Służyć Bogu w sobie tylko właściwy sposób

Posłaniec
(fot. sxc.hu)

Być świętym dzisiaj to zrealizować we współczesnych warunkach niezmienną zasadę świętości - poznanie siebie i swojego miejsca w świecie, aby móc służyć Bogu w prawdziwy, tylko sobie właściwy sposób.

 

Chrześcijaństwo proponując świętość wszystkim ludziom zdemokratyzowało uniwersalne, szczególnie obecne w starożytnej filozofii greckiej, dążenie człowieka do doskonałości. Od ponad dwóch tysięcy lat nie ogranicza się już ono do elit intelektualnych i duchowych, ale jest naturalnym celem każdego wierzącego. Mimo to, dążenie do świętości nie jest dobrze rozumiane i często nie jest brane przez chrześcijan poważnie. Patrząc na życiorysy osób wyniesionych na ołtarze często wątpimy, czy kiedykolwiek zdołamy osiągnąć podobne wyżyny doskonałości. Tymczasem dążenie do świętości jest zadaniem dla każdego - jego początkiem nie powinno być naśladowanie świętych praktyk, ale filozoficzne zadanie poznania siebie.

 

Prywatna droga do Boga


Chasydzki cadyk Zusja z Annopola leżąc na łożu śmierci zaczął nagle gorzko płakać. Zapytali go uczniowie: - Mistrzu, dlaczego płaczesz? Boisz się, że gdy staniesz przed sądem niebios zapytają cię: Dlaczego nie byłeś jak Izajasz? - Odpowiedział im Zusja: - Boję się, że zapytają mnie: Dlaczego nie byłeś Zusją? Opowieść ta wyraża chrześcijańską też myśl, iż świętości nie da się kopiować. Albo wynika ona z przemiany serca, po której następuje podążanie własną drogą (co nie znaczy wbrew Kościołowi) do Boga, albo jest życiem pozornym, fałszywym, przebieraniem się w czyjąś skórę.


Inny z chasydzkich cadyków zapytany o główny sposób służenia Bogu odparł: “Nie można powiedzieć człowiekowi, jaką drogę powinien obrać. Bo jedna droga służenia Bogu wiedzie przez studia, druga przez modlitwę, inna przez posty, a jeszcze inna przez jedzenie. Każdy winien uważnie zbadać, ku jakiej drodze skłania się jego serce, a następnie poświęcić się jej ze wszystkich sił" (Martin Buber, Droga człowieka według nauczania chasydów). Odpowiada to chrześcijańskiemu okryciu swego powołania czy filozoficznemu powierzeniu się przewodnictwu transcendencji (K. Jaspers). Nie chodzi tu o pójście pewną ustaloną drogą, mającą nam dać patent na świętość (byłoby to zewnętrzne naśladowanie ukierunkowane na pewien cel, który założył sobie człowiek - czyli zamaskowany egoizm), ale o wybranie drogi poprzedzone rozpoznaniem wewnętrznym, czy jest to faktycznie nasza droga. To nie sposób życia czy określone praktyki uświęcają nas, to raczej święty człowiek ożywia je bądź tworzy nowe.

 

Człowiek Boży - szaleniec Boży


Tym, co różni świętego od postaci często z nim mylonych - bohaterów czy geniuszy - i co jednocześnie stanowi o jego mocy i wpływie na innych, jest żywe i realne odniesienie do Boga, jako podstawy swego istnienia i zbawienia. Na tym odniesieniu, tej jakości święty opiera cały swój autorytet i przekaz do ludzi. Nie opiera więc on swych słów i działań na jakiejś zewnętrznej normie moralnej, logicznej czy duchowej, ale odwrotnie - on sam, dzięki swemu wyjątkowemu stosunkowi do Boga staje się normą swoich wypowiedzi i czynów.


Święty zatem, jak ujmuje to Max Scheler, wybitny niemiecki filozof i socjolog, jest osobą, która w znakomitym stopniu przedstawia, wyraża osobę Boga (rzecz jasna nieadekwatnie) tak, że wszelkich jej czynów i wypowiedzi nie można mierzyć powszechną normą, lecz przyjmuje się je za święte dlatego, iż to właśnie ona ich dokonała. Dzieje się więc w tym wypadku odwrotnie niż normalnie, kiedy to oceniamy wartość jakiejś postaci odnosząc jej słowa i czyny do obowiązującej normy. Dlatego właśnie często człowiek Boży staje się w oczach innych szaleńcem - wyłamuje się bowiem ze społecznych konwenansów, a nawet zdaje się postępować niemoralnie.

 

Należy też podkreślić, iż wszelkie cuda czy proroctwa nie są nigdy racjonalnym uzasadnieniem świętości i aktu wiary w nią, ale jedynie ją wykazują i okazują. Wszelkie znaki skierowują jedynie uwagę w pewnym kierunku, ale istota świętości musi się wyłonić nie z nich, ale z istoty danej osoby. Święty czyni więc rzeczy święte, ale nie na odwrót.

 

Świętość nieudana


Święty, mimo iż wykracza poza zwykłą praktykę ludzi wierzących jest zawsze oddany służbie Kościołowi i wiernym. Świętość nie jest nigdy ucieczką od życia, nie jest wyrazem słabości i dezercji od realnych problemów. Tak dzieje się tylko w pseudo-świętości, czyli świętości nie przeżytej, ale zadawanej sobie gwałtem. “Człowiek często chciałby uciec od pytań i problemów, zanurzyć się w jakiejś powszechności, której konkretne postacie powinien naśladować" - pisze Karl Jaspers, wychwytując świetnie wielką, a może największą, przeszkodę w dążeniu do świętości, jaką jest zmuszanie się do przestrzegania zewnętrznych przejawów świętości, nie połączone z przemianą serca.


Druga wielka pokusa stojąca na drodze duchowej przemiany człowieka, to wedle Jaspersa “pewność siebie, przekonanie, że jest już tym, czym mógłby być". Nie ma więc ku czemu dążyć, ani po co się zmieniać - myśli wtedy człowiek i czuje się samowystarczalny i nasycony niejako samym sobą.

 

Nieprzerwany łańcuch świętych


Max Scheler podkreśla, iż istotą religii nie jest poznanie jej dogmatów, ale przemiana duchowa człowieka oparta na wierze w osoby święte, posiadające niejako w sobie jakości skłaniające do uznania ich za nosicieli boskiej obecności. W przypadku chrześcijaństwa fundamentalna jest postać pierwszego Świętego - Chrystusa. Wszyscy ludzie naśladujący Go w sposób żywy i wewnętrzny ukształtowani są na wzór jego Osoby. Spotkanie świętego jest więc w istocie zachętą do ukształtowania swego wnętrza na wzór Chrystusa-Prawzoru. Scheler pojmuje to jako karmione “żywą wiarą ciągłe i żywe odtwarzanie duchowej postaci świętego w materiale naśladujących go dusz (...)" (Max Scheler, Problemy religii). Zaznaczmy, że nie ma tu sprzeczności z ideą naśladowania Chrystusa jako jedynego Świętego, gdyż jego Osoba zawiera nieskończenie wiele dróg do naśladowania, i nie ma możliwości, aby iść za Nim w ten sam sposób.


Święty swą osobą aktualizuje treści religijne i niejako tworzy je na nowo przez ich odtwarzanie w swoim życiu. Jest on swoistym żywym źródłem poznania tradycji duchowej, Pisma Świętego czy dogmatycznych sformułowań kościelnych. Może się tak stać jednak tylko wtedy, gdy będzie autentyczny i odnajdzie własny kształt świętości. Żywoty świętych powinny więc być dla nas głównie zachętą do indywidualnej wewnętrznej przemiany. Nasze życie i czyny, choćby w porównaniu z nimi wydawały się znikome, są wielkie, jeżeli realizujemy je własnym wysiłkiem. Do Boga prowadzi wiele dróg. Gdyby zaś wszyscy zapragnęli naśladować, powiedzmy, św. Augustyna, zatraciliby wtedy to, po co oni właśnie zostali stworzeni przez Boga.

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.78

Liczba głosów:

18

 

 

Komentarze użytkowników (0)

Sortuj według najnowszych

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook