Właśnie taki "nastrój społeczny" cechuje królestwo niebieskie

Maja Sowińska
(fot. shutterstock.com)

Zapewne dosyć często zdarza nam się usłyszeć pełne zniecierpliwienia wyrażenie: "nie zachowuj się jak dziecko" albo "jesteś jak dziecko". Czy to aż tak wielkie wykroczenie? A może tkwi w tym bardzo ważna wskazówka?

 

Zależne


Jakie są dzieci od samego początku ich życia? Zupełnie zależne od otoczenia, od rodziców, od mamy. Ich potrzeba opieki jest dramatyczna, bo od niej zależy ich przetrwanie. Dlatego też często równie dramatycznie ją komunikują, jedynym, lecz bardzo skutecznym narzędziem, jakim dysponują - płaczem. Są bezpośrednie i bezbronne. Uzależnione od bliskości i troski. Potrzebują ich, aby móc się w pełni oraz zdrowo rozwijać, zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie.

 

Właśnie do takiej postawy zaprasza nas Pan Bóg. Co więcej, nie w sposób limitowany, ale przez całe nasze życie, bez względu na metrykę, staż, doświadczenie, funkcję czy ambicje. Jak dzieci. Naturalnie, nie oznacza to bezczynności i wymuszania wszystkiego płaczem. Pan Jezus, mówiąc: jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18, 3), nie gani za bycie dojrzałym i zachowywanie się tak, jak przystoi dorosłemu i rozsądnemu człowiekowi. Sygnalizuje tylko, że jednym z koniecznych warunków, jakie musimy spełnić, jest pozostanie dzieckiem w naszym wnętrzu, w duchu. Co to oznacza w praktyce? Zależność. Aby Boże ojcowskie błogosławieństwo mogło mieć do nas dostęp, On musi mieć naszą zgodę, znak, że w głębi serca jesteśmy jak niemowlęta, które wpatrują się w swojego rodzica wzrokiem wyrażającym pełną zależność od niego. Skoro nam miękną serca na widok wyczekujących oczu dziecka, to co dopiero Bogu, który jest najlepszym Ojcem we wszechświecie.

 

Ufne


Pamiętam, że w dzieciństwie, kiedy przechodziłam z mamą przez ulicę, nigdy nie sprawdzałam, czy coś jedzie. Po prostu wiedziałam, że jestem z mamą i to mi wystarczało.

 

Podejrzliwość to mechanizm, którego, jak to zwykliśmy mawiać, "życie nas nauczyło". Wcale nie musimy do tego dopuszczać. Słowo Boże mówi, że życie jest Osobą i to w dodatku taką, która jest jedynym dobrym nauczycielem (J 14, 6; Mk 10, 18). Przecież kochamy słuchać światowych autorytetów, dlaczego więc nie chcemy się uczyć od samego Eksperta "wszechświatowego"?

 

Pan Bóg zachęca nas do bezwzględnego, nieskrępowanego, "bezczelnie naiwnego" w oczach ludzi zaufania Mu w każdych okolicznościach. Nieustannie zachęca nas, byśmy zawsze patrzyli Mu w oczy, trzymali Go za rękę i pozwalali, aby to On ostatecznie monitorował sytuację na drodze. Nasz dobry Ojciec nigdy nie dopuści do kraksy. W Jego stylu jest raczej albo samemu wziąć na siebie kolizję, osłaniając nas własnym ciałem, albo doprowadzić do rozstąpienia się aut na jezdni. Widzieliśmy już takie "manewry" w Jego wykonaniu. Czemu w naszym przypadku miałby się zachować inaczej?

 

Lekkie


Być jak dziecko to nie przestawać marzyć i pragnąć. Być jak dziecko to ciągle spodziewać się najlepszych rzeczy. Być jak dziecko to poprzestawać na małych rzeczach i cieszyć się nimi. Być jak dziecko to nieustannie tworzyć, wymyślać, działać. Być jak dziecko to być wolnym w mówieniu, myśleniu i wyrażaniu. Być jak dziecko to zawstydzać, konfrontować i obezwładniać prostotą. Być jak dziecko to nie udawać.

 

Młodzi duchem zapaleńcy często słyszą od tzw. starszych, że "jak przyjdzie życie, to ich zweryfikuje i jeszcze zobaczą, jak to jest". Jakie to okrutne kłamstwo, w które tak wielu uwierzyło i nadal wierzy! Bóg chce, abyśmy nie rezygnowali z pragnień, które włożył nam w serce być może już od najmłodszych lat. On chce, żebyśmy zawsze wyczekiwali rzeczy większych i nie okopywali się w tym, do czego już doszliśmy. On chce, aby nasza kreatywność była nieskrępowana, czy jesteśmy artystami czy księgowymi, bo stworzył nas twórczymi. On pragnie, żebyśmy byli wolni od lęku przed opinią ludzi, wiedząc, że w Jego oczach mamy najwyższą wartość, i że tylko to się liczy. On chce, żebyśmy przez naszą uczciwość i szczerość zmieniali świat wokół nas.

 

Radosne


Dzieci potrafią się cieszyć z byle czego. Jedno "jajko niespodzianka" potrafi uczynić z dnia wielkie święto. Zadowalają się tym, co akurat jest dostępne i jeszcze wymyślają z tego fabułę zabawy. Nic ich nie powstrzyma od ruchu, od życia. Zachwycają je proste sprawy. Nie są zmanierowane ani cyniczne.

 

Właśnie taki "nastrój społeczny" cechuje królestwo niebieskie. Twórczość, wolność, ufność, miłość, radość. Mamy być jak dzieci. To, jakie one są w sposób naturalny, później, w dorosłym życiu, stanowi wybór. Możemy zdecydować, aby w duchu pozostać jak dziecko. Wtedy rzeczywiście znajdziemy się jakby w innym "wymiarze" - królewskim, niebieskim. Nie będąc wcale oderwani od życia, wniesiemy do świata jakość, za którą on tęskni. Mamy zaproszenie i gwarancję samego Boga, najlepszego Ojca, który wie, że ma najlepsze dzieci. Oby zawsze rzeczywiście jak dzieci.

 

 

Maja Sowińska - absolwentka judaistyki i lider uwielbienia, pasjonatka architektury modernizmu i reportaży. Na co dzień wraz z mężem i córką celebruje życie w Skierniewicach

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.86

Liczba głosów:

7

 

 

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?