Marek Citko: od dziecka mam w sobie przekonanie, że moim celem jest zbawienie. To jest mój priorytet

(fot. YouTube.com / Drużyna Energii)

Piłkarz udzielił osobistego wywiadu, w którym wspomina dramat, przez jaki przeszedł z żoną, gdy doradzano im aborcję w związku z poważną chorobą ich nienarodzonego syna. "Napisałem taką prywatną modlitwę zaufania, tak, jak czułem, od serca. Odmawiałem ją codziennie. Modliłem się o udaną operację i o zdrowe serce dla syna, ale mówiłem też, że pogodzę się z tym, co będzie. Na końcu dodawałem: wola Twoja. Cokolwiek będzie, to dziękuję" - mówi Marek Citko.
 

Szymon Babuchowski z "Gościa Niedzielnego" przeprowadził rozmowę z Markiem Citko, byłym piłkarzem i reprezentantem Polski. Lata świetności sportowiec ma już za sobą. Rozwój kariery uniemożliwiła mu poważna kontuzja, po której przez 16 miesięcy dochodził do siebie, nie wracając już nigdy do dawnej formy. Nie była to jedyna trudność z jaką musiał się zmierzyć piłkarz. Krótko przed zakończeniem kariery wraz z żoną spodziewali się narodzin syna, ale diagnozy postawione przez lekarzy brzmiały bardzo poważnie.

 

"Niedorozwój lewej komory serca, HLHS - tak się ta choroba nazywa. Tak naprawdę pół serca wtedy nie funkcjonuje" - tłumaczy w rozmowie Citko. Lekarze zaproponowali rodzicom aborcję, na którą oni się jednak nie zgodzili. "Decyzja była od razu na nie. Dziecko miało być roślinką i leżeć całe życie w łóżku, ale nie miałem odwagi bawić się w Pana Boga i zabierać komuś życia. Byłem gotowy na to, że trzeba będzie się synem opiekować. Jeśli miałoby to oznaczać rezygnację z piłki, zrezygnowałbym" - opowiada były sportowiec.

 

Dużo siły dała mu wtedy wiara, która od zawsze była dla niego ważna w życiu. Szczególnie dotknęła go historia Abrahama i Izaaka, z której nauczył się pogodzenia z wolą Bożą. "Ja jestem takim człowiekiem, że jak coś się dzieje źle, to nie panikuję, nie narzekam, tylko staram się działać. Więc jak pojawiła się ta diagnoza, to pomyślałem: OK, wola nieba. Co ma być, to będzie. Zaufajmy Panu Bogu, ale trzeba się też modlić, bo Pan Jezus powiedział: Proście, a otrzymacie" - dodaje.

 

Marek Citko: lekarz mówił, że mój syn będzie rośliną. Napisałem modlitwę, odmawiałem ją codziennie>>

 

Marek Citko przyznaje również, że o modlitwę prosił w tym czasie wszystkich. Sam też napisał własną, którą z wiarą odmawiał codziennie: "Napisałem taką prywatną modlitwę zaufania - tak, jak czułem, od serca. Odmawiałem ją codziennie. Modliłem się o udaną operację i o zdrowe serce dla syna, ale mówiłem też, że pogodzę się z tym, co będzie. Na końcu dodawałem: wola Twoja. Cokolwiek będzie, to dziękuję".

 

Dziś jego 16-letni syn pomimo choroby rozwija swoje sportowe pasje, co wtedy było nie do pomyślenia. "Jest w stanie grać w piłkę przez godzinę, dwie godziny pływać na basenie, nurkować. Raz w tygodniu gra w tenisa. Wie, że ma odpoczywać, ale uprawia sport amatorsko i czuje się bardzo dobrze. Od początku też się uśmiechał, odbieraliśmy to jako wdzięczność, radość z tego, że żyje" - podkreśla Marek Citko.

 

Dziennikarz pytał sportowca o to, kiedy w jego życiu pojawiła się wiara i czy miał opory przed publicznym przyznawaniem się do tego, że wierzy. Marek Citko wspominał, że już na początku kariery w Widzewie Łódź mówił otwarcie o Bogu. Wśród znajomych zdarzały się zaczepki i żarty, ale też poważne rozmowy i pytania o wiarę. "W każdym środowisku trzeba mieć trochę odwagi, żeby się publicznie przyznać do wiary. To dziwne, bo przecież żyjemy w kraju katolickim. (…)  Ale ostatnio także sportowcy nie boją się przyznawać do wiary: Robert Lewandowski, Kamil Stoch. Dotyczy to także zagranicznych sportowców, np. Jürgen Klopp wyznał ostatnio, że jest chrześcijaninem i najważniejszą dla niego osobą jest Jezus Chrystus" - przypomina piłkarz.

 

 

Największy wpływ na rozwój jego wiary miała natomiast lektura książki "O naśladowaniu Chrystusa" Tomasza à Kempis. "Naprawdę przewartościowała mój świat, moją wiarę. (…) Później także postawa różnych świętych ugruntowała mnie w przekonaniu, że najłatwiej jest w życiu Panu Bogu zaufać. Wtedy jesteśmy też mniej uciążliwi dla innych" - przyznaje Citko.

 

Dzięki temu dzisiaj na swoje zakończenie kariery patrzy nie jak na przegraną lub rezygnację z marzeń, ale dostrzega w tym nowe możliwości, zadania i łaskę: "Wiem, że im żywsza jest moja wiara, im więcej czasu poświęcam Panu Bogu - tym życie jest pełniejsze. Może nie mam więcej czasu, ale jestem spokojniejszy, radośniejszy".

 

O tym skąd zaś czerpie na co dzień siły do życia mówi krótko i precyzyjnie - to modlitwa, Eucharystia, Komunia Święta, różaniec i koronka do Miłosierdzia Bożego: "To jest to, co daje siłę".

 

"Jakie ma Pan teraz marzenie" - pyta na koniec Szymon Babuchowski z portalu wiara. "Żeby osiągnąć zbawienie. Modlę się też o to dla mojej rodziny" - podsumowuje Marek Citko.

 

Całość wywiadu z Markiem Citko możecie przeczytać pod tym linkiem>>

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

5

Liczba głosów:

1

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?