Watykan i polska wieś

Piotr Kropisz SJ

W czasie, gdy media, dziennikarzy i Internet  rozpala gorączka spekulacji na temat kolejnego następcy św. Piotra, prowadziłem misje parafialne w małej wiejskiej parafii. Zgiełk wielkiego świata odbija się innym echem na "prowincji", gdzie na wszystkich niedzielnych Mszach Świętych w dwóch kościołach było łącznie niewiele ponad trzysta osób.

 

Modliłem się z parafianami w intencji kardynałów-elektorów i wszystkich wierzących, czując zarazem, że z tej perspektywy sprawy Watykanu wydają się  bardzo odległe.


Podczas rekolekcji i nie tylko wtedy, usłyszałem kilka opinii, które uświadomiły mi to, jak wielu wierzących nie interesuje zmiana na Stolicy Piotrowej. Dla większości wiernych, których spotkałem, wydarzenia z Watykanu to tylko ciekawostka. Brakuje przekonania, że decyzja Benedykta XVI i oczekiwanie na Jego następcę ma znaczenie dla życia chrześcijan we własnej parafii, gdzie od lat niewiele się zmienia.


Pojawia się smutne wrażenie, że dla wielu dobrych i pobożnych ludzi Kościół Watykan to odległa Instytucja. Nie czują się Jego częścią, a Bóg zdaje się być przeżywany jako nieobecny w codzienności.  Widzę zarazem, jak bardzo powoli odnawia się wspólnotowe przeżywanie relacji z Jezusem, który przecież szedł do zapomnianych przez innych wiosek i do ludzi, na których nikt inny nie zwracał uwagi.


Tegoroczne wezwanie do nawrócenia odnosi się nie tylko do wiary w Ducha Świętego, działającego wśród kardynałów w Kaplicy Sykstyńskiej. Ten sam Boży Duch chce i może działać w metropoliach i w wioskach zapomnianych przez świat. Duch Święty tak samo działo wśród purpuratów w Watykanie jak i na spotkaniu rady parafialnej czy w rodzinie, która modli się wspólnie, pytając ufnie Boga, jak zaplanować na Jego chwalę najbliższe wakacje.


Tylko czy my wierzymy, że Duch Święty z mocą rady i rozeznania hojnie działa bez granic wszędzie i wobec wszystkich, którzy Go wzywają?

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.88

Liczba głosów:

26

 

 

Komentarze użytkowników (18)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~asd 21:18:34 | 2013-03-13
Ojcze Kropiszu, mam nadzieję, że i w Ojca wstąpiła nowa nadzieja i entuzjazm. Nie mówiąc już o polskiej wsi.:)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~asd 21:17:18 | 2013-03-13
No to już sie rozruszałam. Jezuita papieżem.:)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~asd 14:12:47 | 2013-03-13
Co się dziwić. Żyjemy w czasach nienajciekawszych dla chrześcijaństwa i nawet chrześcijanie są obciążeni swoim chrześcijaństwem. Co zrobić. To właśnie najcieżej jest unieść, "każdego dnia" zresztą. Również nuży mnie temat wyboru papieża a należę do zaawansowanych wierzących. :) Już wiem jak będzie miał trudno i my z nim, takie są okoliczności...Więcej jest cichej ale jednak wierności niż siły i entuzjazmu. I myślę że Bóg to wie.;)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~marcin 10:00:51 | 2013-03-13
oby Kościół nie stał zaściankiem Europy ... a Afryka nie stała się muzułmańska.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~dana 18:07:50 | 2013-03-12
We wszystkich diecezjach i we wszystkich parafiach ludzie się modlą codziennie na Mszach Św. i indywidualnie za kardynałów i konklawe i nowego papieża.
A telewizję i internet posiadają niezależnie gdzie przebywają bo nawet jak nie ma dobrych dród na wsi to jednak internet wszędzie jest  a szczególnie jeśli w domu jest jakiś wnuczek i młodzież. Wszędzie jest Radio Maryja i często i Tv Trwam, jak kogoś stać.
Dziwię się temu co napisał rekolekcjonista. Czyżby nie wiedział ilu świętych i błogosławionych KK było nie uczonych w Piśmie i ze wsi....

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tomek 17:34:19 | 2013-03-12
Ojciec Piotr słusznie zauważa, że polskiego katolika na wsi nie interesuje specjalnie wybór nowego papieża. Od siebie dodam jeszcze że większości katolików w miastach, tych małych i dużych, też nie interesuje specjalnie konklawe, no może z ciekawości kogo wybrali, i tyle. Dlaczego?
A no dlatego że dajmy na tej wsi jest jakiś proboszcz który to samo gada od 10, 15 a może 20 lat, działa według tego samego schematu w parafii, wielkich zaskoczeń nie ma, a z ich perspektywy to jedyna wzmianka to wymienienie imienia papieża podczas Mszy Św. Nic się nie dzieje, nuda, wszystko przewidywalne, w kościele babcie same w tygodniu, frekwencja niedzielna niezła.
W tym miejscu żeby nie było zaznaczam że bardzo cenie osobiście pobożność ludową i ją praktykuje, ale dostrzegam potrzebe wychodzenia do ludźmi też z innym w formie przekazem ewangelicznym.
Co do miasta, ludzi nie obchodzi, bo mają masę roboty, są zabiegani, świat ich eksploatuje, nie za często chodzą do kościoła.
Kogo interesuje?
Media, bo muszą mieć materiał do pisania. Nie ma tu znaczenia co sie pisze, trzeba zapełnić łamy, a czym bardziej krzykliwe i niestandardowe, albo jakiś news wyssany z palca, to tym lepiej. 
Jest jeszcze kościół instytucjonalny (interesuje się jasna sprawa) i grupka ludzi bez podziału na miasto i wieś, którzy rozumieją co się w kościele dzieje, modlą się, zajmują jakieś stanowisko.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~PO 14:26:24 | 2013-03-12
 Nie. Nie czekam na dym nad Kaplicą Sykstyńską. Ani na biały, ani na czarny. Nie chcę pozostać na poziomie naskórkowym, jeśli chodzi o konklawe. Nie czekam na dym. Czekam na kolejnego Następcę św. Piotra.

Nie czuję potrzeby roztrząsania, kto ma większe szanse, a kto może być kandydatem kompromisowym. Nie czytam z wypiekami na twarzy rankingów kardynałów zaliczanych do grona papabile. Nie spijam każdego słowa z ust coraz dziwniejszych ekspertów pojawiających się w telewizyjnych studiach i na łamach gazet. Nie biorę udziału w medialnych dywagacjach, który kardynał lepiej odpowiada współczesnym czasom. Nie gorączkuję się, czy „wygra mój kandydat” czy nie. Nie mam „swojego kandydata”. Ufam, mam mocną nadzieję, że kardynałowie wybiorą tego, którego Bóg chce.

W moim odczuciu jednym ze skutków rezygnacji Benedykta XVI powinno być podjęcie w Kościele na nowo rozmowy o posłudze Następcy św. Piotra. Z inicjatywą takiej rozmowy wystąpił podczas swojego pontyfikatu Jan Paweł II. Niestety, wątku nie podchwycili z wystarczającym entuzjazmem inni wyznawcy Chrystusa.

Ostatnie wydarzenia, moim zdaniem, dowodzą, że trzeba do tematu wrócić. Pokazują, że nie da się od niego uciec. Konieczne jest podjęcie w tej materii poważnego, wielopłaszczyznowego dialogu. Dialogu spokojnego, nieopartego na emocjach, lecz na faktach i argumentach.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~maria 08:46:08 | 2013-03-12
"Ludową pobożnośc bardzo cenił Jan Paweł II (Dróżki Kalwaryjskie) i Benedykt XVI co wyrazili podczas kanonizacji bardzo prostych osób w tym ze wsi jak np. Św. Siostra Faustyna Kowalska"

To jest przeciez teraz nasza bardzo znana i kochana Święta i cały świat zna obraz Jezu ufam Tobie i modli sie Koronką do Miłosierdzia Bożego i czyta" Dzienniczek " - chociaz nie należała do uczonych w Piśmie

.

 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Alfista 07:51:23 | 2013-03-12
 Nie czują się Jego częścią, a Bóg zdaje się być przeżywany jako nieobecny w codzienności.

To co tam na tej wiosce robi proboszcz? Wierny wyczuje czy kapłan widzi w przemienionej Hostii Ciało Chrystusa.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~katarakta Hierarchii 06:47:21 | 2013-03-12
Kościół, jako instytucja ludzka, ma swoje ciemne i chore strony. Ale nowy papież się z nimi upora. Wystarczy, że będzie kontynuował drogę Benedykta XVI - przekonywał w "Kropce nad i" ks. Dariusz Oko. Przy okazji wyboru nowego biskupa Rzymu ujawniają się coraz większe różnice w ocenach tego, czy razem z nim do Watykanu przyjdą głębokie reformy. - Ja w to nie wierzę. Papież nadal będzie kiwany przez przedstawicieli grup wielkich interesów - odpowiada prof. Tadeusz Bartoś, były dominikanin. 

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?