Charyzmatyczny protest-song

(fot. {Salt of the Earth} / flickr.com / CC BY)

Chrześcijanie szukają osobistego doświadczenia sacrum, potrzebują autentyczności. Chcą budować relacje; ich religia jest relacją! Szansę na to widzą w małych grupach.

 

Po konferencji na temat ruchów charyzmatycznych, którą w dniach 9-11 kwietnia br. zorganizował w Rzymie Episkopat Niemiec (pod patronatem Watykanu), powiało grozą. Radio Watykańskie podało, że liczbę chrześcijan należących do różnych odłamów zielonoświątkowców szacuje się na 400 do 600 mln. Co roku przybywa ich ok. 19 mln, zwłaszcza na terenach misyjnych. Kardynał Kurt Koch uznał sprawę za bardzo poważną i postawił pytanie: Co fascynuje w grupach charyzmatycznych aż tylu wiernych, że do nich uciekają z Kościoła?

 

Z Ewangelii wiemy, że w pięćdziesiątym dniu po zmartwychwstaniu Chrystusa na apostołów zstąpił Duch. Świętujemy to wydarzenie jako dzień Zesłania Ducha Świętego, lub inaczej Zielone Świątki. Stąd nazwa ruchu. Wystraszeni, zrozpaczeni po śmierci Mistrza uczniowie nagle otrzymali siłę i odwagę do głoszenia Dobrej Nowiny, aż po swoją, męczeńską śmierć. Wlanie Ducha widać po owocach. Zaparcie się Piotra, rejterada spod krzyża dziesięciu (z wyjątkiem Jana), sceptycyzm Tomasza i temu podobne, marnie rokowały misji apostolskiej wśród pogan, o Żydach nie mówiąc.

 

Od Pięćdziesiątnicy apostołowie uzdrawiają, wyrzucają złe duchy, prorokują, mówią obcymi językami. Pamięć o tych wydarzeniach była żywa w pierwszych pokoleniach chrześcijan. Po dwudziestu wiekach dla wielu staje się formą literackiej opowieści. Mówienie językami kojarzy się już tylko... z bł. Janem Pawłem II. Arcyzdolnym, pracowitym poliglotą.

 

Z czasem, wraz z krzepnięciem religii, strukturę charyzmatyczną zaczęła wypierać struktura bardziej sformalizowana tj. instytucjonalna. Niby wciąż Duch tchnie kędy chce, lecz charyzmatykom trudno było się "przebić". Dary Boga zaczęły być rezerwowane dla wybranych: najlepiej żyjących w zakonach ascetów, wielkich mistyków.

 

Charyzmatyczne odrodzenie zaczęło się - co nie dziwi - na zdecentralizowanym, innowacyjnym gruncie protestanckim. Według prof. Zbigniewa Paska: "Ruch zielonoświątkowy narodził się w początkach XX w. w środowiskach czarnej ludności Ameryki Północnej". Lecz skąd taki progres? Przez ostatnie sto lat powstało mnóstwo drobnych ruchów religijnych...

 

"Ich pobożność była i jest: spontaniczna, entuzjastyczna, pełna emocji. Tego brakowało nieco kostycznej religijności tradycyjnych Kościołów. Zielonoświątkowcy wierzą, że jeżeli Duch Św. działa, od razu to widać. Zatem cuda są codziennością. To skupiona na Biblii religijność świadectwa i znaku, religijność, którą można przeciwstawić religijności "okazjonalnej" i niedzielnej. Przez praktykę charyzmatów możemy uznać ów ruch za rodzaj mistyki codzienności. - W XX wieku był to najdynamiczniej rozwijający się nurt chrześcijaństwa - mówi prof. Pasek, religioznawca z Wydziału Humanistycznego AGH.

 

Impulsem do zmian w Kościele stał się Sobór Watykański II, z jego ponownym odkryciem rangi chrztu św. i otwarciem na ekumenizm. Szybko rozwinęła się Odnowa w Duchu Świętym oraz inne charyzmatyczne wspólnoty. Modlitwy o uzdrowienie czy uwolnienie, opowieści o cudach, budzą naturalny lęk przed nieznanym - "ciemną stroną mocy". Charyzmatycy mają jednak czym przyciągać. Na spotkania z takimi sławami jak Myrna Nazzour czy o. James Manjackal przychodzą ogromne tłumy. Czego szukają?

 

- Dzięki posłudze wspólnoty doświadczyłem ogromnej bliskości Boga, który wciąż działa z wielką mocą w  Kościele. Pan Jezus przed Wniebowstąpieniem powiedział: "[...] Tym, którzy uwierzą, takie znaki będą towarzyszyć: W moje imię będą wyrzucać demony, będą mówić nowymi językami, węże będą brać do rąk, i choćby wypili coś zatrutego, nie zaszkodzi im. Będą na chorych kłaść ręce, a ci zostaną uzdrowieni." ( Mk 16,17-18). Te obietnice są realizowane na moich oczach, Jezus wypełnia je tak, jak zapowiedział. Słowo Boże jest wciąż żywe. Odkrycie obecności Osoby Ducha Świętego stało się dla mnie największą przygodą - mówi Ryszard Głowala ze Wspólnoty Przymierza Rodzin "Mamre" w Gliwicach.   

 

W Krakowie działa Wspólnota Uwielbienia  i Ewangelizacji "Janki", która wyodrębniła się z duszpasterstwa akademickiego "Beczka". Jej duszpasterzem jest o. Aleksander Koza OP.

 

- Każdy może tu poprosić o modlitwę wstawienniczą (jest na porządku dziennym),  podzielić się problemami, uzyskać pomoc - nie tylko duchową. Prawdziwe charyzmaty to autentyczny objaw, działanie Ducha Św. Ludzie naprawdę pragną dotknąć Chrystusa.Gdy widzą "znaki", to wierzą, że Jezus jest Emmanuelem, żyje i działa pośród ludu. Gdy doświadczają tu i teraz miłości Boga, doznają przemiany życia. Nawracają się, wracają do Kościołów, zaczynają się modlić. Karmią się Pismem Św. i Eucharystią. Bóg staje się im Ojcem bliskim, troskliwym, darzącym każdego wyjątkową miłością - mówi o. Koza OP.

 

Chrześcijanie szukają osobistego doświadczenia sacrum, potrzebują autentyczności. Chcą budować relacje; ich religia jest relacją! Z Bogiem Ojcem, Synem, Duchem oraz braćmi i siostrami. Szansę na to widzą w małych grupach, w których zamiast "służbowego" dystansu księdza i parafianina, rodzi się relacja mistrz - uczeń. Lub ujmując to językiem wspólnoty, lider.

 

- Lider uczy podstawowych rzeczy: czytania Słowa Bożego, rozpoznania tego, co Bóg mówi, jak się modlić. Uczniowie dzielą się między sobą tym, czego doświadczają. Jeśli lider idzie, a nikt za nim nie podąża, to znaczy, że ma tylko nadzieję, że jest liderem - jest na spacerze - mówi pastor Jerzy Rycharski z Kościoła Bożego w Chrystusie, z Kalisza. Podkreśla też, że w grupie nie wolno się zamykać:

 

 - Charyzmaty są pomocne na co dzień: w domu, w pracy, w szkole. Gdy widzę, że koleżanka z pracy jest zmęczona, modlę się: Boże, jak jej pomóc? Bóg mówi: Ona ma problem z tym i z tym, idź, powiedz jej to. Więc idę: Mam wrażenie, że Bóg coś powiedział mi o tobie, mogłabyś poświęcić mi chwilę? Ona słucha i nagle: To jest niesamowite! Właśnie się zastanawiałam, czy Bóg wie o mnie o moich problemach... Wierzymy, że Bóg mówi przez nas.

Pastor Rycharski należał do Kościoła Zieloświątkowego, założył nową wspólnotę.

 

Kard. Koch twierdzi, że "ruch charyzmatyczny całkowicie zmienił oblicze współczesnego ekumenizmu". Nie oznacza to wcale, że wstąpienie do Kościoła charyzmatyków jest warunkiem ekumenizmu. Za "radykalnego ekumenistę" można chyba uznać Mieczysława Szcześniaka. Znany wokalista, kompozytor, autor tekstów i aranżer dementuje przy okazji plotkę (krążącą w sieci po nierzetelnym artykule)

 

- Jestem chrześcijaninem - ekumenistą. Nie jestem zielonoświątkowcem, nie "zapisałem się" do żadnego Kościoła i to mój prywatny protest-song. To już czas, żeby ludzie zaczęli się łączyć, szczególnie teraz, kiedy tzw. cały świat jest przeciwko chrześcijaństwu. A my sami się jeszcze dzielimy. Mam wielki szacunek dla ludzi, którzy żyją zgodnie ze swoimi porządkami wiary - to sprawa święta i basta. Bracia różnych chrześcijańskich wyznań, na różnych kontynentach, wspierają mnie modlitwą, radą, upomnieniem, przyjaźnią - jak bracia. Mam spowiedników i mentorów. Żywy Kościół tworzą Ludzie i dla mnie nie ma znaczenia, czy to jest grupa katolicka, prawosławna, protestancka czy Żydów mesjanistycznych. Myślę, że dla Jezusa też nie ma to znaczenia. Ważne, że ci ludzie mają żywą wiarę i piękne owoce życia.

 

Mainstremowe stacje radiowe nie grają jego piosenek, bo za często śpiewa o Bogu. A Bóg, jak wiadomo, ma zakaz wstępu do świątyń rozrywki (świątyniami sztuki media nigdy nie były).

 

Może protest-song charyzmatycznego wokalisty da rodzimym katolikom konkretniej do myślenia, niż  sukcesy misyjne charyzmatycznych Kościołów w Ameryce Południowej? Bo ja, podobnie jak o. Koza OP:

 

"Nie niepokoję się o tych, którzy odchodząc  z Kościoła Katolickiego zasilają wspólnoty zielonoświątkowe czy ewangelikalne. Im na czymś jeszcze zależy, szukają ożywania duchowego, odpowiedzi na pytania. Nie znaleźli ich w Kościele.  Prawdziwym problemem są ci, którzy pozostają i deklarują się jako "wierzący niepraktykujący". To praktycznie martwe dusze, a ich liczba rośnie w niepokojącym tempie."

 

Parafrazując kard. Kocha, trzeba postawić ważne pytanie. Dlaczego Kościół już tak nie fascynuje ludzi, że nawet uciekać im się nie chce...?

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.32

Liczba głosów:

38

 

 

Komentarze użytkowników (25)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~gorhan 22:19:53 | 2013-04-29
@Bertka

Nie nazywaj protestantów innowiercami, w KKK a dokładnie dekrecie o ekumenizmie, wyraźnie jest napisane, że są to nasi bracia, chociaż odłączeni.
Głoszą herezje, to fakt (ale oni tak samo mówią o nas ;P ). Pan Jezus prosi w Nowennie do Miłosierdzia by modlić się za heretyków, wiec módlmy się i starajmy się z nimi rozmawiać a nie potępiajmy :)
Nasze zbawienie jest w Chrystusie, i chociaż w moim pokrzywionym poczuciu sprawiedliwości niezbyt mi się to podoba, to jednak wierzę, że chrześcijanie spoza KK też mają szansę je otrzymać, niezależnie od wyznania :)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Bertka 21:18:08 | 2013-04-29
@ gorhan

Sama wiara nie wystarcza, bo diabeł też wierzy. Ważne jak się wierzy.

Rz 14 nie odnosi sie do heretyków i innowierców, ale do braci w wierze - tych, którzy z nami należą do Koscioła i wyznają tę samą wiarę. Odnoszenie tego do innowierców prowadzi do relatywizacji wiary - nie ważne w co i jak wierzysz, bo wszystko jest ok.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gorhan 21:04:48 | 2013-04-29
Chodzę na spotkania Szkoły Nowej Ewangelizacji, jest to także wspólnota charyzmatyczna, chociaż nie taka typowa jak Odnowa, ale z 2 innymi wspólnotami też się zetknąłem i nie zgadzam się z tezą NN o sekciarstwie. Oczywiście taki kierunek jest możliwy, jeśli wspólnota pobłądzi.
Nie jest też tak, że koncentrujemy się tylko na Duchu świętym, podczas uwielbienia zawsze uczczone są wszystkie Osoby Boskie.
I nikt mi nie wmawia, ani ja nie wmawiam, że Bóg przychodzi "w trzęsieniu ziemi". BÓG PRZYCHODZI - do każdego z nas inaczej :)
@Bertka:
KK jest prawdziwym Kościołem, tak, ale mam znajomych którzy odeszli z niego i dużo o tym myślałem, nie podoba mi się np odrzucanie Eucharystii. Ale wtedy Pan pokierował mnie do tekstu Rz 14, 1-12. Może istotniejsze jest CZY wierzysz, a nie JAK wierzysz?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Effa 19:40:46 | 2013-04-29
~NN - rozumiem Twoje odczucie...... Ale nie zgadzam się z tym, że w ruchach charyzmatycznych Bóg wystepuje wyłącznie (skoro 100% wg Ciebie) w "trzęsieniu ziemi".... Dobrze, że miałeś okazję spotkać "perełki"..
~Estera - zgadzam się z Tobą, że nie zawsze przebieg spotkania, czy modlitwy wstawienniczej jest pomocny dla osoby tej pomocy potrzebującej.... I fakt, może być "jazdą".........

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Estera 16:13:41 | 2013-04-29
"Gdy widzę, że koleżanka z pracy jest zmęczona, modlę się: Boże, jak jej pomóc? Bóg mówi: Ona ma problem z tym i z tym, idź, powiedz jej to. Więc idę: Mam wrażenie, że Bóg coś powiedział mi o tobie (...)", ostożnie podchodzę do "słysznych głosów" częściej są to domysły, które mogą jeszcze bardziej zranić drugą osobę i ją "zamknąć" w sobie. Osoba "słysząca" odchodzi zadowolona, że "coś" powiedziała, a człowiek nadal zostaje z problemem. Niekiedy "prorokujący"/"rozeznajacy" (nie wiem jak nazwać osobę "słyszącą głosy") dzieli się "głosem", raczej domysłem, z całą grupą i wtedy zaczyna się "jazda" po nieszczęśniku. Skutek - zamiast pomóc, jeszcze bardziej rani się "omadlaną" osobę. Znam to nie tylko z obserwacji, ale i z własnej autopsji.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~NN 14:33:24 | 2013-04-29
@Effa:
ok, niech bedzie 100 % ruchow charyzmatycznych.
robi to jakas roznice?
w wsrod tych 100% zdarzaja sie perełki, pojedyncze osoby,ktore rozumieja o co chodzi,
takie wlasnie jest moje oddczucie,
lepiej?

Bóg przychodzi w powiewie delikatnego wiatru,
a nie wsrod trzesienia ziemi
o czym chca nas "charyzmatycy" przekonac za wszelka cene

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Effa 17:10:25 | 2013-04-28
~NN - badania robiłeś odnośnie tych procentów? Czy jest to tylko Twoje odczucie?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~NN 16:10:43 | 2013-04-28
W skrócie mówiąc - 90% procent ruchow charyzmatycznych to zwykłe sekciarstwo, ktore nie tylko z katolicyzmem, ale i z chrzescijanstwem niewiele maja wspolnego.
Katechizm mowi: Sa trzy Osoby Boskie (a nie tylko Duch).
`JoJo: Ewangelia zaś mówi: niektóre złe duchy wyrzuca się modlitwą i postem (a nie ekstatycznymi drgawkami grupowych charyzmatyków), nawet apostołom nie zawsze udawało się skutecznie wypędzać złe duchy.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Bertka 15:35:38 | 2013-04-28
@ Alicja
Ważne do jakiego Kościoła się należy. Czy do tego, który założył Chrystus i którego jest fundamentem (katolicki i prawosławny) czy do jakiejś protestanckiej denominacji (i proszę tego słowa nie odnosić do prawdziwych Kościołów).
Chrystus to Prawda, więc tylko w prawdziwym Kościele ma się dostęp do pełni Jego łask.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~alicja 14:40:02 | 2013-04-28
Tak,wiara w Jedynego,Swietego,ponadwszystkim.Nie wazne jest jaka denominacja,wazny jest Chrystus.Ciesze sie z tego artykulu bo widze ze dostajemy coraz wiecej impulsow do tego aby zmienic swoje podejscie do wiary.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook