Dramat wyboru. Jak rozeznać powołanie?

Ksiądz? Zakonnik? Życie w samotności? Rodzina? Dylemat polega na tym, że musi mi się udać wybrać taką opcję, żeby moje życie było szczęśliwe.

 

STOP

 

Czy naprawdę chcemy się łudzić? W rzeczywistości cokolwiek wybierzesz, to i tak rozbijesz się o ścianę. Będziesz żałować wyboru, płakać nad swoim losem, tęsknić za przeszłością, cierpieć monotonię i mierzyć się z wyzwaniami, które cię przerastają. Będziesz mieć dość.

 

Dlaczego tak? Bo powołaniem chrześcijańskim jest miłość. Kimkolwiek będziesz, cokolwiek wybierzesz - masz kochać. A kochać znaczy umrzeć dla siebie.

 

Będziesz umierać z cierpliwości dla swojej żony, w opanowaniu wobec swoich dzieci, z łagodności wobec setnego penitenta, z dobroci dla "dziwnego" współbrata. Twój wybór znaczy, że kończysz z sobą i zaczynasz żyć dla innych.

 

Chrześcijanin nie wybiera szczęśliwej przyszłości z marzeń. Chrześcijanin wybiera realną miłość, która ma smak piasku i soli, potu i krwi. A w tym wszystkim jest Jezus.

 

Jesteśmy powołani do śmierci i zmartwychwstania.

 

Przestań się bać. Odrzuć senne marzenia. Zgaś papierosa i skacz.

 

Wojciech Werhun SJ - jezuita, pracuje w duszpasterstwie powołaniowym. Współtwórca projektu Banita

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.9

Liczba głosów:

80

 

 

Komentarze użytkowników (17)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~Janek 22:30:35 | 2014-05-13
Ja bym jeszcze jedno dodał do artykułu: buduj na swoich sukcesach: http://www.operator-paramedyk.pl/2014/02/12/decyzja/ .

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~szukajacy 22:28:07 | 2013-10-11
Coś w tym faktycznie jest. Tekst sensowny, ale zawsze zadaję sobie pytanie co z talentami, pasjami, które przecież każdy otrzymał i ma je rozwijać. Co jeśli nasze prawdziwe pasje wynikające z talentów, które otrzymaliśmy kłócą się z byciem dobrym mężem i ojcem chrześcianinem? Mamy z nich prawie w całości (lub w całości) rezygnować? Przecież Bóg wyraźnie kładł nacisk na rozwój talentów.

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Grzegorz 22:58:44 | 2013-05-14
No to hop!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~superson 22:45:17 | 2013-05-14
Pot i krew tego właśnie potrzebuje i tego sie boje.Może marzymy o heroicznej miłości i poświecaniu samego siebie a nie potrafimy w szarym dniu zapomnieć o sobie o naszej dumie i egoizmiie.Czekam na znak i potwierdzenie zamiast ruszyć za tym co mam w sercu i kierować sie drugim przed sobą.
Dla mnie to sedno tego co sie wokól mnie i we nie dzieje.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~tak 21:22:30 | 2013-05-14
Mocne to. 
Dla tych, którzy tego nie rozumieją (czyli zdecydowanej mniejszości) dodam, że felieton ten jest napisany jak biały wiersz; kilka mocnych kresek, które mają zarysować ważny problem. Resztę ma nam dopowiedzieć nasza wrażliwość. np: czyż miłość oznacza tylko radość i szczęście? To infantylne. Jezus wszak sam powiedział, że nie ma większej miłości niż ta, gdy ktoś życie oddaje za swoich przyjaciół. I ON oddał. Nie wykluczone , że jest w tym i szczęście, ale na pewno też i łzy i pot i sól i piasewk i cierpienie.

Oceń 8 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tresor 21:10:15 | 2013-05-14
Jasssne. W szczególności to takie jest proste i zerojedynkowe, jak mąż krzywdzi, a małe dzieci cierpią. A co, niech one też sobie posmakują - z nieswojego wyboru - tego piasku, soli i krwi...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~mrówka 20:18:14 | 2013-05-14
"Czytam i mi się krew gotuje : "Chrześcijanin nie wybiera szczęśliwej przyszłości z marzeń. Chrześcijanin wybiera realną miłość, która ma smak piasku i soli, potu i krwi."
Tak to prawda powołani jesteśmy do miłości, ale to właśnie przez miłość odnajdujemy szczęście. Dla mnie kretynizmem jest rozdzielanie tych twóch wartości
."

Bartek, nie wiem jaka jest Twoja miłość, ale moja - to na przemian chwile szczęścia i właśnie cierpienie, piasek w zębach i łzy. Wydaje mi się, że nie tu nie chodzi o rozdzielanie dwóch wartości - albo miłość albo szczęście. Chodzi o to, że miłość - taka, do jakiej jako istoty niedoskonałe, tu, na ziemi jesteśmy zdolni - ma w sobie i tą jasną i ciemną stronę - ogromne cierpienie i wielkie szczęście - takie dwa w jednym ;)

Przykład Jezusa jest chyba najlepszy. Jeśli kogoś kochasz - umierasz dla niego. Niekoniecznie na krzyżu, ale jest na to tysiąc innych sposobów. Dlaczego? Przez nasz ludzki egoizm. Innej miłości nie ma. A mówienie tutaj o optymizmie jest nieporozumieniem.

Ojciec Werhun psuje nasz cukierkowy obraz przyszłości pod hasłem "najważniejsze to lubić, to co się robi i będzie super!!! będziemy szczęśliwi!!!" - to nieprawda. Czasem będziemy szczęśliwi, a czasem wkurzeni i smutni. Nie ma innego życia.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Julia 17:42:55 | 2013-05-14
Przecież mowa tutaj o "waleniu głową w mur", jak to w życiu - nawet realizując swoje idealne powołanie i wymarzoną drogę, zdarzają się momenty zwątpienia. A autor przestrzega przed takim patrzeniem na powołanie - jako na idealny wybór, odsuwający od nas trudy i zmagania, bo wszędzie nas to spotka, od tego nie uciekniemy. Bardzo pozytywny tekst :-)

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Piotr G. 14:56:29 | 2013-05-14
Bo jestem homoseksualny, a będąc katolikiem nie mam wyboru. Bo żony miał nie będę, księdzem nie zostanę, ale sam to i owszem. 
Chyba możesz być księdzem. Nie sama skłonność jest grzechem, ale czyn. Chyba się nie mylę, że wśród księży są i homoseksualiści.

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Bartek 14:27:32 | 2013-05-14
Czytam i mi się krew gotuje : "Chrześcijanin nie wybiera szczęśliwej przyszłości z marzeń. Chrześcijanin wybiera realną miłość, która ma smak piasku i soli, potu i krwi."
Tak to prawda powołani jesteśmy do miłości, ale to właśnie przez miłość odnajdujemy szczęście. Dla mnie kretynizmem jest rozdzielanie tych twóch wartości.
"A kochać znaczy umrzeć dla siebie." - nie umrzeć dla siebie, ale umrzeć dla swojego egocentryzmu, zacząć dostrzegać innych ludzi i Boga, zachwycać się tym co Cię otacza i dbać o to. To dla mnie znaczy kochać. Tyklo jeśli stawiasz życiu wymagania niepotrafiąc zaufać Bogu, że on Cię kocha i wszystko będzie dobrze, kiedy popadasz w lenistwo i nie chcesz wziąść odpowiedzialności za swoje życie pozostaje Ci użalanie się i jęczenie. Jeśli chcesz zostać kapłanem z braku lepszego pomysłu na życie, żeby się gdzieś schować znaleźć jakiś stabilny przyczułek na razie odpóść sobie.
PS. Bardzo lubie Banitów, ale cóż ... bez przesad.

Oceń 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook