Ks. Longchamps de Bérier. Pro i kontra

Konrad Sawicki

Ks. Franciszek Longchamps de Bérier pogubił się trochę w materii, w której nie jest specjalistą. Jednak jego wina może okazać się błogosławioną. Bo zaczynamy głośno rozmawiać o sprawach, które wcześniej nie były postawione w sposób oczywisty.

 

Co zostało powiedziane

 

Na początek cytat, czyli fragment słynnego już wywiadu z duchownym, który ukazał się w "Uważam Rze": "Okazuje się, że są takie zespoły wad genetycznych, które wielokrotnie częściej występują u dzieci z in vitro niż u tych poczętych w sposób naturalny. (…) Dziecko z zespołem Pradera-Williego może mieć na przykład opóźnienie rozwoju mowy, małogłowie, charakterystyczne cechy morfologiczne twarzy. Są tacy lekarze, którzy po pierwszym spojrzeniu na twarz dziecka wiedzą, że zostało poczęte z in vitro. Bo ma dotykową bruzdę, która jest charakterystyczna dla pewnego zespołu wad genetycznych".

 

Najbardziej kontrowersyjne są tu dwie sprawy. Pierwsza: owo "wielokrotnie częściej" z pierwszego zacytowanego zdania. To nieprawda. Prawdą jest, że niektóre wady genetyczne u dzieci poczętych metodą in vitro występują trochę częściej. Ale i owo "trochę" nie wiadomo czy jest skutkiem stosowania samej metody, czy faktu, że rodzice dzieci in vitro są statystycznie o wiele starsi niż ci, którzy mają dzieci poczęte naturalnie.

 

Druga sprawa to ta słynna bruzda dotykowa. Na twarzy taka bruzda nie występuje. Jeśli już, to na dłoniach i dotyczy to około połowy dzieci z zespołem Downa. Zatem żadną miarą lekarz, patrzący na twarz dziecka, nie ma możliwości dostrzeżenia tej bruzdy.

 

Zabrakło przeprosin

 

Ks. Longchamps de Bérier tłumaczy się, że opierał swoje sądy na materiałach konferencji naukowej. Możliwe, osobiście wierzę tu w jego dobre intencje jak i w to, że zaufał jakiemuś lekarzowi lub, ewentualnie, pomieszał sprawdzone fakty z hipotezami naukowymi.

 

Tak czy siak, gdy okazało się, że w dwóch powyższych sprawach pomylił się lub został wprowadzony w błąd, winien był za to przeprosić. Jego autorytet ani autorytet Kościoła wcale by na tym nie ucierpiał. Wręcz przeciwnie. Ludzie zobaczyliby, że ksiądz uczciwie podchodzi do sprawy. A tak, idąc w zaparte i lawirując - powiedzmy to jasno - dał świadectwo pychy. I za to tak naprawdę powinien był dostać od mediów po głowie.

 

Medialny cios

 

Niestety wielu dziennikarzy nie stanęło tu też na wysokości zadania. Owszem, jestem w stanie zrozumieć dramatyczny list ojca dziecka poczętego in vitro, którego najwidoczniej słowa ks. Longchamps de Bériera bardzo mocno osobiście dotknęły. Jednak dziennikarze mają obowiązek opierać się na faktach, a nie na emocjach.

 

Potknięcie duchownego zostało wielokrotnie wyolbrzymione, przeinaczone, wyciągnięte z kontekstu i po prostu specjalnie rozdmuchane. Niektóre media zwietrzyły tu łatwy łup (oglądalność, czytelnictwo, klikalność) i zachowały się po barbarzyńsku. Zamiast temu, który się potknął, podać rękę, upomnieć i pomóc wstać, postanowiono wymierzyć bolesny cios, który osłabionego rzuci na kolana.

 

Błogosławiona wina

 

Teraz, z perspektywy czasu i wydarzeń, można powiedzieć, że w pewnym sensie owe feralne sformułowania z "Uwarzam Rze" były błogosławioną winą. Widocznie musiało dojść do takiego potknięcia, by spowodować wspomnianą reakcję mediów, a w efekcie potężnie wzmocnić faktyczny i istotny przekaz, który w tym wywiadzie jest najważniejszy.

 

Ten przekaz jest taki: pomimo zrozumienia dla dramatu rodziców bezpłodnych i pomimo szacunku dla godności osób poczętych metodą in vitro, nie wolno nam nie mówić głośno o możliwych zagrożeniach z tą metodą związanych. A te - oprócz tych, na które zwraca uwagę Kościół - mają postać możliwych wad genetycznych.

 

Dziś nie wiemy w stu procentach, jak wielkie jest to zagrożenie. Przecież Louise Brown - pierwsze dziecko poczęte in vitro - przyszła na świat w 1978 roku. Mamy więc zaledwie trzydzieści kilka lat obserwacji. A co to trzydzieści lat, gdy rzecz dotyczy genów? Medycyna dopiero zaczyna na przykład badanie pierwszych dzieci urodzonych z rodziców poczętych metodą zapłodnienia pozaustrojowego.

 

Podejrzane GMO a bezpieczne in vitro?

 

Dodajmy do tego jeszcze jedną perspektywę. Zwróćmy uwagę, z jaką ostrożnością podchodzimy do żywności modyfikowanej genetycznie (GMO). Dlaczego? Przecież większość badań naukowych pokazuje, że jest ona bezpieczna dla konsumentów. A jednak odzywa się w nas jakiś protest, zapala nam się jakaś czerwona lampka. Jeśli będziemy jeść GMO, jak to wpłynie nie tylko na nas, ale na nasze dzieci, wnuki i następne pokolenia? To poważne pytanie do całej ludzkości.

 

Naturalnie, żywność genetycznie modyfikowana to nie to samo co poczęcie "w szkle". Ale jednak jest tu jakiś czynnik "majstrowania przy naturze". Trzeba więc mówić otwarcie - żeby potencjalni rodzice dzieci z in vitro mieli tego pełną świadomość - że tak naprawdę dziś nie wiemy, jaka jest skala zagrożenia. Jak ona jest - to pewnie się okaże za kilka pokoleń.

 

To wszystko mocno wybrzmiało przy okazji zamieszania wokół słów ks. Longchamps de Bériera. I za to należą mu się podziękowania.
 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.68

Liczba głosów:

69

 

 

Komentarze użytkowników (44)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

T7HRR 09:01:27 | 2013-02-28
@V32YV
Artykuł nie jest zły, choć ma pare mankamntów - zasługuje na czwórkę.
To jaki mamy stosunek do pozostałych jego tekstów nie może byc głownym kryterium oceny bierzącego :-)

Ksiądz profesor, jak juz pisałem powinien byc bardzo precyzyjny przytaczając fakty - lub bardziej ogólnikowy wygłaszając opinie. Musi zdawac sobie sprawę, że jest na celowniku ze wzgledu na przynalezność do Kk i  Opus Dei.
Jako katolicy musimy byc swiadomi, ze w dyskusjach z propagandystami lewicowymi nie możemy pozowlić sobie na błędy faktograficzne. I właśnie za te błędy, nieścisłe dane powinien przeprosić.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gość 08:55:31 | 2013-02-28
Samorząd studencki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego wystąpił w obronie wykładowcy tego wydziału ks. prof. Franciszka Longchamps de Berier. Studenci podkreślają, że ataki na kierownika Katedry Prawa Rzymskiego za jego wypowiedź na temat in vitro godzą w wolność nauki.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~V32YV 08:49:46 | 2013-02-28
Pan Sawicki chyba pomylił portal. Czytelnicy deona wystawili mu mizerną notę. Znowu redakcja deona strzeliła sobie w stopę publikując jego teksty.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Konrad Sawicki 21:38:46 | 2013-02-27
"Ksiądz dał świadectwo pychy" pisze autor, bo nie przeprosił. Co w takim razie można napisać o tych wszystkich cywilnych "ekspertach, biegłych i autorytetach" od wszystkiego, kłamiących i świadomie wprowadzających w błąd opinię publiczną. we wszystkich możliwych przekaziorach. Nikt nie może mieć tu żadnych wątpliwości: aby urodziło się jedno dziecko w próbówce trzeba "wyprodukować około 10 dzieci, które nigdy nie będą miały szans na rozwój i życie. Te dzieci, pogardliwie nazywane "ludzkim płodem", to materiał do eksperymentów medycznych, które dra Mengele wprawiły by w osłupienie. Rodzice skazujący własne dzieci na taki holokaust albo nie wiedzą, albo wolą nie wiedzić jakie Auschwitz organizują swoim pociechom. 

... Drogi Gościu - gdybyśmy rozmawiali o stratach na wojnie poniesionych przez dwóch przeciwników, to zapewne miałbyś rację. Jednak od nas, chrześcijan, Pan wymaga więcej i wymaga tego niezależnie od róznowagi czy nierównowagi w zetknięciu z przeciwnikiem. Żaden grzech drugiej osoby nie zwalania nas z odpowiedzialności za nasze czyny. Dlatego błąd opisywanego księdza jest zawsze takim samym błędem niezależnie od wielkości błędów jego przeciwników. Jeśli będziemy postępować jak oni, to poczym nas poznają, żeśmy chrześcijanie? 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gość 21:00:40 | 2013-02-27
"Ksiądz dał świadectwo pychy" pisze autor, bo nie przeprosił. Co w takim razie można napisać o tych wszystkich cywilnych "ekspertach, biegłych i autorytetach" od wszystkiego, kłamiących i świadomie wprowadzających w błąd opinię publiczną. we wszystkich możliwych przekaziorach. Nikt nie może mieć tu żadnych wątpliwości: aby urodziło się jedno dziecko w próbówce trzeba "wyprodukować około 10 dzieci, które nigdy nie będą miały szans na rozwój i życie. Te dzieci, pogardliwie nazywane "ludzkim płodem", to materiał do eksperymentów medycznych, które dra Mengele wprawiły by w osłupienie. Rodzice skazujący własne dzieci na taki holokaust albo nie wiedzą, albo wolą nie wiedzić jakie Auschwitz organizują swoim pociechom. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Iga 18:02:25 | 2013-02-27
Porównanie do GMO bardzo trafne. Jeśli powstrzymujemy się od GMO bo nie wiadomo jak to będzie w przyszłości, to musi to dawać do myślenia w sprawie in vitro. Jak by nie patrzeć to jest jednak inżynieria, ingerencja w naturę. 

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Beniamin 12:52:21 | 2013-02-27
@Beniamin
Dziękuję. Ale jezeli Rada Episkopatu Polski ds. Rodziny wydaje taki komunikat, to może powinniśmy się, my katolicy, nad tym głębiej zastanowić. Czyż nie?

...

Oczywiście że tak, ja podając cytaty nie odnosiłem się do ich słuszności tylko odpowiadałem na twoje ,,A któż to chce zakazywać czy zabraniać in vitro"

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pg 12:47:10 | 2013-02-27
@Beniamin
Dziękuję. Ale jezeli Rada Episkopatu Polski ds. Rodziny wydaje taki komunikat, to może powinniśmy się, my katolicy, nad tym głębiej zastanowić. Czyż nie?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Piotr Chrzanowski 12:47:09 | 2013-02-27
Panie Konradzie, podsumujmy. X. LdB pomylił się w materii naukowej, poza swoja specjalnością. Nikogo personalnie nie obraził. Ojciec z GW (o ile jest bytem realnym) popadł w histerię. No to, że ktos  histeryzuje bo mu sie cos uroiło, to jeszcze nie powód, żeby go przepraszać.  Więc nie przeprosin tu zabrakło, a co najwyżej przyznania sie do błędu (szcegółowego), bo, jak Pan słusznie zauwazył w planie ogolnym, należałoby rozmawiać o potencjalnie wiekszym zagrożeniu chorobami genetycznymi w przypadku poczęć in vitro (świetny pomysł zesttawienia sprawy z GMO). Zauważmy, też że w liscie do owego ojca, x. LdB nie uchyla sie od dyskusji.
Problemem w całej sprawie jest co innego. Obrzydliwa wręcz nagonka na x. LdB. Dzisiejsze apogeum z gazeta.pl? "Lekko zapachniało oryginalną wodą kolońską przechowywaną od czasów NSDAP" rzecze Stanisław Tym.
Zasatanawiam sie czy ta wściekłość, ta potrzeba dokopania publicznego objawiana przez coraz to kolejnych celebrytów nie bierze sie z tego, że x. LdB w rzeczonym wywiadzie bardzo celnie zestawił sprzeczność tzw. prawa do aborcji w przypadku wady genetycznej, z jednoczesnym promowanie metody sztucznego poczecia, która to ryzyko zwiększa. 
Dziekuję za tekst. Proponował go Pan do GW? Rozumiem, że odrzucili?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Beniamin 12:23:01 | 2013-02-27
"To jest analogicznie jak ze zwiększonym ryzykiem pewnych chorów w wypadku in-vitro, trzeba byc tego ryzyka świadomym, monitorować i w porę reagować jak choroba się pojawi, ale to nie jest argument, żeby zakazywać czy zabraniać."

@Leszek
A któż to chce zakazywać czy zabraniać in vitro. Idzie jedynie o pokazanie nebezpieczeństw z tym zwiazanych. No i oczywiście,że nie jest to zgodne z prawem naturalnym i nauką Kościoła, do którego Ty leszku też, rozumiem, należysz.

...
@pg
,,PiS złożyło w Sejmie dwa projekty ustaw zakazujące in vitro. Partia argumentuje, że metoda ta jest ryzykowna i stosuje się ją kosztem ludzkich zarodków. Jeden z projektów za stosowanie in vitro przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat."

„Sprawą niezwykle pilną jest prawne wprowadzenie zakazu stosowania zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro), którego skala zagrożeń jest w społeczeństwie coraz szerzej znana” – czytamy w komunikacie Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook