Wyjdźmy po prostytutki. Czas na karnawał

Piotr Żyłka

Dlaczego przechodzimy obok zmartwychwstania jakby był to kolejny medialny news, który nie wnosi nic nowego w nasze życie?


W Kościele tłumaczy się nam, że zmartwychwstanie ma fundamentalne znaczenie dla naszej wiary. Jesteśmy chrześcijanami - czyli bez tego wydarzenia nie istniejemy. Czy do nas tak naprawdę dociera, co Bóg dla nas zrobił? Czy potrafimy się z tego cieszyć?


Święty Paweł w Liście do Koryntian pisze wprost: "Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara (…) Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach".


Co roku w okresie po Wielkanocy odnoszę wrażenie, że gdzieś nam ta najważniejsza informacja jakoś umyka. Niby święta były całkiem niedawno. Niby liturgia i uroczyści były tak bardzo intensywne, niby przypomnieliśmy sobie, z jak wielkim wydarzeniem mamy do czynienia, a mimo tego, już po kilku dniach wracamy do codzienności i żyjemy, jakby nic się nie zmieniło, jakbyśmy wcale nie wierzyli w tę najwspanialszą wiadomość w historii świata - że śmierć to nie koniec, że ona przegrała, a przed nami życie wieczne (czyli wieczna radość).


Wielki Post mamy doskonale zagospodarowany. Drogi krzyżowe, Gorzkie żale, rekolekcje, post, jałmużna i modlitwa. Potem jedna noc - Wigilia Paschalna, rezurekcja i w zasadzie koniec. W niektórych kościołach księża jeszcze starają się podkreślać, że oktawa Wielkanocy jest właśnie po to, by nam uzmysłowić wagę tego wydarzenia, ale to wciąż za mało.


Myślę, że dobrze by było, gdybyśmy w Kościele zrobili coś, żeby położyć większy akcent na świętowanie i przeżywanie tajemnicy zmartwychwstania. Co to może być? Skąd wziąć pomysły? Cofnijmy się do Średniowiecza. Może nie dosłownie, ale chyba warto pójść tropem, o którym mówi o. Wojciech Ziółek SJ w wywiadzie dla najnowszego numeru "W drodze":


"W średniowiecznej Salamance był zwyczaj, który dzisiaj słusznie gorszy nas, jeśli chodzi o formę, ale bardzo dobrze obrazuje istotę tego, o czym rozmawiamy. Otóż w Wielkim Poście wyganiano prostytutki poza obręb miasta, ponieważ był to czas umartwiania się i pokuty. Ale po zakończeniu Postu, w Niedzielę Wielkanocną, miejscowy biskup w uroczystej procesji wprowadzał je z powrotem do miasta - bo przyszedł koniec umartwień i trzeba się cieszyć. Bardzo bym chciał, żebyśmy się dobrze zrozumieli i żeby potem nikt, a zwłaszcza dominikanie, nie oskarżali mnie ani jezuitów o publiczne namawianie do grzechu. Oczywiście grzech, to grzech i co do tego, że jest on zły, wszyscy jesteśmy zgodni. Ale jeśli chodzi o samo wyczucie istoty rzeczy, o rozumienie tego, czym jest radość ze zmartwychwstania zaryzykowałbym twierdzenie, że mieszkańcy Salamanki byli o wiele bliżej od nas. A my - co? Proszę pojechać w okresie wielkanocnym, a nawet w Białym Tygodniu, czyli w oktawie Wielkanocy do któregoś z sanktuariów maryjnych w Polsce. Przyjeżdżają tam, uczestniczą we Mszy świętej, modlą się u Matki Bożej - i co dalej? Droga krzyżowa! (…) I nikt nie widzi, że coś tu nie gra, nikogo to nie razi".

 

O prawdziwej radości paschalnej wg o. Wojciecha Ziółka SJ - posłuchaj


Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego przechodzimy obok zmartwychwstania, jakby to był kolejny medialny news, który nie wnosi nic nowego w nasze życie? Problemem może być nasze podejście do wiary. Czy faktycznie traktujemy ją jako spotkanie z żywym Bogiem? Podkreślmy to jeszcze raz - z ŻYWYM BOGIEM. Nie tylko z historycznym, który kiedyś chodził po świecie, nie z jakimś odległym Stworzycielem świata, ale z tym, który JEST.


Spotykanie takiego Boga, rewolucjonizuje życie i prowadzi człowieka do radości. Nie pozwala mu pozostać biernym. Człowiek doświadczający żywego Boga jest wewnętrznie przymuszany do dawania świadectwa, o tym Kogo spotkał.


Ale jak Go spotkać? Z podpowiedzią przyszedł nam Papież Franciszek w wielkanocnej homilii: "Zgódź się, aby zmartwychwstały Jezus wszedł w twoje życie, przyjmij Go jak przyjaciela, z ufnością: On jest życiem! Jeśli dotąd byłeś od Niego daleko, zrób mały krok - przyjmie cię z otwartymi ramionami. Jeśli jesteś obojętny - zaryzykuj: nie rozczarujesz się. Jeśli zdaje ci się, że trudno za Nim iść, nie lękaj się, powierz się Jemu, bądź pewien, że On jest blisko ciebie, jest z tobą i obdarzy cię pokojem, którego szukasz, i siłą, by żyć tak, jak On chce".


Chrystus zmartwychwstał. Lepszej wiadomości nie było i nie będzie. Tylko my w to chyba nie do końca wierzymy. 


 

Piotr Żyłka - członek redakcji i publicysta DEON.pl, twórca Projektu faceBóg i papieskiego profilu Franciszek.

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.14

Liczba głosów:

86

 

 

Komentarze użytkowników (80)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Klusek 19:04:45 | 2013-04-15
"Skoro chęci współpracy brak".
Pańska manipulacja jest wyjątkowo wstrętna. Poświęciłem wiele czasu, okazałem sporo zaangażowania, by wyrazić szczegółowo, czego wg mnie brakuje w Pańskich tekstach i Pańskim rozumowaniu. Jeśli to nie jest chęć współpracy, to proszę się zamknąć jeszcze szczelniej w swoim samozadowoleniu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

T7HRR 09:20:58 | 2013-04-15
@zdegustowany i Klusek

Panowie,

życie jet proste. Nie komplikujcie go sobie. Jeśli tak bardzo męczy Was czytanie moich tekstów, to po prostu ich nie czytajcie :)

Pozdrawiam niedzielnie


Panie Piotrze,
Proszę sobie wyobrazić, ze w Listach znalazł się następujący fragment:
Święty Paweł na zarzuty dotyczące głoszonej przez niego nauki odpowiedział: Nie podoba sie to nie czytaj...

Pana wypowiedź skomentuję cytatem:

"Całe zjawisko można byłoby zlekceważyć i powiedzieć, że zawsze znajdą się frustraci, którzy w ten sposób rozładowują swoje napięcie i polepszają sobie nastrój. Jednak jeśli mówimy o działalności i zachowaniu katolików, to nie możemy pozwolić sobie na obniżanie poprzeczki. Trzeba robić dokładnie odwrotnie.


Dlatego drogi katolicki hejterze powtarzam jeszcze raz: musisz wybrać - albo chcesz być na serio katolikiem, albo hejterem. Tego nie da się połączyć. I nie chodzi o to, że tego wymaga kultura. Poczytaj sobie Ewangelie. Problem jest o wiele poważniejszy, bo Twoje zachowanie może zrazić kogoś do Kościoła. A nie ma na tym świecie większego przewinienia.
"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~ewangelizacja na deonie 15:42:26 | 2013-04-14
Cały deon.
Z miłosiernym uśmieszkiem systematycznie, stopniowo i konsekwentnie prowokować tytułem albo treścią, zmieniać sens znaczeń i kontekstów, burzyć wrażliwość na sacrum - a gdy ktoś tupnie nogą, wołać hejter, hejter albo zakłada się obłudny kaganiec miłości i miłosierdzia do wszystkiego; każdej niedorzeczności, głupoty albo wręcz niegodziwości i herezji. Plus obowiązkowy wysyp komentatorów - przytakiwaczy pod zmiennymi nickami i czujna moderacja zawsze pozytywnych ocen pod tekstem. Tak to się na "katolickim" deonie robi.

...nowa ewangelizacja na deonie
Piotr Żyłka: "Nie mam zamiaru sprzedawać nigdzie i nikomu profilu Franciszek. Projekt powstał w celu popularyzowania myśli Papieża i jego osoby. Nic więcej. Papież jest jezuitą, ja dziennikarzem pracującym dla jezuickiego portalu, dlatego wydaje mi się oczywiste, że chcę docierać z informacjami o nowym Ojcu Świętym do jak największego audytorium".
https://www.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/komentarze/art,1071,po-co-franciszek-na-facebooku.html

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~zdegustowany 14:12:27 | 2013-04-14
"@zdegustowany

Panowie,

życie jet proste. Nie komplikujcie go sobie. Jeśli tak bardzo męczy Was czytanie moich tekstów, to po prostu ich nie czytajcie :)"

Znalazłem sobie miłe miejsce, spodobało mi się ono więc włożyłem w nie swoje pieniądze. Z czasem ktoś przyszedł z prostytutkami i na moje protesty stwierdził, że przecież nie muszę z jego oferty korzystać i wszystko będzie ok.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~bezpruderyjne czwóreczki 14:00:41 | 2013-04-14
@pzylka
Skoro chęci współpracy brak, to polecam na dziś lekturę papieskiego przemówienia:

https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/aniolpanski/art,3,skad-brala-sie-im-radosc-i...

Dobrej niedzieli

...
A wiadomo - niedziela - dzień zmartwychwstania. Trzeba zadzwonić po mnie, albo po moją koleżankę i poświętujemy. Dość ponuractwa!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

pzylka 13:16:02 | 2013-04-14
Skoro chęci współpracy brak, to polecam na dziś lekturę papieskiego przemówienia:

https://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/aniolpanski/art,3,skad-brala-sie-im-radosc-i...

Dobrej niedzieli

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Klusek 12:30:41 | 2013-04-14
"Może dla Pana to jest pustosłowie"
Jednak nie umie Pan czytać. Nie napisałem, że to pustosłowie samo w sobie, ale, że sposób przytoczenia tekstu przez Pana odziera go z sensu, bo używa go Pan jako fałszywej alternatywy.


"Ale może (zamiasta ciągnąć dyskusję bez końca) wspólnie zastanówmy się jak świętować zmarwychwstanie?"

Po co? Przecież alternatywę już Pan podał, tak przynajmniej Pan twierdzi. Chyba, że chodzi o zastanowienie się nad zewnętrznymi wyrazami, ale... one przyjdą same podobno, nie trzeba się nad nimi zastanawiać... Kolejne sprzeczności w Pańskim wykonaniu. 

Proszę przemyśleć czy ma Pan coś do przekazania a dopiero potem pisać, bo na razie próbuje Pan scedować na dyskutantów to zastanawianie i nawet tego nie ukrywa. 

PS
Nie mam też powodu się zastanawiać nad problemami, które w moim mniemaniu nie istnieją. Nie zauważam większego problemu ze świętowaniem Wielkanocy niż z przeżywaniem Wielkiego Postu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

pzylka 12:12:18 | 2013-04-14
"Pan żartuje czy naprawdę nie widzi, że sposób, w jaki przytoczył Pan tekst papieża, czyni go pustosłowiem?"

Może dla Pana to jest pustosłowie. Dla mnie codzienny wybór Jezusa na Pana mojego całego życia, życie z Nim jak z przyjacielem jest najważniejszą rzeczą. I jest to niesamowity konkret. Codziennie wybór. Codziennie zaufanie. Codziennie potwierdzenie miłości.  Jak to będziemy robić faktycznie codziennie i świadomie, to formy zewnętrznej radości przyjdą same.

Ale może (zamiasta ciągnąć dyskusję bez końca) wspólnie zastanówmy się jak świętować zmarwychwstanie? Samemu, we wspólnocie. Jakieś propozycje?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Klusek 11:58:56 | 2013-04-14
Największą żenadą, jaką tu znalazłem był tekst: "nie słuchaj Pawlukiewicza, Szustaka, Kramera, Hołowni czy Rysia. Słuchaj Chrystusa".

http://zylka.blog.deon.pl/2013/03/01/candles-in-the-sun/

Schemat identyczny, jak w tym tekście - przeciwstawienie konkretu ogólnikowi, z którego nic nie wynika. Niby jak tego Jezusa słuchać? Jakieś nagrania się ostały? Chyba nie, raczej przemawia przez Kościół, czyli m.in. ustami kaznodziejów.

Ustawienie fałszywych alternatyw nieco mniej widać w tekstach o duchowości niż w prostym zestawieniu - dla przykładu - "jedzenie cukierka jest alternatywą dla koloru niebieskiego", ale jednak jest widoczne, więc proszę bardziej starać.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Klusek 11:50:41 | 2013-04-14
"Jako alternatywę przytaczam przecież wielkanocną propozycję Papieża. Pod którą się podpisuję".

Pan żartuje czy naprawdę nie widzi, że sposób, w jaki przytoczył Pan tekst papieża, czyni go pustosłowiem?

Z jednej strony takie konkrety jak "Drogi krzyżowe, Gorzkie żale, rekolekcje, post, jałmużna i modlitwa", z drugiej coś tak nieuchwytnego jak "zgódź się, aby zmartwychwstały Jezus wszedł w twoje życie". To nie jest alternatywa dla drogi krzyżowej, bo droga krzyżowa zakłada właśnie taką zgodę.

Po takim tekście z takim tytułem oczekuję propozycji równie konkretnych, jak tytuł - propozycji jakiegoś działania, które może zmienić krytykowany stan rzeczy. Zamiast tego otrzymuję wezwanie do zajęcia określonej postawy życiowej.

Wezwanie oczywiście jest słuszne (i dobrze, że papież o tym przypomina), ale tytuł i pierwsza część tekstu sprawia, że czytający oczekuje propozycji działań.

Wpuszenie prostytuek jest konkretem, podobnie wspomiane wyżej nabożeństwa czy praktyki ascetyczne. Postawa otwarcia na Jezusa jest z zupełnie innego rejstru.

Zaproponuję pewną analogię - może to uzmysłowi Panu, na czym polega problem tego tekstu:
Wielki Post mamy zagospodarowany: jemy gorzkie zioła, unikamy mięsa, jemy gotowane ryby, nie słodzimy herbaty, ograniczamy liczbę posiłów. Na wielkanoc powinniśmy się ucieszyć, zacząć jeść słodko, jeden biskup wiele lat temu zapropponował jedzenie mazurków. Oczywiście nie namawiam do jedzenia mazurków, ale otwórzmy się na to, że możemy coś zjeść, nie mam w tym tekście żadnych przepisów do zaoferowania, nie podam nawet nazw potraw, nie przytoczę żadnego pomysłu jak tę słodkość uzyskać, ale rzucę mądrym zdaniem papieża bez związku z tematem, to się nikt nie przyczepi.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook