List katolika, który czuje się wykluczony

ks. Artur Stopka

Zaczęło się od pełnego emocji pytania przysłanego za pośrednictwem Internetu- jak to jest z tym naszym Kościołem?

 

"Z jednej strony nazywamy wielkie sklepy świątyniami pogaństwa i walczymy z konsumpcyjnym podejściem do życia, a z drugiej biegniemy z kropidłem do każdej nowo otwieranej galerii handlowej, która z pewnością będzie wyzyskiwać pracowników i zmuszać ich do pracy w niedzielę. Czy parę kropel wody święconej wystarczy, aby rozmyć ten problem? W jakiej pozycji stawia się tak naprawdę Kościół?". Pod spodem linki do informacji z kilku ostatnich tygodni, mówiących o otwieraniu kolejnych centrów handlowych. We wszystkich wiadomość o tym, że "Nowa galeria została także poświęcona przez księdza". A w jednym wypadku nawet przez biskupa.

 

Potem rozkręciło się na całego. A właściwie było rozwinięciem końcowego pytania o to, w jakiej pozycji stawia się tak naprawdę Kościół. Ułożyły się w sumie w coś na kształt jednego listu o następującym brzmieniu:

 

"Proszę mi szczerze powiedzieć, czy księża i biskupi nie widzą, że przez ostatnie dwie dekady Kościół katolicki w Polsce ma duże problemy ze znalezieniem swojego miejsca w życiu zwyczajnego człowieka i w życiu całego naszego społeczeństwa? (...)

 

Próbuję chwilami popatrzeć na Kościół oczami kogoś, kto stoi na zewnątrz. Widzę wtedy potężną instytucję, która postanowiła wziąć na siebie przede wszystkim rolę strażnika moralności i kustosza pewnych elementów tradycji. Z tej perspektywy Kościół bardziej przypomina policję obyczajową, niż wspólnotę wiary, skupioną na odkrywaniu obecności Boga, prowadzeniu człowieka do Niego, uczeniu go, jak odnajdować w życiu Bożą wolę i zgodnie z nią żyć. Czy naprawdę nasi duszpasterze nie mają sobie nic do zarzucenia w kontekście opublikowanych ostatnio danych o wielkiej liczbie nieślubnych dzieci w Polsce i rosnącej gwałtownie akceptacji dla tego, co kiedyś podobno nazywano życiem na kartę rowerową, a dzisiaj określa się dumnie jako wolne związki? (...)

 

Nic księdza nie rusza, że polscy katolicy dzisiaj przyznają się publicznie do kierowania się strachem przed karą, jako głównym motywem przestrzegania prawa, w tym również praw danych ludziom przez samego Boga? Podchodzą do przykazań, jak do przepisów drogowych, które w świadomości wielu moich znajomych gorliwych katolików są spisem tych zachowań na drodze, na których nie wolno dać się złapać policji, a nie zasadami nastawionymi na to, aby poruszający się po jezdniach byli bezpieczni. Ale czy nie do takiego formalizmu Kościół w Polsce przyucza swoich wiernych od samego początku, domagając się zbierania rozmaitych podpisów i pieczątek przy okazji przystępowania do sakramentów?".

 

To nie wszystko. Było też o przywiązywaniu większej wagi do obrony rozmaitych symboli, "w tym nawet choinek, które nie wiadomo kiedy urosły do symbolu chrześcijaństwa" niż do dawania świadectwa codziennym życiem zgodnym z nauczaniem Jezusa Chrystusa. Albo o braku promocji etosu pracy i pośrednim promowaniu podejścia do niej jedynie jak do uciążliwego zarabiania pieniędzy, a nie służby i realizacji odwiecznego powołania człowieka. Było jeszcze kilka bardziej szczegółowych spraw, wyniesionych najwyraźniej z obserwacji życia konkretnej parafii.

 

Był jeszcze jeden bardzo mocny wpis: "Nie mogę pojąć, dlaczego Kościół faktyczny wpływ na życie indywidualne i społeczne stara się uzyskać raczej nie przez intensywne, duszpasterskie kształtowanie sumień swoich wiernych, ale poprzez naciski i próby narzucania konkretnych rozwiązań prawnych dotyczących wszystkich obywateli kraju".

 

A na koniec pojawiła się dramatyczna deklaracja: "Jestem katolikiem, ale czuję się wykluczony z mojego Kościoła, nie identyfikuję się coraz częściej z tym, co słyszę z ambony i znajduję w podających się za katolickie mediach. Czasami myślę, że wierzę w innego Boga albo że coś się z tym głoszeniem wiary w naszym, podobno katolickim, kraju, stało niedobrego. Może to ja gdzieś pobłądziłem, lecz jeśli tak, to wcale nie palę się do wracania do stada. Już wolę zostać na tych peryferiach, na których najwidoczniej się znalazłem...".

 

Był jeszcze PS. "Wiem, że ksiądz się nie odważy w swoich publikacjach nawet we fragmentach wykorzystać tego, co napisałem. Ale myślałem, że jak je księdzu wyślę, to mi choć trochę ulży. Chyba jednak się myliłem".

 

Chyba dałem się tym PS-em sprowokować.

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.36

Liczba głosów:

45

 

 

Komentarze użytkowników (55)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~aa 22:49:22 | 2013-12-08
Wiem,że mój komentarz jest zbedny w tym temacie, ale blagam o pomoc. Drodzy prosze o kontakt z księdzem Piotrem Pawlukiewiczem. Jeżeli ktoś ma nr telefonu bedę ogromnie wdzięczna. Muszę ratować swoje małżeństwo. Proszę pomóżcie. Kontakt do mnie [email protected] Z Bogiem!

imho jak chcesz ratowac malzenstwo to dzwon do zony a nie do ksiedza. w trójkę to nigdy nie wychodzi

...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

barbaroosa 17:35:59 | 2013-12-08
Wiem,że mój komentarz jest zbedny w tym temacie, ale blagam o pomoc. Drodzy prosze o kontakt z księdzem Piotrem Pawlukiewiczem. Jeżeli ktoś ma nr telefonu bedę ogromnie wdzięczna. Muszę ratować swoje małżeństwo. Proszę pomóżcie. Kontakt do mnie [email protected] Z Bogiem!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Jan Maria 15:50:01 | 2013-12-08
Z pewnością wielu podzieli się na tych prawicowych katolików, a niektórzy na tych postępowych. Czy jest to słuszne?
Czy może należy postawić pytanie? Co Ja mogę zrobić dla Chrystusa, dla Jego Kościoła.
Smuci mnie widok, gdy tylko połowa uczestników Mszy Świętej, uczęszcza do Komuni Świętej. Smuci mnie, gdy Ci wychodzący z Kościoła po Mszy Świętej, są smutni, gdy spoglądają na siebie podejrzliwie, a może nawet pogardliwie.
Wielu z chrześcijan, jest bierna, przychodzi na Mszę Świętą, siada i oczekuje, że przez samo siedzenie coś się zmieni. A kuzik!
Czym różni się bierne siedzenie w Kościele od siedzenia i gapienia się w TV? Wiesz, niczym. Naprawdę. Możesz być, tak jak by cię nie było. Być Judaszem, który tak chciałbym wierzyć, ale bardziej ceni swoje życie.
Wiesz co chce Ci powiedzieć?
Im bardziej ty Jesteś obojętny, tym bardziej Kościół staje obojętny.
Czy już nie obchodzi Ciebie Jezus? Czy jest Ci obojętne jego cierpienie?
Dobrze się zastanów, bo życie ma swój cel, i ty wybierasz, Czy otworzysz serce, czy staniesz w prawdzie? Jesteśmy nadzy, i możemy tak jak adam i ewa ukryć się przed Bogiem, wstydząc się swojej nagości, lub jak Maryja, która odwiedzona przez posłańca Boga, mówi Tak Niech mi się stanie według słowa twego.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~skierka 13:26:19 | 2013-12-08
Kościół chyba już dojrzał do reform strukturalnych .

 Duchowni jeszcze nie... to najsłasza część kościoła , wiedzie go wprost ku dechrystianizacji, powoli ale skutecznie.

 Nie musze silić się na szukanie dowodów .
 Każdy widzi sytuację, całość władzy skupiona jest w ręku jednej tylko grupy w ramach kościola , stąd też sprawiedliwość nakazuje zrzucić calość odpowiedziedzialności na tą właśnie grupę.

 Cóż im wiecej bedzie im dane tym więcej zarządają.
 Otrzymali skarb prawdziwy , władzę , ale zakopali go w ziemi a odpowiedzialność za pasterzowanie , za opiekę nad owieczkami...chcą zrzucić na państwo.
 Boję się ,że Pan nie da sie oszukać.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomekR 16:08:38 | 2013-12-05
@TomekR - od końca - w Koscie jest każdy ochrzczony, nie ma znaczenia, czy chodzi do kościoła, czy też aktywniej działa na rzecz parafii, czy wspólnoty. Nikt tylko dla tego, ze działa nie moze sie czuć lepszy od tego, co tylko chodzi, albo od tego, co nie chodzi do kościoła.
I nie o tym piszę.
Rady parafialne - temat drażliwy, rozumiem opór częsci proboszczów, pewnie po czesci mają racje, wiec bez spotkania z proboszczem i dialogu mozna tylko ponarzekać, ze ich nie tworzy
.
Dokładnie tak samo jest z zamknięciem na rózne inicjatywy "oddolne". Można podyskutować z proboszczem, albo ponarzekać.




...
Można wszystko zrzucić na ludzi, jasne. I naprawdę nie neguję tego, że warto dać więcej z siebie na miejsce zwykłych narzekań. Ale zaproszeni do tworzenia Kościoła nie są tylko ci rzutcy, odważni, o świetnej prezencji. Także ci nieśmiali, którzy nie wiedzą, że mogą przekazać wprost swoje zdanie, nie wiedzą nawet, jak to zrobić. Śmiałości wystarcza im do wylania swoich żali na forum lub w mailu. Ale czy ich punkt widzenia jest przez to mniej ważny? U mnie zdarza się, że księża zachęcają do dzielenia się opiniami na temat ich kazań. Czy to trudne zrobić taki krok? Proszę mi wierzyć, są księża i proboszczowie, którzy zniechęcają do kontaktu jakąś aurą "nie podchodź", którą wokół siebie roztaczają. Podejrzewam, że mnie to by nie zraziło do końca, ale nie dziwię się tym, dla których jest to onieśmielające. Rady parafialne to jest właśnie taka instytucja, która może stanowić naturalne forum do inicjatywy świeckich - wielka szkoda, że ich potencjał nie jest wykorzystywany.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

ames 12:38:55 | 2013-12-05
Ile z osób obecnych w niedzielę na mszy św. dotyczy problem in vitro, gender, homoseksualizmu, pedofilii księży? A takie tematy są niemal w każdym kazaniu, które co niedzielę słyszę... A to że gender to największe zagrożenie, a to że trzeba bronić rodziny bo homosie i in vitro, a to że trzeba bronić księży bo jest nagonka z powodu pedofilii kilku z nich. Na kazaniach, które słyszę nie ma ani dokładnej analizy Ewangelii i pozostałych czytań, ani istotnych tematów z teologii duchowości. I mam o to żal...

...
Niestety wiele ludzi tylko to interesuje w Kościele. Dajemy sie wszyscy wciągnąć w jakąś walkę z każdym na około, a zapominamy o walce najpierw ze sobą i ze swoimi słabościami. Rozmawiając o tych wszystkich sprawach odsuwamy od siebie wiele problemów z własnego życia, skupiamy się na innych i zapominamy o zmianie siebie, bo to jest o wiele trudniejsze. Wydaje mi się, że dlatego księża często uciekają w moralizm, bo znacznie łatwiej jest sypać gromami po wszystkich niż się zająć w końcu sobą.
Ale odkąd zacząłem patrzeć na księży po owocach ich życia i starać się słuchać tych, którzy faktycznie mają takie owoce jakich szukam, to spojżałem na Kościół z całkiem innej perspektywy. Żeby było jasne nie chodzi mi o zmianę księdza na "fajniejszego", ale o ciągłe poszukiwanie siebie i zdrowego nauczania opartego na Ewangelii, a nie na artykułach z gazety lub z internetu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~chrysorroas 12:38:30 | 2013-12-05
Ile z osób obecnych w niedzielę na mszy św. dotyczy problem in vitro, gender, homoseksualizmu, pedofilii księży? A takie tematy są niemal w każdym kazaniu, które co niedzielę słyszę... A to że gender to największe zagrożenie, a to że trzeba bronić rodziny bo homosie i in vitro, a to że trzeba bronić księży bo jest nagonka z powodu pedofilii kilku z nich. Na kazaniach, które słyszę nie ma ani dokładnej analizy Ewangelii i pozostałych czytań, ani istotnych tematów z teologii duchowości. I mam o to żal...

...
Słuszna uwaga. Swiadczy ona o tym, że księża nie żyją duchowo
1. treściami Ewangelii,
2. troskami wiernych.
Czyli brak
1. modlitewnego rozważania Pisma św.
2. miłości pasterskiej.
W seminariach modernistycznych
- wtłacza się klerykom do głowy moderstyczno-soborowe bzdety zamiast zdrowej teologii
- wychowuje się grzecznych wykonawców poleceń
- wprowadza się conajwyżej w pozory "duchowości", tzn. w modernistyczno-subiektywistyczno-zniewieściałą pseudopobożność, z reguły jakąś ruchawkową, dla bardziej ambitnych coś, co uprawiają pseudojezuici fałszujący rekolekcje ignacjańskie.
Wynikiem tego jest to, co "przeżywasz" w kościele...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 12:20:24 | 2013-12-05
Ile z osób obecnych w niedzielę na mszy św. dotyczy problem in vitro, gender, homoseksualizmu, pedofilii księży? A takie tematy są niemal w każdym kazaniu, które co niedzielę słyszę... A to że gender to największe zagrożenie, a to że trzeba bronić rodziny bo homosie i in vitro, a to że trzeba bronić księży bo jest nagonka z powodu pedofilii kilku z nich. Na kazaniach, które słyszę nie ma ani dokładnej analizy Ewangelii i pozostałych czytań, ani istotnych tematów z teologii duchowości. I mam o to żal...

...
I co ks. proboszcz odpowiedziłał gdy powiedziałeś (aś) mu te uwagi.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

TomaszL 12:12:55 | 2013-12-05
@TomekR - od końca - w Koscie jest każdy ochrzczony, nie ma znaczenia, czy chodzi do kościoła, czy też aktywniej działa na rzecz parafii, czy wspólnoty. Nikt tylko dla tego, ze działa nie moze sie czuć lepszy od tego, co tylko chodzi, albo od tego, co nie chodzi do kościoła.
I nie o tym piszę.
Rady parafialne - temat drażliwy, rozumiem opór częsci proboszczów, pewnie po czesci mają racje, wiec bez spotkania z proboszczem i dialogu mozna tylko ponarzekać, ze ich nie tworzy
.
Dokładnie tak samo jest z zamknięciem na rózne inicjatywy "oddolne". Można podyskutować z proboszczem, albo ponarzekać.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Mieszkaniec dużego miasta 12:05:09 | 2013-12-05
Ile z osób obecnych w niedzielę na mszy św. dotyczy problem in vitro, gender, homoseksualizmu, pedofilii księży? A takie tematy są niemal w każdym kazaniu, które co niedzielę słyszę... A to że gender to największe zagrożenie, a to że trzeba bronić rodziny bo homosie i in vitro, a to że trzeba bronić księży bo jest nagonka z powodu pedofilii kilku z nich. Na kazaniach, które słyszę nie ma ani dokładnej analizy Ewangelii i pozostałych czytań, ani istotnych tematów z teologii duchowości. I mam o to żal...

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?