Kato-folklor

Jolanta Szymańska
(fpt. Daniele Margaroli / flickr.com / CC BY-NC-ND 2.0)

Rok 2014 był rokiem Oskara Kolberga. W radiowej Dwójce i TVP Kultura królował folklor, wracano do korzeni i starano się o nie nie potknąć. Bo to cenne korzenie są, mówiono.


Gromnica - zimy połowica


2 lutego spacerując wieczorem z moim chłopakiem minęliśmy starszą panią z lampionem. W pierwszej chwili pomyślałam, że pani pewnie coś się pomyliło i myśli, że mamy grudzień. Mój chłopak wyprowadził mnie z błędu - dziś Matki Bożej Gromnicznej. Słyszałam coś gdzieś kiedyś o takim święcie, ale nie miałam pojęcia, że jest jakiś zwyczaj przynoszenia świec do kościoła. Wyszedł ze mnie mieszczuch, bo okazuje się, że na wsiach "Gromnica" od wieków jest ważnym dniem.


Nie dość, że tego dnia święci się świece, to ponoć jest też zwyczaj palenia świec w obliczu różnych życiowych trudności - od burzy począwszy. A wszystko na pamiątkę słów Symeona, który biorąc małego Pana Jezusa na ręce, powiedział: "Światłość na oświecenie pogan i na chwałę ludu Izraela" (Łk 2,32).


Święto pełne Maryi, świec i Maryi, wieczorów i Maryi, gromnic, Pana Jezusa i Maryi oczarowało mnie do reszty. Ile jeszcze tradycji kryje przede mną mój Kościół?


Folklor?


W zeszłym roku w związku z obchodami Roku Kolberga bardzo dużo działo się w świecie etnologii. Odbywały się liczne debaty, spotkania, produkowano programy telewizyjne i radiowe, organizowano koncerty. Ludzie, którzy zdają sobie sprawę jak wielka wartość tkwi w ludowości  ("ludzie w ludowości" - na pierwszy rzut ucha oczywiste, a przecież tak dziś zadziwiające), wreszcie dostali prawo głosu i zdawali się krzyczeć: wieś to życie! je suis folklore!


Obserwując Rok Kolberga nie dało się nie zauważyć, że nasza tradycja jest tradycją chrześcijańską. To oczywiście banalny wniosek i nie trzeba było doń żadnych wyjątkowych źródeł, jednak ilu z nas na słowo "folklor" nie obrusza się z niesmakiem, wyobrażając sobie brud, bidę i pole ziemniaków?


Chyba podobnie jest ze spojrzeniem na Kościół. Z zewnątrz wydaje się on czasem właśnie takim prymitywizmem. I my czasem jesteśmy Papuszami*, które żyją na marginesie, nieświadome wartości swojej poezji. Bo niby fajne te majówki, ale w sumie to przecież nie są bardzo ważne. Niby do spowiedzi trzeba iść, ale mus to mus, nie dorabiajmy filozofii. Trzeba klęknąć na mszy? Kucnę sobie, nie będę się wygłupiać. A tu już nie mówimy o samym folklorze ale o czymś więcej - o tradycji katolickiej.


Jak jednak katolicyzm miesza się z folklorem, jak folklor z katolicyzmem? Zestawienie ludowych tradycji z wiarą katolicką może być przedmiotem doktoratów i innych habilitacji, jest to ogromnie obszerne pytanie o wiarę, jej wyrażanie i przeżywanie, a także o akcenty. I one zdają się być kluczem do ocen. Idealna wydaje się sytuacja, gdy członek Kościoła wierzy, ufa i oddaje się Bogu z całego serca, a do tego wychwala go tradycją (i tą katolicką i folklorem), świadomy jej symboliki i głębi. Niestety częściej łapiemy się na odbębnianiu tradycji dla Świętego Spokoju (o, przepraszam, z małych liter miało być) i na bezrefleksyjnym powieszeniu świętego obrazka w kuchni.


Jak i czy, i wnioski.


Częstą przyczyną takiego stanu rzeczy nie są tylko niechęć czy lenistwo ale też niewiedza, choć summa summarum jest ona ich wypadkową. Czy nas w ogóle interesuje ta nasza wiara? Ten Kościół? Święta, nabożeństwa? Wiemy, że warto je przecierpieć, ale czy interesuje nas ich sens, znaczenie, uzasadnienie? Jak siebie samego tym zainteresować? Jak zafascynować się czymś, co nam ciąży i żmudne jest okrutnie, bo się powtarza i trzeba pamiętać, a już nie daj Boże trzeba się skupić?


Chyba warto podobnie jak etnolodzy zacząć zastanawiać się nad sobą, swoją rodziną, korzeniami i tym, czego my właściwie chcemy. Wnioski mogą zaskakiwać, ale warto uczciwie je sobie przedstawić. Bo całkiem możliwe, że chcemy miłości, szczęścia, bezpieczeństwa, uczciwości, ale wcale nie chcemy Boga. A wtedy cała ta tradycja jest kompletnie niepotrzebna, no, chyba że w postaci ludowego zespołu pieśni i tańca, który zajmie rozrabiające dzieci.


Jeżeli jednak ktoś dojdzie do wniosku, że chce Boga, że chce w Nim, z Nim, przy Nim i do Niego, wtedy tradycja może go zainteresować. Zacznie wnikać w nią jak w Niego. Pomoże mu ona wydobywać Jego prawdziwe oblicze z lukru, cementu i innych warstw życiowej cebuli.


Odbębnianie wiary trochę podbudowuje argumentację tezy "kościół to ciemnota", ale w zasadzie, każdy trochę tej ciemnoty w sobie ma. Pytanie, jak ciemnotę wyklarować na szafir. Bo myślę, że się da, małymi kroczkami. Przykładowo, wystarczy trochę poczytać i już się wie, że 2 lutego mamy Święto Ofiarowania Pańskiego - Matki Bożej Gromnicznej.

 

________________
*Papusza (właść. Bronisława Wajs) - poetka cygańska, której wierszami zachwycał się m.in. Julian Tuwim. Wyklęta przez cyganów za wychodzenie ze swoją twórczością poza ich społeczność.

 


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.39

Liczba głosów:

44

 

 

Komentarze użytkowników (80)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

chcacy 09:44:40 | 2015-02-19
Porusza Pani ważny problem. Ma Pani rację, że  trzeba jednego i drugiego- tradycji, obrzędów, formy i przeżycia, treści. Właściwa treść, znaczenie słów jest podtrzymywane przez właściwą formę.

Tak się składa, że jużod jakiegoś czasu o tej ludowej kulturze religijnej piszę i przedstawiam propozycje na niej oparte.

Na czym ona polega? Jaka jest jej istota? Nie są nią wzorki kolorki i festiwale folklorystyczne. Bo jak coś jest na scenie i w skansenie to zapewne już jest martwe. A kultura to styl życia, a nie śmierci.
W kulturze ludowej chodzi o czynienie znaków wiary ze wszystkiego- a przede wszystkim ze zwykłych spraw- z tego co podstawowe- z domu, chleba powszedniego, ubioru, pracy, relacji z ludźmi. Kultura ludowa jest sprzeczna z autonomizacyjnymi rozdziałami religii od polityki, z autonomią sztuki, itd... Nie jest ją tak łatwo zrozumieć komuś, kto wychował się we współczesnym świecie. Ktoś pomyśli, że jest to podobne do performance'u. Nie, luktura ludowa to jego przeciwieństwo.

Jestem ze wsi, a nawet z dzikich obrzeży wsi, i pamiętam że jako dziecko przetwarzałem rzeczywistość inaczej- wszystko się ze sobą wiązało, wszystko było jakieś takie mistyczne- słońce, pioruny, później opowieści i bajki z telewizji...
Nie do końca umiem to opisać, ale poznając różne opisy wierzeń, rytuałów różnych ludów dostrzegłem, że szerokie połacie Ewangelii w kontekście nowoczesno-miejsko-inteligenckim są rozumiane nieprawidłowo, są tłumaczone  sztucznie i zawile, a zrozumiałe stają sie w kontekście myślenia "ludowego", "mitologicznego", nastawionego  na jakiś początek -Wieczność- do których dostęp mamy przez Tradycję przodków, a nie na postęp, zmianę, dostosowanie do ducha czasu. O tym starałem się pisać choćby tu: http://misjakultura.blogspot.com/2014/10/zrob-to-zostan-zwyczajnym-katolikiem.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Słaba 23:38:53 | 2015-02-05
Jak byłam dzieckiem, to na naszej "domowej "gromnicy był taki obrazek: na tle zaśnieżonej chaty - Maka Boża trzymająca świecę, a przed Nią ze trzy wilki, wpatrzone i przysiadające na śniegu. Lubiłam patrzeć na ten obrazek.
Maryja zawsze niesie Chrystusa - Światło, "które oświeca każdego człowieka". I zło cichnie przed tym Światłem, jak te "spokojne" wilki na obrazku. Grom - nic.

Trudno nie zauważyć (w każdym razie w Polsce) ludzi ze świecami w ten dzień w kościele. :-)

W Warszawie jest też zwyczaj (jeszcze ciągle widoczny), że ludzie starają się donieść zapaloną świecę z kościoła do mieszkania. Więc "pani z lampionem" na ulicy nie dziwi. Sztuką jest donieść płomień "bez lampionu", zwłaszcza jeśli mocno dmucha między blokami. :-)))
Hmm... Zdarza się młodym nieść świecę do kościoła w rękawie kurtki (bo obciach), a wracać z kościoła z zapaloną (bez obciachu?). ;-)

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Ant 09:39:26 | 2015-02-05
Pani Jolanta nabroiła poprzednimi tekstami, i teraz każdy następny jest przez wnikliwych, dysponujących pokaźnymi zasobami wolnego czasu internautów rozbierany na części pierwsze. Cóż, cena popularności.

Oceń 4 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~fk94 21:42:35 | 2015-02-04
Ludzie o co Wam chodzi? Kłócicie się między sobą i ujadacie. Jedni drugi oceniają jakby mieli wogóle do tego jakiekolwiek prawo. Po co to wszystko? Jak zawsze treść komentarzu ucieka od całego sensu artykułu. Artykuł jak artykuł, deon stara się przybliżyć młodym i znudzonym KK wiarę w taki sposób, aby się nie nudzili. Myślę, że czasem nasi koledzy redaktorzy za daleko się posuwają. To nie folklor tylko piękny czas, który można ofiarować Bogu i nie ważne czy idziesz tam z tradycji czy z wiary, ważne abyś był, Bóg da się odszukać jak będziesz go szukał. I naprawdę nie jest istotne kto jest lepszy od drugiego i mówię tu o wszystkich którzy krytykują autorkę i Ci stoją po jej stronie to nie do Was to rzecz należy, aby jedni drugich oceniać. "Niech nic cie nie niepokoi, niech nic cie nie trwoży, wszystko przeminie Bóg pozostanie, On wystarcza" Błogosławionego tygodnia sesji ;)

Oceń 4 10 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~O tempora o mores 19:39:44 | 2015-02-04
Jezuicka "blondynka", ale kto publikuje teksty osoby która z Kościołem poza pisaniem na DEONIE nie ma nic wspólnego. I do tego beznadziejnie głupia, bo tylko taka osoba może pisać bez żadnej refleksji gdzie pisze i dla kogo. Przecież ten jej chłopak poinformował ją, a ona nic i tak pisze banialuki. W mojej głowie się to nie mieści. Czy tego wszystkiego co się tu ukazuje nikt krytycznie z Jezuitów nie czyta. A może ktoś za nią stoi więc może publikować cokolwiek bez konsekwencji.Czy to jeszcze jest portal katolicki ?

Oceń 13 14 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Jezus Chrystus 14:47:11 | 2015-02-04
Cokolwiek by nie napisali młodzi mędrcy zawsze dyskusja pod tekstem polega na tym, że jedni katolicy zarzucają drugim, że nie są dobrymi katolikami, a ci im odpowiadają, że jednak oni są lepsi. Wygląda na to, że głównym celem katolika jest przypieprzyć drugiemu katolikowi możliwie boleśnie. Oj, nie o to chodziło w tym kółku rybackim, cotośmy je z chłopakami z Kafarnaum zakładali. 

Oceń 12 9 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Wojciech 14:16:15 | 2015-02-04
Purifications Beatae Mariae Virginis - to ceremonia związana z obrzędem ofiarowania. W ogóle jej  Pani nie wyjasnia a dodatkowo sprowadza całosc do roli folkloru ? To obraźliwe.
"Święto pełne Maryi, swiec i Maryi, wieczorów i Maryi, gromnic, Pana Jezusa i Maryi" - jednym słowem folklor. 
No i Pani podjęła by się skromnie tego trudu "wyklarowania tej ciemnoty na szafir" ?
Chyba kanapa na której Wy tam siedzicie z całym tym "Tygodnikowym"  Kosciołem otwartym - strasznie pije w pewną częsć ciała. I wcale nie musi to być częsć zwyczajowo przeznaczona do siedzenia...

Oceń 13 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Mijana 12:59:11 | 2015-02-04
Warto znać takie pojęcia. Tym bardziej, gdy jest się katolikiem.

Oceń 6 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Kasia 11:42:15 | 2015-02-04
Moja kochana hipsterko, proszę, nie przejmuj się poniższymi komentarzami. Jestem pewna, że twoja mama przekazała Ci najważniejsze wartości w życiu, którymi powinno się kierować, więc nikt nie powinien jej obrażać. Twój artykuł wiele wnosi o naszej rodzimej kulturze, której czasem nie jesteśmy świadomi lub po prostu jej nie znamy, bo dziadkowie nie zdążyli przekazać. Jako młodzi ludzie chciejmy ją odkrywać na nowo! :D

Oceń 9 12 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ames 10:20:04 | 2015-02-04
Widzę, że opinie zmierzają znowu w jedną "słuszną" stronę, tzn. wiesz kiedy jest Święto Matki Bożej Gromnicznej=jesteś prawdziwym katolikiem. Oczywiście w odwrotną stronę: nie wiesz, zapomniałeś, nie chodzisz wtedy ze świecą do Kościoła=jesteś niewychowanym ignorantem daleko od Boga i musisz się nawrócić. Tak to działa według was?

Oceń 10 21 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook