Kościół potrzebuje świadków, a nie klientów

Posłaniec

Co znaczy dzisiaj być świadkiem Jezusa Chrystusa? Jak świadczyć o Jego Ewangelii? Jak wytrwać w wierze pośród niechęci i prześladowań?

 

Słyszałem ostatnio tragikomiczną historię. Wykładowca analizuje ze studentami wiersz. Dochodzą do wersu, w którym jest mowa o trzydziestu monetach. Z czym wam się to kojarzy? – pyta profesor. Po chwili ciszy jeden ze studentów stwierdza: No, chyba chodzi o 30 srebrników Judasza. Brawo! – wykrzykuje wykładowca. – A jak do tego doszedłeś? Na to pada odpowiedź: Czytałem niedawno „Kod Leonarda da Vinci”. Byłoby to całkiem śmieszne, gdyby nie było tak bardzo smutne. Mam pisać o byciu świadkiem we współczesnym świecie. Obawiam się jednak, czy to piękne słowo „świadek” nie kojarzy się młodym ludziom przede wszystkim ze świadkiem sądowym. Ale nie traćmy nadziei!

 

Świadek Ojca


Słowa „wiara” i „wierzyć” nie są jednoznaczne. Używa się ich w różnych znaczeniach. Niekiedy mówimy o wierze w sensie przypuszczenia, przyjmowania czegoś jako prawdopodobne. „Wierzyć” oznaczałoby w powyższym przypadku „wyrażać opinię, której nie jest się do końca pewnym”. Czymś innym jest wiara chrześcijańska. Wierzący nie mówi: Uznaję za prawdopodobne, że Jezus jest moim Zbawicielem, ale stwierdza z całym przekonaniem, że Jezus jest Panem. Wiara nie jest pewnością w sensie matematycznym czy też czymś bezpośrednio doświadczalnym, ale jest pewnością w sensie egzystencjalnym i jako taka jest zaufaniem, na którym budujemy życie. Innymi słowy, wiara chrześcijańska nie polega na przyjmowaniu jakiejś nauki jako prawdopodobnej, ale jest zaufaniem do świadka, świadczącego o rzeczywistości, do której nie mamy bezpośredniego dostępu.


Pomiędzy wierzącym a przedmiotem (treścią) jego wiary znajduje się świadek, który dla wierzącego jest wiarygodny. Ważne jest, w co wierzymy, ale jeszcze ważniejsze, komu wierzymy – powiedział w maju 2006 roku na krakowskich Błoniach Benedykt XVI. Chrześcijaństwo zasadza się na wierze w Jezusa jako Świadka jedynego Boga. Apostołowie uwierzyli w Jezusa, to znaczy uznali go za autentycznego Świadka Boga Ojca. Momentem kluczowym uznania świadectwa Jezusa było Jego zmartwychwstanie, które ukazało w nowym, przekonywującym świetle słowa i czyny Mistrza z Nazaretu. Co więcej, ci, którzy uwierzyli Jezusowi-Świadkowi, sami poczuli się wezwani do kontynuowania tegoż świadectwa. W ten sposób od Świadka Jezusa poprzez Apostołów i kolejnych świadków orędzie chrześcijańskie głoszone jest od dwóch tysięcy lat.

 

Świadectwo świętych i męczenników


Krew męczenników posiewem chrześcijan – powiedział żyjący na przełomie II i III wieku Tertulian. Niewątpliwie, oddanie życia za wiarę jest szczególnie przemawiającym świadectwem, które – paradoksalnie – przynosi owoce wprost odwrotne do zamierzonych przez prześladowców. W liturgii Kościoła zaraz po Narodzeniu Pańskim przypada wspomnienie pierwszego męczennika, św. Szczepana. Wyrzucili go poza miasto i kamienowali, a świadkowie złożyli swe szaty u stóp młodzieńca zwanego Szawłem – czytamy w Dziejach Apostolskich (7, 58). Po zabiciu Szczepana wybuchło prześladowanie uczniów Jezusa w całej Jerozolimie. Nie zniszczyło ono młodego Kościoła jerozolimskiego, ale sprawiło, że rozproszeni prześladowaniami uczniowie zaczęli głosić Dobrą Nowinę w innych miejscowościach. A Szaweł, który z początku siał grozę i dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich (Dz 9, 1), stał się Pawłem, Apostołem Narodów.


Po męczennikach przyszli wyznawcy, którym nie było dane oddać swego życia za wiarę, ale wyróżnili się w jej wyznawaniu, często pośród niezrozumienia i prześladowań. Myliłby się jednak ten, kto sądziłby, że męczeństwo chrześcijan miało miejsce jedynie w pierwszych wiekach. Okazuje się, że najwięcej chrześcijan zginęło za wiarę w wieku dwudziestym. Komunistyczne, nazistowskie i antychrześcijańskie ideologie minionego stulecia były przyczyną śmierci większej liczby chrześcijan niż okrucieństwo pogańskich cesarzy wysyłających uczniów Jezusa na pożarcie lwom. W liście apostolskim Novo millennio ineunte, wydanym na zakończenie Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, Jan Paweł II napisał: Z okazji Roku Świętego uczyniono też wiele, aby zgromadzić cenne pamiątki Świadków wiary XX wieku. Wspominaliśmy ich uroczyście 7 maja 2000 r. wraz z przedstawicielami innych Kościołów i Wspólnot kościelnych w sugestywnej scenerii Koloseum, które jest symbolem dawnych prześladowań. Tego dziedzictwa nie wolno roztrwonić, ale trzeba je uczynić przedmiotem nieustającego dziękczynienia i wytrwałego naśladowania (nr 7).

 

Prześladowani i zapomniani


Jakiś czas temu ukazał się raport organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie (Kirche in Not) o prześladowaniach chrześcijan w latach 2005-2006 zatytułowany Prześladowani i zapomniani. Autorzy tego opracowania stwierdzają: Głównym celem niniejszej książki jest potwierdzenie słuszności tezy, że chrześcijanie są prawdopodobnie najbardziej prześladowaną grupą religijną na świecie. Z raportów wynika, że co roku z przyczyn religijnych zabijanych jest 170 tysięcy chrześcijan. Szacuje się, że w minionym wieku 45 milionów chrześcijan zginęło jako ofiary nienawiści na tle religijnym. (…) W ponad 50 krajach na całym świecie chrześcijanie stają w obliczu poważnych, a czasem śmiertelnych zagrożeń z powodu swojej wiary (s. 8). Raport omawia sytuację chrześcijan w różnych krajach świata przytaczając dane oraz opisując konkretne wydarzenia.

 

1 2  
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.64

Liczba głosów:

33

 

 

Komentarze użytkowników (14)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

krzysztofbaranowski 22:49:54 | 2013-07-15
Nie ma czegoś takiego jak islam wojujący czy radykalny, tak jak nie ma islamu umiarkowanego. Islam to islam, również ten w Polsce jest wrogo nastawiony do chrześcijan, o czym świadczy wydany przez Ligę Muzułmańską "Dialog muzułmańsko-chrześcijański", w którym w perfidny sposób podaje się kłamliwe tezy dotyczące naszej wiary. Ów dialog jest monologiem pisanym przez muzułmanina, który "udowadnia", że tylko islam jest prawdą. Polecam czytanie tej książki z teologiem lub księdzem. Od razu wyjdzie szydło z worka. Znam islam. Byłem na hadź, znam wspólnotę islamską /również tatarską/ w Polsce. Dialog jest trudny. Dla chrze ścijanina Bóg jest Miłosierny, szanujący wolną wolę człowieka, gdy w islamie Bóg podporządkowuje sobie człowieka, czyni tylko narzędziem. Bóg islamu jest mi obcy i dlatego nie daję mu swojej wiary. Wierzę w Jednego Boga w Trójcy Jedynego.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~szary 17:58:00 | 2010-05-13
~drażliwy, dzięki za link. B. ciekawe. Trzeba pamiętać, że my także jesteśmy Kościołem,  nie spychajmy wszystkiego na księży ,im też może być ciężko czasami. Jest też wielu wspaniałych księży(np. OO.Jezuici :) ).Co musiała przejść Joanna d'Arc? ale została nawet świętą.   Wierzymy dzięki Ewangelii i żywemu Słowu,nie dzięki -czy wbrew(?) księżom.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

brat_robot 15:57:19 | 2010-05-13
Racja, bo zazwyczaj wierzy się wbrew a nie dzięki księżom i biskupom.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

m0cna 09:10:29 | 2010-05-13
Córka ma w piątek egzamin dopuszczający do sakramentu bierzmowania , ksiądz katecheta pyta ich , straszy , prawie wyzywa .... i niestety będą z nich tylko klienci .... ślub, chrzest , komunia dziecka , pogrzeb , a gdzie doświadczenie wszechogarniającej Miłości , gdzie świadomość uczestnictwa we wspaniałym CUDZIE jakim jest życie , gdzie świadomość zmartwychwstania ???? gdzie ???

~przekorny, nie zrozum mnie źle - nie usprawiedliwiam tu księdza katechety. Ale na to czy Twoja Córka będzie tylko klientką w Kościele, czy też świadkiem wiary, Ty masz o wiele większy wpływ niż ksiądz katecheta. Jeżeli Ty ją dobrze formujesz, wychowujesz, to katecheta tego tak łatwo nie zniszczy.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~drażliwy 22:32:06 | 2010-05-12
Kościół w Polsce jest letni, zinstytucjonalizowano nawet spontaniczność. Dlatego trudno tu być świadkiem. Piękne świadectwo działania Ducha Świętego znalazłem dziś na stronie audycji "Pocieszenie i strapienie" Radia Plus Warszawa:www.pluswarszawa.pl/ Opowiada o swoim nawróceniu i modli się Amerykanka Marija Vadija. Warto to przeżyć  ;)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~szary 21:22:06 | 2010-05-12
Panowie,zostańcie biskupami,to będziecie zmieniać zasady:)

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Alonzo 21:16:19 | 2010-05-12
Ale to wszystkim odpowiada jedni płacą drudzy świetnie na swojej "posłudze" wychodza

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~drażliwy 21:09:19 | 2010-05-12
Córka ma w piątek egzamin dopuszczający do sakramentu bierzmowania , ksiądz katecheta pyta ich , straszy , prawie wyzywa .... i niestety będą z nich tylko klienci .... ślub, chrzest , komunia dziecka , pogrzeb , a gdzie doświadczenie wszechogarniającej Miłości , gdzie świadomość uczestnictwa we wspaniałym CUDZIE jakim jest życie , gdzie świadomość zmartwychwstania ???? gdzie ???
Księża chcą zabłysnąc przed biskupem i pokazać jakie mają wymusztrowane owieczki. Może lepiej byłoby robić bieżmowanie poza rodzimą parafią, wtedy więcej byłoby Ducha a mniej "pokazuchy".

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~gosc 20:47:41 | 2010-05-12
 Najlepiej zlikwidowac te religijne uslugi w parafialnej kancelari lub uslugi zamienic na swiadectwo.

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

andreas 20:27:07 | 2010-05-12
Tekst i nauka bardzo dobre.
W dzisiejszym świecie zmaterializowanym do absurdu, "być świadkiem" to czyn wydaje się heroiczny.
Tyle tylko, że alternatywy do zbawienia nie ma.

Oceń odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook