Czy Bóg karze dziś za grzechy?

(fot. Wikimedia Commons)

Pytanie o cierpienie nie jest tylko pytaniem o jego sens, ale również o nasze wyobrażenie Boga. I nie chodzi wcale o to, żeby się przekonywać, że Bóg nie jest sędzią, albo deliberować o Jego sprawiedliwości, ale o coś dużo głębszego.

 

Kiedy czytamy Stary Testament, możemy odnieść wrażenie, że Narodowi Wybranemu bardzo łatwo przychodziła interpretacja własnych porażek. Na pytanie dlaczego tak się stało, odpowiadano, że powodem był upadek moralny, czy też bałwochwalstwo. Było więc jasne dla Izraela, że ich własne klęski są karą od Boga.

 

To bardzo niepopularne dziś myślenie. Nie mieści się nam w głowie, że dobry Bóg, może nas karać za zło, że może stać biernie kiedy cierpimy za swoje własne błędy. I słusznie! Problem jednak w tym, że faktycznie doznajemy drążącego nas rozdźwięku między Bogiem, który jest dobry, a światem, w którym doświadczamy klęsk, upadku, grzechu i cierpienia. Wyrobiła się w nas koncepcja, że są na świecie takie rzeczywistości, które są zupełnie pozbawione Boga. Starożytni Żydzi doświadczane zło interpretowali jako karę od Najwyższego. Z głębi tego cierpienia wołali więc o miłosierdzie. Pewnym przełomem była Księga Hioba, księga o cierpieniu, którego człowiek nie jest w stanie zrozumieć, które nie musi być spowodowane grzechem, ale i które nie jest pozbawione obecności Boga.

 

Czasami mam wrażenie, że ulokowaliśmy sobie Boga wyłącznie na sklepieniu Kościoła. Do budynku wchodzimy co niedzielę. I o ile jesteśmy pewni, że Go tam spotkamy, o tyle całą resztę naszego życia postrzegamy jako sferę "prywatną", do której On nie ma dostęp.


Patrzymy jednak na Hioba, a przede wszystkim na Jezusa, i widzimy, że cierpienie nie jest za karę, jednak postrzegamy je jako zupełnie oderwane od rzeczywistości Boga. Pojmujemy je jako coś z czym po prostu musimy się sami uporać, a jedyne czego nam potrzeba to może ewentualnie "trochę zdrowia, bo nie ma co mieszać Boga do tych rzeczy", jak mi kiedyś powiedział jeden pan podczas kolędy kiedy go zapytałem o co możemy się wspólnie dla niego pomodlić. Czy jest jakieś wyjście z tego indywidualizmu?


Poszukiwanie jakiegoś statycznego celu naszej historii było charakterystyczne dla starożytnych. W każdym wydarzeniu poszukiwali oni ukrytego sensu, jakiegoś celu, który można pojąć ludzkim rozumem. Chrystus przynosi jednak nowe rozumienie historii. W Jezusie, wszystko co się dzieje może się stać miejscem kiedy to moja indywidualna historia może się stać historią Zbawienia. Jest to podejście które akcentuje, bliskość Boga i jego współuczestnictwo w naszym życiu. Odnajdujemy więc Boga, który staje się bliski. Kluczowe nie jest więc pytanie po co, ale z kim? Zasada linearnego myślenia, że akcja powoduje reakcję, niekoniecznie musi być jedynym sposobem myślenia Boga.

 

Spróbujmy jednak odwrócić nasze myślenie. Pomyślmy o świecie, który został stworzony, aby mógł się w nim objawić Bóg, czyli aby ten sam Bóg mógł sam się stać swoim stworzeniem. Ten świat, który mimo, że nie jest Bogiem, dąży do tego aby być pełen Jego obecności. I właśnie z tej różnicy między Stworzycielem i stworzeniem dążącym do swojej Pełni bierze się cierpienie. Bóg stając się człowiekiem wcielił się w każdą rzeczywistość, a więc i w dążenie stworzenia ku górze. Tak jak pisał Paweł do Rzymian: Stworzenie bowiem zostało poddane marności - nie z własnej chęci, ale ze względu na Tego, który je poddał - w nadziei, że również i ono zostanie wyzwolone z niewoli zepsucia, by uczestniczyć w wolności i chwale dzieci Bożych (Rz 8, 20-21). A że dążenie to jest radykalne, dlatego i obecność Jezusa w cierpieniu jest radykalna.

 

A co z tego dla nas? Z jednej strony możemy być pewni, że w cierpieniu nigdy nie jesteśmy sami, bo jest z nami Jezus. Z drugiej strony naszą jako Kościoła odpowiedzialnością jest towarzyszyć cierpiącym, aby Jego obecność była również fizyczna, jesteśmy przecież Jego mistycznym ciałem. 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.29

Liczba głosów:

24

 

 

Komentarze użytkowników (49)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~z dala od marności światowych 17:17:04 | 2014-02-10
Moherowe berety.
Dobrze, że są tacy, którzy „nie mają co robić” i dlatego kręcą się blisko kościoła.

Dobrze, że są tacy, którzy wiele już przeżyli i pod koniec swojego życia więcej czasu poświęcają Bogu.
Znają życie, mimo tego, że młodzi uważają ich za wapniaków i naiwniaków.

Znają życie, bo swoje przeszli: wojnę, biedę, cierpienie, chorobę, śmierć bliskich.

Wiedzą, że sens życia jest w Bogu.
Chcą już tylko poświęcić się Jemu.
Dobrze, że noszą w sercu swoje dzieci i wnuki (wielu z nich totalnie odeszło od Boga), i dniami i nocami modlą się za nich.
To właśnie moherowe berety będą ich witać w Niebie. Dzięki modlitwie moherów wielu Tam trafi!

Dobry Boże, dziękuję Ci za starsze pokolenie. Za ich wytrwałe modlitwy i upór trwania przy Tobie w Twoim Kościele.
Chroń mnie od myśli, którymi mógłbym ich krzywdzić.
Błogosław ich Panie, bo oni należą do Ciebie.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Realista. 14:39:22 | 2014-02-10
Do ,,trola niebojącego się " ty jołopo naprawdę myślisz ,że moherowe berety mają samodzielnie myślące mózgi ?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~taka prawda 12:15:41 | 2014-02-10
Kto zna Prawdy Wiary?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~trolle nie bójta się 20:27:11 | 2014-02-09
~Józek 2.
,,Ames ,,a co ,Ty chciałbyś odpowiedz dostać od tak pokrętnaj ,przestępczej, obłudnej  organizacji jaką jest kk.i nikt tam z nich nie wierzy w jakichś bogów bo ich nie ma.


zdziwiliśta byście się

Nagrania z egzorcyzmu Anneliesy Michel...
https://www.youtube.com/watch?v=6kqlM0TNQDQ

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Józek 2. 14:50:51 | 2014-02-08
,,Ames ,,a co ,Ty chciałbyś odpowiedz dostać od tak pokrętnaj ,przestępczej, obłudnej  organizacji jaką jest kk.i nikt tam z nich nie wierzy w jakichś bogów bo ich nie ma.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zaślepieni i głusi 13:18:58 | 2014-02-08
 List Jakuba 5; 1-6
 
(1) A teraz wy, bogacze, płaczcie i narzekajcie nad nieszczęściami, jakie na was przyjdą.
(2) Bogactwo wasze zmarniało, a szaty wasze mole zjadły.
(3) Złoto wasze i srebro zaśniedziało a śniedź ich świadczyć będzie przeciwko wam i strawi ciała wasze jak ogień. Nagromadziliście skarby w dniach, które się mają ku końcowi.
(4) Oto zapłata, zatrzymana przez was robotnikom, którzy zżęli pola wasze, krzyczy, a wołania żeńców dotarły do uszu Pana Zastępów.
(5) Żyliście na ziemi w zbytku i w rozkoszach, utuczyliście serca wasze na dzień uboju.
(6) Wydaliście skazujący wyrok i zabiliście sprawiedliwego; nie opiera się wam.

 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~chciwość nie ma granic 12:57:50 | 2014-02-08
~Kazio.
Bzdury z tym Jezusem.Jeżeli  taki był to był przez rodzinę uważany za desperata .A kto mu kazał umierać jaka to była jego męka .To pikuś w porównaniu do cierpienia umierającego dziecka w Afryce z braku wody.Wy wyprane mózgi.I tu bóg patrzy?


zdziwisz się jak GO zobaczysz przy umieraniu, nie każdy ma łaskę wiary
niejeden nie prosi o łaskę wiary,
a czy dajesz grosza na głodujących w Afryce ?
Bogaci co nie wierzą w Boga łupią Afrykę, niejednych przodkowie dorobili się na Afryce.
Kto dużo gada lub trolluje ten zwykle mało robi, a najlepiej zwalić winy na Boga.

Gdyby ludzie wierzyli w Boga i wypełniali dekalog nie byłoby głodu na całym świecie,
wojen, nieszczęść, Bóg stworzył dobre warunki dla każdego pracowitego człeka.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~inkwizytor 09:55:03 | 2014-02-08
Ciekawe.
 Kryzys kościoła wiąża sie z kryzysem człowieka bogobojnego.
 Dawniej mówiłó się :
"Ty nawert Boga sie nie boisz " ...i byla to obelga ,obraz człowieka wyzutego z PODSTAW  przyzwoitości.

 A czym jest podstawa sprawiedliwości męża jeśli nie strach przed gniewem Pana ?
Toi sie nie wzięło z niczego.
Robota masonów w łonie kościoła nauczajacego ?

 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Realista. 07:28:15 | 2014-02-08
Do ,,racja,, bo boga  nie  ma.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~z Bogiem się nie wadzi 03:42:27 | 2014-02-08
Zapomnia się, że u Boga miłosierdzie współistnieje z surowością i sprawiedliwością. Wydawać by się mogło, że jest to nie do pogodzenia.
Jednak taki porządek rzeczy jest logiczny, gdyż Bóg jest prawdą i mylić się nie może. Otóż należy spojrzeć na dwie kwestie.
Po pierwsze, każdy, kto zechce może dostąpić miłosierdzia, o ile się nawróci i porzuci swoje grzechy.
Każdy człowiek ma do śmierci taką możliwość, a jeśli z niej nie skorzysta to trudno. Po drugie, surowość Boga ma inny ważny aspekt –
kary doczesne mają na celu naszą poprawę i pokutę, a w konsekwencji uniknięcie wiecznego potępienia, wobec którego wszystkie cierpienia i nieszczęścia świata są niczym.

Przyjęcie Boga wiąże się z przyjęciem całego porządku, który On głosił i poddaniu się woli Bożej, wyrażonej w Magisterium Kościoła.
Odrzucenie chociażby jednego punktu nauczania jest odrzuceniem całej prawdy,
co w konsekwencji prowadzi do potępienia.
Współczesny świat, w tym państwa niegdyś najbardziej katolickie jak Polska czy Hiszpania wprowadzają bezbożne ustawodastwo,
detronizując Chrystusa Króla, wprowadzając w Jego miejsce masońskie zasady liberalizmu, zastępując prawo Boże masońskimi prawami człowieka.
Do złudzenia przypomina to sytuację, kiedy Pana Jezusa postawiono
obok Barabasza.
Żeby dobrze zrozumieć współczesne czasy, należy czytać fragmenty Pisma mówiące o Męce Pana Jezusa, oraz ostatnie objawienia maryjne : Quito, La Salette, Lourdes, Fatimę.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook