Ryzykowna ustawa o In vitro

Dariusz Piórkowski SJ
(fot. Tahe Fertilidad / flickr.com / CC BY-ND 2.0)

Rozumiem, że intencją autorów projektu ustawy jest ukrócenie dotychczasowej dowolności i braku jakiejkolwiek kontroli nad stosowaniem "in vitro" przez kliniki w naszym kraju. Niemniej dylemat moralny pozostaje.

 

Rządowe Centrum Legislacji ukończyło prace nad nowym projektem ustawy o leczeniu niepłodności. Dzisiaj będzie on rozpatrywany przez Komitet Rady Ministrów. Przed wyborami do parlamentu będzie poddany głosowaniu w Sejmie. Jednakże celem przewidywanej ustawy nie jest bynajmniej zakaz stosowania zapłodnienia pozaustrojowego, lecz prawne uregulowanie "in vitro", wprowadzenie nadzoru i warunków stosowalności tej metody. Jest to kolejna wersja ustawy po odrzuconej dwa lata temu propozycji Jarosława Gowina.

 

Przypomnijmy, że projekt Gowina zawężał stosowanie metody "in vitro" tylko do małżeństw. Nie wolno było niszczyć i zamrażać ludzkich zarodków ani klonować ludzi. Planowano wprowadzić zakaz korzystania z gamet osób zmarłych. Można było stworzyć najwyżej dwa embriony, a górny wiek kobiety, która chciałaby się poddać sztucznemu zapłodnieniu wynosił 40 lat. W preambule była mowa o "przyrodzonej, niezbywalnej i nienaruszalnej godności człowieka",  a zapłodnienie pozaustrojowe rozpatrywane było tylko jako "procedura medycznie wspomaganej prokreacji".

 

W najnowszej wersji proponowanej ustawy te obostrzenia zostały znacznie rozluźnione. Z procedury "in vitro" mogą korzystać nie tylko małżeństwa, lecz także osoby pozostające "we wspólnym pożyciu potwierdzonym zgodnym oświadczeniem dawcy i biorczyni" . Wprowadza się wobec tego pojęcie "dawstwa partnerskiego" i "dawstwa zarodków". To drugie zarezerwowane jest dla "anonimowej biorczyni", co w efekcie może doprowadzić do tego, że kobiety będą wszczepiać sobie zarodki ludzkie jako samotne matki. W przeciwieństwie do propozycji Gowina, projekt  Arłukowicza mówi tylko o "zarodku" i "embrionie ludzkim". We wstępie nie znajdziemy ani słowa, które wskazywałoby na ludzki zarodek. Można odnieść wrażenie, że chodzi po prostu o zbiór komórek pobierany z ciała człowieka. Sama metoda "in vitro", oprócz "metody wspomagania prokreacji" nazwana jest również "leczeniem niepłodności", chociaż tej choroby nie leczy.

 

To nie wszystkie zmiany na gorsze. Liczba zarodków koniecznych do przeprowadzenia zapłodnienia pozaustrojowego została zwiększona do sześciu, ale gdy kobieta ma więcej niż 35 lat, cierpi na inną chorobę wpływającą na niepłodność lub zapłodnienie dwukrotnie okazało się niepomyślne, wtedy można stworzyć większą ilość zarodków. Projekt umożliwia również diagnostykę genetyczną, która "pozwala uniknąć ciężkiej, nieuleczalnej choroby dziedzicznej". W ramach dawstwa partnerskiego można przenieść zarodek do organizmu kobiety po śmierci dawcy.

 

Na początku czytamy, że ustawa określa "sposoby leczenia niepłodności, w tym zasady stosowania medycznie wspomaganej prokreacji". Jednak na próżno szukać tam szczegółowego określenia, na czym mają polegać sposoby leczenia niepłodności inne niż zapłodnienie pozaustrojowe, poza ich wyliczeniem w art. 5.  Jest to kolejna wielka słabość tego projektu, ponieważ wiemy dzisiaj, że wzrastająca niepłodność wśród ludzi ma różne przyczyny, chociażby takie jak szybkie tempo życia, stres, inne choroby organiczne. Pominięcie tego szerszego kontekstu otwiera możliwość drogi na skróty. Uderza się wtedy nie w przyczyny, lecz tylko leczy skutki.

 

Ustawa nie jest oczywiście całkowicie nieetyczna. Generalnie zakazuje niszczenia zarodków, które są zdolne do prawidłowego rozwoju, nie pozwala na handel embrionami, tworzenie chimer i hybryd, wprowadza konieczność ewidencjonowania całej procedury, nakazuje skrupulatny rejestr zarodków i komórek rozrodczych, próbuje zapobiec niebezpieczeństwu kazirodztwa, zakazuje wcześniejszego wyboru płci, wprowadza kary za przestępstwa łamiące prawo w tej dziedzinie itd.

 

Z katolickiego punktu widzenia procedura "in vitro" jest niedopuszczalna, bez względu na to, jak jest motywowana. Najlepiej byłoby, gdyby była ona zakazana. Jednak w rzeczywistości nie wszyscy ludzie, także wierzący, zgadzają się na takie rozwiązanie. I tutaj tkwi problem. Rozumiem, że intencją autorów projektu jest ukrócenie dotychczasowej dowolności i braku jakiejkolwiek kontroli nad stosowaniem "in vitro" przez kliniki w naszym kraju, co jest również skrzętnie i brutalnie wykorzystywane przez obcokrajowców. Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie ma jeszcze żadnej ustawy dotyczącej "in vitro". Jeśli teraz można praktycznie robić wszystko, łącznie z handlem embrionami i ich niszczeniem, to jakiekolwiek obostrzenie tego procederu jest postępem.

 

Niemniej dylemat moralny pozostaje. To jasne, że nie można oczekiwać, by prawo stanowione przez państwo było we wszystkim tożsame z prawem Ewangelii. Żyjemy w świecie, który nie jest królestwem Bożym. Jan Paweł II pisał w encyklice "Evangelium vitae": "nie ulega wątpliwości, że zadanie prawa cywilnego jest inne niż prawa moralnego, a zakres jego oddziaływania węższy" (EV, 71). Czy jednak takie kompromisowe rozwiązanie, które przedstawia obecny projekt, jest do przyjęcia przez katolików, a zwłaszcza przez katolickich ustawodawców?

 

Encyklika "Evangelium vitae" dopuszcza pewien znamienny wyjątek od reguły a propos aborcji. Jeśli w kraju, w którym dotąd stosowano liberalną ustawę zezwalającą na przerywanie ciąży w każdym przypadku, pojawi się możliwość wprowadzenia ograniczeń, to katolicki parlamentarzysta, który z zasady jest przeciwny aborcji, może głosować za ustawą, która wprawdzie nie zakazuje całkowicie aborcji, ale w jakimś zakresie ją utrudnia. Jan Paweł II pisze: "Jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej. Tak postępując bowiem, nie współdziała się w sposób niedozwolony w uchwalaniu niesprawiedliwego prawa, ale raczej podejmuje się słuszną i godziwą próbę ograniczenia jego szkodliwych aspektów" (EV, 73).

 

Czy tę zasadę można zastosować do proponowanej ustawy o "in vitro"? Pytanie trudne, bo do tej pory nie mamy w Polsce żadnej ustawy regulującej tę procedurę. Obecny projekt nie jest więc przejściem od liberalnej ustawy do bardziej restrykcyjnej, chociaż wciąż zezwalającej na stosowanie "in vitro". Z drugiej strony, projekt chce wprowadzić regulacje prawne, które zapobiegają zupełnej dowolności, ale generalnie czynią metodę "in vitro" dostępną dla wszystkich. Jedynym ograniczeniem jest to, że trzeba przejść przez gąszcz formalnych wymogów i wyczerpać wszystkie inne sposoby leczenia niepłodności przez okres jednego roku. Jest to oczywiście lepsze niż nic. Ale jeśli ta ustawa wejdzie w życie, nie mamy żadnej gwarancji, że kiedyś zostanie zaostrzona. Zazwyczaj tendencja jest odwrotna - w kierunku liberalizacji. W świetle nauczania Kościoła wciąż  pozostaje ona niezadowalającym i smutnym kompromisem moralnym, ale czy istnieje realna możliwość całkowitego zakazu "in vitro" w obecnej sytuacji społecznej i kulturowej w Polsce?

 

Myślę, że propozycja Jarosława Gowina była zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, choć nie idealnym. Szkoda, że została zaprzepaszczona, bo nie jestem pewien, czy będzie możliwe stworzenie czegoś podobnego.

 

 

Wspomóż Nas
Tagi: in vitro, etyka

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.43

Liczba głosów:

23

 

 

Komentarze użytkowników (49)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Polak 14:59:49 | 2015-05-10
Witam.
Wiele kobiet odmawia Nowennę Pompejańską i zachodzą w ciążę.  Warto spróbować. Są bardzo liczne swiadectwa na stronie http://pompejanska.rosemaria.pl/category/swiadectwa-nowenna-pompejanska/.
Pozdrawiam

Oceń 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Słaba 14:21:57 | 2015-03-03
Ale w chwili obecnej chyba nie mamy takich możliwości, żeby uznać (w regulacji prawnej) zarodek za pełnoprawnego pacjenta.

Czy zasadę z "Evangelium vitae" (o ograniczaniu szkodliwości) można zastosować do obecnego projektu?
W moim odczuciu: tak - gdyby nie zapis pozwalający stosować metodę in vitro jako sito eugeniczne dla zarodów obciążonych chorobami genetycznymi.
Ale jest faktem, że obecna ustawa dotycząca aborcji też jest takim sitem, a jak była wprowadzana zastosowano do niej zasadę "ograniczania szkodliwości".........

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Słaba 13:58:46 | 2015-03-03
Jeszcze jedna bardzo ważna rzecz:

Projekt Gowina był jedynym z dopuszczających in vitro, który uznawał, że prymatem w procedurze medycznej jest dobro pacjenta i uznawał za pacjenta nie tylko matkę i ojca, ale i dziecko.

Nie wiem, czy projekty zakazujące in vitro uznawały za pacjentów (i w ogóle za ludzi) już istniejące, zamrożone zarodki...


Jeśli idzie o głosy typu:

I w dodatku dobro pacjenta/kobiety z tym się wiąże. Bo faszerowanie kobiety hormonami (by wygasić naturalną owulację i wzbudzić wymuszoną i kontrolowanę dawkowanymi hormonami) jest dla niej szkodliwe i bywa wręcz ryzykowne. Również pobieranie jajeczek, nie dość że bolesne to również stanowiące zagrożenie dla zdrowia a bywa że i dla życia. I wszystko to po to aby wpierw zapłodnić jedną komórkę, a potem z reguły utylizować embrion "nie rokujący pozytywnie" i powtórzyć parumiesięczny cykl faszerowania kobiety hormonami? I tak kilka, kilkanaście razy, aż embrion będzie rokujący pozytywnie i bedzię poddany implantacji, często niedudanej, aby apiać od początku wszystko powtarzać?

to nie biorą one pod uwagę tego, że zarodek jest człowiekiem i pacjentem.
Poza tym:
- Do uzyskania jednego jajeczka lub dwóch nie potrzeba tak wielkich dawek hormonów (być może czasem nie potrzeba wogóle dodatkowych hormonów).
- Punkcja delikatnego narządu, jakim jest jajnik, na pewno nie może być czymś bardzo dużo razy powtarzanym. To "ograniczenie skuteczności" (może i do zera), byłoby "ceną" za uznanie człowieczeństwa zarodka i jego praw jako pacjenta. (Podobnie z rezygnacją z badań preinplantacyjnych zarodka.)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Zapytanie 16:09:55 | 2015-02-28
W SLOWIE SWIETYM BOGA BIBLI nie ma pojecia, slowa " in vitro".
---------------------------------------
Co ono oznacza wg SLOWA BOZEGO ?

Kto tworzy to nowe stworzenie ?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wspaniale 19:15:16 | 2015-02-27
Ojciec Święty Franciszek podjął nadzwyczajną decyzję w sprawie kardynała Tarcisio Bertonego. Włoski purpurat, choć skończył 80 lat, został powołany do Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów.
W Kurii Rzymskiej obowiązuje zasada, ustanowiona jeszcze przez Pawła VI, według której kardynałowie ustępują z kurialnych urzędów wraz z momentem ukończenia 80. roku życia.

Ojciec Święty Franciszek uczynił wyjątek od tej reguły względem włoskiego purpurata kard. Tarcisio Bertonego. Powołał go mianowicie do Kongregacji ds. Ewangelizacji Narodów. Kard. Bertone poinformował o tym osobiście w wywiadzie udzielonym brytyjskiemu „Huffington Post”.

Włoski duchowny został kreowany kardynałem przez Jana Pawła II w 2003 roku. W 2005 roku Benedykt XVI uczynił go sekretarzem stanu Stolicy Apostolskiej. Pełnił tę funkcję do października 2013 roku.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~bis 19:13:52 | 2015-02-27
Ks. Piórkowski ani uczony ani teolog (nawet bez doktoracika) ani prawdziwy duszpasterz bo wiemy co się na szefowanym na niego deonie wypisuje i sam co wypisywał i jak komentował - widać od początku po co powstał POprawny, kontestujący biskupów i KEP deon.
A dzisiaj poucza o in vitro. A przecież mamy informacje z KEP, kardynałów,biskupów, wypowiedzi i list abp Hosera i innych ks. profesorów i profesorów lekarzy co się w temacie orientują i nie boją się wypowiadać prawdy, nie są poprawni i liberalni.

A wyrwane z kontekstu cytaty encykliki (lepiej samemu całą przestudiować)  nie uwiarygodniają szefa postmodernistycznego deonu

Oceń 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Narodzenie 18:37:44 | 2015-02-27
Narodzic sie z swiadomoscia duchowa Abrachama,Sodoma i Gomora lub BOG.
Narodzic sie z swiadomoscia duchowa Pana Jezusa Zbawiciela w DUCHU SWIETYM

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Wiara w BOGA, lub... 16:33:25 | 2015-02-27
Abraham- wierzyl Bogu i .... sam Bog z dwoma aniolami ukazul sie mu,......, aby przekonal sie o grzechach Sodomy i Gomory i upewnil sie w narodziny syna. - 100 lat mial, kiedy narodzil sie syn ..... .

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Miłosz Skrodzki 10:15:50 | 2015-02-27
In vitro nie jest sprzeczne z nauczaniem Kościoła.

Oceń 3 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Marcin Kaczmarczyk 08:18:58 | 2015-02-27
Problem z in vitro leży chyba głębiej niż w ustawowych regulacjach. Dominuje obecnie przekonanie, że mi się należy. Jeśli chcę coś mieć, to mam prawo do posiadania tego, nwet jeśli wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że nie będę tego miał. Coraz trudniej jest zrozumieć, że nie jestem pępkiem świata. Że moje życie, jest życiem dla innych a nie dla samego siebie. Uczestniczę w czymś większym niż moje własne zadowolenie. Gdzieś się to zgubiło i niewiele robimy żeby ten trend odwrócić.

Oceń 8 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook