Pomnóż ogień, jaki jest w tobie

arrupe
(fot. shutterstock.com)

Proponuję katechetom pracę z uczniami nad fragmentem Pisma Świętego, z którego staramy się wydobyć to, co przy pierwszym czytaniu wydaje się zakryte. Aby przygotować lekcję, katecheta powinien sam zapoznać się z profesjonalnym komentarzem a następnie przygotować uczniom jakąś graficzną i aktywizującą formę refleksji. Poniżej przykładowy fragment z jednego z listów św. Pawła. 

 

Z tej właśnie przyczyny przypominam ci, abyś rozpalił na nowo charyzmat Boży, który jest w tobie przez nałożenie moich rąk. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości, i trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! (2 Tym 1,6-8)

 

Komentarz

 

Άνα-ζωπυρείν - rozpłomienić (inni tłumaczą rozpalić, ożywić na nowo). Słówko "ανα" używane jest jednak w znaczeniu dystrybucyjnym a nie jakościowym czyli w połączeniu z czasownikiem ζωπυρείν "- płomienić" czy "- palić" oznacza pomnożenie tego płomienia a nie jego zwiększenie. Potwierdzają to kolejne wersety, w których św. Paweł mówi o dawaniu świadectwa wobec innych, zachęca Tymoteusza by dzielił się tym charyzmatem, tym płomieniem, który jest w nim przez nałożenie rąk. Tak więc rozpłomienianie polega na mnożeniu płomieni, na dzieleniu się z innymi tym ogniem, multiplikowaniu płomieni na całą wspólnotę poprzez świadectwo żywej wiary, zarażaniu żywą wiarą (por. wersety 7-8). Ciekawe jest również to, że słowo określające rozpłomienianie jest połączeniem trzech greckich słówek: ανα (o funkcji dystrybucyjnej) + ζωός (żywy) + πυρ (ogień), gdzie określenie "żywy ogień" często tłumaczone jest jako płomień, czyli ta cześć ognia, która nie spopiela lecz daje światło. Uważam, że tłumaczeniem najlepiej oddającym sens tego wersetu jest "pomnóż płomień Bożego charyzmatu, jaki jest w tobie" w znaczeniu "pomnóż żywy ogień, jaki cię rozpala, nie wstydź się świadczyć o nim". Jak ten ogień możemy pomnażać? Stając się dla innych błogosławieństwem, rozpalając innym serca poprzez autentyczne świadectwo życia wiarą i będąc światłem dla innych, mówić z mocą i podpalać innych ogniem, który nie spopiela lecz wszystko czyni nowym, czystym, szlachetnym.

 

Zarażanie innych żywą wiarą - propozycja zajęć z uczniami

 

Celem zajęć jest zachęcenie uczniów do refleksji nad wiarą, która szerzy się nie dlatego, że ktoś do niej przekonuje lecz dlatego, że potrafi sama sobą fascynować i rozpalać serce człowieka, który styka się z postawą osoby mającej w sobie żywą wiarę. Ponadto uczestnicy zajęć poznają różnicę między wiarą martwą a wiarą żywą.

 

Przygotowanie

 

Aby uczniowie nie utożsamiali wiary i pobożności chrześcijańskiej ze skrupulatnym przestrzeganiem przepisów religijnych oraz mnożeniem modlitw, można na wcześniejszej lekcji zestawić ze sobą model pobożności starotestamentowej z nowotestamentowej. Pomocne mogą być w tym poniższe cytaty i krótkie wyjaśnienia (przykład poniżej).

 

 

Wprowadzenie do pracy w grupach

 

Nauczyciel czyta wraz z uczniami fragment z 2 Listu do Tymoteusza, wyjaśnia go oraz zadaje pytanie, czy kiedykolwiek ktoś zetknął się w życiu z ludźmi żywej wiary, którzy ich zafascynowali swoim postępowaniem, swoim podejściem do ludzi. Po krótkiej dyskusji, dzieli uczniów na czteroosobowe grupy i rozdaje im kartki formatu A-3 z narysowanymi płomieniami (jak poniżej).

 

 

Praca w grupach i prezentacja

 

Przekazuje grupom instrukcję, by pod każdym płomieniem wypisali to, co fascynuje ich w postawie innych, niekoniecznie ludzi wierzących. Po 10-15 minutach pracy w grupach, uczniowie wieszają na ścianie swoje kartki i w kolejności je prezentują.

 

Podczas prezentacji nauczyciel zadaje pytania pomagające uczniom uzasadnić, dlaczego te konkretne postawy ich fascynują, jaka motywacja kryje się za nimi, na ile są one bezinteresowne i co oni sami odczuwają stykając się z ludźmi tak postępującymi. Na zakończenie wszystkich prezentacji czyta fragment z Listu Jakuba (2,14-26) podkreślając, że to właśnie nasze postawy, nasze czyny pełnione z entuzjazmem i bezinteresownie, sprawiają, że wiara, z której wypływają, jest wciąż żywa i atrakcyjna dla innych.

 

Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was powie im: «Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!» - a nie dacie im tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków. Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą. Chcesz zaś zrozumieć, nierozumny człowieku, że wiara bez uczynków jest bezowocna? Czy Abraham, ojciec nasz, nie z powodu uczynków został usprawiedliwiony, kiedy złożył syna Izaaka na ołtarzu ofiarnym? Widzisz, że wiara współdziałała z jego uczynkami i przez uczynki stała się doskonała. I tak wypełniło się Pismo, które mówi: Uwierzył przeto Abraham Bogu i poczytano mu to za sprawiedliwość, i został nazwany przyjacielem Boga. Widzicie, że człowiek dostępuje usprawiedliwienia na podstawie uczynków, a nie samej tylko wiary. Podobnie też nierządnica Rachab, która przyjęła wysłanników i inną drogą odprawiła ich, czy nie dostąpiła usprawiedliwienia za swoje uczynki? Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków (Jk 2,14-26).

 

Dodatkowa lektura dla katechety

 

Zanim wyjaśnimy uczniom na czym polega usprawiedliwienie chrześcijanina na podstawie wiary, żywej wiary, warto zapoznać się z artykułem kardynała Alberta Vanhoye SJ, Usprawiedliwienie przez wiarę, opublikowanym w kwartalniku "Pastores" nr 59 (2) 2013, s.112-122.

 

Dodatkowe pytanie i refleksje dla starszych klas

 

Święty Paweł mówi, że miłość większa jest od wiary (por. 1 Kor 13,13). Czy można wyciągnąć z tego wniosek, że człowiek niewierzący, który praktykuje uczynki miłości, milszy jest Bogu niż człowiek uważający się za wierzącego i chodzący regularnie do kościoła ale którego wiara jest martwa a pobożność (religijność) oderwana od życia? Który z nich naśladuje Chrystusa? Przy odpowiedzi potwierdzającej, że milszy jest Bogu człowiek pełniący uczynki miłości, nawet jeśli nie wierzy w Chrystusa, przypominamy uczniom, że nikt nie może się sam zbawić. Choćby był najbardziej uczynnym człowiekiem na świecie, bez Chrystusa nie może się uratować.

 

Kierowani wiarą w to, że Chrystus pozwoli się poznać każdej osobie dobrej woli, choćby w godzinę śmierci, nie ustawajmy w modlitwie za tych, którzy dobrze czynią. A przede wszystkim pomnażajmy ten ogień jaki jest w nas, byśmy świadczyli ludziom dobrym i złym, że nasza wiara nie jest martwa. I że jedyna nadzieja na wieczne życie jest w Chrystusie.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

4

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook