Mówili, że ta modlitwa działa, ale nic się nie stało

(fot. NeONBRAND / Unsplash)

Co dokładnie dzieję się w czasie modlitwy? Co robić, kiedy Bóg nie wysłuchuje? Jak radzić sobie z rozproszeniami? Odpowiadamy na 5 ważnych pytań związanych z modlitwą.

 

1. Co się dzieje podczas modlitwy?

 

W zbyt wielu książkach poświęconych duchowości przyjęto założenie, że ludzie wiedzą, co się dzieje wraz z rozpoczęciem modlitwy. Sprawa ta owiana jest tajemnicą, choć tak być nie powinno. W trakcie modlitwy bowiem mogą wydarzyć się różne rzeczy.


Bardzo często pojawiają się emocje. Podczas modlitwy nad konkretnymi fragmentami Nowego Testamentu możesz poczuć miłość do Jezusa, widząc, jak pracuje, albo lęk przed Nim, gdy ucisza burzę na jeziorze, czy smutek, gdy zastanawiasz się, dlaczego musiał cierpieć i umrzeć na krzyżu, albo też szczęście na myśl o tym, że potrafi uzdrawiać chorych.

 

Możesz również poczuć emocje związane z twoim życiem. Gdy widzisz, jak Jezus uzdrawia chorych, może ci być smutno z powodu chorego przyjaciela. Widząc, jak wskrzesza umarłych, możesz poczuć żal po stracie ukochanej osoby. Obserwując Go na weselu w Kanie, być może uśmiechniesz się na wspomnienie niedawnego ślubu przyjaciela.


Możliwe, że Bóg wydobywa te emocje, aby cię uzdrowić, pocieszyć lub aby wraz z tobą świętować.


Często podczas modlitwy pojawiają się również spostrzeżenia. Intelektualne spostrzeżenia są bardzo istotne dla naszego życia duchowego, nawet jeśli autorzy książek o duchowości przyznają czasem wyższą rangę emocjom. Możesz na przykład zauważyć, że Jezus powoływał ludzi, którzy bardzo różnili się między sobą, i uświadomić sobie, że ty również, ze swoimi niepowtarzalnymi uzdolnieniami, jesteś powołany. Możliwe, że czytając psalm, uzmysłowisz sobie nagle, że jego autorowi towarzyszyły podobne do twoich odczucia. I pomyślisz: "Może jednak nie jestem aż tak zwariowany". Czasami w modlitwie zdarzają się momenty olśnienia - znajdujesz rozwiązanie trudnego problemu i jest to przeżycie czysto intelektualne. Modlitwa nie musi doprowadzać do łez, żeby przynosić owoce.


Mogą powrócić także wspomnienia. Tymi z dzieciństwa Bóg może chcieć cię pocieszyć, sprowokować albo dodać ci odwagi. Powiedzmy, że rozmyślając o tym, jak Jezus idzie wraz z uczniami, przypominasz sobie, jak mama albo tata brali cię za rękę. Bóg może mówić do ciebie także w ten sposób, łącząc poczucie bezpieczeństwa, jakie miałeś u boku rodziców, z nowym poczuciem bezpieczeństwa zakorzenionym w Bogu. A co jeśli przypominasz sobie kogoś, do kogo żywisz urazę? Czy Bóg prosi cię, byś się pojednał z tą osobą?


Do najważniejszych rzeczy, które mogą dojść do głosu podczas modlitwy, należą pragnienia. To przede wszystkim poprzez święte aspiracje i głębokie pragnienia Bóg zaprasza nas do wzrastania i doświadczania nowego życia. Może się zdarzyć, że medytując nad sceną uzdrowienia chorego przez Jezusa, poczujesz chęć pomocy choremu przyjacielowi. W trakcie rozmyślania o apostołach może się w tobie narodzić pragnienie, by stać się, w pewnym sensie, jednym z nich i jeszcze lepiej niż dotąd naśladować Jezusa. Albo zwyczajnie siedząc w milczeniu w Bożej obecności, poczujesz nagle potrzebę, by stać się bardziej kochającą osobą. Medytacja nad tymi pragnieniami może ci pomóc zrozumieć twoje powołanie. Ostatecznie najgłębszym pragnieniem człowieka jest pragnienie Boga. I to sam Bóg zasiał je w naszych sercach.

Na modlitwie mogą pojawić się również bardziej nieokreślone odczucia, takie jak ogólne poczucie pokoju, radości czy bliskości Boga. Ich nazwanie może sprawić ci trudność, ale nie znaczy to, że są one mniej ważne.


Zwracaj uwagę na to, co dzieje się podczas modlitwy. Traktuj ją jak relację: modlitwa to jak przebywanie sam na sam z Bogiem. W tych momentach intymności Bóg może przemawiać do ciebie zupełnie inaczej i być może wyraźniej niż w codziennym życiu. A zatem, powtarzam raz jeszcze: bądź uważny.

 

2. Co zrobić, jeśli towarzyszą mi negatywne emocje?

 

Krótka odpowiedź brzmi: nie martw się. Każdy od czasu do czasu doświadcza na modlitwie negatywnych emocji. Często pojawia się na przykład gniew. Przypuśćmy, że kontemplujesz scenę z Ewangelii, w której Jezus kogoś uzdrawia, i przeżywasz frustrację, bo czujesz, że Jezus nie uzdrawia ciebie. To niezwykle częste. Albo zastanawiasz się, dlaczego Bóg nie jest bardziej aktywny i obecny w twoim życiu. Potraktuj te emocje jako zaproszenie do wzrastania w twojej relacji z Nim i podziel się nimi z Bogiem. Krótko mówiąc: bądź szczery i wyobraź sobie, że mówisz do Boga: "Jestem zły". On sobie z tym poradzi - te emocje są (co najmniej) tak stare jak Stary Testament.


3. Jak sobie radzić z rozproszeniami?

 

Każdemu zdarzają się rozproszenia podczas modlitwy - nawet świętym. Święty Ignacy napisał raz w swoim dzienniku, że przeszkadzało mu czyjeś pogwizdywanie. Nawet jeśli czujesz, że modlisz się w całkowitym skupieniu, nagle może pojawić się zabłąkana myśl: "Trzeba wynieść śmieci!".


Są dwa rodzaje rozproszeń: nieistotne i istotne. Nieistotne po prostu odciągają cię od modlitwy.

Wymyślono na nie wiele pomysłowych technik. Można sobie wyobrazić, że rozproszenia są chmurami (albo bańkami mydlanymi, ptakami czy balonami, zgodnie z zapadającą w pamięć sugestią mojego przyjaciela), które pojawiają się na horyzoncie modlitwy i odpływają w dal. Zauważasz je, ale się nimi nie martwisz.


Ważne, by przynajmniej próbować się ich pozbyć, tak jak podczas rozmowy z przyjacielem. Chcesz poświęcić Bogu całą swoją uwagę. Z drugiej strony, trzeba przyznać, niekiedy po prostu nie da się uniknąć rozproszeń. W takich chwilach pomocne może się okazać westchnienie: "Jestem człowiekiem i jestem rozproszony, Boże, ale mimo to trwam przy Tobie". Czy potrafisz ze spokojem przyjąć swój niepokój?


Istotne rozproszenia z kolei mogą być zaproszeniem do refleksji. Pewien młody jezuita powiedział mi kiedyś: "Za każdym razem, kiedy się modlę, rozprasza mnie wspomnienie człowieka, z którym się pokłóciłem". Zasugerowałem mu, że ta myśl może nie być rozproszeniem. Jeśli któreś z twoich rozproszeń stale powraca albo wydaje ci się znaczące, być może Bóg chce, żebyś przyjrzał mu się w modlitwie. Z czasem nauczysz się rozróżniać, na co należy zwrócić uwagę, a co trzeba zignorować.


4. Czy należy robić sobie notatki?

 

Tak, ale dopiero po skończonej modlitwie. Z notowaniem swoich modlitewnych doświadczeń czy prowadzeniem dziennika, jak mówią niektórzy kierownicy duchowi, wiążą się dwa zagrożenia. Po pierwsze, gdy zdarzy się coś szczególnego, może pojawić się pokusa, by przerwać modlitwę. Myślisz sobie: "Niesamowite! Przyszła mi do głowy wspaniała myśl!". Jej zapisanie od razu może zakłócić przebieg modlitwy. To tak, jakbyś jadł kolację z przyjacielem i w trakcie posiłku robił notatki w dzienniku. Poczekaj do końca modlitwy.

Drugie zagrożenie polega na tym, że w ogóle nic nie notujemy. Mamy naturalną skłonność do zapominania tego, co wydarzyło się podczas modlitwy. Dlaczego? Jedną z przyczyn może być lenistwo. Często jednak wynika to z oporu przed zapamiętaniem tego, co Bóg chciał nam pokazać, co mogłoby wymagać od nas zmiany, której się obawiamy. Ale chwile, w których czujemy, że coś szczególnego wydarzyło się podczas modlitwy, powinniśmy traktować z pietyzmem, cenić je i o nich pamiętać.


Zatem po skończonej modlitwie poświęć chwilę na zapisanie tego, co chciałbyś zapamiętać. Prowadzenie dziennika modlitwy może być wspaniałą pomocą w życiu duchowym. Zwłaszcza w trudnych okresach można spojrzeć wstecz, na swoje poprzednie doświadczenia modlitewne, i czerpać z nich umocnienie i pociechę.
 

5. Co zrobić, kiedy wydaje mi się, że Bóg jest nieobecny?

 

Nie każda modlitwa przynosi uchwytne rezultaty. Każdemu zdarza się niecierpliwe oczekiwanie na to, co wydarzy się w modlitwie. Tymczasem często wydaje się, że nic się nie dzieje. Modlitwa może się wtedy wydawać oschła, a nawet daremna.


Dlaczego tak się dzieje? Pamiętaj, że modlitwa jest przede wszystkim darem. Z jakiegoś powodu Bóg może w danym momencie nie dawać ci tego daru. Być może czeka na lepszy czas, na moment, w którym będziesz bardziej otwarty na Boży zamiar względem ciebie. Być może to ty musisz popracować nad rozproszeniami, aby uzyskać większą otwartość. Możliwe jest również to, że nadszedł czas, aby zmienić rozważany fragment Pisma Świętego albo wypróbować inny sposób modlitwy. Jeśli poświęcasz na jedną scenę z Ewangelii cały tydzień, mógł nadejść czas, by iść dalej. Może Bóg chce spotkać cię gdzieś indziej.


Gdy wydaje ci się, że nic się nie dzieje, zawsze pamiętaj, że Bóg wciąż jest tutaj. Nawet jeśli nic nie czujesz, to coś się wydarza, ponieważ każda chwila spędzona z Bogiem ma moc przemieniania człowieka. Jeśli nie widać ruchu na powierzchni rzeki, to nie znaczy, że w jej głębinach nie ma silnego nurtu.


Gdy byłem w nowicjacie u jezuitów, skarżyłem się mojemu kierownikowi duchowemu, że czasami modlitwa wydaje mi się stratą czasu. "Co masz na myśli?" - pytał.


"Nic konkretnego nie robię, tylko spędzam czas w Bożej obecności".


David zaśmiał się i powiedział: "Czyli uważasz przebywanie w Bożej obecności za stratę czasu? Myślę, że trudno sobie wyobrazić lepsze wykorzystanie czasu!".

 

Tekst pochodzi z książki Jamesa Martina SJ "Jezus i ty. Modlitwa w życiu codziennym".

 

James Martin SJ - obok papieża Franciszka najbardziej znany współczesny jezuita. Doświadczony rekolekcjonista, ceniony komentator życia publicznego. Jego książki zostały przełożone na kilkanaście języków

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

3.94

Liczba głosów:

16

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

zawadjo 14:59:01 | 2019-02-12
Bóg do nas mówi każdego dnia. Ważne jest to, abyśmy pozwoli Mu być usłyszanym. Czytajmy jego Słowo. Poznawajmy Go. Dajmy mu wstęp do naszego życia, a na pewno z czasem dostaniemy odpowiedzi na zadawane mu pytania...
http://funawi.pl/prosta-metoda-modlitwy/
 

Oceń odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook