Bezczelność w sprawie krzyża

Jarosław Gowin łaja biskupów, że umywają ręce w sprawie krzyża. Krzyż nigdy nie może nie być sprawą biskupów; wezwanie, aby politycy sami rozwiązali ten problem to trochę gest Piłata – peroruje poseł PO. W bezczelności przebija go rzecznik rządu, Paweł Graś, który stwierdził, że nie doczekaliśmy się ze strony Kościoła, aby zajął w sprawie krzyża odpowiedzialną postawę.

 

Dlaczego postawę Gowina i Grasia uważam za bezczelną? Ano dlatego, że jest to próba przerzucenia odpowiedzialności za społeczno-polityczny problem na barki biskupów, by ochronić w ten sposób „swoich” przed przykrością podejmowania trudnych decyzji.

 

Nie dość przypominania prostych faktów. Krzyż został postawiony przez harcerzy (nie przez ksieży) jako znak narodowej żałoby po katastrofie smoleńskiej. Bronisław Komorowski rozpętał sprawę stwierdzając (bez żadnych uzgodnień z Kościołem), że krzyż trzeba przenieść. Następnie atmosferę podgrzali nie biskupi, ale politycy PiS-u.

 

To Kancelaria Prezydenta (a nie Kościół) skompromitowała się wieszając cichaczem tablicę z napisem o dziwnej treści. Krzyż stoi nie na terenie kościelnym, ale przy Pałacu Prezydenta. Dyskusja o krzyżu jest ściśle związana z tym, czy, gdzie i jak mają być w Warszawie upamiętnione ofiary katastrofy. Decyzje w tej sprawie należą do Kancelarii Prezydenta i do władz miasta Warszawy, a nie do episkopatu. Spór o krzyż przed pałacem Prezydenckim nie dotyczy wiary w Jezusa Chrystusa, ale dotyczy przede wszystkim stosunku do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ergo, sprawa jest społeczno-polityczna, a nie ściśle religijna.

 

Niech stosowne władze zaczną podejmować i realizować decyzje i niech przestaną wsłuchiwać się w głosy speców od PR doradzających, na kogo by tu zwalić problem. To prezydent i władze miasta mają powiedzieć jednoznacznie, jakie mają zamiary w tej sprawie. To władze mają określić, czy tzw. obrońcy krzyża mają prawo stać na Krakowskim Przedmieściu czy też nie. Jeśli tak, to niech sobie stoją nawet całą zimę. A jeśli nie, to niech władza stanie na straży prawa i podejmie odpowiednie działania. To nie biskupi są od pacyfikowania ludzi przekonanych o swych racjach. Argument, że w latach 80-tych Kościół angażował się w problemy społeczne, to i teraz w sprawie krzyża powinien, jest bałamutny. Wtedy była „komuna”, a teraz mamy demokratycznie wybrane władze, które powinny rządzić.

 

Kościół w sprawach prawd wiary i podstaw moralności musi być jednoznaczny. A w wielu innych kwestiach w Kościele mają prawo współistnieć różne opinie. Wrogowie Kościoła albo pożyteczni idioci zdają się myśleć na odwrót: w sprawach dogmatów i moralności mile są widziane różne stanowiska w Kościele, ale już w politycznej kwestii krzyża pod Pałacem Prezydenckim stanowisko powinno być – ich zdaniem – jedno. Tymczasem w sprawie tego krzyża katolicy mogą mieć różne, sprzeczne między sobą, opinie. Biskupi nie muszą, a nawet nie powinni formułować w tej kwestii jednoznacznego stanowiska, bo sami mogą i de facto mają w tej kwestii różne zdania. Myli się Gowin twierdząc, że każdy krzyż dotyczy bezpośrednio biskupów. Ludzie stawiają krzyże przy różnych okazjach (np. krzyże przy drogach jako znak czyjejś śmierci w wypadku samochodowym) i biskupi nie muszą w każdej takiej sprawie formułować jednoznacznego stanowiska.

 

Biskupi apelują – i słusznie – o poszanowanie krzyża. Można mieć diametralnie inne zdanie niż tzw. obrońcy krzyża, ale nic nie usprawiedliwia tego, by przy krzyżu pod Pałacem Prezydenckim „robić sobie jaja”, ustawiać krzyż z puszek po piwie „Lech”, oddawać mocz w kierunku krzyża itp. By przerwać to bezczeszczenie krzyża, który jest m.in. symbolem żałoby po tragedii pod Smoleńskiem, potrzebne są decyzje i działanie władz państwowych, a nie uwłaczanie biskupom.


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.05

Liczba głosów:

104

 

 

Komentarze użytkowników (161)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~HappyGay 20:55:58 | 2010-09-02
Dawno nie było Anny, więc żeby zachować rytm:

Deonie, opamiętaj się, nie dokładaj biskupom...
:-)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

m0cna 20:10:24 | 2010-09-02
Ale powiedz mi, czy to nie jest hipokryzja, że rocznie w pl jest 300 legalnych aborcji, a tysiące podziemnych, nie mówiąc o "turystyce aborcyjnej".


Informacje o tysiącach podziemnych aborcji są nieprawdziwe. Wyssane z palca. Nie wiadomo jak duże jest podziemie aborcyjne. Liczby, które w ostatnich dniach podawali zwolennicy liberalizacji prawa aborcyjnego są z całą pewnością przekłamane. Rocznie w Polsce rodzi się ok. 400 tys. dzieci. Tysiące aborcji oznaczałoby, że znaczny procent matek, decyduje się zabić dziecko. A to jest nieprawda.

Czy wina na pewno leży tylko w prawie?

Prawo w ogóle nie jest przyczyną. Nie bezpośrednią w każdym razie. Ale prawo określa to co społeczeństwo akceptuje, a czego nie, określa normy postępowania. Szczególnie jest to ważne w sprawach fundamentalnych dla funkcjonowania społeczeństwa (a ochrona życia członków społeczeństwa jest sprawą bardzo fundamentalną).

A może Kościół nie ma narzędzi to tego, żeby wpłynąć na ludzkie myślenie?

Te narzędzia mają ograniczony wpływ. Na największy wpływ szanse ma formacja w domu rodzinnym.

Jaki jest Twój model? Zakazać i udawać, że nic się z boku nie dzieje?

Zakazać i egzekwować z jednej strony. A z drugiej dbać o życie - tworzyć jak najlepsze warunki do wychowywania dzieci, ukazywać (czynem) te wyższe wartości, uwrażliwiać ludzi.

ps. Odbiegamy nieźle od treści artykułu, ale w sumie temat aborcji pojawiał się i w kontekście krzyża pod pałacem.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 18:36:23 | 2010-09-02
Bo nie po myśli?
Bo biskupowi nie przeszkadza zliberalizowanie ustawy o aborcji. Nie wyobrażam sobie, jak chrześcijanin może zgadzać się na zbrodnicze prawo.


Słuchaj, mi też się nie podoba aborcja - to zabijanie życia. Ale powiedz mi, czy to nie jest hipokryzja, że rocznie w pl jest 300 legalnych aborcji, a tysiące podziemnych, nie mówiąc o "turystyce aborcyjnej". Czy wina na pewno leży tylko w prawie? A może Kościół nie ma narzędzi to tego, żeby wpłynąć na ludzkie myślenie? W Rumunii za komunizmu aborcja była zabroniona, a i tak usuwano ciąże. Jaki jest Twój model? Zakazać i udawać, że nic się z boku nie dzieje?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Kinga 18:33:27 | 2010-09-02
Bo nie po myśli?

Bo biskupowi nie przeszkadza zliberalizowanie ustawy o aborcji. Nie wyobrażam sobie, jak chrześcijanin może zgadzać się na zbrodnicze prawo.

Zbrodnicze prawo jest w Chinach, gdzie aborcje są przymusowe, a nie w Polsce, gdzie nawet ewentualna liberalizacja ustawy do niczego nie zmusza.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 15:35:57 | 2010-09-02
Etatowcy Deonu działają. Bez czytania mozna się domyślić co napiszą

Masz Anno rację! Jak widzę podpis: Anna, to bez czytania domyslam się co będzie napisane. Twoja obsesja jest bardzo uboga w fantazję.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

m0cna 15:35:23 | 2010-09-02
Etatowcy Deonu działają. Bez czytania mozna się domyślić co napiszą

Ty na przykład jesteś niezawodna ;-).

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Anna 15:30:44 | 2010-09-02
Etatowcy Deonu działają. Bez czytania mozna się domyślić co napiszą

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 15:17:04 | 2010-09-02
Bo nie po myśli?

Bo biskupowi nie przeszkadza zliberalizowanie ustawy o aborcji. Nie wyobrażam sobie, jak chrześcijanin może zgadzać się na zbrodnicze prawo.

Czyli tak jak pisałem...
Artykuł bpa Pieronka nie jest świetny bo bpowi Pieronkowi (rzekomo) nie przeszkadza zliberalizowanie ustawy o aborcji... hmm... To pewnie skoro (rzekomo) nie przeszkadza mu zliberalizowanie ustawy o aborcji, to nawet nie trzeba czytać tego artykułu aby wiedzieć że jest kiepski? ;-(

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Rafaello 15:11:02 | 2010-09-02
Władze chyba już określiły: "obrońcy krzyża" mają prawo stać na Krakowskim Przedmieściu, nawet całą zimę. Żyjemy w wolnym kraju, i każdy ma prawo demonstrować swoje poglądy, jak długo chce.

Z prawnego punktu widzenia nie ma też problemu ze stojącym tam krzyżem. Stojący tam krzyż nie łamie prawa.

Jeśli jest problem, to natury religijnej. I to ważny problem dla katolików, bo stojący tam krzyż jest bezczeszczony.

Mówiąc szczerze to coraz bardziej głupieję, bo nie wiem, czy rzeczywiście jest to ważny problem dla ogółu katolików, czy nie. Bo dla mnie jest ważny. Chciałbym żeby ten krzyż jak najszybciej został stamtąd przeniesiony. Pal licho jakieś pomniki.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~leszek 15:09:04 | 2010-09-02
Dla bładzących w sprawie krzyża.
Polecam świetny wywaiad bp. Pieronka dla Rzepy.
http://www.rp.pl/artykul/530003-Bp-Pieronek--Co-biskupow-obchodza-pomniki-.html


Rzeczywiście świetny. Dzieki :-)
Demaskuje obłudę i zakłamanie propagandy PIS, a to niektórym nie w smak...
Niektórzy to nawet bez czytania się zagotują bo to przecież znienawidzony przez opętanych rzekomo miłoscią bp Pieronek

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?