Pozytywne dni

(fot. crsan/flickr.com/CC)

Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to bardzo pozytywny czas. Nie tylko ze względu na jego duchowe, religijne przesłanie, dotyczące ostatecznych przeznaczeń każdego człowieka. To także niezwykle pozytywny czas dla znacznej części polskiego społeczeństwa.

 

Początek listopada. W okolicach cmentarzy policja kieruje ruchem samochodów i pieszych. Tłumy, gwar, przycmentarnych handel. Alejki między grobami pełne rodzin, znajomi wymieniają pozdrowienia, gdzie nie gdzie rozmawiające grupki: ciotka podziwia, jak wyrośli siostrzeńcy, staruszka opowiada zasłuchanym krewnym, kto tutaj leży i jak ubiegło mu życie. Znajomi wymieniają pozdrowienia - nie widzieli się długo, bo Jacek w Anglii, Basia w stolicy, rzadko kto został w małym miasteczku.

 

Młoda kobieta uśmiecha się nieśmiało do otaczających ją ludzi, wąsatego brzuchacza o rumianych policzkach i niskiej kobiety z wielkim zniczem w rękach. Ma oczy rozszerzone ze zdumienia - jest cudzoziemką, po raz pierwszy przyjechała do Polski ze swoim chłopakiem (wersja oficjalna dla dziadków: narzeczonym). Przyciszone i głośniejsze rozmowy unoszą się nad grobami, po zmierzchu łączą się z poświatą setek, tysięcy zapalonych zniczy. Niekiedy błyskają flesze aparatów fotograficznych i wielofunkcyjnych smartfonów: "prześlij zdjęcie Asi".

 

Taki to nasz początek listopada. Dla nas jest oczywisty, dla innych - tak niezwykły. Tak często skarżymy się, że żyjemy w coraz bardziej zatomizowanym społeczeństwie, w świecie skupionym na "tu i teraz", albo nerwowo biegnącym w przyszłość, bez chwili refleksji, bez oglądania się za siebie. Ale właśnie Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny pokazują, że to wciąż nie do końca prawda. Wciąż jest w Polakach ogromne pragnienie bycia razem, wspominania, spotykania się, wzięcia w nawias dni codziennych.

 

Na początku listopada idziemy na groby. Czy tylko na groby najbliższych, przyjaciół, znajomych? Nie. Przystajemy przy grobach ludzi o znanych nazwiskach, przypominamy sobie żołnierzy, uczonych, artystów, polityków, lekarzy, nauczycieli. Otaczają te nagrobki wieńce, splendor i cześć, czasem odzyskane po dekadach.

 

Przystajemy też przy grobach najcichszych, niemal zrównanych z ziemią, grobach, które obumarły w czyjejś pamięci, albo których nie ma już komu na tej ziemi otoczyć wspomnieniem, modlitwą, ciepłem płomienia zniczy. Są też groby najmniejsze, nierzadko skupione w jednym miejscu, wokół których milkną rozmowy, szczególnie gdy ktoś przy nich stoi z nisko pochyloną głową. Drobne ciała przygarnęła ziemia, wielki smutek czeka ukojenia.  

 

Wszystkich Świętych, Dzień Zaduszny - wielki znak chrześcijańskiej eschatologii, chrześcijańskiej tożsamości. Owszem, nie tak rzadko już mocno zlaicyzowanej, bo przecież nie wszyscy, którzy w tych dniach odwiedzają cmentarze, regularnie (lub w ogóle) chodzą do kościoła. Oni kultywują te dni, bo taki jest polski, niepisany obyczaj. I to także jest dobre i piękne, nadaje sens, oswaja ze śmiercią, ocala przed stylem życia, w którym nie trzeba już robić żadnego rachunku sumienia - religijnego czy świeckiego.

 

W songu "Zaduszki" Jan Krzysztof Kelus opisał ten listopadowy fenomen jako społeczny rytuał, obcowanie ludzkiej wspólnoty ze śmiercią, z bólem:

 

"Raz w roku: zaduszkowy tłum - cmentarze

wejście pierwszą bramą - wyjście czwartą bramą

dla wszystkich dziś! (Kaziu kup ten kwiat!)

Po drodze można patrzeć w lewo - w prawo

co mu postawili - co mu napisali

ile miał lat

ile miał lat

 

Dzień zmarłych: dla wygody nas - żywych

wstrzymano pogrzeby by nie popsuł święta

zbyt świeży ból (Tutaj postaw kwiat!)

wracając można patrzeć w lewo - w prawo

co mu postawili - co mu napisali

ile miał lat

ile miał lat

 

A potem: znów przez cały rok - cmentarze

mała grupka ludzi przestraszy wiewiórki

ktoś będzie łkać (Postaw w nogach kwiat!)

i znowu: płyta pomnik murowanie

żeby zobaczyli co mu postawili,

żeby przeczytali co mu napisali

ile miał lat

ile miał lat".

 

I rzeczywiście, to jest społeczny rytuał. I dobrze, że tak jest. Tym bardziej, że to chyba najbardziej tłumny rytuał, który przenosi przesłanie Kościoła poza mury kościołów, poza  ściśle dziś wytyczaną linię podziału na to, co świeckie, i na to, co religijne. Stąd, moim zdaniem, Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny to obecnie najbardziej "misyjne" dni w polskim Kościele. Pozwalają bardzo wielu zrozumieć (a przynajmniej zastanowić się nad tym) skąd krzyż nad grobami, co oznacza nadzieja zmartwychwstania, dlaczego tak istotne są nasze wybory między dobrem a złem.

 

W cmentarnym, listopadowym gwarze jest wielkie dobro, zarówno duchowe, jak i społeczne. Są tacy, co mówią, że Polacy cierpią na "kult śmierci". Myślę, że taki sąd to gruba pomyłka. Pamięć o zmarłych nie jest kultem śmierci ale pięknym świadectwem uznania dla przeszłego życia, którego ślady odnajdujemy w kulturze, w rodzinnych pamiątkach, które ludzie starsi odnajdują w rysach swoich wnuków. Cieszmy się z tego, że umiemy się wciąż wspólnie smucić i wspólnie pamiętać - bez tego byłoby nam zdecydowanie trudniej w tak zagonionym świecie.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.81

Liczba głosów:

21

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MR 21:48:53 | 2014-11-10
Przez wiele lat myślałem, że ta piosenka Janka jest tnieco ironiczna. Ale nie. To odbicie  naszych przeżyć. Dla jednych głębokich,  dla innych prostych - "ile miał lat...?" W tych dniach na cmentarzach jesteśmy równi z naszymi wspomnieniami, żałobą, bólem.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~WDR 04:06:19 | 2014-11-07
Powiew świeżego powietrza...

Oceń 12 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?