Więcej Halika w Kościele

Piotr Żyłka

Jeśli ludzie Kościoła będą utwierdzać się w przekonaniu, że niewierzących nie warto słuchać, tylko trzeba ich nachalnie nawracać albo potępiać, to mówiąc krótko i dobitnie - sami zniszczymy chrześcijaństwo.

 

Kilka dni temu w Łodzi miało miejsce symboliczne wydarzenie. Podczas wrześniowej edycji "Dialogów w katedrze" arcybiskup Marek Jędraszewski odpowiadał na pytania o ateizm. W dialogu uczestniczył m.in. zdeklarowany ateista.

 

Dobrze, że w Kościele wciąż są przestrzenie otwarte na dialog z niewierzącymi. Niestety takich przestrzeni jest mało. Zdecydowanie częściej słyszę, że z ateistami nie ma sensu rozmawiać, a nawet trzeba z nimi walczyć, bo są zagrożeniem dla chrześcijaństwa.

 

Taki sposób myślenia jest szkodliwy dla samego Kościoła. Nie możemy udawać, że nie słyszymy krytycznych głosów na nasz temat. Wręcz przeciwnie - powinniśmy z uwagą słuchać, co mają nam do zarzucenia niewierzący. Nawet jeśli część z tych zarzutów wydaje się nam być bezpodstawna. W każdym krytycznym spojrzeniu jest trochę prawdy, której usłyszenie może pomagać nam się nawracać i naprawiać błędy oraz zaniedbania.

 

Doskonale rozumie to ks. Tomas Halik, który w książce "Cierpliwość wobec Boga" pisze: "Kiedyś wpadła mi w ręce publikacja pewnego biskupa, nosząca podtytuł 'Książka dla poszukujących i wątpiących', po którą sięgnąłem z zaciekawieniem, ponieważ znam osobiście i lubię jej autora. Po kilku stronach stwierdziłem jednak, że podtytuł - niezależnie od tego, czy pochodził od autora, czy od rzutkiego wydawcy - jest jedynie chwytem reklamowym. Ton całej książki zdradzał, że autor traktuje poszukujących z pozycji kogoś, kto już znalazł, a wątpiących z pozycji kogoś, kto chce i potrafi przemienić ich wątpliwości w pewność. Postanowiłem więc pisać książki innego rodzaju - jako ktoś, kto wątpi z wątpiącymi i poszukuje z poszukującymi. I już wkrótce miałem poczucie, że Pan ten zamiar naprawdę przyjął, a nawet potraktował go jeszcze poważniej niż ja sam w momencie, gdy taka myśl przyszła mi do głowy. Żeby praca moja nie była jedynie grą pozorów, Bóg postanowił wstrząsnąć wieloma religijnymi pewnikami, które w tamtym czasie uznawałem. Ale też dzięki temu przygotował dla mnie niezwykle zaskakujący i cenny dar: właśnie w owym 'wyłomie', w chwili, gdy zadrżały i runęły wspomniane pewniki, właśnie poprzez tę 'dziurę w dachu', w kotłowaninie pytań i wątpliwości ukazał mi swoje oblicze, jakiego nigdy wcześniej nie znałem. Zrozumiałem, że 'spotkanie z Bogiem', nawrócenie, przyjęcie z wiarą tego, w jaki sposób Bóg się objawia, a Kościół to objawienie przedkłada, nie jest końcem drogi. Wiara jest 'kontynuacją', przypomina na tym świecie nigdy niekończącą się drogę. Prawdziwe poszukiwanie religijne w naszym życiu tu, na ziemi, nigdy nie może zakończyć się tak, jak kończy się udane poszukiwanie jakiegoś przedmiotu, to znaczy - jego znalezieniem i posiadaniem; nie zmierza bowiem do żadnego przedmiotowego celu, lecz do serca Tajemnicy, która jest niewyczerpana, która nie ma dna".

 

Jeśli zabraknie nam chęci pokornego wsłuchiwania się w głos niewierzących i przyjmiemy postawę wszystkowiedzących i nieomylnych, to być może będziemy czuć pewną wyższość i samozadowolenie, ale tak naprawdę będziemy wyrządzać krzywdę Kościołowi. Naszą misją jest niesienie Ewangelii światu. Nie da się tego robić w sposób autentyczny i skuteczny, jeśli nie będziemy nieustannie otwierać się i konfrontować z otaczającą nas rzeczywistością.

 

Łatwo jest utwierdzać się w swoich przekonaniach i żyć w poczuciu wyższości. Ale to jest droga donikąd albo jeszcze gorzej - to może być samobójstwo dla chrześcijaństwa. Dlatego uważam, że powinniśmy sobie wziąć do serca jeszcze jedną myśl ks. Halika, który we wspomnianej już wcześniej książce pisze: "Po bitwie pod Białą Górą katoliccy zwycięzcy wybudowali na miejscu tego starcia kościół Matki Bożej Zwycięskiej, obraz triumfującego Kościoła, ecclesia triumfans. Być może druga Maria, Maria Magdalena, tak jak przedstawia ją św. Grzegorz, mogłaby być obrazem Kościoła poszukującego, Kościoła zwyciężającego cierpliwością swojego szukania i swojej palącej tęsknoty. Być może obraz ten byłby dzisiaj bardziej wymowny niż pierwszy; bo jeśli wiara może czymś 'zwyciężać' niewiarę, to jedynie skalą swej cierpliwości i prawdziwości swej tęsknoty.

 

 

Piotr Żyłka - członek redakcji i publicysta DEON.pl, twórca Projektu faceBóg i papieskiego profilu Franciszek. Jego projekty można znaleźć na blogu autorskim

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.04

Liczba głosów:

90

 

 

Komentarze użytkowników (166)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~ciekawy 19:22:57 | 2014-09-16
Czyim płatnym najemnikiem jest dyżurna krytykanka wszystkich artykułów redaktora Piotra, niejaka Eva?

Oceń 6 5 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~eva 15:34:59 | 2014-09-16
Więcej Żyłki na deonie i już jest wyborcza albo TP

Oceń 12 12 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gertruda perkins 23:52:45 | 2014-09-15
W tak obszernym poniżej wpisie p. Borowskiego Rafała (dziękować Bogu, że nie w odcinkach), tak mało treści dającej się ująć jednym zdaniem: do czasu dialogowania (vide wątpienia) misyjność Kościoła nie istniała, a sam Kościół był zbiorowiskiem największych łotrów i prymitywnych durni. Więc albo tak było, albo p. Rafał Borowski wystawił sam sobie taką zgrabną cenzurkę.  

Oceń 20 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Rafał Borowski 22:31:09 | 2014-09-15
„Spotkałem niewierzącego. Nie wierzy w Boga, ale mówi mi, że widzi zbyt dużo ludzi mówiących o Bogu i to nie tylko same jakieś tam dziwaki, oszołomy, ale też całkiem normalni ludzie. To może jednak coś w tym jest. Ale nie wierzy, bo na jakiej podstawie? Bada najpierw te zapisy Pisma Św., którymi się ci wierzący posługują. Może tam jest odpowiedź. Odpowiadam, że chętnie mu wyjaśnię. Pokazuje mi fragment z Biblii, którego nie może zrozumieć, ma wątpliwości. Coś mu nie pasuje. Czyta:
'Ktokolwiek złorzeczy ojcu albo matce, będzie ukarany śmiercią...' (Kpł 20,9). Jak to rozumieć – pyta mnie - bo ile to ludzi złorzeczyło w swoim życiu rodzicom, choćby w nerwach? To co, ukamienować? No jakże to?'.
Odpowiedziałem mu: Ty niewierny, nie będę z tobą dialogował, bo chcesz rozmywać moją wiarę, a moja mowa ma być tak-tak nie-nie. Chyba jest to jasno napisane, nie próbuj relatywizować, wskaż mi teraz tylko tych, którzy złorzeczyli... O, ty też?' Pah, pah... Drrrrask...

Uff, jednego złego mniej. Idę przygotować zapas kamieni, bo pochwyciłem na grzechu kolejną serię ludzi. Niestety, muszę jeździć coraz dalej od domu, bo w mojej okolicy już nikt nie żyje. Sorry, taki jest ten przeklęty świat, każdego złapałem na czymś złym, a z kolei ja nie jestem letni, bo nie chcę, żeby mnie Pan wypluł ze swoich ust.
A, Panie Boże, jedna sprawa. Twój Syn opowiadał (nie wiem, czy zostało za dużo wina z Kany, czy co), że niby tam jest przygotowane dużo mieszkań w niebie... Ale pojechał, po całości... Po co takie marnotrawstwo, a pustostany źle będą wyglądały. Jak można tak chlapnąć, Papież Franciszek to przy Nim pikuś...

Pamiętaj też, żebym miał wystarczająco dużo miejsca na mój pałac w raju – bo zaczynam już zasługiwać na zbawienie, prawda? Idę dalej walczyć ze złem o moje pewne, 100%-owe zbawienie. Muszę jeszcze tylko przygotować ogromny zapas kamieni. Wyplenię całe zło, plugastwo ze świata. Żadnych kompromisów, relatywizowania, rozmywania Twoich słów”.

Oceń 16 23 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jg 19:22:40 | 2014-09-15
Robić z wyjątków reguły zdając się na emocje i trąbić wszędzie do znudzenia 24 godz. na dobę - ot i cały sukces współczesnej barbaryzacji całej ludzkiej kultury. Pan Piotr, świadomie lub nie, powiela tą metodę.

Z faktu możliwego czasowego wątpienia osoby wierzącej sugerowany jest wniosek jakiegoś ciągłego wątpienia jako cechy istotnej wierzącego. To dość prymitywny zabieg. Dla wierzącego wątpienie, jeśli występuje, jest wyjątkiem, a nie regułą ! W przeciwnym razie wierzący staje się niewierzącym. Pomijane są przy tym istotne, a odmienne przesłanki na których budowana jest wiara w Boga, bądź wiara (przekonanie) ateistów przecząca Jego istnieniu. A to jest właśnie podstawowe zagadnienie. Zresztą konsekwentnych ateistów jest stosunkowo niewielu, pozostali są klientami różnych wróżek, szamanów albo sekt. Z tego też powodu współcześnie tak nachalnie i powszechnie propagowane są emocje (ich polaryzacja i zarządzanie), bo prócz tego że są, trudno z nimi w ogóle dyskutować - same emocje nie podlegają żadnym zasadom racjonalności (a to jest cecha istotnie ludzka!) i można nimi wygenerować (zasugerować) każdą niedorzeczność. Stają się natomiast doskonałym narzędziem manipulacji i wszelkiej destrukcji w rękach dysponentów inżynierii społecznej. 

Oceń 24 6 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 17:55:52 | 2014-09-15
UCZYNKI MIŁOSIERDZIA WZGLĘDEM DUSZY
Poprzednio
1.Grzeszących upominać.
2.Nieumiejętnych pouczać.
3.Wątpiącym dobrze radzić.
4.Strapionych pocieszać.
5.Krzywdy cierpliwie znosić.
6.Urazy chętnie darować.
7.Modlić się za żywych i umarłych.

Wersja nowa:
1. Dialogować z odstępcami
2. Z uwagą słuchać, co mają nam do zarzucenia niewierzący 
3. Wątpić z wątpiącymi
4. Poszukiwać (Boga) z poszukującymi niewierzącymi (sic!)
5,6. Przyjmować z pokorą zarzuty odstępców i niwierzących 
7. W każdym krytycznym spojrzeniu niewierzącego jest trochę prawdy, której usłyszenie może pomagać nam się nawracać i naprawiać błędy oraz zaniedbania. 

Oceń 20 10 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~strada 16:15:03 | 2014-09-15
Świetny tekst. 

Oceń 9 20 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~celnik 16:10:10 | 2014-09-15
Dlaczeo niektórzy forumowicze mają ogromne problemy ze zrozumieniem tekstu? Czy wynika to z ich przeświadczenia o własnej nieomylności, braku  pokory, czy tez z powodu innych przyczyn-

Oceń 5 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~piw 15:31:53 | 2014-09-15
Pan Żyłka tak się wsłuchuje w głos niewierzących że aż sam straci wiarę. Uświadom sobie, tępy redaktorku, że dla ateisty udzie są tylko inteligentnymi zwierzętami. Więc sami uważają siebie za zwierzęta.

Oceń 12 11 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

XsaweryRicci 15:31:27 | 2014-09-15
To zależy czego wątpienie dotyczy. Katolik np. nie może wątpić w dogamaty wiary bo popełnia grzech odstępstwa. Oczywiście taka pewna wiara jest łaską. Jednak niepewna wiara jest niewiarą więc niewiem czy ks. Halik może zasługiwać na miano księdza, czy poddając np. w wątpliwość dogmaty wiary. Tak więc są granice wątpienia. Zresztą idąc za przykładem apostołów głoszenie Słowa odbywało się przez głoszenie prawdy o zmartwychwstałym Panu. Teraz już to nie wystarcza takie przepowiadanie, wymaga się od głoszących bardzo głębokiej erudycji. Ale nie tylko. Wymagania idą znaczniej głębiej bo dotyczą zwyczajnego życia przepowiadających, ich życia moralnego, a nawet czynienia cudów. Zatem dopiero połączenie tych trzech elementów czyli głębokiego, wszechstronnego wykształcenie, świętego życia i czynienia cudów może dać jakieś rezultaty zbawcze niewierzących. Ostatecznym sprawcą jest Duch Święty i to jeszcze od współpracy z nim zależy plon dusz przekonanych do wiary i zbawionych. Zatem nie samo głoszenie decyduje o skuteczności w nawracaniu niewierzących tych czynników jest co najmniej cztery. No i co zrobić z przykładem św. Piotra, na którego słowo Bóg zabił Ananiasza i Safirę za kłamstwo przeciwko Duchowi Świętemu. Ale to pewnie za ostry przykład dla Kościoła Otwartego, o których wątpliwościach pisał święty Jakub Apostoł, że wątpiący na modlitwie niczego nie otrzyma i to może być przyczyną braku skuteczności przepowiadania wśród niewierzących.

Oceń 8 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?