Nie byłeś dziś na Mszy, bo poszedłeś na pasterkę? Ominie Cię najbardziej niezwykła Ewangelia w całym roku

Drzewo Jessego i Sen Józefa (fot. Absolon Stumme [Public domain] // Gaetano Gandolfi [Public domain])

Wiele osób nie uda się dziś na Mszę, bo było już na pasterce. Przez to nie usłyszą wyjątkowej Ewangelii czytanej w Boże Narodzenie. To najnudniejszy i najważniejszy fragment zarazem.

 

W liturgii słowa na Boże Narodzenie czytany jest fragment z Ewangelii wg świętego Mateusza. To 25 pierwszych wersów, które bywają skrócone do kawałka z wersów 18-25, ale warto przeczytać całość pomimo pozornej nudy!

 

Bożonarodzeniowy fragment składa się z dwóch elementów: rodowodu Jezusa jaki podaje Mateusz, oraz historii snu Józefa. Oba są ze sobą ściśle powiązane. Dlaczego jest taki ważny i szczególnie wyróżniony?

 

Wpisuje nas w dzieje zbawienia

 

Dla osoby, której te osoby niewiele mówią, ta Ewangelia może wydawać się nudna, ale Ewangelista pragnie zaznaczyć, że Jezus nie wziął się znikąd. "Jeśli patrzymy na taką listę, to myślę, że warto pomyśleć: "a może jestem też częścią jakiegoś planu?"" - mówi Piotr Kropisz SJ. Wszyscy jesteśmy z rodziny Boga.

 

 

Pokazuje dlaczego rodzina jest ważna dla Słowa Bożego

 

"Genealogia Jezusa, zapisana w wersji św. Mateusza, to bardzo piękny i bogaty tekst - śmiało wystarczyłby na całe rekolekcje. (...) Tekst ten pokazuje przepięknie schodzące się ze sobą - wyraźnie komplementarne - dwie drogi przekazu Słowa Bożego" - pisze abp Grzegorz Ryś w "Mocy wiary".

 

"Pierwszą jest międzypokoleniowy, żywy przekaz z ust do ust. (...) To nie tylko ciąg 42 imion (3 razy 14) - to zapis dziejów Słowa Boga. (...) Skąd Izaak czerpał wiedzę o Bogu? Z ust i z życia Abrahama. Jakub/Izrael znał Słowo i Działanie Boga ze słowa i czynów Izaaka itd. (...) To podkreślenie znaczenia autentycznego przekazu wiary, jaki dokonuje się w rodzinie (...).

 

Czasami lekceważymy taką - odziedziczoną - wiarę. Mówimy o niej "tradycyjna", "zwyczajowa"; dowodzimy, że łatwo jest ją zakwestionować; i przeciwstawiamy ją "dojrzałej" wierze "z wyboru"… Tym się właśnie różnimy od Boga, który najwyraźniej ma wielkie zaufanie do owego międzypokoleniowego "przyjąłem - przekazuję".

 

(...) Rodowód zmierza do Józefa - po to by ostatecznie stwierdzić, że Jezus narodził się nie z niego, lecz z Maryi! To nie jest Jej genealogia! Pismo nie zna rodziców i dziadków Maryi (nawet jeśli identyfikuje ich okołobiblijna tradycja). Maryja nie jest pokazana przez Mateusza jako kolejne ogniwo w długim łańcuchu pokoleń, ale jako Osoba, na której wypełnia się Słowo Boga - obietnica z Izajasza. Maryja słucha Słowa wprost od Boga, przyjmuje je, poczyna w łonie i daje Mu ciało. W chwili zwiastowania Maryja nie ma przy sobie rodziców, by zapytać ich o zdanie - by się na nich oprzeć. Rozmawia z Panem z niesłychaną odwagą i pokorą, twarzą w Twarz.

 

Obie te drogi Boże schodzą się ze sobą: jak Józef i Maryja! Pan ich nie przeciwstawia, lecz łączy - obu ich potrzebuje. Także Kościół ich potrzebuje. Obu".

 

Bóg nawet z czarnej owcy może wyprowadzić dobro

 

"Rodowód Jezusa jest księgą - napisaną, rzecz jasna, przez Boga. Każde zaś z występujących w nim imion jest słowem Boga" - wyjaśnia abp Ryś w "Mocy słowa".

 

"Dawid - pasterz, który stał się wojownikiem, pogromca Goliata (za co spotkała go zazdrość i prześladowanie ze strony Saula), tańczący dla Boga (nawet za cenę niezrozumienia i wyśmiania) święty autor najwspanialszego w dziejach zbioru modlitw (psalmy!), ale i ciężki grzesznik (cudzołożnik, kłamca, morderca i pyszałek), niegodny budowania świątyni (przelał za wiele krwi), absolutnie pewny bycia prowadzonym przez Boga ("Pan jest moim Pasterzem, niczego mi nie braknie, prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć…") człowiek, który płakał kolejno nad śmiercią nowo narodzonego dziecka, potem przyjaciela, a na końcu umiłowanego syna (Absaloma), który podniósł przeciw niemu bunt - taki Dawid jest słowem Boga. (...)

 

Słowem Boga jest także Rachab - nierządnica z Jerycha, praprababka Dawida. Nowy Testament (Hbr 11, 30n.; Jk 2, 24n.) wspomina ją jako wzór gościnności (to ta, która ukryła w swoim domu wysłanników Jozuego; zob. Joz 2, 1-21). Niemal następnym słowem Boga jest życie Moabitki Rut - cudzoziemki, która doszła do wiary w jedynego Boga poprzez pełne miłości pielęgnowanie więzów rodzinnych. Słowami Boga są też: Jozafat - czwarty król Judy (870-848 r. przed Chr.), wierny i posłuszny Bogu, będący w ostrym kontraście do rządzącego w Izraelu Achaba, a także syn Jozafata, Joram, który objął władzę, wymordowawszy swoich pięciu braci, bałwochwalca i wiarołomca (...).

 

Ostatnim słowem Boga jest Jezus Chrystus - syn Dawida, Rachab, Rut, Jozafata i Jorama. Stając się ich synem, przyjmując ich jako swych przodków, stał się ich Zbawcą. To, co jest przyjęte - jest zbawione".

 

Tłumaczy, że Bóg działa w ukryciu

 

Papież Franciszek 18 grudnia 2015 roku mówił:

 

"Bóg przychodzi, aby nas zbawić i nie znajduje lepszego sposobu niż iść z nami, niż wieść życie takie jak my. I w momencie decyzji, jak ma wyglądać Jego życie, nie wybiera jakiegoś wielkiego miasta w ogromnym imperium, nie wybiera na swoją matkę księżniczki, hrabiny, osoby ważnej, nie wybiera bogatego pałacu. Wydaje się, że wszystko w sposób zamierzony dokonuje się niemal w ukryciu.

 

Maryja była młodą dziewczyną, w wieku nie więcej niż szesnastu - siedemnastu lat, z małej, zagubionej miejscowości, położonej na peryferiach rzymskiego cesarstwa; i z pewnością nikomu nieznanej. Józef był mężczyzną, który ją kochał i chciał poślubić, cieślą, który codziennie zarabiał na chleb. Wszystko było zwyczajne, wszystko ukryte. Również sprawa oddalenia Maryi… byli przecież zaręczeni, a wiecie, że w tak małej miejscowości plotki szybko się rozchodzą; a Józef spostrzegł, że Ona jest brzemienna. Był on jednak człowiekiem sprawiedliwym. Wszystko odbywało się bez rozgłosu, na przekór oszczerstwom i plotkom. I Anioł wyjaśnia Józefowi tajemnicę: "To dziecko, które twoja narzeczona nosi w swoim łonie, jest dziełem Boga, jest dziełem Ducha Świętego". "Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański", poszedł do niej i wziął ją za żonę (por. Mt 1,18-25). Lecz wszystko dokonało się w ukryciu, w prostocie i w pokorze. Wielkie miasta świata nic o tym nie wiedziały. Taki jest Bóg z nami.

 

Jeśli chcesz znaleźć Boga, szukaj go w pokorze, w ubóstwie, szukaj Go tam, gdzie jest ukryty: w ubogich, w najbardziej potrzebujących, w chorych, w głodnych, w uwięzionych"

 

Przygotowuje na dobrą śmierć

 

Tak wyjaśnia fragment o śnie Józefa abp Grzegorz Ryś w "Mocy słowa":

 

"Adam i Józef - obydwaj - aby przyjąć do siebie swoje żony, muszą "przejść" przez sen. Nie dlatego, żeby kochali spać… Ale dlatego, że sen jest w Biblii stanem bliskim śmierci.

 

Człowiek, który kładzie się spać, nie ma pewności, czy się obudzi. A sko­ro powstaje rano ze snu, widzi w tym wielki i nieustanny po­wód do wdzięczności Bogu za otrzymane życie. W Józefie - na progu jego małżeństwa - wiele musi "umrzeć" (zapewne niemal wszystko inaczej sobie wyobrażał). Bez tego nie przyjmie do siebie Maryi - z Jej Tajemnicą, poczętą w Niej z decyzji, której przecież z nim nie konsultowała.

 

Ostatecznie, wezwany jest (tak jak Adam), by przyjąć żonę podarowaną mu przez Boga i będą­cą z Nim w niewyobrażalnie intymnej i indywidualnej relacji. Skoro Ją przyjmie, powstanie rodzina, w której będzie wzrastał Pierworodny odrodzonej ludzkości".

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.2

Liczba głosów:

5

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook