Teologia nie jest najważniejsza

Piotr Żyłka

Brat Alois (przeor wspólnoty z Taize) wezwał wszystkich chrześcijan do podjęcia bardzo odważnego kroku, który ma być świadectwem danym przez nas całemu światu. Czy uda nam się odpowiedzieć na to wezwanie?


Kolejne Europejskie Spotkanie Młodych za nami.  30.000 chrześcijan spotkało się w Strasburgu. Modliliśmy się, rozmawialiśmy i zastanawialiśmy się, co zrobić, żeby komunia między ludźmi kochającymi Chrystusa stała się dostrzegalna.


Na wieczornych spotkaniach modlitewnych słuchaliśmy rozważań brata Aloisa. 30 grudnia przeor ekumenicznej wspólnoty z Taize wezwał wszystkich chrześcijan do większych wysiłków w dążeniu do jedności:


"Czy nie nadszedł czas, by podjąć nowe konkretne kroki prowadzące do pojednania między podzielonymi chrześcijanami, aby Kościół coraz bardziej stawał się miejscem gościnnym, miejscem komunii? Pojednani chrześcijanie przyczyniają się do tego, że o wiele wyraźniej słychać głos Ewangelii w świecie, który potrzebuje zaufania, i tak mogą przygotować przyszłość sprawiedliwą i pokojową. Obecnie ryzykujemy, że poprzestaniemy na zwykłej tolerancji. Ale Chrystus pragnie nas gromadzić jako jedno ciało. Chciałbym więc znaleźć właściwe słowa, żeby spytać chrześcijan z różnych Kościołów: czy nie nadeszła chwila, kiedy trzeba zdobyć się na odwagę i zebrać się pod jednym dachem, nie czekając, aż wszystkie teologiczne definicje zostaną w pełni uzgodnione? Czy nie można wyrazić naszej jedności w Chrystusie (który nie jest podzielony), wiedząc, że różnice, które wciąż istnieją w sposobie wyrażania wiary, nie dzielą nas? Różnice będą zawsze: niektóre staną się naturalnym tematem dyskusji, inne mogą nawet wzajemnie nas wzbogacić. Róbmy wszystko, co można zrobić razem z chrześcijanami innych wyznań, nie róbmy niczego, nie licząc się z nimi."


Jak rozumieć te słowa? Chrześcijanie różnych wyznań zbyt wiele uwagi poświęcają temu, co ich dzieli. Koncentrowanie się na różnicach teologicznych nie pozwala nam zbliżać się do siebie. Jeżeli chcemy dążyć do realnego zjednoczenia, musimy w pewnym sensie odłożyć teologię na bok. Oczywiście nie chodzi o to, żeby udawać, że nie ma między nami różnic. To byłoby fałszowanie rzeczywistości. Chodzi raczej o to, żeby skoncentrować się bardziej na tym, co nas łączy.


Od czego możemy zacząć? Brat Alois podsuwa konkretne propozycje: "Aby ułatwić te działania, mamy do dyspozycji dwie drogi. Pierwsza: w prostej modlitwie razem zwrócić się w stronę żyjącego Boga. Druga: spotkać się we wspólnej służbie na rzecz najbiedniejszych. I w taki sposób naprawdę razem będziemy głosić Ewangelię!".


Niby proste rzeczy - wspólna modlitwa i wspólne działanie, ale przecież to jest właśnie kwintesencja Ewangelii - miłość do Boga i miłość do drugiego człowieka.


Dobry przykład płynie z Watykanu, na co również zwrócił uwagę brat Alaois: "Czy papież Franciszek nie wskazuje nam kierunku, kładąc na pierwszym miejscu głoszenie przez wszystkich Bożego miłosierdzia swoim życiem? Nie przegapmy opatrznościowego momentu, który nastał, i pokażmy, że komunia między wszystkimi kochającymi Chrystusa jest dostrzegalna".


Brak jedności między chrześcijanami jest zgorszeniem. Musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby zmienić ten stan rzeczy. Podziały między wspólnotami chrześcijańskimi są anty-świadectwem. To samo zresztą dotyczy podziałów między samymi katolikami. Szkoda czasu na nieustanne spory. Koncentrujmy się na tym, co najważniejsze i starajmy się wspólnie nieść Dobrą Nowinę całemu światu.

 

 

 

Piotr Żyłka - członek redakcji i publicysta DEON.pl, twórca Projektu faceBóg i papieskiego profilu Franciszek.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.12

Liczba głosów:

162

 

 

Komentarze użytkowników (103)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Chrześcijanie i Eucharystia 22:13:32 | 2014-01-12
"Zbawiciel ukryty cudownie w Najświętszym Sakramencie
narażony jest na znoszenie zniewag, zapomnienie
i nieuszanowanie, a nawet na świętokradztwa.
Czego się od nas spodziewał? Wiedział, że odbierać będzie
od ludzi obojętność, opuszczenie, oziębłość,
a nawet obelgi, a jednak z miłosierdzia swego zgodził się na to,
aby móc ofiarować siebie tym, którzy Go pragną".

Słowa te zapisał ks. Michał Sopoćko, spowiednik i kierownik duchowy św. Faustyny Kowalskiej.
Pod wpływem swej penitentki niestrudzenie
głosił prawdę o Miłosierdziu Bożym,
odkrywając przejawy działania tegoż Miłosierdzia w dziełach Bożych.

Eucharystia, jego zdaniem, zajmuje wyjątkowe miejsce pośród nich.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Piotrze, tyś opoka 20:33:19 | 2014-01-12
... proboszcz ten wspominajac to spotkanie powiedzial, ze my juz jestesmy wspolnota, jednoscia jeszcze nie, ale wspolnota tak.

Jan Paweł II ENCYKLIKA UT UNUM SINT O działalności ekumenicznej
 I Sobór Watykański II, dekret Unitatis redintegratio.

W dekrecie o ekumeniźmie Sobór Watykański II uczy jasno, że
"Całą i nieskazitelną doktrynę trzeba przedstawić jasno.
Nic nie jest tak obce ekumenizmowi jak fałszywy irenizm, który przynosi szkodę czystości nauki katolickiej i przyciemnia jej właściwy i pewny sens" [Unitatis redintegratio 11 ].

Również bł. Jan Paweł II w encyklice o działalności ekumenicznej Ut unum sint - przestrzega przed fałszywie rozumianym ekumenizmem:
"Nie chodzi tu o modyfikacje depozytu wiary, o zmianę znaczenia dogmatów, o usunięcie z nich istotnych słów, o dostosowanie prawdy do upodobań epoki, o wymazanie niektórych artykułów Credo pod fałszywym pretekstem, że nie są one już dzisiaj zrozumiałe.
Jedność jakiej pragnie Bóg, może się urzeczywistnić tylko dzięki powszechnej wierności wobec całej wiary objawionej. Kompromis w sprawach wiary sprzeciwia się Bogu, który jest Prawdą.
W Ciele Chrystusa, który jest drogą, prawdą i życiem (por. J 14,6), któż mógłby uważać, że] dopuszczalne jest pojednanie osiągnięte kosztem prawdy?". [Ut unum sint, 18].

"Tak więc bycie razem, które zdradzałoby prawdę, byłoby sprzeczne z naturą Boga, który obdarza swoją jednością oraz potrzebą prawdy, zakorzenioną głęboko w głębi każdego ludzkiego serca"[Ut unum sint 18].

Módlmy się o powrót do Kościoła Chrystusowego braci odłączonych.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

tola_faj 19:16:11 | 2014-01-12
W ubieglym tygodniu bylam na spotkaniu ekumenicznym, ktore zorganizowal proboszcz mojej parafii pod tytulem : " Franciszek - Papiez dla protestantow?" , wyklad wyglosil protestant, ktory stwierdzil, ze papiez ten jest przeciwny teologii bez humanum , a dzis na mszy sw. proboszcz ten wspominajac to spotkanie powiedzial, ze my juz jestesmy wspolnota, jednoscia jeszcze nie, ale wspolnota tak.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~patrzmy na Fatimę 15:25:34 | 2014-01-07
Ohyda spustoszenia z powodu złego życia
     Pierwszy raz Maryja wspomina o ohydzie spustoszenia w 1975 r (9 lipca, orędzie nr 74):
„Jaki ból sprawiają Mi Kapłani Mojego Syna, którzy już w Niego nie wierzą i stale Go zdradzają;
Kapłani powołani na szafarzy łask, a ciągle żyjący w grzechu.

Ich życie jest jednym nieprzerwanym pasmem świętokradztw.

Zadają Mi ból Kapłani posłani dla głoszenia Ewangelii zbawienia, którzy stali się teraz szerzycielami błędu;
Kapłani, którzy – zamiast zbawiać liczne dusze – prowadzą bardzo wiele z nich na drogę zatracenia!
Jest to godzina, w której ohyda spustoszenia naprawdę weszła do Świętej Świątyni Bożej.
Nie są już solą ziemi, stali się solą bez smaku, solą zepsutą i obrzydliwą, nadającą się tylko do rozsypania po ziemi i podeptania.
Już nie są światłem na świeczniku, lecz ciemnością, która czyni noc jeszcze ciemniejszą."

Ohyda spustoszenia próbą dla Kościoła, zapowiedzianą w Fatimie
     15 IX 1987 r w miejscu objawień w Akita (Japonia) Matka Boża powróciła do tematu ohydy spustoszenia, mówiąc:
„Płaczę, bo Kościół ciągle idzie drogą podziału, utraty prawdziwej wiary, odstępstwa, błędów, które coraz bardziej są rozpowszechniane i przyjmowane.

Obecnie urzeczywistnia się to, co przepowiedziałam w Fatimie, co objawiłam właśnie tu w trzecim przesłaniu danym jednej z Moich małych córek.

Również dla Kościoła nadszedł moment wielkiej próby, gdyż niegodziwy człowiek zajmie miejsce w jego łonie i ohyda spustoszenia wejdzie do Świętej Świątyni Boga."

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~do kogo pójdziemy ? 13:36:08 | 2014-01-07
Religia rzymskokatolicka jest wymagająca, z każdego najmniejszego grzechu trzeba się oczyścić i odpokutować.
Przykazania i zasady są niezmienne, a nawet dla ateisty widać, że najprawdziwsza bo najzacieklej i najpodstępniej atakowana.

Najbardziej zdumiewające jest, że człowiek zwykły śmiertelnik chciałby kierować i zmieniać przykazania Boskie do własnego widzimisie.

Nie dbać o zbawienie po śmierci ?
Jak może człowiek choćby król czy miliarder uciec ?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Kinga 13:35:09 | 2014-01-07
Panie Żyłka, teologia nie jest ważna?!?


To jest umiejętność przekręcania.

Tytuł artykułu to: "Teologia nie jest najważniejsza". 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Kinga 13:31:14 | 2014-01-07
"Wspólnoty eklezjalne powstałe w wyniku Reformacji, odłączone od Kościoła katolickiego, "nie przechowały... właściwej i całkowitej rzeczywistości eucharystycznego Misterium, głównie przez brak sakramentu kapłaństwa". Z tego powodu dla Kościoła katolickiego interkomunia eucharystyczna z tymi wspólnotami nie jest możliwa. Jednak te wspólnoty eklezjalne, "sprawując w świętej Uczcie pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Pańskiego, wyznają, że oznacza ona życie w łączności z Chrystusem i oczekują Jego chwalebnego przyjścia"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 12:57:13 | 2014-01-07
Po zakończeniu Mszy Św. Jezus postaje fizycznie obecny w kościele pod postacią chleba. Po zakończeniu Wieczerzy Świętej nie...

Najważaniejsza jest miłość. Bóg, który Cie kocha, jest na wyciągnięcie ręki...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Miłosz Skrodzki 12:51:26 | 2014-01-07

Takie stwierdzenia świadczą o ignorancji. Przede wszystkim nie ma sensu pisanie, że coś jest lub nie jest u protestantów, bo protestanci są bardzo zróżnicowani.

"Luteranie na podstawie nauki o wszechobecności Jezusa Chrystusa (Ubiquitas Corporis Christi) wierzą, że w Wieczerzy Świętej (Eucharystii) "w", "z" i "pod" postaciami chleba i wina jest prawdziwie, substancjalnie, realnie, cieleśnie i rzeczywiście obecne ciało i krew Jezusa Chrystusa (nauka o konsubstancjacji). Luteranizm odrzuca naukę o transsubstancjacji (przeistoczeniu), jak również o symbolicznym tylko znaczeniu Wieczerzy Pańskiej.​"

To właśnie Pani świadczy o swojej ignorancji. Po pierwsze to nie "coś" ale Ktoś największy. Po drugie, brak sakramentów dotyczy niestety niemal wszystkich protestantów. Poza tym pisząc, że protestanci są zóżnicowani, sama świadczy Pani przeciw nim.

A luterańska nauka o "konsubstancjacji" jest nieprawdą, bluźnierstwem przeciw Bogu. Poza tym i tak nie mają tam Eucharystii, bo nie mają ważnego kapłaństwa. To przykre, ale tak jest.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Miłosz Skrodzki 12:45:21 | 2014-01-07
Panie Żyłka, teologia nie jest ważna?!? Pan chyba nie wie, o czym mówi. Teologia to żywy Bóg, a nie jakaś martwa litera. Różnice są i nie dotyczą one rytuałów, tylko istoty chrześcijaństwa, a zwłaszcza sakramentów, przez które Duch św. jest obecny w Kościele. Nie ma między nami interkomunii, bo oni nie mają Boga w Hostii. Takie są fakty.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?