Paweł Koniarek OP: jedyną marką, na jaką mamy pracować w Kościele, jest Jezus Chrystus

(fot. facebook.com/Dominikanie.Gdansk/)

Słuchając niektórych duchownych, czasem ma ochotę protestować, ale wtedy "spotyka cierpliwego Jezusa", który mówi: "Koniarek, co ty się rzucasz?"

 

Wywiad z Pawłem Koniarkiem został opublikowany w "Gościu Niedzielnym".

 

Dominikanin przyznaje, że nie da się rozdzielić wyznania wiary w Kościół i w Ducha Świętego, mówi: "Jeżeli nie mam w sobie Ducha Świętego, wiara w świętość Kościoła staje się absurdalna". Dodaje, że obok grzeszności jest to, co boskie.

 

"Jest tylko jedna właściwa reforma Kościoła"

 

Określając nasze podejście do Kościoła odwołuje się do przypowieści o miłosiernym Ojcu. "Mogę angażować się w dom Ojca, jak starszy syn z przypowieści o miłosiernym ojcu. Niby wszystko jest zrobione, wszystko jak należy, a towarzyszy temu głęboka frustracja, brak relacji".  Jak podkreśla, młodszy syn zrozumiał, że nic mu się nie należy i że właścicielem jest ojciec, dopiero kiedy dotknął dna. To mu przypomina sakrament spowiedzi. "Od doświadczenia spotkania Ojca rozpoczyna się najpierw reforma serca, a w konsekwencji reforma całego domu". 

 

Zaznacza, że taka przemiana przemienia też innych. Wspomina słowa jednej franciszkanki: "Paweł, pamiętaj, że jest tylko jedna właściwa reforma Kościoła. Tak płonąć światłem Pana, żeby inni zechcieli też mieć Jego ogień". Mówi, że "jedyną marką, na jaką mamy pracować w Kościele, jest Jezus Chrystus". 

 

"Koniarek, co ty się rzucasz?"

 

Mówiąc o posłuszeństwie w życiu zakonnym, podkreśla, że ono "zakłada relację z kimś, komu sie powierza". "Wejść na drogę posłuszeństwa może tylko osoba wolna i dojrzała, samostanowiąca o sobie". Zapytany o to, co jeśli przeor albo biskupi się mylą, odpowiada, że nieraz tak jest, "bo są ludźmi" i "mogą też ranić swoimi błędnymi decyzjami". Dla niego bardzo ważna jest tutaj perspektywa wiary, świadomość, że nawet nad błędami przełożonych stoi Pan Bóg. 

 

Mówi, że słuchając niektórych duchownych, czasem ma ochotę protestować i wtedy "spotyka cierpliwego Jezusa", który mówi: "Koniarek, co ty się rzucasz? Ten zakon istnieje już 800 lat, a Kościół ponad dwa tysiące". Dodaje: "Jeśli o tym zapomnimy, to możemy zacząć zachowywać się, jakby to wszystko było nasze. Jakby Kościół był naszą własnością".

 

Gdańscy dominikanie mają "przymusowe warsztaty z wędrownego kaznodziejstwa i ubóstwa"

 

Od października ubiegłego roku ze względów bezpieczeństwa ich bazylika jest zamknięta. Msze święte odprawiają u okolicznych sąsiadów. "Dziś dziękuję Panu Bogu za tę niepewność jutra, którą dostaliśmy w prezencie z problemami konstrukcyjnymi naszej świątyni. Każdy kryzys może być przeżywany albo jako dramatyczny koniec, albo jako szansa na rozwój, wejście w nowy etap". 

 

Zaznacza, że zamknięta bazylika przypomina mu o istocie Kościoła, o tym, że to są konkretni ludzie, wspólnota, a nie budynek. Powtarza, że mają teraz "przymusowe warsztaty z wędrownego kaznodziejstwa i ubóstwa". 

 

Pytanie o kryzys Kościoła odwraca w pytanie o swoje nawrócenie. Mówi: "Ile razy przyznaję się do swojej biedy i oddaję Jezusowi mój grzech, tyle razy zaczyna się reforma w Kościele, nowa historia świętości". 

 

Całość wywiadu możecie przeczytać TUTAJ.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.5

Liczba głosów:

8

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?