Bóg pisze prosto po liniach krzywych

(fot. Norma Desmond / Foter / CC BY-NC-SA)

Od tamtego czasu, kiedy mi coś nie wyjdzie, mówię sobie: no cóż, myślałem, że odwrotna sytuacja byłaby dla mnie lepsza… Bóg pisze prosto po liniach krzywych.

 

Kiedyś uciekł mi pociąg - opowiadał J. M. - którym koniecznie musiałem jechać. Byłem młody i narwany. Zacząłem kopać z wściekłością w walizkę i kosz na śmieci.
- Co pan wyprawia? - odezwał się jakiś kolejarz.
- Uciekł mi pociąg sprzed nosa! - No i?
To jasne, ten człowiek widział już tylu ludzi, którzy nie zdążyli na połączenie, że było to dla niego czymś normalnym, tyle tylko że pociąg uciekł mnie, a nie jemu. Sprawdziłem, kiedy odjeżdża następny, i stało się dla mnie oczywiste, że przyjadę późno i że będę miał z tego powodu nieprzyjemności.


Poszedłem do restauracji. Piłem alkohol i wpadłem we wściekłość. Kiedy piję, złoszczę się jeszcze bardziej niż wtedy, gdy jestem trzeźwy, a na dodatek lubię się użalać.
Wyobrażałem sobie, jak podróżni, którzy zdążyli na pociąg, patrzą sobie przez okna i jedzą - i wcale nie jest im spieszno tak jak mnie… Po prostu mam pecha. Dlaczego właśnie MNIE musiał, do licha, uciec? Potem wyszedłem i szybkimi krokami chodziłem po peronie, czekając, aż przyjedzie następny pociąg i zawiezie mnie tam, gdzie czeka mnie teraz niezły kłopot.
-  Proszę pana… - podszedł do mnie ten sam kolejarz, który przedtem zwracał mi uwagę, gdy kopałem w walizkę i kosz na śmieci. - Coś panu powiem… Niech pan uklęknie.
Nie rozumiałem.


Spojrzał na mnie uważniej, był spocony, zdenerwowany, oczy błyszczały mu gorączkowo.
- Niech pan padnie na kolana, człowieku, i dziękuje. Ten facet musiał wypić więcej niż ja! Z trudem łapał oddech, wręcz sapał. I nagle podał mi depeszę, która właśnie dotarła na dworzec, a w niej była wiadomość, że pociąg, który mi uciekł, zderzył się… Zwyczajna katastrofa, o jakich często czytamy. Tak często, że nie zatrzymujemy się nad taką informacją. Maszynista nie zachował należytej ostrożności, zawiódł czynnik ludzki i tak dalej.
Patrzyłem na depeszę, patrzyłem.
- Ilu tam będzie zabitych… Kolejarz powiedział liczbę.
- Nie licząc rannych - dodał. - Dopiero zjeżdżają się karetki z całej okolicy - i helikoptery…
I ja - ukląkłem.


Byłem trochę pijany, to prawda, ale upadłbym na kolana, nawet gdybym był absolutnie trzeźwy. Ukląkłem i wpatrywałem się na tym opustoszałym peronie w szare niebo. Jestem ateistą, więc nie wiedziałem, komu dziękować. Jednak komuś dziękowałem, gorąco dziękowałem.
Dziękowałem za to, że uciekł mi pociąg.
Chciał pan, żebym opowiedział jakąś historię, która zmieniła moje życie, chciał pan usłyszeć o jakimś wielkim doświadczeniu, które sprawia, że człowiek nie jest taki jak przedtem.
To była tylko chwila. I to jest moja najważniejsza chwila.
Widzi pan, ktoś może uwierzyć w Boga, ponieważ ucieknie mu pociąg.
Co pewien czas powraca uczucie, że klęczę obok torów i dziękuję, dziękuję w tym samym miejscu, gdzie przed godziną byłem wściekły… I znowu mówię sobie: Dlaczego właśnie ja? Tylko że teraz ta dojmująca ciekawość ma całkowicie inny wydźwięk.


Los jest mądry. Los wie, kiedy powinien uciec nam pociąg. I dlaczego. I dokąd.


My zaś wściekamy się, rozpaczamy, przeklinamy, gdyż jesteśmy jak ci, którzy nie noszą okularów i nie widzą dalej niż na pół kroku.
Wszystko, co się dzieje, służy naszemu zbawieniu, mawiał kiedyś pewien stary, mądry ksiądz.
Ja od tamtego czasu, kiedy mi coś nie wyjdzie, mówię sobie: no cóż, myślałem, że odwrotna sytuacja byłaby dla mnie lepsza…
Bóg pisze prosto po liniach krzywych.

 

 

Więcej w książce Anielskie opowieści dla duszy

 

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.63

Liczba głosów:

40

 

 

Komentarze użytkowników (8)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~nadzieja 12:57:16 | 2014-11-19
Portal www.TwojaParafia.pl powstał w hołdzie Papieżowi – Świętemu Janowi Pawłowi II z myślą o zaangażowanie w dzieło szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego. Dołącz do nas !

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Olinka 18:33:46 | 2010-01-16
~jb, właśnie w tym, co piszesz, widzę fatalistyczny obraz Boga. Z jego zamysłu narodziliśmy się, włos nam z głowy nie spadnie bez Jego woli. To sprawia, że wszystko ma sens ocalenie jednych i cierpienie drugich, życie i jego kres....itd.
A osobiste wnioskowanie, o którym mówisz? Ja i ty, on, ona - każdy jest w osobistej relacji z Bogiem wierząc  w Niego lub zaprzeczając Jego istnieniu. Nie widzę w tym sprzeciwu przeciw I przykazaniu.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Olinka 18:25:35 | 2010-01-16
~Gogh(h), to co proponujesz to "wyższa szkoła jazdy". Może na początek lepiej: ciesz się, kiedy wszystko ci sprzyja oraz ciesz mimo wszystko?

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jb 17:14:34 | 2010-01-16
~Olinka
Nie kwestionuję istnienia B. Kwestionuję wyobrażenie, kim On jest - że decyduje lub nie o katastrofach pociągów, wobec których jedni są "ocaleni", a inni - nie wiadomo co. Właściwie wiadomo - jeśli ktoś dziękuje B. za "cudowne" lub "opatrznościowe" ocalenie, to jednocześnie wyrokuje, że inni nie zostali ocaleni - ani ci, którzy zginęli, ani ci, którzy kogoś stracili. To fatalistyczna wizja B. - i zła jest jak każda próba "osobistego" wnioskowania o Nim, sprzeczna z pierwszym przykazaniem Dekalogu.
~Aura
Wiem - i nie wiem, bo czasem mi się zdaje, że chrześcijanie nie bardzo rozumieją, w co wierzą. Pokora jest ważna - aż na tyle, by nie wyobrażać sobie, kim jest B., albo jak działa. Myślę, że tego rodzaju "świadectwo" jest właściwie antyświadectwem - głoszeniem kapryśnego i toksycznego B., który potrafi ocalić jednostkę przed katastrofą, ale nie ratuje innych, choć - jak "widać" - może. Gdyby było tak, jak chce autor, należałoby spytać, czemu wszyscy ludzie na ziemi nie mogą dostąpić Ocaleń i Znaków, by uwierzyć. Należałoby - ja nie pytam, wolę już zamilknąć.

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gog(h) 14:35:35 | 2010-01-15
Jżeli chcesz osiągnąć wewnętrzną harmonię, rób każdego dnia swoje bez szczególnych emocji. Masz, nie ciesz się. Nie masz, nie martw się, Należy powierzyć życie Bogu. Rób swoje, a o całość pozwól Jemu się martwić.

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Olinka 12:23:25 | 2010-01-15
~jb, nawet gdyby autor zginął jadąc następnym pociagiem, nie świadczyłoby to nieistnieniu Boga, lub o tym, że On się myli...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Aura 11:53:15 | 2010-01-15
Myślę JB, że wiesz, że nie na tym opiera się wiara chrześcijan.
I nie to jest głównym przesłaniem. 
Tekst podkreśla jak ważna jest pokora wobec Najwyższego, bo to On wie lepiej co jest dla nas dobre.Wierzę, że autor nie został ocalony na próżno. Może dzięki jego świadectwu zostanie lub już zostało ocalonych więcej dusz...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jb 11:41:36 | 2010-01-15
Jasne, Los jest mądry - Autora ocalił, innych skierował na śmierć. Jest za co dziękować. To niedorzeczne, że tego typu historyjki mają kogoś pouczyć o istnieniu B. - myślę, że raczej skutkują odwrotnie: jeśli na tym opiera się wiara chrześcijan, to... Dziwne, że na tym portalu można coś takiego wyczytać.

Oceń 2 4 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?