Katecheza, czyli droga przez mękę

(fot. frankjuarez / flickr.com / CC BY)

W styczniu i lutym tego roku media informowały o przypadkach rękoczynów wobec uczniów ze strony księży katechetów. W takich sytuacjach polaryzacja opinii jest zwykle bardzo mocna: albo ostry atak na konkretnych księży, wsparty generalizacjami dotyczącymi kleru, albo - co rzadsze - obrona kapłanów za wszelką ceną. Media katolickie z kolei unikają takich tematów, bo są one mocno kłopotliwe.

 

Do jednego z takich przypadków doszło w szkole podstawowej w Czarnej Dąbrówce (Pomorze), gdzie ksiądz uderzył dziesięcioletnią uczennicę książką. Nie był to pierwszy przypadek stosowania przemocy fizycznej przez tego duchownego wobec dzieci. Z kolei w Kluczborku dyrekcja tamtejszego Zespołu Szkół Ogólnokształcących zwolniła księdza katechetę, który siłą usunął uczennicę z klasy. Kazał jej wyjść, a gdy nie dostosowała się do polecenia, miał wyszarpnąć ją z ławki, wypchnąć za drzwi i wyrzucić za nią plecak. W obu przypadkach o incydentach poinformowali władze szkół rodzice. Wikary z Kluczborka przyznaje, że nie radził sobie z klasą.

 

Mamy tu do czynienia z dwiema różniącymi się od siebie sytuacjami. W pierwszej, jak się wydaje, ksiądz traktował przemoc fizyczną jako naturalny i zgodny z własnym skłonnościami sposób subordynowania dzieci. Stara to tradycja w szkole.

 

Pamiętam ją jeszcze z czasów własnej podstawówki, z lat 80., tyle że w wykonaniu nielicznych nauczycieli starszej daty. Z tym, że były to oczywiście sytuacje incydentalne. I nie sprowadzały się do bicia małych dzieci w głowę, czy szarpania nauczyciela z nastoletnim uczniem (niewyobrażalne!), ale uderzeń wymierzanych linijką w dłoń. Dziś, jak sądzę, rodzice szybko wymusiliby zwolnienie ze szkoły nauczycieli traktujących ich pociechy "linijką po łapach", ale to były zupełnie inne czasy. 

 

Natomiast z czasów katechezy w latach własnego dzieciństwa, która odbywała się jeszcze poza szkołą, nie pamiętam ani jednego przykładu przemocy ze strony księży wobec dzieci. Pamiętam surową atmosferę salki parafialnej, posłuch, jaki budził ksiądz proboszcz, karcące słowa wobec dzieci, które miały problemy z opanowaniem na pamięć kolejnych części z książeczek do katechezy. Ale przy tym salka katechetyczna, właśnie przez swoją odrębność od szkolnych murów, bliskość kościoła, pewną osobność do dziś kojarzy mi się z wyjątkowością tamtej katechezy. Dopiero gdy byłem w szóstej lub siódmej klasie lekcje religii katolickiej zagościły w szkole.

 

Wróćmy do przemocy w dzisiejszych szkołach. Obecnie przede wszystkim dotyczy ona relacji między uczniami, co potwierdzają przejmujące analizy socjologów. A ta idąca z góry, od nauczycieli? Nie jest już wyrazem ich władzy, ale skrajnej desperacji i ich słabości wobec uczniów. Sądzę, że w przypadku kluczborskim z tym właśnie mieliśmy do czynienia. I zdaje się, że katecheci, w tym księża, są chyba najsłabszą podgrupą nauczycielską w szkole.

 

Przede wszystkim dlatego - nazywając rzecz po imieniu - że prestiż wykonywanej przez nich pracy katechetycznej stoi bardzo nisko w szkolnym rankingu. Myślę, ze bardzo wielu katolickich rodziców i samych księży świetnie zdaje sobie z tego sprawę. W świeckich szkołach (bo sytuacja szkół katolickich jest z oczywistych względów inna) katecheza stoi w hierarchii chyba najniżej jako przedmiot lekcyjny. Uczniowie dobrze o tym wiedzą i w różnoraki sposób to wykorzystują. W dodatku, im mniej dyscyplinowana młodzież (a dyscyplinować młodzieży dziś często nie wypada, zarówno w szkole, jak w domu), tym chętniej wykorzystuje fakt, że katecheci, świeccy czy duchowni, są we współczesnej szkole trochę jak kwiatek do kożucha. I nie dotyczy to tylko tzw. "złych szkół", bo im inteligentniejsza młodzież, tym sprawniejsza potrafi być w perfidnych metodach dokuczania nauczycielom, których uważa za najsłabszych.

 

Z drugiej jednak strony, dość silny pierwiastek społeczno-religijny (nie utożsamiałbym go na ogół ze świadomie przeżywanym doświadczeniem chrześcijańskim) powoduje, że część rodziców posyła swoje dzieci na religię "bo tak wypada". Choćby po to, żeby otrzymały "papier do bierzmowania", niezbędny dla późniejszego ślubu kościelnego. A ślub kościelny, jak także wiadomo, cieszy się społecznie wciąż większą estymą i jest w znacznie większym stopniu celebrowany jako rodzinna/społeczna uroczystość. Zatem dorastająca młodzież, często praktycznie niewierząca, czeka do bierzmowania, ustawia się z karteczkami do konfesjonału, które podstawia do podbicia/podpisania i czeka, aż "obowiązek religijny" zakończy się wraz z klasą maturalną. Przy okazji często odbijając sobie na katechetkach i katechetkach społeczną hipokryzję. Także w sposób, którzy powoduje, że słabsi psychicznie, mniej predysponowani i w zasadzie systemowo pozbawieni odpowiedniej wiedzy pedagogicznej katecheci po prostu sobie nie radzą. Pół biedy, jeśli uda się z uczniami osiągnąć jakiś konsensus, nawet za cenę przymykania oko na fakt, że uczniowie na lekcji religii odrabiają zadania domowe z innych przedmiotów. Gorzej, jeśli idzie na noże. Wtedy ksiądz katecheta, siostra katechetka czy świeccy katecheci po prostu idą na krzyż. Albo dopuszczają się rękoczynów.

 

W dzisiejszych czasach, co dobrze widać właśnie na szkolnym podwórku, ślepo zapatrzeni w swoje dzieci rodzice rzadko chcąc przyznać, że to ich pociechy mogą być rzeczywistymi agresorami. A młodzież, gdy już dojdzie do najgorszego, może się szybko ukryć za plecami rodziców i bezpiecznym azylem swojej nastoletniości. W przekazach medialnych dotyczących aktów fizycznej przemocy ze strony duchownych wobec uczniów mało jest o tym, jak funkcjonują klasy jako środowiska, jakie panują obyczaje na szkolnych korytarzach i w grupach rówieśniczych przepełnionych polskich szkół. Nie, nie mówię o sytuacji, gdy ksiądz ma skłonności do agresji, ale o takiej, gdy zdesperowany właściwie nie ma się do kogo zwrócić się o pomoc: ani do szkoły, ani do rodziców, ani do innych kapłanów i swoich przełożonych.

 

 

 

 


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.32

Liczba głosów:

31

 

 

Komentarze użytkowników (26)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Robert 23:46:52 | 2014-04-24
Może jest jeszcze możliwość, żeby wrócić do katechezy w salkach przy kościołach...? Znam argumenty teoretyczne za religią w szkole, ale mimo to lepiej byłoby, żeby katecheza odbywała się w miejscach, gdzie będzie więcej szacunku dla katechezy właśnie...

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~arletta 15:00:04 | 2014-03-15
Episkopat musi coś zrobi z katechezą aby była przydatna i kształciła wszechstronnie młodzież w szkołach. Inaczej młodzież odejdzie od Kościoła ...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~do Jezusa czy do Europy ? 14:02:31 | 2014-03-14
taka prawda
Posoborowa wiara jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, więc jest dla idiotów. Polecam katechizm kard. Gasparriego, jeden z najlepszych katechizmów, który wychował wielu katolików.


Bardzo dobry katechizm, najwyższy czas zgłębiać prawdziwą wiarę, bo modernizm zaszedł tak daleko, że już nie można  przyjmować komunii św. przy ołtarzu, mimo iż Episkopat nie zniósł tego świętego zarządzenia.

Każdy się rządzi jak mu się podoba tylko komu służy ???
Sobór Watykański II nie zalecił likwidować balasków.
W Piśmie św. jest aby miejsce najświętsze było oddzielone.
Komunię św. rozdaje się po całym kościele, Ciało Pańskie nie ma żadnego zabezpieczenia przed świętokradztwem.

Ludzie już się przyzwyczaili, stoją, wstydzą się klękać a może im wygodniej.

Już nie wierzą że przyjmujemy Żywego Pana Jezusa. Nie wierzą chociaż można ujrzeć Cud w Sokółce. Nie chcą wierzyć bo musieliby się zmienić.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~vanessa 21:33:04 | 2014-03-13
Czy są w ogóle katecheci którzy się nie męczą w dzisiejszym systemie oświaty ?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~maciek 13:31:56 | 2014-03-13
Brr

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Judaszowe grzechy 20:09:43 | 2014-03-12
Judasz nie powiesił się na drzewie. On zawisł na kościelnych pulpitach, schował się w kasach pancernych na plebanii, siedzi w kieszeniach proboszczów.
Jest na ustach zakonnic kochających wojny, sandałach zakonników, którzy chodzą własną drogą, w deklaracjach podatkowych składanych w urzędach skarbowych, komputerach studentów. Jest. Ciągle jest…
Na taksometrach kierowców, na szkolnych ściągach, w spotach reklamowych, między wierszami artykułów, w uśmiechu reporterów, na salach sądowych, szpitalnych i szkolnych, nawet tych z krzyżami...
Judasz nie powiesił się na drzewie.
Jest w sercu każdego ucznia Chrystusa, który nie umie poradzić sobie z pieniędzmi, niszczy drugiego człowieka, żyje w obłudzie i zakłamaniu, a jeśli nawet żałuje – to nigdy przed Panem Bogiem.
Jezu umęczony, wybacz mi! Wybacz Judaszowi Iskariocie!
Ks. Wojciech Węgrzyniak

Oceń 5 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grzechy Judasza w kosciele 20:07:21 | 2014-03-12
4. Chybiony żal
Judasz żałował tego, co zrobił (por. Mt 27,3-5).
O Piotrze, który zaparł się Pana Jezusa, nie napisano, że żałuje. Judasz powiedział, że zgrzeszył. O podobnym wyznaniu Piotra nie ma ani słowa.
Judasz zwrócił pieniądze tym, do których doniósł na Jezusa. Piotr nie wrócił do odźwiernej, by się wytłumaczyć.
A jednak to Piotr został głową Kościoła. Judasz swoją głowę uwiesił na drzewie.
Żal doskonały to taki, z którym przychodzi się do Jezusa.
Żal prawdziwy trzeba wyrazić przed tym, kogo się skrzywdziło.
Judasz wszystko robił za plecami Jezusa: kradł, donosił, zdradził i nawet żałował.
To jak żal alkoholika, który płacze pośród tych, co z nim piją, a nie przed tymi, których skrzywdził.
Czy ukradłeś, czy donosiłeś, czy złamałeś śluby zakonne, czy naśmiewasz się z religii, czy zamordowałeś kogoś, czy masz pięcioro dzieci z czterema kobietami – zawsze spójrz w twarz Chrystusowi.
Żaden człowiek nie będzie w stanie udźwignąć swojego draństwa, jeśli nie popatrzy w twarz Jezusa miłosiernego.
Bój się Boga, zanim popełnisz grzech, a nie po grzechu. Po grzechu bój się samego siebie...
Nie miałoby sensu mówienie o Judaszu ani czytanie o nim w Ewangelii, gdyby był tylko historyczną postacią, gdyby wciąż nie był obecny wśród nas, w Kościele.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grzechy Judasza w kosciele 20:04:48 | 2014-03-12
3. Fałsz
Fałszywe były słowa Judasza: „Czemu to nie sprzedano tego olejku za 300 denarów i nie rozdano ich ubogim?” (J 12,5).
Fałszywa była jego troska o biednych.Fałszywy był jego pocałunek.
Nikt w Ewangelii nie całuje Jezusa, tylko Judasz. A jeszcze ewangelista określa to słowem: katafilein (Mk 14,45), co oznacza pocałunek czuły, intensywny, kilkakrotnie powtarzany. Był to pocałunek w głowę, dłoń lub stopy  nie w usta, gdyż takiego zwyczaju nie było.
Ale bez względu na wszystko, pocałunek był wyrazem szacunku i miłości.
Judasz był mistrzem fałszu: w słowach, znakach, w życiu. Narzeczeni mówią w kancelarii przed ślubem, że w pełni zgadzają się z nauką Kościoła. Również i tą na temat antykoncepcji...
Proboszcz dziękuje kaznodziei za piękne kazanie na odpuście (a połowa kościoła spała)…
Ludzie śpiewają „Liczę na Ciebie, Ojcze”, a i tak każdy liczy tylko na siebie...
Powtarzamy słowa psalmu: „Pan mym pasterzem, nie brak mi niczego”, a wciąż narzekamy, ilu to rzeczy nam brakuje…
Ten został kanonikiem, bo dach na kościele pomalował (to znak, że troszczy się o dobra Kościoła), a drugi nie zostanie, bo tylko spowiada…
Ponoć są parafie, które sobie ministrantów pożyczają na wizytację biskupią, bo zawsze to lepiej, jak szef zobaczy, że tylu chłopców wokół ołtarza…
Judaszem jest każdy, który wypowiada słowa bez pokrycia, kto wykonuje gesty bez pokrycia. Każdy, kto nie żyje tak, jak mówi.
Nie śpiewaj, Judaszu, „wszystko Tobie oddać pragnę”, skoro nie pragniesz…

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grzechy Judasza w kościele 20:01:57 | 2014-03-12
2. Donoszenie
TW  Iskariota niby nie zrobił nic złego. Powiedział tylko, gdzie można spotkać Jezusa.
W końcu to władze żydowskie odpowiadają za wszystko.
Dlaczego więc, według tradycji, tak mocno potępiamy Judasza?
Dlaczego on sam żałuje tego, co zrobił?
Judasz, choć wydał Jezusa, miał sumienie nie całkiem zepsute, skoro rozumiał, że każda pomoc w zniszczeniu drugiego człowieka to zbrodnia.
Współpraca  z komunizmem.
Donoszenie do przełożonych na kolegów tylko po to, aby tych kolegów zniszczono. Załatwianie problemów przez prasę, zamiast w cztery oczy.
Pisanie do „Faktów i Mitów” albo do „Nie” o słabościach w Kościele.
Mówienie źle o Kowalskim do Nowaka, podczas gdy wiemy, że Nowak Kowalskiego nie za bardzo lubi.
Wyśmiewanie jednego przed innymi. Obgadywanie za plecami. Podkopywanie autorytetu. Judasz to człowiek, który pomaga niszczyć drugiego człowieka.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~grzechy Judasza w kościele 19:57:30 | 2014-03-12
Cztery grzechy Judasza  które nie opuściły ani Kościoła  ani uczniów Chrystusa ani nas zapewne.
1. Złe zarządzanie pieniędzmi
Judasz musiał być obdarzony zaufaniem, skoro to jemu, a nie Mateuszowi, powierzono pieczę nad trzosem (Mateusz, były celnik  dobrze znał się na tych sprawach).
Mimo to Judasz nie potrafił sobie poradzić z powierzonym zadaniem i nadużył zaufania Dwunastu.
Św. Jan mówi, że wykradał pieniądze (por. J 12,6). Być może miał pomagać biednym (por. J 13,29), a pieniądze brał dla siebie? Tego nie wiemy.

W kwestii pieniędzy Chrystus  tak jak Judaszowi  zaufał również Kościołowi.
Dał nam  swoim uczniom   prawo posiadania i gospodarowania pieniędzmi, bo nam ufa.
My już wiemy, co jest prawdziwym i największym skarbem, więc któż inny, jak nie my, powinien dawać przykład dobrego używania dóbr doczesnych…
A tu co rusz słyszymy o nadużyciach finansowych w Kościele…
Można zapytać dzisiaj tych, którzy winni są wielu afer finansowych w Kościele i nie tylko... Judaszu, po co ci te pieniądze?! Tłumaczyć się, że przecież „na biednego nie trafiło”...
Żeby choć, jak Janosik, rozdawać biednym.
Ale zabierać bogatym, by dać sobie?

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook