Nie jesteś sam

(fot. Mariano García-Gaspar/flickr.com)

Nie ma prawdziwej miłości, jeżeli brakuje podstaw, czyli akceptacji innych. Drugi człowiek w całej złożoności jest wpisany w nasze życie. Nikt nie jest samotną monadą. Nawet pustelnicy potrzebują (od czasu do czasu) relacji i kontaktu z drugim człowiekiem.

 
Dojrzałe relacje muszą bazować na akceptacji. Wiliam McFarland, bohater powieści W pogoni za świetlikami Charles'a Martina, daje młodemu Chase taką radę: Jedyny potwór, którego mógłbyś się obawiać, to ten, który co rano patrzy na ciebie w lustrze. Oswajasz go, zaprzyjaźniasz się z nim, a wtedy z wszystkim innym możesz sobie poradzić. Właściwe relacje zaczynają się od akceptacji i miłości siebie. Jeżeli pokochamy siebie, "zaprzyjaźnimy się z sobą", zaakceptujemy siebie w prawdzie, będziemy w stanie pokonywać wszystkie lęki i nawiązywać zdrowe relacje z innymi.
           
Pełna akceptacja siebie pozwala dostrzec drugiego człowieka w jego pełni i pięknie. Człowiek nie jest jedynie "homo eroticus", ale przede wszystkim "homo divinus". Bóg zawarł w nim wszystkie atrybuty swego piękna: dobroć, życzliwość, miłość, miłosierdzie, mądrość… Stąd piękno człowieka nie zawiera się tylko w sferze fizycznej, zmysłowej, erotycznej. Takie spojrzenie jest zubożające i degradujące. Piękno człowieka to przede wszystkim jego głębia duchowa, której wyrazem jest miłość wyrażająca się w wymianie i dojrzałych relacjach.
           
Nie ma prawdziwej miłości, jeżeli brakuje podstaw, czyli akceptacji innych. Drugi człowiek w całej złożoności jest wpisany w nasze życie. Nikt nie jest samotną monadą. Nawet pustelnicy potrzebują (od czasu do czasu) relacji i kontaktu z drugim człowiekiem. Życie w izolacji wcześniej czy później prowadzi do zaburzeń emocjonalnych.
           
Świadomość relacyjności naszego życia powinna rodzić wdzięczność. Nie jestem sam. Drugi człowiek jest dla mnie towarzyszem i "pomocą". Już Adam w Raju, chociaż był najbliżej Boga odczuwał potrzebę wspólnoty. Dlatego Bóg dał mu kobietę, by nie czuł się samotny i mógł kochać (Rdz 2, 21-24). Kobieta nigdy nie miała być asystentką ani "pomocnicą" mężczyzny. Zamysłem Boga było stworzyć "silę" lub "moc" dla mężczyzny, która by mu "odpowiadała" pod każdym względem, a nawet była mu "równa" (W. Kaiser). Życie we wspólnocie jest wielkim darem i zadaniem. Darem, gdyż pozwala człowiekowi rozwijać się we wszystkich wymiarach (duchowym, emocjonalnym, wspólnotowym, społecznym transcendentnym) i dojrzale zaspokajać własne potrzeby, a zwłaszcza największą z nich, potrzebę miłości. Zadaniem, gdyż człowiek musi uczyć się pokonywać siebie, swoje słabości, własny egoizm, zmysłowość i  uczyć się głębokich dojrzałych relacji, opartych na szacunku, tolerancji i akceptacji inności.
           
W czasie kursu języka niemieckiego w Monachium pani profesor, prowadząca zajęcia, pokazała zdjęcie starszych ok. siedemdziesiąt letnich ludzi obejmujących się i całujących w parku. Zapytała, co o nich sądzimy. W pierwszym odruchu oceniłem ich negatywnie. Stwierdziłem, że w tym wieku chyba już nie wypada obnosić się publicznie ze swoją miłością. Podobne zdanie miała większość uczestników kursu. Później mieliśmy ocenić podobne zdjęcie; tym razem byli to młodzi ludzie. Tym razem zostali potraktowani przez wszystkich znacznie łagodniej. Podsumowując, profesor słusznie zwróciła uwagę na brak tolerancji i wybiórczość w akceptacji pewnych postaw.
           
Oceniamy często w sposób zewnętrzny i utylitarny. Nasze sympatie i antypatie, nastroje, emocje, potrzeby projektujemy na innych, nie wgłębiając się ani wręcz nie interesując ich sercem, wnętrzem, kim naprawdę są i jaką głębię kryją w sobie. W konsekwencji wiele tracimy. Nie wchodzimy w relacje i nie ubogacamy się wewnętrznie. Podobnie jest w sferze erotycznej. Gdy drugi człowiek służy jedynie jako środek w rozładowaniu napięcia, tracimy całe bogactwo emocjonalne i duchowe związane z jego osobą i pięknem ducha. "Technizujemy" relacje i faktycznie zatracamy sens miłości.  
           
Znany austriacki poeta Reiner Maria Rilke wspomina swoje spotkanie z paryską żebraczką. Codziennie przechodził obok nieruchomo stojącej kobiety, której wrzucano miedziaki do kapelusza. Pewnego dnia poeta obdarował ją różą. W tym momencie serce kobiety "rozkwitło". Po raz pierwszy zobaczył ją uśmiechniętą. Przez osiem dni nie widział jej, by żebrała. Jak wyznał później swojej przyjaciółce, żyła jego miłością. Rilke pierwszy dostrzegł w tej wydawałoby się "martwej" kobiecie uczucia i serce, głęboką, choć skrywaną potrzebę miłości.
 
Właściwego przewartościowania wymagają także relacje z Bogiem. Pojęcie czystości odnosiło się przecież w pierwszym rzędzie do Niego. Bóg jest Trójcą Osób, jest wiec "relacyjny". W Trójcy Świętej dokonuje się nieustanny "dialog", który jest "obiegiem miłości". Miłość Boga nie zatrzymuje się jednak w Nim. Przelewa się w sposób niewyobrażalny na każdego człowieka. Każdym Jego "dotyk" mówi: Tyś jest mój syn umiłowany, w tobie mam upodobanie (por. Łk 3, 22). Król Dawid modlił się, by mógł oglądać oblicze Boga:
 
            Usłysz, Panie, głos mój - wołam:
            zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie!
            O Tobie mówi moje serce: Szukaj Jego oblicza!
            Szukam, o Panie, Twojego oblicza;
            swego oblicza nie zakrywaj przede mną (Ps 27, 7-9).
 
Szukać oblicza Boga oznacza poszukiwać tysięcy różnych znaków miłości Boga, rozsianych w naszym życiu, w historii innych ludzi i w świecie. Człowiek i świat jest zwierciadłem oblicza Boga. Bóg jest wszędzie i Jego miłość rozciąga się na wszystkie stworzenia i dary.
           
Jeżeli Bóg daje Siebie do końca, odpowiedzią człowieka powinna być miłość. Akceptacja i wiara to dopiero minimum progowe. Bóg nie może być na końcu kolejki ludzkich wartości czy "miłostek". Bóg zawsze jest pierwszy i tylko On jest Panem życia. Dlatego nie chce, byśmy Go kochali jedynie miłością sentymentalną, uczuciową, dewocyjną. On pragnie, byśmy Go kochali miłością totalną, całkowitą: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (Mt 22, 37).
 
Miłość Boga powinna być i obejmować duchowość, umysł, uczucia, zmysłowość, całą osobę i życie. Prawdziwa miłość oddaje wszystko. Nie zatrzymuje niczego dla siebie. Jezus nie boi się stawiać radykalnych, a nawet wydawałoby się niemożliwych wymagań. W Ewangelii wszystko jest czyste, bez zniekształceń, radykalne, boskie. "W połowie" jest określeniem nieewangelicznym. W relacji do Boga wszystko powinno być całe: całe serce, dusza, umysł. Najpiękniej wyraża to modlitwa św. Ignacego kończąca Ćwiczenia duchowne: Zabierz Panie, i przyjmij całą moją wolność, pamięć moją, mój rozum i całą moją wolę, wszystko, co mam i co posiadam. Ty mi to Panie dałeś, Tobie to zwracam. Wszystko jest Twoje.  Rozporządzaj tym według Twojej woli. Daj mi tylko miłość Twoją i łaskę, a to mi wystarczy (nr 234). 
 
 
 
 
 

Poznawanie prawdy może być ulotne i magiczne, jak łapanie świetlików w ciemną, letnią noc... Reporter lokalnej gazety, Chase Walker, zajmuje się sprawą porzuconego na przejeździe kolejowym chłopca. Mężczyzna - sam wychowywany w rodzinie zastępczej - postanawia zaopiekować się zaniedbanym dzieckiem. Nieoczekiwanie poznaje własną historię i dowiaduje się, kim w rzeczywistości są otaczający go ludzie.

 

Zobądź swój egzemplarz już za 14 zł >>

 

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.87

Liczba głosów:

61

 

 

Komentarze użytkowników (45)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~- 10:13:46 | 2014-08-19
Jesteśmy sami, a zwłaszcza same (my, kobiety) wobec księzy i kościoła katolickiego. Nikt z taką perfidią nie obrzuci nas kalumniami i oszczerstwami jak kapłani.  

Oceń 3 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~andrzej 14:30:51 | 2014-08-17
Żyjąc w Kościele Katolickim, Prawosławnym, czy Protestanckim mamy zadanie dojrzewać do poziomu powołania do Kościoła Świętego. Kościoła świętych, męczenników i wyznawców, jeszcze tu za życia ciała. Tylko ten Kościół Święty zapewnia największe łaski i drogę do samego Boga. Pozostałe są instytucjonalnymi Kościołami jedynie na podobieństwo tego jedynego. Jednak po wielu doświadczeniach nie mogę przekreślać roli, któregokolwiek z instytucjonalnych Kościołów, gdyż sam Bóg, mimo ich ułomności je już dawno zaakceptował.
Pomimo, iż każdy z nich nie stanowi obrazu ideału, to każdy z nich prowadzi do tego jedynego; Kościoła Świętych.
JPII nawoływał: "Nie bójcie się świętości!".

Z drugiej strony sama pogoń za świętością nie jest gwarantem otrzymania większych łask niż otrzymują inni.
To Bóg wybiera, powołuje i obdarowuje wedle własnej woli. 
My musimy jedynie realizować Jego wolę w swoim życiu. Do tego jesteśmy powołani.

Jak to czynić?

Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem (Mt 22, 37) - Miłość agape.

Oby Bóg wspomagał nas w naszych wysiłkach, byśmy ochoczo przyjmowali wolę Pana Boga i realizowali ją z radością w naszym życiu.

Oceń 2 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~czytelnik 13:38:36 | 2014-08-17
 W pogoni za świetlikami - super książka. Polecam wszystkim!

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~kaj 21:57:57 | 2013-08-15
anonim

powiedział, co wiedział...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

anonim 16:07:02 | 2013-08-15
W Kościele Katolickim każdy kto bierze sobie do serca nauczanie księży, w końcu zostaje sam, chyba że miał dużo sił psychicznych żeby się odciąć od tej indoktrynacji i robić swoje.

Oceń 2 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

anonim 14:52:58 | 2013-08-15
Dzisiaj jest dobry dzień na samobójstwo.

Oceń 1 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Magdalena 10:23:21 | 2013-08-12
Do ~jj,
Bardziej praktycznego „podręcznika” niż Pismo Święte nie znam...

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~jj 23:42:45 | 2013-08-11
Magdalena, teoretyzujesz

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Magdalena 22:57:59 | 2013-08-11
Do ~jestem, jestem,

Bóg Wszechmogący w Trójcy Świętej Jedyny pragnie TWOJEGO SZCZĘŚCIA, szczęścia już tu na ziemi, ale przede wszystkim szczęścia wiecznego. Niezależnie od tego, kim jesteś i w co wierzysz, nic nie odbierze Ci Jego miłości. Jednak tylko powierzając swoje życie Jemu, możemy mieć pewność, że to właśnie ON nim kieruje i nikt inny…

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~olo 22:21:48 | 2013-08-11
~Jestem, jestem

Idź do psychologa albo terapeuty

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook