu pozytywnego: "Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę?  I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem.  A tak już nie są dwoje, lecz jedno ciało".


Nie chodzi o to, żeby bagatelizować problem konkubinatu, ale zastanowić się, gdzie są przyczyny jego popularności. Czy problemem nie jest to, że nie potrafimy pozytywnie przyciągać - to znaczy mówić o małżeństwie tak, żeby było to atrakcyjne?  Wielokrotnie słyszałem od znajomych, że nikt i nigdy nie wytłumaczył im w kościele, dlaczego małżeństwo jest tak ważne, co jest w nim pięknego i czemu warto świadomie wejść w ten sakrament. Albo o co chodzi z tym seksem przedmałżeńskim i nie mieszkaniem na kocią łapę.  Efekt jest taki, że młodzi mieszkają razem przed ślubem lub w ogóle się nie pobierają, bo nikt nie dostarczył im przekonywujących argumentów za tym, że ślub cokolwiek zmienia.


Wiem, że da się inaczej. Przykładem może być cykl spotkań Pomarańczarnia, które przez kilka lat odbywały się w krakowskim klasztorze dominikanów. Co tydzień, w piątkowy wieczór, kilkaset osób spotykało się, żeby posłuchać, jak Adam Szustak OP mówi o relacjach, budowaniu związków i małżeństwie. Takich inicjatyw jest coraz więcej - dobrze prowadzone kursy przedmałżeńskie, innowacyjne rekolekcje dla małżeństw, sensowni duszpasterze rodzin - ale niestety pozytywna i atrakcyjna narracja w tym temacie jest wciąż rzadkością.


Na koniec jeszcze mały smaczek. Szczególnie dla tych, którzy myślą, że troska o atrakcyjność głoszenia jest czymś mało ważnym. Oddaję głos św. Franciszkowi Salezemu (doktorowi Kościoła!). Jest to fragment listu do pewnego pisarza: "Muszę powiedzieć, że znajomość poczucia humoru świata, którą codziennie pogłębiam, sprawia, iż gorąco pragnę, aby Boża dobroć natchnęła kogoś do pisania zgodnie z panującym w świecie gustem. Chcę rzec, drogi Panie, że gdybyście zechcieli przedstawić swą argumentację oraz traktować o rzeczach pobożnych i świętych w sposób pociągający za sobą ciekawość współczesnych umysłów, to odciągnęłoby je to i oderwało od lektury złych powieści oraz tylu innych głupstw, połknęłyby bowiem bez problemu haczyk, który wyciągnąłby je z morza grzechu na łódź cnoty".


Powiem wprost i zdecydowanie. Uważam, że ta kampania jest strzałem w stopę. Jeśli naprawdę chcemy coś zmienić, jeśli zależy nam na osobach żyjących w konkubinatach, to skoncentrujmy się na sensownym promowaniu małżeństwa, a nie krzyczeniu i straszeniu grzechem. Zamiast rzucać kamieniami, postarajmy się ludziom pomagać.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.95

Liczba głosów:

251

 

 

Komentarze użytkowników (787)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Kocham Pana Jezusa 15:33:22 | 2015-10-13
Odmawiam różaniec w intencji zmarłych. Zamówienie usługi i kontakt: [email protected]
Odsyłam niezobowiązujący numer konta.

Oceń 3 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gng 22:49:00 | 2015-05-18
Akcja bilbordowa spoźniona o 10-15 lat.  I co dała w sytuacji gdy Papież chce ulżyć doli podstępnie wykluczonych? Konflikt wewnetrzny a nic więcej. Teraz walka z konkubinatem to już tylko walka o kasę -  pod pozorem, że małżeństwa ceremonialne to takie lepsze a naturalne to zgroza i potepienie.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Obserwator 13:04:27 | 2015-05-03
Nie cudzołóż ! Hmm.. Zaraz, zaraz... Gdzie ja to słyszałem? Chyba na lekcji religii, ale kurcze dlaczego taki artykuł na deonie? Pogubiłem się.... No cóż widać w kościele idą zmiany - teraz trzeba będzie cudzołożyć... Żonaty jestem już, no ale moze ktoś by mnie chciał, co? no proszę... czuję się taki zagubiony....

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

przemekkleczkowski 15:59:59 | 2015-04-09
Ja jak najbardziej jestem z Kolegą Piotrem, uczę w szkole Wf-u, jak mówię dzieciom, że "sport to zdrowie" to w domu już nawet nie pamiętają jakie lekcje przed południem były, a jak zrobie im fajną grę czy zabawę na lekcji, to oni nie mogą sie już doczekać jak po południu wyjdą sobie z kolegami pograć. Słowa i straszenie nie pomagają, empiryzm- owszem ;-)

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Praktyk 00:32:16 | 2015-04-06
Wiary się nie negocjuje.Dręczące sumienie skłania do zepchnięcia odpowiedzialności ,naciągnięcia norm do swojego aktualnego położenia .Nawet jeżeli to się uda nie daje gwarancji pokoju wewnętrznego.Prawo naturalne wyryte głęboko w duszy mówi co dobre, tego nie zmieni.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

pdyvppl 21:03:38 | 2015-04-05
Cudzołóstwo jest grzechem. KROPKA.

potem jeszcze druga i trzecia kropka, bo:

To co Kościół Katolicki nazywa dziś cudzołóstwem wcale nim nie musi być. To jest - moim zdaniem - największa manipulacja tej kampanii. Kampania i duża część mainstreamowego nauczania w polskim KK stwarza wrażenie, że sakrament małżeństwa jest gwarancją życia w świętości i unikania grzechu. Tymczasem, to z miłości będziemy sądzeni.

Ciekawy jestem jaką kampanię wystaruje KEP po zakończeniu synodu na temat rodziny i adhortacji którą wkrótce potem napisze Ojciec Święty.

Oceń 3 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zawsze wierni 20:18:32 | 2015-04-05
''...Bardzo rzadko dziś przypomina się ludziom, że za wszelką cenę mają unikać grzechu i zachować stan łaski uświęcającej. Nie uświadamia się wiernych, że karą za pozostawanie w stanie grzechu śmiertelnego, za odrzucenie łaski uświęcającej, jest wieczne potępienie. Przedstawia się mglisty ideał tzw. dobrego człowieka, który jest tolerancyjny, ze wszystkimi się zgadza, szanuje wszystkich i wszystko, szanuje także zło. Często słyszymy przecież slogan: „Nie ważne, w co wierzysz. Wierz w to, co chcesz. Liczy się tylko jedno — abyś kochał”. W imię tej „miłości”, czyli jakiegoś powierzchownego uczucia, usprawiedliwione są wszelkiego rodzaju grzechy, zwłaszcza przeciw cnocie czystości....''
http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1792

Oceń 4 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~faryzeusz 12:11:10 | 2015-03-28
Wierzę w szczerośc intencji Autora. Wierzę w w to ,ze jest on związany z kościołem hierarchicznym , duchowieństwem , dlatego ten punkt widzenie determinuje ...jego nieskuteczność.

Małżeństwo to sakrament laikatu,żeby zrozumieć laikat trzeba , na podobieństwo kościoła pierwotnego ,żyć we wspólnocie , inaczej bedzie to wybiórcze, partykularne ujęcie tematu.

To jest tak , jak z więźniami , czy żołnierzami obserwujacymi świat zza zakratowanego okna czy przez okno koszar , widza np. ludzi bawiących się na ulicach np. w okolicach Sylwestra ale nie widzą tego ,iz aby tak było , muszą owi cywilie pracować, uczyć się i wypełniać ileś tam czynności których oni nie widzą , stąd tez mylne wyobrażenie o tym ,że oto wyjdę z miejsca izolacji a dalej to już. ..raj .
 
Z duchownymi jest podobnie , wierzą w to ,że starczy powiedzieć kilka słów ...i wystarczy.

 Nie widzą tego ,że stan zwany konkubinatem jest ,i był przygotowywany znacznie wcześniej ,że to efekt wielu zabiegów natury ekonomicznej ,obyczajowej itd. a oni uważaja ,ze kilka słów zachęty
 absolutnie wystarczy ...jak bardzo się mylą... 

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Martin 10:05:53 | 2015-03-25
Tytuł artykułu dotyczy ludzi żyjących w konkubinacie?

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~PAB 22:07:00 | 2015-03-19
Przepraszam, w poprzednim komentarzu nie skopiował się właściwy liknk
http://gosc.pl/doc/2394341.Slub-w-Kosciele-nie-dla-idiotow

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook