Modlitwa na sytuacje bez wyjścia

Karol Wilczyński
(fot. shutterstock.com / Radio Tv Santa Maria Della Sperlonga / youtube.com)

"Jezu, Ty się tym zajmij". Niektórzy w to nie wierzą. Ale po krótkim czasie w życiu ludzi, którzy ją odmawiają, zaczynają się dziać niespodziewane cuda.

 

To modlitwa na sytuacje bez wyjścia. Ludzie zaczynają z niej korzystać w momencie, gdy sporo rzeczy się wali, gdy potrzeba cudu. Gdy nie widzi się już żadnej drogi wyjścia i tylko Bóg może zobaczyć, że jest jeszcze inna możliwość. I choć nikt nie doświadcza w tej modlitwie efektów natychmiastowych, to po jakimś czasie dostrzega szczególną zmianę - przemianę serca.

 

Co jest źródłem fenomenu modlitwy księdza Dolindo Ruotolo, która zdobyła ogromną popularność wśród katolików w Polsce i na świecie?

 

***

 

Zapraszamy na mszę z biskupem Grzegorzem Rysiem i spotkanie z Szymonem Hołownią 

 

 

 

***

 

Zawsze jest inna możliwość

 

Akt przekazany nam przez księdza Dolindo, który powtarzany jest dziś przez dziesiątki tysięcy katolików, w oryginale nosi tytuł: "Non voglio agitarmi mio Dio: confido in Te!", po polsku: "Nie chcę czuć niepokoju, Boże mój: ufam Tobie!".

 

Kiedy czujemy niepokój? Wtedy, gdy coś nas dręczy, gdy dramat życia nas przygniata, gdy nie widzimy już rozwiązania i boimy się, że coś skończy się źle. Modlitwa ks. Ruotolo ma przede wszystkim przywrócić pokój w naszych sercach, otworzyć oczy na fakt, że zawsze jest nowa możliwość. Dla Boga przecież nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 35-37).

 

Najbardziej znane słowa modlitwy - "Jezu, ty się tym zajmij" - pomagają w najtrudniejszych nawet sytuacjach. Jezus podyktował tę modlitwę księdzu Dolindo wtedy, gdy pisał list do swojej przyjaciółki przeżywającej bardzo ciężką chorobę. Odpowiedzią Boga na niepokój kapłana była prośba, by ten zaczął się modlić: "Jezu, ty się tym zajmij".

 

Podobnie było wtedy, gdy jego samego dręczyły rozmaite sytuacje. Gdy dręczyła go katolicka inkwizycja, gdy ze względu na formalne problemy lub dręczenie ze strony urzędników kościelnych myślał o porzuceniu kapłaństwa, ks. Dolindo modlił się: "Jezu, ty się tym zajmij".


Modlitwa nie tylko dla mistrzów

 

"Jeśli powiesz mi naprawdę: »bądź wola Twoja«, czyli jakbyś mówił: »Ty się tym zajmij«, wkroczę z całą moją mocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje" - taką obietnicę zostawił Jezus ojcu Dolindo.


Czy można powiedzieć "bądź wola Twoja" nie naprawdę? Jak często modlimy się wypowiadając słowa "Ojcze nasz" automatycznie? Bez zastanowienia? Nawet jeśli świadomie wypowiadamy te słowa, to czy naprawdę wierzymy w to, co mówimy?

 

Przesłanie Jezusa jest proste. Tak jak skierował je do prostych mężczyzn z Galilei - ówczesnej prowincji Cesarstwa Rzymskiego - tak też dziś kieruje je do wszystkich. "Bądź wola Twoja" - powierz mi swoje życie. Zaufaj, że będzie dobrze. Nie bój się, Bóg się zajmuje twoim życiem.

 

Czy chodzi o to, żeby zupełnie "wrzucić na luz" i zostawić wszystko? Nie, Pan Bóg nie zrobi za nas pewnych rzeczy.

 

Traktowanie go jak automatu - "Jezu, ty się tym zajmij" i załatw wszystko wedle mojego planu -nie jest tym, o co chodzi w modlitwie księdza Dolindo.

 

Chodzi w niej przede wszystkim o relację. Bóg jest osobą i tym, czego pragnie najbardziej, jest miłość. Bóg oczekuje przede wszystkim otwarcia serca, spotkania i autentycznego, pełnego wiary wyznania: "bądź wola Twoja".

 

To jest bardzo proste, choć wymaga pełnej szczerości i otwarcia się. Czasem może jedynie boleć świadomość, że tak mało ode mnie zależy.

 

Skuteczna modlitwa?

 

"Tysiąc modlitw nie jest warte tyle, co ten jeden akt oddania się: zapamiętaj to dobrze. Nie ma bardziej skutecznej nowenny niż ta: «O Jezu, oddaję Ci się, Ty się tym zajmij!»" - mówił Jezus księdzu Dolindo.

 

"Skuteczna" modlitwa? O tym świadczą liczne świadectwa. Na czym jednak polega jej "skuteczność"? Myślę, że przede wszystkim z tego, że ta modlitwa przemienia nasze serca. Że pokazuje, jak mało możemy i - siłą rzeczy wycina korzeń naszego grzechu - pychę.

 

Świadomość, że muszę oddać niektóre swoje pragnienia Bogu i zrezygnować z tego, co sobie zamarzyłem, zaplanowałem, może też boleć. Być może to uczucie, które przeżywa wiele osób, wywołuje w nas akt desperacji. "Jezu, ty się tym zajmij" - modlimy się, gdy mamy poczucie, że nic nam już nic nie pozostało. Modlimy się, gdy wiemy, że już wszystko jest tylko w rękach Boga.

 

Poczucie bycia pionkiem w wielkim świecie może boleć. Mało możemy, niewiele od nas zależy. Czasem tylko tyle, że oddamy wszystko Bogu. Lub nie.

I dlatego ta modlitwa jest "skuteczna". Przynosi jeden konkretny cud: pozwala odkryć wielu ten podstawowy fakt. Odkryć to, w czym tkwi nasza wolność i oddać Bogu to, co należy do Niego. Nie dlatego, że musimy. Nie dlatego, że Kościół tak nakazuje lub że jesteśmy katolikami. Robimy to, bo jesteśmy wolni i Go kochamy.

 

Modlitwa, która uwalnia

 

Modlitwa ojca Ruotolo to potraktowanie Pana Boga na serio. Nie modlenie się z automatu, ani też nie traktowanie Go jak maszyny do spełniania życzeń. "Jezu, Ty się tym zajmij" to modlitwa, która pokazuje, że Bóg tkwi w naszych pragnieniach i uczuciach. Że tylko dostrzeżenie Go tam i oddanie tego wszystkiego w Jego ręce, może przynieść pokój i świętość. Może dać nam tę relację, o którą chodzi też naszemu Stwórcy.

 

Modlitwa "Jezu, Ty się tym zajmij" pozwala doświadczyć tego, że Bóg w Trójcy jest szczerze zainteresowany naszym życiem. Nie porzuca nas i nie zostawia, choć to podpowiadają nam nasze uczucia i cierpienie.

 

Odkrycie, że stać nas na to, by powierzyć Mu to wszystko, przywraca nam poczucie wolności. Możemy powiedzieć przecież - "nie bądź wola Twoja, niech stanie się to, czego chcę ja". Ale dlatego, że jesteśmy wolni, mówimy inaczej. Otwieramy się na Jego miłość i przestajemy zajmować się tym, co myślą o nas inni ludzie. Nie martwimy się już o to, czy starczy do pierwszego. Nie troszczymy się o to, czy dotrzemy bezpiecznie na miejsce. Jezus się tym zajmuje. Na poważnie.

 

Troszczmy się o to, by oddawać mu swoje życie na serio i by nie bać się miłości do bliźniego. I do siebie samego.

 

 

Karol Wilczyński - redaktor DEON.pl. Wraz z żoną prowadzi bloga islamistablog.pl

 

 

*  *  *

 

Doświadczyłeś mocy modlitwy "Jezu, ty się tym zajmij"? Zapraszamy cię do złożenia świadectwa. To najlepsza metoda, by przekonać innych do tej formy kontaktu z Bogiem i pokazania, że to naprawdę działa.

 

Kliknij w baner, by dodać świadectwo:

 

 

 


 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.43

Liczba głosów:

30

 

 

Komentarze użytkowników (1)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Udana 09:54:57 | 2017-09-07
Modlę się już od roku tą modlitwą, bardzo skuteczna. Wielu ludziom przekazałam i bardzo pomogła. Widziałam spektakularne zmiany w stosunku do choroby, cierpienia, po wprowadzeniu tej modlitwy i zawierzeniu Panu Jezusowi.

Oceń 13 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook