5 kłamstw o duchowości. Nie wierz im

(fot. shutterstock.com)

Zamiast twierdzić, że życie duchowe można realizować jedynie za murami klasztoru, warto przyjąć radę św. Ignacego i zacząć traktować cały świat jak swój klasztor.

 

Diabeł, który jest ojcem kłamstwa, potrafi "sprzedać" nam wiele nieprawdziwych teorii na temat duchowości. Robi to na tyle sprytnie, że na pierwszy rzut oka wydają się być prawdziwe lub przynajmniej zawierać elementy prawdy. Choć jawią się nam jako niegroźne, w rzeczywistości mogą wypaczyć nasze życie chrześcijańskie. Oto 5 popularnych, lecz kłamliwych mitów, w które zdecydowanie nie warto wierzyć.

 

1. Bóg jest obecny tylko w kościele

 

Można oddzielić duchowość od innych płaszczyzn życiowych. Można, ale po co? Chrześcijaninem jest się zawsze, więc każda chwila życia jest tak samo dobra, by przebywać z Bogiem. Tylko w takiej jedności da się sięgnąć po obiecane przez Jezusa życie w obfitości. Eucharystia zawsze jest najpełniejszym spotkaniem z Żywym Bogiem, jakiego możemy doświadczyć tutaj na ziemi. To nie znaczy jednak, że sprawy duchowe powinny pozostać ograniczone do kościelnych murów. Relacja z Bogiem może w pełni się rozwinąć tylko wówczas, gdy jest przeżywana w codzienności. Jeśli Bóg mieszka we mnie, mam do niego dostęp zawsze i wszędzie.

 

O. James Martin SJ daje w tej kwestii cenna podpowiedź: "Zamiast twierdzić, że życie duchowe można realizować jedynie za murami klasztoru, warto przyjąć radę św. Ignacego i zacząć traktować cały świat jak swój klasztor."

 

2. Bóg nie interesuje się każdym szczegółem mojego życia

 

Dla Boga nie ma spraw nieważnych. On nie jest Bogiem odległym, lecz bliskim, który pragnie nieustannego przebywania z Tobą. Dlatego nie ma potrzeby podziału spraw na Boże i te nieco mniej święte. On interesuje się mną i Tobą, dlatego o wszystkim możemy mu opowiadać na modlitwie i wszystko robić na jego chwałę. Tak prozaiczne czynności, jak zmywanie czy sprzątanie mogą być formą modlitwy i nie ma w tym żadnej herezji. Dobrze ujęła to Joyce Meyer w następujących słowach "Całe życie jest święte, jeśli przeżywa się je dla Boga'".

 

Z tego powodu nie musisz się obawiać, że zanudzisz Wszechmogącego swoimi błahostkami. Ty jesteś dla Niego ważny, a Twoje życie jest święte. Kiedy zechcesz oddać całą swoją codzienność Panu, On przyjmie to z radością. Tak niepojętego mamy Boga!

 

3. Po co mi Kościół, skoro Bóg jest wszędzie?

 

To argument często podnoszony przez ludzi, którzy są na bakier z Kościołem. Żywiący urazę do instytucji kościoła bądź blokowani własnym grzechem, na własne życzenie odcinają się od wielkiej łaski i przywileju, jakim jest bycie członkiem Żywego Kościoła - wspólnoty ludzi, która gotowa jest służyć nam modlitwą i realną pomocą nawet w najtrudniejszych momentach życia. Kto uważa, że nie potrzebuje wspólnoty Kościoła w jego relacji z Bogiem, niech przypomni sobie historię paralityka, który został "wrzucony" przez jego współbraci pod stopy Jezusa przez dach. Bez tego nie zostałby uzdrowiony... 

 

Czy masz pewność, że nigdy nie będziesz takim paralitykiem, który o własnych siłach nie będzie w stanie przyjść do Jezusa? Pismo Święte ostrzega: "Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł. (1 Kor 10, 12).

 

4. Te pokusy są dla mnie zbyt silne!

 

Zmagając się z własną grzesznością, często można odnieść wrażenie, że atakujące nas pokusy są zbyt silnymi pociskami, by je skutecznie odeprzeć. Zwłaszcza dotyczy to grzechów, z którymi przychodzi nam zmagać się od dłuższego czasu. Poniekąd uleganie im stało się naszym nawykiem, dlatego nie tak łatwo je wyplenić. Biblia daje jednak zdecydowanie obala mit o pokusach nie do odparcia. Św. Paweł w 1 Liście do Koryntian pisze: "Pokusa nie nawiedziła was większa od tej, która zwykła nawiedzać ludzi. Wierny jest Bóg i nie dozwoli was kusić ponad to, co potraficie znieść, lecz zsyłając pokusę, równocześnie wskaże sposób jej pokonania, abyście mogli przetrwać" (1 Kor 10, 13).

 

Stojąc w obliczu pokusy warto o tym pamiętać, że Bóg dopuszczając kuszenie, jednocześnie wspiera nas i umożliwia uniknięcie grzechu. Dlatego nie można sobie pozwolić na wiarę w podszepty diabła, który nie przestanie podpowiadać, że prędzej czy później i tak wpadniemy w jego sidła. Taka myśl jest niczym innym jak zgadzaniem się na własną słabość, rodzajem wygodnej wymówki. Zdecydowanie lepiej wypracować nowe, pozytywne nawyki (np. nawyk modlitwy), które przyjdą nam z pomocą w momencie próby.

 

5. Nie mam nastroju, żeby się modlić

 

Ile razy zdarzało Ci się wykręcać od modlitwy z powodu złego nastroju, niekorzystnego samopoczucia czy własnej grzeszności? Powód do odłożenia modlitwy na później znajdzie się zawsze. Takie myślenie jest jednak błędne, bo jak przekonuje o. Józef Augutyn SJ: "Mamy się modlić nie dlatego, że jesteśmy pełni harmonii, pokoju i radości, ale właśnie dlatego, że jesteśmy rozproszeni, smutni, grzeszni, rozbici". 

 

Modlitwa nie jest ani nagrodą za dobre zachowanie, ani akwenem, do którego wód można wejść dopiero, gdy te odpowiednio się nagrzeją... Jest dostępna dla nas zawsze i możemy (a nawet powinniśmy!) sięgać do niej w każdej sytuacji. Zamiast szukać wymówek, powinniśmy traktować modlitwę jako stały element naszej codzienności. Jak najlepszego przyjaciela, do którego można się zawsze zwrócić.

 

Adrian Wawrzyczek - autor chrześcijańskiego bloga o rozwoju osobistym jakogarnac.pl, prywatnie szczęśliwy mąż i tata.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.78

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook