Szustak szczerze o Kramerze

(fot. youtube.com / Dariusz Kobucki / Studio Inigo)

Grzesiek w całym swoim nauczaniu nieustannie pisze i mówi, i swoim życiem świadczy o tym, że Bóg jest dobry. Powtarza to do znudzenia, do obrzydzenia. I bardzo dobrze.

 

Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?». Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg» (Mk 10,17-18).

 

Ten fragment zawsze mnie frapuje, kiedy go czytam. Bardzo dziwne jest bowiem to, że Pan Jezus, wcielenie dobroci, najdoskonalszy człowiek, jaki chodził po zie­mi, który nie popełnił żadnego zła, żadnego grzechu, słysząc względem siebie komplement "Nauczycielu dobry", odpowiada bardzo dziwnie: "Dlaczego nazy­wasz Mnie dobrym? Tylko Pan Bóg jest dobry". Wiemy oczywiście, że Pan Jezus też jest Bogiem, więc te słowa są o Nim. Ale kiedy o nich myślę, patrząc na kontekst tej sceny - mamy bardzo bogatego młodzieńca, zatroska­nego o sprawy tego świata, który przychodzi zapytać Jezusa o rzeczy najważniejsze - to mam wrażenie, że Jezus odpowiedział tak z jednego prostego powodu.

 

Ponieważ chciał powiedzieć, że przymiot dobroci, który my znamy, nawet najdoskonalsza dobroć, jaką potrafimy sobie wyobrazić, i tak nijak ma się do tego, jak naprawdę dobry jest Bóg. Nawet jeżeli zobaczymy dobroć w najdoskonalszej postaci, czyli dobroć wcie­loną w Jezusie, Bogu-człowieku, to nasze wyobrażenie o niej i tak nie będzie oddawało tego, jak dobry jest Bóg, dlatego że mamy za mało pojemne pojęcia. Na­sze rozumienie dobroci jest zawsze niewystarczające w stosunku do dobroci Boga. I właśnie dlatego słowa "Bóg jest dobry" to jedno z najważniejszych określeń tego, kim On jest.

 

W takim razie co to znaczy, że On jest dobry? Oczy­wiście można by długo wyliczać, co to znaczy, że Bóg jest dobry w sposób absolutnie nas przekraczający, ale dla mnie najważniejsze są tu trzy rzeczy.

 

Pierwsza rzecz - jest dobry, a to znaczy, że nie jest zły. To się może wydawać absurdalne i oczywiste, ale to "nie jest zły" w ujęciu biblijnym oznacza nie tylko, że Bóg nie czyni nic złego, nie ma żadnego grzechu i tak dalej, ale też to, że Pismo Święte w niektórych miejscach mówi czy sugeruje, że Bóg zdaje się nawet nie mieć pojęcia, co to jest zło. On jest tak dobry, że w Nim to dobro absolutnie wszystko ogarnęło, abso­lutnie wszystko zlikwidowało. I Bóg nie ma żadnej stycz­ności ze złem nawet w pojęciach, że tak to ujmę. Jest w teologii dosyć ciekawy nurt: Bóg, który nie zna zła; Bóg, który zupełnie nie ma pojęcia, na czym polega zło; który nawet nie jest w stanie go sobie wyobrazić.

 

To są oczywiście określenia ludzkie, kiedy mówimy, że Bóg nie może sobie wyobrazić, nie może czegoś zrozumieć i tak dalej, ale chodzi o to, że On jest dobrem w sensie absolutnym, że dobro całkowicie wyniszcza, całkowi­cie zeruje wszelkie zło, jakie tylko istnieje, w taki sposób, że Bóg jest całkowicie, zupełnie, w absolutny sposób wolny od zła. I to jest pierwsza rzecz, która oznacza, że On jest dobry. Nie chodzi tylko o to, że w Nim dobro jest większe od zła albo dużo większe, tylko o to, że zło całkowicie przestaje istnieć przy tym, jak Bóg jest dobry.

 

Druga rzecz - Bóg zawsze szuka dobra. To jest fa­scynująca cecha w Panu Bogu, że On, kiedy patrzy na człowieka, na świat, na wszystkie swoje stworze­nia - również na te bardzo grzeszne, bardzo poplątane, bardzo od Niego oddalone - zawsze i nade wszystko szuka w nich dobra. To jest jedyne, czego Bóg szuka. A jak znajduje zło, natychmiast pochłania je dobrem. Kiedy Bóg widzi zło, chce natychmiast zalać je dobrem, aby tego zła nie było. Jego dobro jest tak wielkie, że niweluje wszelkie zło. To jest bardzo ważne, bo rady­kalnie zmienia sposób myślenia o tym, jak Bóg na nas patrzy, jak nas ocenia. On nas nigdy nie osądza, nie ogląda przez pryzmat zła czy grzechów, które popeł­niamy, tylko zawsze widzi dobro. Nie oznacza to, że nie dostrzega prawdy, tylko u Niego ta prawda jest za każdym razem dobrem zwyciężającym wszelkie zło, wszelki grzech, czyli wszystko, co dobrem nie jest.

 

I trzecia rzecz, myślę, że najbardziej egzystencjalna, najbardziej życiowa, polega na tym, że On zawsze jest po naszej stronie. Zawsze. W związku z tym, że jak mówi punkt pierwszy, jest całkowicie dobry, w związku z tym, że jak mówi punkt drugi, zawsze szuka dobra, to też oznacza, że u Niego nigdy nie było, nie ma i nie będzie takiego momentu, żeby On mógł wystąpić przeciwko nam, stać się wrogiem, nieprzyjacielem, żeby mógł nas odrzucić, żeby mógł nas nie kochać, żeby mógł nie być po naszej stronie. On zawsze stanie po naszej stro­nie - również wtedy, kiedy my będziemy całkowicie po przeciwnej. To jest taka niezmienna cecha dobroci Bożej, która sprawia, że On nigdy nie może się obrócić przeciwko nam.

 

Te trzy rzeczy stanowią przedsmak tego, co znaczy, że On jest dobry. I to naprawdę jest, coraz częściej tak sądzę, najważniejsza Jego cecha. Często mówimy, że Bóg jest miłością, że Bóg jest dobry. Wydaje nam się wtedy, że miłość jest czymś większym, że to jest coś, co znacznie przekracza dobroć. A wbrew pozorom, w ta­kim ujęciu dobra, o którym tutaj mowa, właśnie to, że Bóg jest dobry, oznacza Jego miłość. Jego największą zdolnością do kochania jest to, że On jest dobry. Albo lepiej: najwyższym wyrazem Jego miłości jest to, że On jest w niepojęty sposób dobry i w tej dobroci przekra­cza absolutnie wszystko, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jeżeli chodzi o dobro. Dlaczego to jest tak ważne? Dlatego że jednym z największych problemów ludzi wierzących jest to, że mają bardzo zły obraz Pana Boga. I jestem przekonany, że ludzie właśnie dlatego od Niego odchodzą lub nie chcą w Niego wierzyć, bo myślą, że On nie jest tak dobry, że nie jest kimś takim.

 

Bardzo często spotykam ludzi niewierzących i pytam: "W jakiego Boga nie wierzysz?". I oni mi opowiadają o Bogu, w którego nie wierzą. A ja mówię zazwyczaj, że jeśli chodzi o takiego Boga, o jakim mówią, to też je­stem niewierzący. Taki Bóg bowiem nie jest najczęściej tak dobry jak Ten, o którym jest tu mowa. W naszych wyobrażeniach bardzo rzadko jest nieskończoną do­brocią, o której świadczy Pan Jezus, kiedy patrzymy na Niego, kiedy widzimy Jego życie i kiedy Go słuchamy. Dlatego tak ważne jest, żeby widzieć właściwy obraz dobroci Boga. Oczywiście, zawsze będą pojawiały się głosy, że trzeba być zrównoważonym, że trzeba wiedzieć, że Bóg jest też sprawiedliwy, że jak będzie­my mówić ludziom, że Bóg jest tak dobry i zawsze po naszej stronie, i zawsze widzi w nas dobro, to wtedy będziemy grzeszyć, bo uznamy, że Bóg i tak nam prze­baczy i tak dalej. To są totalne bzdury.

 

Ja jeszcze nigdy nie spotkałem człowieka, który by grzeszył dlatego, że Bóg jest dobry. Wyspowiadałem już kilka, kilkanaście tysięcy ludzi w życiu i jeszcze nie usłyszałem ani razu, że ktoś grzeszy dlatego, że Bóg jest dobry i Bóg mu wybaczy. Naprawdę.

 

Oczywiście istnieje coś takiego jak lekceważenie Boga, ale ono nie bierze się z tego, że się wie, jaki On jest dobry, tylko bierze się stąd, że się nie wie, jaki On jest. Jestem natomiast przekonany, że każda nowina o tym, że Bóg jest dobry, która dotrze do człowieka, spowoduje coś dokładnie odwrotnego. Sprawi, że człowiek będzie chciał odpowiedzieć na dobroć Boga, a nie jej zaprzeczyć. Właśnie dlatego ta książka Grześka Kramera jest tak ważna i tak potrzebna.

 

Grzesiek w całym swoim nauczaniu nieustannie pisze i mówi, i swoim życiem świadczy o tym, że Bóg jest dobry. Powtarza to do znudzenia, do obrzydzenia. I bardzo dobrze, dlatego że to jest coś, co trzeba mó­wić do końca świata i nigdy nie będzie dosyć. Mam nadzieję, że w każdym, kto tę książkę Grześka prze­czyta, w każdym, kto takiego Boga, jakiego Grzesiek w tej książce opisuje, zobaczy, zrodzi się tylko jedno: będzie chciał takiemu Bogu odpowiedzieć miłością, na takie dobro odpowiedzieć dobrem, a nie złem, grzechem czy czymkolwiek innym.

 

Oby jak najwięcej takiego dobrego obrazu Boga się z tej książki wzięło! Myślę, że wtedy spełni ona swoją rolę, a to jest dzisiaj bardzo potrzebne. Amen.

 

Tekst pochodzi z najnowszej książki Grzegorza Kramera SJ: "Bóg jest dobry" << możesz zamówić tutaj

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

2.39

Liczba głosów:

62

 

 

Komentarze użytkowników (7)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

andrzej_a 18:05:45 | 2017-03-12
Idea Boga absolutnie dobrego i doskonałego w dobroci kłóci się z wizją Boga sprawiedliwego, ale tylko wedle naszej sprawiedliwości.

A jednak tak wielu ludzi wiary doświadcza Boga nieskończenie dobrego, który większą uwagę skupia na okruchach dobra w naszych sercach, niż na naszej wrodzonej skłonności do grzeszności.

I właśnie, aby zaświadczać o Swojej dobroci Bóg czasem dokonuje niebywałych cudów uzdrowień z chorób, których nauka nie potrafi uleczyć.
Jedyne czego wówczas Bóg potrzebuje to pełne i bezwarunkowe oddanie się człowieka Woli Bożej, czyli oddanie się Bogu z miłości, a nie tylko z potrzeby uleczenia.

Aby niejako dopełnić w nas świadomości dobroci Boga polecam dwa świadectwa uzdrowień; do zapoznania się:

https://www.youtube.com/watch?v=jlM3Oh0NChg

https://www.youtube.com/watch?v=zjrzVLTlplg

Takich świadect jest o wiele więcej i gdybym zaczął publikować je linkami na wielu stronicach kartek A4, to zapewne wielu z nas zabrakło by czasu, aby je wszystkie przeczytać, obejrzeć, zapoznać się z ich szczegółami.

Dopiszę tylko tyle, że Bóg jest nieskończenie Dobry, a większość z nas (włącznie ze mną) nie ma nawet pojęcia jak wygląda ta nieskończoność.

Oceń 4 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Tadeusz_25 19:20:02 | 2017-03-11
Czy może pisać autorytatywnie o dobroci Bożej ten, kto rzuca publicznie oszczerstwo i nie ma odwagi, by za nie przeprosić?

Oceń 24 17 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

stos 18:25:14 | 2017-03-11
"Frapująca" koncepcja:Człowieka może uratować przemiana świadomości w kierunku uznania Boga za dobrego,wszelkie zło bierze się z zafałszowanej świadomości ( wyraźny ukłon w kierunku buddyzmu).
W tym kontekście powstaje problem upadłych aniołów.
Czy u nich też nastąpiło zafałszowanie świadomości, wszak trudno zarzucić im niewiedzę na temat dobroci Boga.
P.S.
Jest takie powiedzenie:Wiódł ślepy kulawego i ono wydaje się najlepszą konkluzją szustakowo-kramerowych laudacji  

Oceń 26 16 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

daglezjama 17:50:19 | 2017-03-11
Ładnie napisane niech ojciec częściej pisze.
Doszłam do wniosku co zapewne nie jest niczym odkrywczym, że prawdziwym mężczyzną zostaje się kiedy najpierw było się łobuzem. Przecież większość świętych miało burzliwą przeszłość i to ona paradoksalnie uratowała im życie. A co jeśli ktoś nie był łobuzem? Mógł mieć do czynienia z łobuzami. A jeśli nie był łobuzem i nie miał do czynienia z łobuzami? Szczerze powiedziawszy nie ma takiej opcji więc wniosek jest prosty, każdy może zostać świętym. To dlaczego jest tak mało świętych? Odpowiedź jest prosta, z lenistwa.

Oceń 10 25 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

sagneale 17:22:37 | 2017-03-11
Z jednej strony taki orędownik miłosierdzia Bożego, ale tradycjonalistów, nacjonalistów i przeciwników islamu by najchętniej posłał do piekła. 

Oceń 34 18 odpowiedz

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Google
Zaloguj przez Facebook