Oto modlitwa, która może uratować ci życie [WYWIAD]

(fot. shutterstock.com / youtube.com/radiotvsantamaria)

Ta modlitwa może być ratunkiem w życiu dla wielu ludzi. Diabeł nie ma do niej żadnego dostępu. Mówi Grzegorz Marszałkowski OFMCap.


Karol Wilczyński: Modli się ojciec słowami "Jezu, Ty się tym zajmij"?


Grzegorz Marszałkowski OFMCap: Pewnie. Myślę, że przesłanie i życie księdza Dolindo jest dla nas proroctwem. To kolejna modlitwa, którą mam w swoim "repertuarze".


Często?
 

Nie modlę się często całą modlitwą, tak zwanym aktem zawierzenia, ale wykorzystuję tę krótką formułę - "Jezu, Ty się tym zajmij". Jest piękna i przez to bardzo mi bliska, podobnie jak "Jezu, ufam Tobie". Traktuję ją jak akt strzelisty i te słowa wypowiadam wielokrotnie w ciągu dnia.


Akt strzelisty? Jak ojciec to rozumie?


Akt strzelisty to praktyka zakonna, ale dziś wykorzystywana też przez świeckich. To akt, który przypomina wypowiadającej go osobie o ciągłej obecności Boga, o Jego działaniu w naszym życiu. Dzięki temu, że powtarzam tę modlitwę wielokrotnie, zawierzam siebie i wszystkie sprawy Bogu.

 

Czyli nie tylko zakonnicy mogą korzystać z aktów strzelistych?


Oczywiście, to forma modlitwy dostępna dla każdego. I to mimo że dojrzałość duchowa jest różna, to wydaje mi się, że każdy chrześcijanin może wypowiadać często akt strzelisty "Jezu, Ty się tym zajmij".


Poleca ojciec tę modlitwę innym?

 

Tak, szczególnie po spowiedzi. Choć dostrzegam też, że wiele osób uśmiecha się, słysząc nazwisko księdza Dolindo czy tytuł biografii, którą polecam.


Co oznacza "zawierzenie", o którym tak często wspomina ksiądz Dolindo?
 

Zawierzenie jest pierwszym krokiem w naszym życiu duchowym, prawdziwym początkiem. Oznacza ono przyznanie, że nie jesteśmy w stanie sami kierować własnym życiem i je powierzamy. Świadomość własnych granic jest kluczowa w tym zawierzeniu.

 

I jaka jest rola modlitwy księdza Dolindo w za­wierzaniu siebie?


Modlitwa księdza Dolindo odpowiada właśnie temu pierwszemu krokowi: "Boże, nie radzę sobie z czymś". Jaka jest odpowiedź? "Zajmij się tym, pomóż mi, ufam Tobie".

 

Modlitwa "Jezu, Ty się tym zajmij" zawiera w sobie świadomość, że mam za krótkie nogi, za krótkie ręce, więc "Ty się tym zajmij". Samemu nie dajemy rady, to normalne. Ważne, by umieć to oddać temu, kto nie jest tak ograniczony jak my.


Czy nie wynika z tego fakt, że my - jako chrześcijanie - jesteśmy strasznie nieporadni? Że wszystko musimy oddawać Bogu?


Na tym właśnie polega chrześcijańska pokora! Bez Boga nic nie możemy uczynić. I co ważne, pokora - rozumiana jako świadomość własnych ograniczeń - jest pierwszym owocem naszych modlitw. Pokora jest jak brama do ogrodu. Jeśli przez nią nie wejdziemy, to nie ma mowy o żadnym innym owocu modlitwy i życia duchowego.


Czasami przed nawróceniem wydaje nam się, że mamy wszystko pod kontrolą. Ale tak nie jest. Najlepsi kontrolują może 30 proc. tego, co dzieje się w ich życiu. Choć pewnie mniej! "Zrobię wszystko swoimi rękami" - myślą. W takim wypadku modlitwa "Jezu, Ty się tym zajmij" może uratować życie, bo może przypomnieć, że to jednak nie ja sam kieruję swoim życiem.

 

Co to dokładnie znaczy? Kto kieruje moim życiem?


To oznacza świadomość, że wiele rzeczy, które dzieją się w moim życiu, jest poza mną i nade mną. Nie mam na nie wpływu. Co więcej, ktoś kieruje naszym życiem - Jezus, który to wszystko prowadzi. Myślę, że dlatego historia księdza Dolindo jest dobra dla kapłanów. Pokazuje, że Kościół to nie jest nasze "ranczo", a kapłaństwo nie jest orderem, który nosimy na sutannie czy habicie. To wszystko jest nam dane od Boga.


W jaki sposób słowa "Jezu, Ty się tym zajmij" mogą nam pomóc - tak konkretnie?


Na przykład przy podejmowaniu codziennych decyzji. Takich najprostszych. Warto zawierzać wszystkie proste rzeczy. Duch Święty działa nawet w tym i warto o tym pamiętać.


Czy można mieć pewność, że modlitwa księdza Dolindo zawsze zadziała?


Takiej pewności nigdy nie ma. Można ją mieć - choć nadal w ograniczonym zakresie - tylko po konsultacji ze spowiednikiem lub kierownikiem duchowym. Szczególnie przy ważnych decyzjach - dotyczących na przykład powołania - ważna jest rozmowa z osobą doświadczoną.

 

A czy diabeł może działać w tej modlitwie?


Myślę, że nie. Na pewno nie w samej modlitwie. To modlitwa w imię Jezusa. Ale już w naszej świadomości tak, może działać tam, gdzie nie jesteśmy do końca otwarci na działanie Ducha Świętego.

 

Jak się na Niego otwierać?


Być posłusznym czy też, jak mówi ksiądz Dolindo, być ślepo posłusznym. To nie przychodzi łatwo. Na przykład w życiu zakonnym oznacza przyznanie, że mimo wszystko to Duch Święty kieruje decyzjami mojego przełożonego, który podjął tę straszną decyzję. Pan Bóg czasem chce czegoś, co bardzo nam się nie podoba. Jak się otwierać? Przypominać sobie, że to nie ja kieruję swoim życiem. Człowiek pokorny wie, że niewiele ogarnia.

 

Ślepe posłuszeństwo jednak może się źle kojarzyć.

 

Może tak. Opowiem zatem historię z życia św. Franciszka. Kiedyś, przed nawróceniem, przyśnił mu się Pan Bóg - choć sam Franciszek nie wiedział wtedy, że to Pan Bóg. Przyszły święty marzył wówczas o tym, by mieszkać w pięknym zamku, być rycerzem, mieć wspaniałą żonę, dzieci, władzę i sławę. Nic w tym złego, takie są ludzkie pragnienia. Normalka. Ale stało się inaczej. Pan Bóg mu mówi: "Komu chcesz służyć - słudze czy Panu?". Franciszek odparł: "Jasne, że Panu". "To dlaczego służysz słudze?".

 

Wtedy Franciszek odkrył, że chce być sługą Największego Króla. Bez pośredników. I być może na początku droga mogła być dla niego trudna - zero bogactw, zero sławy, celibat, ubóstwo... Ale bezkompromisowa służba dała mu o wiele więcej. Kto by dziś o nim pamiętał jako o sławnym rycerzu? Nie mówiąc o dziesiątkach tysięcy bezpośrednich naśladowców.

 

Jak się modlić modlitwą księdza Dolindo, by się tak powierzyć? By budować w sobie to ślepe po­ słuszeństwo woli Bożej?


Przede wszystkim wypowiadać je z wiarą w imię Jezusa. "Jezus" to potężne imię, które ma moc. Może nie do końca mamy dziś taką wrażliwość, że słowa, imiona mają moc. Ale Jezus to imię naszego Zbawiciela. Przywołanie go z wiarą, przywołuje też moc Jego zbawczej ofiary na krzyżu. I serio - jeśli ktoś powie z wiarą, żeby ta góra się przeniosła, to ona się przeniesie.

 

Czy poleciłby więc ojciec tę modlitwę osobie, któ­ ra na przykład od pięciu lat nie była u spowiedzi? Albo osobie, która skupia swoje życie na budowie kariery w jakiejś korporacji? Innymi słowy, czy ta moc imienia Jezus zadziała też w ustach grzesznika?


Jasne, że tak. Szczególnie ludziom z korporacji. Przyzywanie imienia Jezus w ich przypadku może mieć moc przemiany nie tylko mnie, ale także ludzi dookoła. Trzeba jednak pamiętać, że moc będzie z nami wtedy, gdy mamy wiarę. "Jezu, Ty się tym zajmij" to nie zaklęcie, "hokus-pokus", które przyniesie od razu pożądane skutki.

 

* * *
 

Fragment wywiadu z ojcem Grzegorzem Marszałkowskim pochodzi z książki "Jesteś w dobrych rękach. Poznaj prawdziwą moc modlitwy Jezu, Ty się tym zajmij ks. Dolindo"

 

 

Ojciec Grzegorz Marszałkowski - należy do zakonu Braci Kapucynów. Obecnie jest dyrektorem Dzieła Pomocy św. Ojca Pio w Krakowie.

 

Karol Wilczyński - dziennikarz DEON.pl. Współtwórca islamistablog.pl

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.88

Liczba głosów:

8

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook