Kochani księża, przeczytajcie adhortację

Piotr Żyłka

Są takie momenty, w których katolik siedzi w kościelnej ławce i żałuje, że ksiądz mówiący kazanie nie spieszy się na obiad.


Niedzielna Msza. Właśnie usiadłeś w ławce po wysłuchaniu Ewangelii. Czekasz na krótką homilię. Masz nadzieję, że ksiądz poświęci kilka minut na rozwinięcie słów Pisma, które przed chwilą usłyszałeś. Być może powie coś, co pomoże ci zrozumieć słowa Jezusa i przełożyć je na codzienne życie w rozpoczynającym się tygodniu.


Nic bardziej mylnego. Niestety znowu nie masz szczęścia. Zamiast konkretnych refleksji, nietrzymające się kupy lanie wody. Zamiast odniesień do naszych codziennych problemów, jakaś trudna do zrozumienia historyjka, która miała być życiowa i zabawna, ale chyba nikt nie zrozumiał intencji kaznodziei. Zamiast kilku prostych myśli, które są wynikiem wcześniejszej medytacji księdza nad Słowem, zlepka gotowców przeczytanych w pomocach homiletycznych, połączona z jakimś średnio pasującym do całości cytatem (najlepiej z Jana Pawła II).


Po pięciu minutach masz dosyć. Z Ewangelii prawdopodobnie już nic nie pamiętasz. Jeżeli masz pecha, to niestety kaznodzieja dopiero się rozkręca. Po dziesięciu minutach przy każdym zawieszeniu przez niego głosu cieszysz się, że to już koniec. Niestety tak się nie dzieje. Jeśli masz wybitnego pecha, to ta przeprawa może trwać nawet dwadzieścia kilka minut. Po drodze możesz usłyszeć jeszcze jakieś refleksje społeczno-polityczne. Po takim doświadczeniu żałujesz, że ksiądz odprawiający mszę, nie spieszył się na obiad.


To nie jest wymyślona historia. Taka niestety często jest nasza szara, parafialna rzeczywistość. Oczywiście są księża, którzy robią na ambonie, to co powinni tam robić, ale są to niestety nadal wyjątki.


Na wagę problemu zwrócił uwagę papież Franciszek. W opublikowanej całkiem niedawno adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium (która przez wielu nazywana jest już dokumentem programowym tego pontyfikatu), znajdziemy część poświęconą temu, jak powinno wyglądać głoszenie homilii.


Oto kilka papieskich porad. Trafna diagnoza i recepta na dobre kazanie:

  • Homilia jest punktem porównania w ocenie bliskości i zdolności spotkania pasterza ze swoim ludem. Wiemy bowiem, że wierni przywiązują do niej wielką wagę. Oni zaś, podobnie jak sami wyświęceni szafarze, wielokrotnie cierpią, jedni przy słuchaniu, drudzy przy głoszeniu słowa. To smutne, że tak jest.
  •  Homilia nie może być rozrywkowym spektaklem, nie odpowiada logice przekazów medialnych, ale powinna wzbudzić zapał i nadać sens celebracji. Stanowi ona szczególny rodzaj, ponieważ chodzi o przepowiadanie słowa w ramach celebracji liturgicznej. Stąd powinna być krótka i powinna unikać sprawiania wrażenia, że jest jakąś konferencją lub lekcją.
  • Przygotowanie przepowiadania słowa jest zadaniem tak ważnym, że należy poświęcić dłuższy czas na studium, modlitwę, refleksję i duszpasterską kreatywność.
  • Niektórzy proboszczowie często utrzymują, że nie jest to możliwe z powodu tak licznych obowiązków, które muszą spełniać. Jednakże ośmielam się prosić, aby w każdym tygodniu poświęcić temu zadaniu wystarczająco długi czas osobisty i wspólnotowy, nawet gdyby trzeba było przeznaczyć mniej czasu na inne zadania, nawet ważne.
  •  Kaznodzieja powinien także słuchać ludu, aby odkryć to, co wierni potrzebują usłyszeć. Kaznodzieja jest człowiekiem kontemplującym Słowo, a także kontemplującym lud.
  • Kaznodzieja, który się nie przygotowuje, nie jest «duchowy», jest nieuczciwy i nieodpowiedzialny wobec otrzymanych darów.


To tylko kilka krótkich fragmentów. Wszystkich księży zachęcam do uważnej lektury całej adhortacji Evangelii Gaudium ze szczególnym uwzględnieniem rozdziału trzeciego zatytułowanego "Głoszenie Ewangelii". Dla ich i naszego dobra.

 

 

 

Piotr Żyłka - członek redakcji i publicysta DEON.pl, twórca Projektu faceBóg i papieskiego profilu Franciszek.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.51

Liczba głosów:

102

 

 

Komentarze użytkowników (75)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~przeczytanie 17:54:36 | 2013-12-20
Nie trzeba ani Bergoglio ani żadnej "adhortacji", żeby móc powiedzieć, że
- większość homilii jest nudna, niestrawna, nieciekawa i nieprzygotowana (czy źle przygotowana),
- trzeba coś z tym zrobić
- co i jak trzeba zrobić, żeby było lepiej.
Nie jest żadnym odkryciem podanie właściwej recepty:
- dogłębna znajomość Pisma św. wynikająca z czytania, studium i modlitwy,
- dobra znajomość potrzeb, trosk i niedomagań wiernych-słuchaczy, dla których głoszona Ewangelia ma być duchowym lekarstwem.

Natomiast wyrażenie "kontemplowanie ludu" jest po prostu bzdurne. Co ono właściwie oznacza, można zauważyć u samego Bergoglio:
- on nigdy nie mówi czegoś, co by się mogło niespodobać możnym tego świata dzierżącym media i sterującym opinią publiczną,
- jeśli komuś dowala, to tylko temu, kto ma przeciw sobie sterowaną przez możnych tego świata tzw. opinię publiczną.
No i poklask jest pewny, choć homilie Bergoglio to nudne jak flaki z olejem wałkowanie banałów. I ktoś taki poucza, jak należy głosić homilie...

...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wierny 16:23:10 | 2013-12-20
A mój proboszcz co niedziela urządza z homilii wiec polityczny - i wydaje mu się , że jest najmądrzejszy. I pomimo zwrócenia mu uwagi dalej tak postępuje - niestety ,tak jest że "każdy musi mieć swój krzyż  '

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~do ~Hastatus 05:17:21 | 2013-12-14
Niektórzy chcieliby zrobić z tej adhortacji dokument flagowy, który będą mogli interpretować z różnym zapałem i równie dowolnie, co SWII.

Dokumenty kościelne mają jednak swoją hierarchię ważności. Adhortacja nie jest dokumentem porównywalnym np. z encykliką. Niedawno papież taką encyklikę napisał. Jest to więc dokument większej wagi.

--
podpisał, a nie napisał. Autorem jest Benedykt XVI. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~wątpliwość 18:35:35 | 2013-12-13
Czy zawsze przez każdego kaznodzieję przemawia Duch święty?
Jeśli tak, to rzeczywiście nie wolno ich krytykować

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tak 15:10:07 | 2013-12-13
Chrześcijanie alergiczni na kaznodziejów zawsze coś krytykują, ale w rzeczywistości obawiają się otwarcia drzwi Duchowi Świętemu i stają się smutni - powiedział dziś rano papież podczas porannej Mszy św. w Domu Świętej Marty.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Joohn 14:46:17 | 2013-12-13
"Chrześcijanie alergiczni na kaznodziejów zawsze coś krytykują, ale w rzeczywistości obawiają się otwarcia drzwi Duchowi Świętemu..."
Papież Franciszek
Powyższy cytat dedykuję autorowi artykułu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~chrysorroas 12:18:43 | 2013-12-13
Takich "homilii" tez oczekujemy:
http://www.youtube.com/watch?v=cZ5aYoSr3Hg#t=170

...
Wcale nie trzeba takich dziwacznych spektakli - pseudosensacyj. Rzeczywista obecność Chrystusa Pana jest tak wielką tajemnicą, że takie prostackie wynoszenie na ulicę bez odpowiedniej oprawy i przygotowania jest właściwie bezczeszczeniem i narażaniem naszej świętej wiary na pośmiewisko.
Zamiast takich głupawych akcyj trzeba się wziąć najpierw za
- solidną katechezę dzieci, młodzieży i dorosłych,
- solidne homilie przekazujące prawdziwe nauczanie Jezusa Chrystusa,
- solidne publikacje pisane i mówione skierowane dla niewierzących.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~MaGietek 12:06:17 | 2013-12-13
Takich "homilii" tez oczekujemy:
http://www.youtube.com/watch?v=cZ5aYoSr3Hg#t=170

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 11:51:02 | 2013-12-13
Pewien ksiądz bardzo przedłużał kazanie, więc proboszcz  posłał mu z zakrystii dyskretnie karteczkę, że czas już kończyć. Ksiądz odpisał: "Wiem, ale nie wiem jak".

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aleja 26 10:26:02 | 2013-12-13
O Żmudziński zaleca spalenie adhortacji, a Pan Żyłka jej czytanie - i bądź tu mądry

...
Bądź (tu i nie tylko tu) mądry i pisz prawdę, a nie półprawdy, proszę.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook