Nie lubiłem różańca

Posłaniec
(fot. PK/DEON.pl)

Wierzę w siłę modlitwy różańcowej. Mogę potwierdzić zasadę: różaniec jest tym nudniejszy im rzadziej się go odmawia.

 

Naprawdę nie lubiłem różańca. Jako dziecko nie miałem żadnego wzorca odmawiania tej modlitwy. Przynajmniej nie zauważyłem niczego, co mogło mnie zachęcić. Dziś myślę, że pewnie musiałem widzieć w kościele starsze osoby odmawiające różaniec. Moja przygoda ministrancka zaczęła się jeszcze w czasie obowiązywania liturgii przedsoborowej. Wtedy dość często uczestnicy liturgii odmawiali inne niż (wypowiadane po łacinie) mszalne teksty. Dla zaangażowanego przy ołtarzu - a ministranci naprawdę mieli wtedy co robić, zwłaszcza w kościołach przyklasztornych, kiedy każdy z kapłanów codziennie odprawiał Mszę (nie było wtedy koncelebry) - i młodego człowieka widok starszych osób przeżywających jakby coś innego niż my przy ołtarzu nie był zbyt mobilizujący czy atrakcyjny.

 

Radosny obowiązek


W każdym razie nie wiem już w tej chwili, dlaczego w wieku około dwudziestu kilku lat zacząłem odmawiać różaniec codziennie. Myślę, że ówczesne wydarzenia (m.in. stan wojenny) bardzo mnie w tej decyzji utwierdziły. Patrząc z dzisiejszej perspektywy, mogę potwierdzić bardzo lubianą przeze mnie zasadę: Różaniec jest tym nudniejszy, im rzadziej się go odmawia.


Wierzę w siłę modlitwy różańcowej i myślę, że potwierdzeniem tej siły jest jakaś dziwna bariera, którą wokół różańca czuć. Jakby jakiejś sile strasznie (nomen omen) zależało na niedopuszczeniu do jej praktykowania. Co najciekawsze, wszelkie opory i wydawałoby się nie do przekroczenia problemy (towarzyskie, czasowe, organizacyjne itp.) znikają w momencie rozpoczęcia modlitwy.


Jest dla mnie różaniec także rodzajem ostatniej deski ratunku. Jeżeli zdarzy się (a zdarzało się, zdarzało) taki nawał pracy, że nie było czasu nie tylko na jedzenie, ale nawet na codzienną modlitwę poranną czy wieczorną, to przynajmniej różaniec musiałem odmówić. To słowo musiałem należy oczywiście dobrze zrozumieć - nikt niczym mi nie groził w razie nieodmówienia, ale chciałem być wierny. Zdarzało się, że w ogromie zajęć nie starczyło czasu nawet na pomyślenie o jakiejkolwiek modlitwie i po przyłożeniu głowy do poduszki zasypiałem snem kamiennym, a jednak budziłem się z absolutną pewnością, że coś jeszcze mam do zrobienia. Z ulgą przypominałem sobie, że mam do odmówienia różaniec i z ręką na sercu chcę zapewnić, że z radością ten obowiązek spełniałem.

 

Śladami Jezusa z różańcem w ręku


O ile dobrze pamiętam, tylko raz świadomie zrezygnowałem z odmawiania różańca. Było to w czasie pierwszej wizyty w Jerozolimie. Naprawdę nie mogłem - mnogość i wielkość przeżyć była tak ogromna, że uznałem tę rezygnację za usprawiedliwioną. Przecież różaniec przede wszystkim ma nam przybliżać wydarzenia, które są określone przez poszczególne tajemnice. Jak przeżywać przy przesuwaniu paciorków różańca tajemnicę śmierci i zmartwychwstania Jezusa, skoro przed chwilą byłem w miejscu tych wydarzeń i nawet każdy oddech był modlitwą? Oczywiście, w czasie kolejnych dni, a także w czasie kolejnych pobytów w Ziemi Świętej już tych problemów nie miałem. Do dziś mam pierwszy (kupiony pod Ogrójcem) różaniec, na którym starałem się odmówić poszczególne tajemnice w miejscach tych wydarzeń. Śmierć na Krzyżu odmówiona na Golgocie, Zmartwychwstanie w Grobie, a Zesłanie Ducha Świętego w Wieczerniku. Zresztą podobnie było w Galilei czy w Betlejem. Podczas spotkań z młodzieżą często o tym opowiadam i, pokazując ten różaniec, pytam o to, czy potrafią zgadnąć, z którą tajemnicą miałem największy problem. Zwykle pierwsza odpowiedź dotyczy Wniebowzięcia NMP, ale nie jest prawidłowa, ponieważ według tradycji są dwa miejsca z tym związane: jedno w Jerozolimie, a drugie pod Efezem (dziś Turcja). Odmówiłem tę tajemnicę w obu tych miejscach... Prawidłowa odpowiedź brzmi: Ukoronowanie NMP na Królową nieba i ziemi. Poradziłem sobie z tą tajemnicą, odmawiając ją w… samolocie lecącym nad Ziemią Świętą!


Ponieważ z wykształcenia jestem historykiem sztuki kościelnej, zafascynował mnie różaniec także jako przedmiot. Zadziwiające jest, jak wiele kształtów i form przybierał w historii. Dość łatwo to zauważyć, oglądając stare obrazy w kościołach i dokładniej przyglądając się trzymanym przez postacie przedmiotom. Zacząłem też różańce zbierać. Mam sporo ponad setkę. Jest wśród nich różaniec od Jana Pawła II, a jeden z najcenniejszych to różaniec z Bułgarii z czasów głębokiej komuny. Sama historia różańca jest bardzo ciekawa. W październiku można o tym przeczytać w wielu miejscach, tu chciałbym wspomnieć o niespodziewanym dla mnie odkryciu związanym z różańcem.

 

Z paciorkowego skarbca


Wielu moich rozmówców zaskakuje informacja, że istnieją modlitwy oparte na koralikach, które nie są znanym nam różańcem. Większość z nas wie, że muzułmanie modlą się, korzystając z koralików. Jest to subha składająca się z 99 paciorków (może też być 33 lub 66). Wiemy też, że buddyści używają podobnego przedmiotu, zawierającego 108 koralików na pamiątkę 108 braminów obecnych przy narodzeniu Buddy. Także pobożny wyznawca hinduizmu nie rozstaje się z malą, która ułatwia powtarzanie imion ulubionych bóstw. Może niektórzy jeszcze wiedzą, że nasi prawosławni bracia na cziotce odmawiają modlitwę Jezusową, ale już dla wielu zaskoczeniem jest informacja o anglikańskim różańcu z trzech dziesiątek przedzielonych trzema osobnymi paciorkami, na którym odmawiano 33 razy Ojcze nasz dla uczczenia 33 lat życia Jezusa. Ciekawostką w tym ostatnim przypadku jest fakt umieszczania na tych różańcach krzyża znanego nam jako krzyż św. Franciszka z Asyżu.


Chodzi mi jednak o przypomnienie wielu form modlitwy wykorzystującej paciorki w naszej katolickiej tradycji. Ostatnio bardziej znaną staje się Koronka do Bożego Miłosierdzia związana z kultem św. Faustyny. Ale i poza tą modlitwą istnieje dużo często zapomnianych koronek. Wspomnę przykładowo tylko kilka: różaniec do Najświętszych Ran Pana Jezusa, do Przenajświętszej Krwi, koronka ku czci Ducha Świętego, koronka dziecięctwa Bożego, koronki do: Aniołów Stróżów, Michała Archanioła i Chórów Anielskich, koronka na cześć św. Józefa albo św. Antoniego. Koniecznie trzeba tu też przypomnieć koronki do siedmiu boleści Matki Bożej i do siedmiu radości Matki Bożej, czy koronkę dziesięciu cnót Matki Bożej. Doliczyłem się około 20 takich nabożeństw uznanych przez nasz Kościół do prywatnego odmawiania.


Myślę zatem, że każdy mógłby znaleźć coś odpowiedniego dla siebie, a Matka Boża nawet w październiku nie będzie miała nic przeciwko takiej (nie tylko różańcowej najbardziej znanej) modlitwie. Może nawet właśnie w październiku warto skorzystać z tego wielkiego skarbca naszej Tradycji.

 
 
Kup notatnik i wesprzyj Projekt faceBóg & DEON.pl:

 

 

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.95

Liczba głosów:

84

 

 

Komentarze użytkowników (27)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

~drozd 18:22:20 | 2014-11-01
Bog stworzyl CYCKI a nie kosciol katolicki....

Oceń 4 6 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~sebastian 18:02:06 | 2013-10-11
Przydałby sięjeszcze tekst JAk odmawiać różaniec, ludzie wiedzą co mówić i jaki paciorek zmacać ale zupełnie zapominają że zdrowaśki mają niejako zająć umysł który zagłębia się w tajemnice różańca, to jest swego rodzaju trans, medytacja. Jest kilka bardzo fajnych filmów na youtube o różańcu przedstawiane przez benedyktynów, chyba po angielsku z tego co pamiętam, polecam.

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Barbara 10:15:16 | 2013-10-10
Witam, też rzadko odmawiałam różaniec, jeżeli już to raczej w kościele. Teraz 3 raz odmawiam Nowennę Pompejąńską. Przez 54 dni dni odmawia się 3 części różańca św. tzn. radosną, bolesną i chwalebną (można jeszcze światła) i krótkie modlitwy. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez różańca, ta modlitwa uzależnia, wyciągnęła mnie ze strasznejd depresji i nerwicy lękowej spowodowanej różnymi życiowymi problemami. Nie miałam nic do stracenia próbując odmawiać różaniec (na nowennę pompejąńską rzuciłam się jak na ostatnia deskę ratunku, dzięki Bogu !) i jestem już na zawsze z nim związana. Odmawiałam wiele różnych modlitw i nowenn, ale dopiero różniec dał mi spokój i nadzieję, chwyciłam go jak płaszcz Maryi i nie puszczę.
Faktycznie mam najwięcej przeszkódw odmawianiu różańca, bo jest to najskuteczniejsza broń przeciwko złu. Ojciec św. Jan Paweł II nadał różańcowi moc egzorcyzmu, więc nie ma się czemu dziwić, tylko walczyć ta bronią. Z całego serca zachęcam do tej modlitwy.

Oceń 8 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~asasa 23:22:46 | 2013-10-08
http://sanctus.pl/index.php?grupa=44&podgrupa=327&doc=267

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gil Pedofl 22:29:59 | 2013-10-01
Nuncjusz i jego konkubina znajdują się na porodówce z ich nowym dzieckiem, synem. Nagle wchodzi lekarz i nuncjusz zadaje pytanie:
- Doktorze, jak długo nie będziemy mogli uprawiać seksu?
- No cóż, poczekałbym, aż będzie miał przynajmniej 15 lat...

Oceń 1 20 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Tomek 21:46:03 | 2013-10-01

Coś mnie odpycha od różańca i to mnie zastanawia. Właśnie dlatego chyba powinnam zacząć :)



...

To tym bardziej zachęcał bym Cie do tej modlitwy. To jest bardzo silna modlitwa. I modlitwa na różańcu może to coś co Cie odpycha od modlitwy przegonić na trzy wiatry:):):) 

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Amos 19:10:55 | 2013-10-01
"Znawcy przedmiotu" mówią, że jest to punkt dojścia, a nie wyjścia i chyba coś w tym jest...

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Dawid N 18:37:17 | 2013-10-01
Bardzo ciekawy artykuł. Mam podobny różaniec jak na fotografii, z ziemii Świętej - chociaż tam nie byłem. Jestem na początku drogi do odkrywania modlitwy różańcowej, ale już z własnego doświadczenia mogę zgodzic się z większością refleksji autora tego świadectwa. Ciekaw też jestem historii tych innych różańców, o których zdawkowo wspomniał autor. Może czas na jakąś książkę? Pozdrawiam

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~pg 18:03:54 | 2013-10-01
"Co najciekawsze, wszelkie opory i wydawałoby się nie do przekroczenia problemy (towarzyskie, czasowe, organizacyjne itp.) znikają w momencie rozpoczęcia modlitwy."

Święta racja. To są również moje doświadczenia.

Oceń 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

lipa 17:23:39 | 2013-10-01
Doliczyłem się około 20 takich nabożeństw


Czy można te nabożeństwa znaleźć w jednym miejscu? Czy ktoś zna jakąś książkę (bądź stronę internetową), opisującą historię danej modlitwy, okoliczności jej powstania, sposób odmawiania, etc.?

Oceń Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook