Bp Ryś na Lednicy: zróbcie taki Kościół! Otwórzcie się na Ducha!

- Cały świat może wam powiedzieć, że jesteście bez sensu, że jesteście niepotrzebni, że znaleźliście się na tym świecie przypadkowo. Tylko nie Bóg. Każde uderzenie tętna w żyłach, mówi mi o tym, że Bóg mnie chce. Mówi mi o tym, że mnie kocha - powiedział bp Grzegorz Ryś do młodzieży zebranej na Polach Lednickich.

 

Publikujemy pełny tekst homilii z XXI Spotkania Młodych na Polach Lednickich:

 

Nawet nie wiecie, jacy jesteście cudni. A teraz zrobimy tak, jak należy - to znaczy zaklaskamy nad głową, bo to są oklaski dla Ducha Świętego, który nas tu zgromadził. Słowo, które otrzymaliśmy, jest jeszcze piękniejsze i mówi o rzeczach, nie boję się powiedzieć - najważniejszych. Jest też bardzo bogate, nie możemy wydobyć wszystkiego. Pozwólcie, że zatrzymam się przy trzech słowach z tej Ewangelii.

 

Fragment homilii bpa Grzegorza Rysia:

 

 

Pierwsze to moment, czas. Święty Jan mówi, że Jezus w ostatnim, najbardziej uroczystym dniu święta wypowiedział słowo o wodzie, o strumieniach wody żywej, które mają płynąć z Jego wnętrza dla każdego, kto jest wierzący. "W ostatnim dniu święta", najbardziej uroczystym. Można by się zastanawiać, jak wyglądała liturgia w tym ostatnim dniu Święta Namiotów, co się tam wtedy działo. Ale gdy spojrzymy do tekstów Starego Testamentu, które mówią o tym ostatnim dniu święta, to one za każdym razem mówią nie o tym, co ma być robione - jak ma być prowadzona liturgia, co się ma wydarzyć - tylko wszystkie podkreślają, że w tym dniu nie wolno niczego robić. To jest dzień absolutnie nakazanego odpoczynku. Nie wolno podejmować żadnej pracy, którą zwykle podejmujemy. Nie wolno działać. To ma być dzień najbardziej uroczysty, w którym nic nie robisz. Wezwanie do odpoczynku jest totalne.

 

 Jeśli nic nie możesz zrobić, jeśli nie możesz robić niczego z tego, co codziennie robisz, pracować tak, jak codziennie pracujesz, to otwiera się przed tobą wielka przestrzeń czekania, oczekiwania. Oczekiwania na coś, czego sam nie możesz wypracować, czego sam nie możesz wyprodukować, na co sam nie możesz zarobić. Możesz to tylko przyjąć - jako dar.

 

I to jest najważniejsza postawa tej godziny. Jesteśmy na Wigilii Pięćdziesiątnicy. Jesteśmy w wielkim oczekiwaniu na to, co Duch Święty może wnieść w nasze życie. Na to, co On wnosi w nasze życie wtedy, kiedy sam w nie wchodzi jako Osoba. To są takie sprawy i takie rzeczy, których my sami z siebie nie potrafimy wyprodukować. Możemy je tylko przyjąć.

 

Pierwsze pytanie tej Ewangelii: Czy jesteś otwarty? Jakie jest w tobie teraz, w tej chwili oczekiwanie? Czy jesteś gotów przyjąć Ducha Świętego, który chce wejść w ciebie po raz kolejny, chce wejść jako Osoba, jako Miłość w tajemnicy Trójcy Świętej? Czy jesteś gotów Go przyjąć? Czy jesteś otwarty na ten dar? Wiele rzeczy robiliśmy dziś na tym Polu - nie myślcie teraz o tym, co jeszcze moglibyście zrobić. Zapytajcie, ile w was jest postawy otwarcia - "Przyjdź! Przyjdź, wejdź, poddaj mnie sobie".

 

Niedawno mieliśmy w Krakowie wielką radość gościć Michelle Moran. Jest to osoba świecka, odpowiedzialna za całą Odnowę w Kościele katolickim. Ona opowiadała o swoim nawróceniu, które przeżyła, mając lat kilkanaście, będąc w waszym wieku. Dopiero w waszym wieku odkryła, co to w ogóle jest chrześcijaństwo. Ktoś otworzył jej oczy, bo żyła w rodzinie, gdzie o Bogu się nie mówiło. Momentem jej nawrócenia była modlitwa o dary Ducha Świętego. Modliło się nad nią kilka osób, bo zapragnęła być taka jak one. Ci ludzie mieli w sobie taką radość, takie życie, jakiego ona w sobie kompletnie nie odnajdywała. Wszystko, czego chciała, to "żeby być jak oni". Oni zapytali: "O jakie dary Ducha Świętego chcesz, żebyśmy się modlili?". A ona powiedziała: "Ja chcę wszystko! Módlcie się o wszystko! Nie chcę mądrości czy rozumu, czy męstwa, roztropności, pobożności, dwóch z siedmiu darów". Nie. Ona mówi: "Ja chcę wszystko!". Mówi: "Jakie to cudne dostać wszystko od razu, a potem całe życie upływa tylko na tym, że odkrywasz wszystkie dary, jakie Bóg w tobie złożył". Macie w sobie taką dyspozycję? Czego się spodziewacie tej nocy? Co Pan może dać, co przychodzi wyłącznie jako dar? Nie zarobisz na to, nie kupisz tego, nie wypracujesz.

 

Drugie słowo to "woda". "Strumienie wody". Bez wody nie ma życia, bez wody nie przetrwasz. Kto choć raz w życiu był w Ziemi Świętej, to wie, jak tam ludzie cenią wodę. W Izraelu w starożytności, w czasach biblijnych, gdy budowano twierdzę, to najważniejsze, żeby przetrwać, było zrobienie cysterny - jednej, drugiej, trzeciej, odpowiednio głębokiej - żeby zebrać całą wodę, która spada z nieba w porze deszczowej. Nie masz wody - nie przeżyjesz. Jezus mówi do nas dzisiaj o darze, który nie jest opcjonalny (masz - to dobrze, nie masz - drugie dobrze). Nie. Pan Jezus mówi o czymś, bez czego nie przeżyjesz, bez czego nie przetrwasz. To jest fascynujące, że gdy Jezus mówi o tym, czym nas chce karmić, to mówi o chlebie i wodzie. Chleb i woda. Jezus to chce nam dać. Nie daje nam ciastek - może czasami, ale tak naprawdę daje nam chleb i wodę: to, co jest konieczne, to, bez czego nie żyjesz. Musisz to dostać, bez tego będziesz martwy.

 

Rozumiecie, to jest niesłychane wyzwanie tego wieczoru i tej Ewangelii. Jest przed nami taka Rzeczywistość, że dopiero, gdy ją otrzymam, będę mógł powiedzieć: "Wiem, że żyję. Teraz wiem, że żyję!". Ale możesz to tylko dostać! Nie możesz tego kupić, nie możesz na to zarobić, nie możesz wyprodukować.  Możesz tylko dostać to, dzięki czemu będziesz naprawdę żył. A bez tego będziesz martwy. Co to jest? O czym Jezus mówi? Mówi o miłości.

 

Miłości się nie kupi. Jeśli ktoś próbuje kupić miłość, staje się przedmiotem drwin. Tak mówi Pieśń nad Pieśniami: "Jeśli ktoś za miłość wyda całe bogactwo swego domu, pogardzą nim tylko" (PnP 8,7). Miłości się nie kupuje, na miłość się nie zapracowuje. Miłość się otrzymuje jako dar. Wszystko inne możesz kupić, wszystko inne możesz, zrobić, ale miłość musisz dostać. To jest noc, która nam mówi: "Jesteśmy obdarowani miłością", bo Duch Święty jest Miłością w tajemnicy Trójcy. Ktoś za tym nie tęskni? Ktoś tego nie chce, ktoś tego nie pragnie? Jesteście gotowi przyjąć tę miłość, jaką Bóg was kocha? Jesteście gotowi usuwać z siebie strach przed tą miłością? Jesteście gotowi prosić Boga, żeby zwalił w was, w waszym wnętrzu, wszystkie blokady na tę Jego miłość? Wpuścicie Go do siebie? Bez tego nie będziecie żyli.

 

Jest doświadczenie miłości: "Idź i kochaj". Ale nikt z nas nie pójdzie kochać, jeśli najpierw sam nie jest obdarowany miłością, jeśli nie ma tego doświadczenia. To jest tak niesamowite, jak Bóg każdego z nas potwierdza w istnieniu. Jak Bóg każdego z nas chce, jak Bóg każdego z nas potrzebuje, jak Bóg kocha każdego z nas - takiego, jakim jest. Nie zarabiam na tę miłość, nie zapracowuję na nią, nie kupuję Jezusowego Krzyża. On mnie kocha takiego, jakim jestem. Każdego z was kocha - takimi, jakimi jesteście. Jest to tak niezwykłe. Cały świat może wam powiedzieć, że jesteście bez sensu, że jesteście niepotrzebni, że znaleźliście się na tym świecie przypadkowo. Cały świat wam może to powiedzieć, tylko nie Bóg. Bo Bóg za każdym razem mówi: chcę cię, kocham cię, potrzebuję cię. I każde uderzenie tętna w żyłach mówi mi o tym, że Bóg mnie chce. Mówi mi o tym, że mnie kocha. Ta noc jest na to, żeby się otworzyć na doświadczenie miłości Boga. Kto tego nie zrobi, będzie sobie powtarzać jak mantrę: "Idź i kochaj, idź i kochaj, idź i kochaj…". Nic z tego nie będzie. Dajcie się pokochać Bogu, przyjmijcie Go w całości, kiedy chce was wypełnić. Wtedy pójdziecie - "idź i kochaj". Bez tego będzie moralizowanie, bez tego będzie wysyłanie ludzi do czegoś, czego nie potrafią zrobić.

 

Ostatnie słowo: "strumienie". "Strumienie wody popłyną z Jego wnętrza". Obrazem Ducha, którego Jezus chce nam udzielić, jest strumień wody. Pismo, kiedy zapowiada ten dar, mówi nie tyle o strumieniach, co o rzece. To słowo Jezusowe jest zapowiedziane przez tekst z Księgi Proroka Ezechiela (Ez 47). Prorok widzi wodę, która wypływa spod ściany świątyni. Widzi, jak ta woda narasta, jak robi się coraz szersza, coraz głębsza. Idzie wzdłuż strumienia, aż dochodzi do takiego momentu, że nie może już przez ten strumień przejść. Może w tej wodzie tylko pływać, bo strumień stał się ogromną rzeką. Podobnie mówi prorok Zachariasz. Zapowiada wodę, która wytryśnie w Jerozolimie i będzie taką wodą, że stanie się dwoma rzekami. Jedna z tych rzek popłynie do Morza Martwego, druga do Morza Śródziemnego.

 

Woda, która tryska z taką mocą, z taką energią, że staje się jak rzeka. Wypiliście kiedyś rzekę? Czy jest ktoś, kto jest w stanie wypić rzekę? Smok Wawelski próbował... i pękł. Rzeki się nie wypije, rzeki nie wypijesz sam. Dlatego Pismo, kiedy mówi o rzece żywej wody - o tej rzece, którą jest ostatecznie Duch Święty, o tej rzece, którą jest doświadczenie miłości przychodzącej od Boga - to Pismo Święte mówi, że tą wodą jest napojony lud - nie jeden człowiek. Księga Liczb i Księga Wyjścia mówi, że kiedy Mojżesz uderzył laską w skałę, to "wytrysnęła woda tak, że cały lud mógł się napić". Naprawdę chcecie pić sami Ducha Świętego? Naprawdę chcecie doświadczenia miłości od Boga w pojedynkę? Nie chcecie tego, żeby Duch Święty tej nocy uczynił nas wszystkich Kościołem? Żeby nas uczynił Ciałem? Żeby nas uczynił dla siebie wzajemnie członkami? Żebyśmy mieli poczucie, że każdy potrzebuje tego, który jest obok, i że każdy potrzebuje każdego z tych dziesiątków tysięcy, które są na tym polu? Nie chcecie, żeby Duch nas uczynił jednością? Żebyśmy najpierw między sobą, w tym Kościele, który tworzymy, przeżyli taką miłość, byśmy naprawdę mogli pójść do świata i mówić o tym? Idź i kochaj! Wtedy świat nam nie powie: "Nie wiecie, o czym gadacie, najpierw pokażcie miłość między sobą, najpierw pokażcie to, że sami jesteście jedno".

 

My dziś modlimy się tutaj, papież Franciszek modli się w Rzymie z ludźmi, którzy pielgrzymowali na Pięćdziesiątnicę. Wiecie, o co się modli? O doświadczenie jedności Kościoła i ewangelizacji. To dwa powody, dla których Franciszek zwołał ludzi do Rzymu. Oni są z nim, modlą się o te dwie rzeczy: ewangelizację i jedność, żeby Kościół był Ciałem, żeby Kościół był organizmem, żeby Kościół był taką wspólnotą ludzi, w której wszyscy nawzajem siebie potrzebujemy. Młodzi, zróbcie taki Kościół! Zróbcie taki Kościół! Otwórzcie się na Ducha Świętego, który chce czynić taki Kościół. Duch jest rzeką do wypicia przez lud. Ducha nie da wypić się w pojedynkę, bo Duch jest wodą, która się rozdziela dla wszystkich i każdemu się udziela jakoś inaczej. Dopiero wtedy wszyscy mamy doświadczenia jakiejś pełni, niesłychanego bogactwa. Ksiądz arcybiskup Stanisław Gądecki zaczął te Eucharystię, mówiąc o różnorodności Kościoła, o bogactwie Kościoła. Potrzebujemy siebie nawzajem. Dajcie Duchowi Świętemu taką możliwość. Niech nas czyni jedno.

 

Przyjmijmy tę rzekę, ale nie każdy sobie prywatnie - "moja własna pijalnia wody od Ducha Świętego". Jedni obok drugich, jedni przeciw drugim, jedni ze strachem przed drugimi - to nie jest Kościół. Strumienie rzeki, rzeki wody żywej. To jest to, co Jezus ma do dania. Czerpmy tę wodę, otwórzmy się na ten dar. Każdy z nas osobiście i my wszyscy razem jako wspólnota. Amen.

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.72

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

k.kajzar 16:19:24 | 2017-06-05
Czemu to nagranie jest takie urwane? Jest gdzieś całość?

Oceń 1 2 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook