Bóg, z którym nie daję się wkręcić

(fot. Martyna Tola Piotrowska)

Kiedy wsiadłam do tej taksówki wiedziałam, że będą problemy. "A może klientka zobaczyłaby, gdzie mieszkam? To daleko pod lasem, może się przejedziemy?" - zapytał taksówkarz.

 

Nie chodziło nawet o to, że siedział niewzruszony, kiedy szarpałam się z walizką. Wystarczyło, że tylko zobaczyłam jego oczy. Mieszanka złości z pretensją. Zgorzkniałe, ciemne i ciężkie. Jak u zranionego wilka, który tuła się po lesie zziębnięty i głodny od tygodni. Oczy dzikiego, zranionego zwierzęcia. Szukał zaczepki. Był napastliwy. Droga do Sanktuarium w Łagiewnikach, do którego jechałam wieczorem w Krakowie po dniu intensywnej pracy, z książkami dla zaprzyjaźnionych sióstr dłużyła się niemiłosiernie.

 

"A może klientka zobaczyłaby, gdzie mieszkam? To daleko pod lasem, może się przejedziemy, a klientka usiądzie tutaj obok mnie". Na moment zaschło mi w gardle. Jeszcze mi takiej przygody by teraz brakowało. Po chwili pomyślałam jednak o miejscu, do którego jadę i o tym ile dobra tam na mnie czeka. Zaraz zaraz. Takie zamieszanie na moment przed tym, jak ma się zadziać coś dobrego? Momentalnie stres odszedł. Wszystko stało się jasne. Nie dam się w to wkręcić.

 

Siostra na miejscu tylko potwierdziła moją intuicję. To stara zasada duchowa. W taki namacalny sposób działa zło. Chce nam odebrać spokój, zwłaszcza kiedy ma się wydarzyć coś dobrego. Mąci. Zachodzi od tyłu. Wyolbrzymia. Robi dużo hałasu. Budzi zamęt i strach. Oskarża. Dzieli. Tak naprawdę jest tylko małą myszką u naszych stóp. Jedyne co może, to sobie pokąsać i popiszczeć. Chyba że uwierzymy w ten teatr cieni.

 

A może warto w tym nowym tygodniu, w pierwszy poniedziałek Wielkiego Postu spojrzeć na to inaczej? Trochę z góry, z dystansem, z perspektywy tej Miłości, którą nosimy przecież w sobie - Jego Miłości.

 

Dziś dostałam sms-a od dziennikarki, którą podziwiam od lat, która jest moją idolką. Poprosiła o moją książkę z autografem. Ona mnie. Odpisałam, że w życiu bym nie uwierzyła, że kiedyś dostanę takiego smsa właśnie od niej. Ona na to, że takie jest właśnie życie: nieprzewidywalne.

 

Bo takie przecież jest. Codziennie może zdarzyć się coś, co całkowicie nas odmieni. Jedna chwila, decyzja, spotkanie. Jak w przyrodzie. Ciemne chmury pewnego ranka zwyczajnie przechodzą, ale też w środku słonecznego dnia nagle może spaść grad. I to lodowy. Takie też jest życie. W jednej chwili nasze marzenia mogą runąć w gruzach. W jednej zacząć się budować na nowo. Życie codziennie odradza się w nas dzięki Jego łasce. Dlatego mimo zawirowań staram się nie stracić tej perspektywy. Zamykam oczy i przypominam sobie o kierunku, który jest dobrem i światłem, o tej małej myszce pod stopami i bezkresie nieba. W tym Wielkim Poście, kiedy tyle słów o kuszeniu na pustyni, podstępach zła i o walce staram się nie dać się wkręcić, nie zgubić tej perspektywy.

 

Znów wstanie poniedziałek i tyle obowiązków, spraw, tyle przecież do zrobienia. To prawda. Ale  oprócz tego tyle nowych możliwości. Ktoś po kim bym się nawet nie spodziewała, zaskoczy mnie miłym smsem, serdecznością, zrobi dla mnie coś pięknego. Znów wstanie poniedziałek i znowu się o coś wkurzę. Coś się nie uda, coś skończy, może trzeba będzie zrobić kilka kroków wstecz. I co z tego.

 

Przecież póki żyjemy, wszystko jest możliwe. Codziennie nowy początek. Dobro niezmiennie silniejsze od zła, miłość większa od strachu, a On codziennie daje nam swoją łaskę od nowa.  Może to my uratujemy kogoś. Może to ktoś nas dziś w końcu uratuje. Może zrobimy kolejny ważny krok w stronę prawdy, dobra, dojrzałości, nad przepaścią której baliśmy się od lat, w stronę wolności.

 

"Tak, dobroć i łaska pójdą w ślad za mną

przez wszystkie dni mego życia" (Ps 23,6)

 

Najpiękniej o wolności, odradzaniu się z porażek, sile dobra i miłości i perspektywie życia pełnego możliwości w kazaniu ojca Roberta Głubisza OP do odsłuchania w kazaniach służewskich z pierwszej niedzieli Wielkiego Postu. Nagranie z 9.30.

 

Polecam bardzo do odsłuchania do kawy porannej, kromki pachnącego chleba z masłem albo w korku. Zanim ten dzień nas zaskoczy, zapędzi, zagłuszy serce i marzenia, przytłoczy, kiedy nad nami przecież całe bezkresne niebo.

 

A siostry oczywiście modlą się za tego taksówkarza i kto wie, co też jego dziś spotka.

 

Katarzyna Olubińska - dziennikarka "Dzień dobry TVN", autorka cyklu "Kobieta w religiach świata" oraz bloga i książki  "Bóg w wielkim mieście".  Wpis ukazał się pierwotnie na blogu Bóg w wielkim mieście

 

 

 

Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.65

Liczba głosów:

23

 

 

Komentarze użytkowników (2)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MarzenaD 13:50:42 | 2017-03-08
Zerkałam często na bloga p. Katarzyny, na jej stronę fb- daje "coś" dobrego. Dobrze, że pojawiła się na deonie. Na świetny sposób komunikacji, przekazu- łączy, nie dzieli. Dobry człowiek. 

Oceń 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

AS21_L3 21:33:00 | 2017-03-06
Fajny tekst, napawa optymizmem, polepszył mi samopoczucie. Fajnie jest spotykać ludzi, którzy mniej narzekają i mają w sobie ten zrównowazony optymizm.

Oceń 23 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?