Modlitwa grzesznicy, która nie kocha siebie

(fot. shutterstock.com)

Zobaczyłam tę ewangeliczną scenę inaczej. Droga z Jeruzalem do Jerycha jest szlakiem mojego życia, to ja leżę na drodze pobita i ograbiona przez zbójców. To ja mijam siebie całkiem obojętnie.

 

"Jeżeli nie miłujesz brata, którego widzisz, jakże możesz miłować Boga, którego nie widzisz?" 1 J 4,20

 

Ten brat ma konkretne imię, a co jeśli jesteś nim Ty?

 

Pamiętam chwilę, w której  zaczęłam myśleć o sobie: mój bliźni. Słuchałam kolejny już raz przypowieści o miłosiernym Samarytaninie. Do tej pory moja interpretacja była typowa: raz byłam jak kapłan, raz jak lewita, czasem jak miłosierny Samarytanin.

 

Tym razem zobaczyłam tę ewangeliczną scenę inaczej; droga z Jeruzalem do Jerycha jest szlakiem mojego życia, to ja leżę na drodze, pobita i ograbiona przez zbójców i to ja jak kapłan i lewita przechodzę obok siebie obojętnie. Jedyne co mogłam zrobić to z miłosierdziem zatrzymać się na tej drodze.

 

Widok samej siebie bojkotowanej przez samą siebie był dość bolesnym, ale też przełomowym momentem w wędrówce życiowej. Najpierw dla mnie, później dla ludzi, którym towarzyszę na drodze 12 kroków ku pełni życia*.

 

"Będziesz miłował Pana Boga swego z całego serca swego, z całej duszy swojej i ze wszystkich sił swoich, a bliźniego swego jak siebie samego". Ostatnia fraza przykazania miłości sprawia najwięcej problemów nam chrześcijanom, a przecież te słowa brzmią: "jak siebie samego", a nie: "zamiast siebie samego".

 

Odpowiadanie na pytanie: czy kocham siebie jest procesem, który należałoby zacząć raczej od pytania: "co to znaczy kochać, bądź nie kochać siebie"?

 

Tak postawione pytanie rodzi kolejne:

 

  • na czym opieram poczucie własnej wartości?
  • jak przeżywam swoją tożsamość?
  • czy znam swoje mocne i słabe strony?
  • czy mam świadomość, gdzie zaczynam i kończę się ja, a gdzie drugi człowiek?
  • jakie skrypty rodzinne niosę w posagu od przodków, czy np. moja hojność jest wyborem, czy po prostu rozdawnictwem, aby zasłużyć na uwagę innych?
  • jak traktuję swoje ciało, jaka jest ta Świątynia Ducha Świętego?

 

Tych pytań powstaje wiele, one zmieniają się w biegu życia, bo relacja z samą sobą jest na wieczność. Dobrze by było tę osobę, którą widzę w lustrze bliżej poznać, pokochać, ale też polubić. To w jaki sposób traktujemy samych siebie jest odbiciem nie tylko naszych reacji z innymi, ale też z samym Bogiem.

 

Wierzę, że w tym galopie do Jerycha, On jest tym, który pomaga nam dostrzec samego siebie.

 

Modlitwa grzesznika

 

Piotr wyraził uczucia nas wszystkich:


"Odejdź ode mnie..."
Ty jednak zostajesz,
Ja sam dawno bym odszedł'.


Gdyby ktoś traktował mnie tak źle,
Jak ja traktuję Ciebie, Panie.

 

Chciałbym umieć dostrzegać w sobie to,
Co Ty we mnie widzisz. Cóż takiego
Nie pozwala Ci odejść?


Co zatrzymuje Cię
U mego boku? Przecież tak często
O Tobie zapominam.

 

Choć próżno szukam powodów,
By uwierzyć w siebie,
I zaufać swoim wątłym siłom,


Śmiem wierzyć, że Ty wierzysz za nas obu
I ufasz za mnie,
Ufając mnie.

 

o. Leo Rock SJ

 

*Program 12 kroków to program terapeutyczno-rozwojowy dla osób w kryzysach i przeżywających trudności życiowe. Regularne grupowe spotkania z terapeutą dają im siłę, wyposażają w wiedzę i kompetencje życiowe, a przede wszystkim są drogą do lepszego poznania i zrozumienia siebie. 

 

Tytuł i lead pochodzą od redakcji 

 

Agnieszka Banaś pracuje jako doradca rodzinny w Jezuickim Centrum Pomocy Psychologicznej i Duchowej - Manreza. Prowadzi program 12 kroków skierowany do osób w kryzysie. Wesprzyj program, który ratuje od beznadziei >>

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.67

Liczba głosów:

3

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook