Dlaczego księża odchodzą z kapłaństwa?

(fot. shutterstock.com)

Poczucie powołania, seminarium, sześć lat nauki, formacji, duchowości i przygotowania. Święcenia, pierwsza parafia, kolejna i koniec. Dlaczego księża postanawiają "zrzucić sutannę"?

 

Bywa jednak, że księża odchodzą z kapłaństwa...

 

Za czasów mojego dzieciństwa czy młodości wystą­pienia księży były niezwykle rzadkie. To był ewe­nement, skandal na cały kraj. Dziś odejścia wydają się czymś tak zwyczajnym jak wysiadanie z tramwa­ju. Ktoś jedzie, jedzie, nagle tramwaj się zatrzymuje, a on mówi: "Wysiadam". Decyzję taką ma tłumaczyć chęć zerwania z podwójnym życiem. Nawet dziś słyszałem taki argument. Czy nie jest to zbyt łatwe usprawiedliwienie? Nieraz ksiądz nie podejmuje wysiłku, by ratować swoje kapłaństwo: brakuje roz­mów z przełożonym czy biskupem.

 

Moim zdaniem przyczyną tego jest to, że tak na­prawdę nie traktuje się poważnie modlitwy i życia duchowego. Kleryk w seminarium prowadzi po­głębione życie duchowe, a po święceniach wpada nagle w wir pracy i świecki styl życia. Brakuje mo­dlitwy i troski o drugiego człowieka, który jest w po­trzebie. Za dużo jest natomiast dobrobytu, skupienia na sobie i realizacji siebie. W moim odczuciu by­cie kapłanem polega też na tym, by nie myśleć za dużo o sobie. Kapłaństwo to trudna szkoła wyzby­wania się egoizmu i narcyzmu, uświadamiania so­bie, że to ja jestem dla ludzi, a nie ludzie dla mnie. Jeżeli odpowiednio ustawimy nasze kapłaństwo, to będziemy wiedzieć, że najważniejszy jest Chrystus i wszystkie inne sprawy muszą być temu podpo­rządkowane. A w codzienności Chrystus przychodzi do nas w drugim człowieku. Inaczej nasze kapłań­stwo nie będzie autentyczne.

 

>>Przeczytaj także: Dlaczego księża zrzucają sutannę? [WYWIAD]<<

 

Mówi o tym często także papież Franciszek, ale niektórzy księża uważają, że zbytnio ich krytykuje…

 

Tymczasem papież stawia księżom konkretne wyma­gania. Demaskuje ich egoizm, hedonizm, niestety tak­że chciwość na pieniądze, przed którą bardzo często przestrzega. Dlatego niektórym księżom się to nie po­doba. Urządzili sobie wygodne życie, a tu nagle pa­pież ich obnaża i krytykuje. Na szczęście są też inni księża. Znam proboszcza jednej z podwarszawskich parafii, który zachęca młodych ludzi do pomocy po­trzebującym. Organizuje wsparcie w postaci węgla czy drewna na opał, paczek ze środkami czystości, z żywnością. Wie, kto w parafii jest najbardziej po­trzebujący, i zainicjował akcje pomocowe, w które młodzież bardzo chętnie się włącza. Proboszcz pod­dał im pomysł i pchnął prace do przodu. W ten sposób uwrażliwia młodych na realizację konkretnego dobra.

 

Wywiad pochodzi z książki "Zawsze kochałem życie"
 
Jerzy Zakrzewski SJ - teolog, tłumacz dzieł Hansa Ursa von Balthasara, przez wiele lat chorował na stwardnienie rozsiane. Zmarł w 2016 r. w wieku 70 lat. 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.37

Liczba głosów:

19

 

 

Komentarze użytkowników (22)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

Agamemnon 23:27:02 | 2016-10-26
Kapłan (wg mojej subiektywnej wizji) winien być mężem modlitwy nieustającej( bezsłownej, duchowej). Modlitwa stanowi tło do działania, nieustannego działania. Aby działać skutecznie potrzebne jest stosowanie  metodyki  ustawicznego kształcenia się ( stosowanie zasady komeńskiego). Po co odchodzić od kapłaństwa, skoro wybrało się taką drogę. Lenistwo trzeba zamienić na ustawiczną pracę, nic ponadto. Kapłan oczytany i nieustanne pracujący, to postrach dla Złego.

Oceń 7 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

miroslav.petrovskij 20:46:10 | 2016-10-26
Odchodza nietylko bo sami cos tam na rozrabiali, ale tez dlatego,ze czasami biskupi sa zaslepieni wlasnym ego,wladza, i niszcza co jest dobre

Oceń 11 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

aneta2 17:03:44 | 2016-10-26
Może gdyby księża nie bali  się tak kontaktu,  a nawet przyjaźni z parafianami,  w szczególności - z rodzinami? Coś więcej niż 10-ciominutowa wizyta kolędowa, częściej -  mogłoby być z wielkim pożytkiem dla obydwu stron. Tyle dylematów moralnych, duchowych problemów (ludzzie szukają pomocy w necie), marzeniem by było móc porozmawiać przy  kawie... A i ksiądz nawiazując bliższe relacje miałaby chociaż namiastkę bycia w rodzinie. Samotność bywa nie do udźwignięcia. Szkoda, bo tak potrzebujemy siebie nawzajem. Tacy  sami, a ściana między nami...

Oceń 24 1 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

wika90 16:41:42 | 2016-10-26
W każdym powołaniu mogą pojawić się wątpliwości.

Oceń 7 3 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Bazyli 14:48:48 | 2016-10-26
Bo przejrzli na oczy.  Przecież wiara w mity nie może być traktowana na poważnie. Księża poznaja sposoby manipulacji i wyłudzania pieniedzy i ze wstydu odchodzą

Oceń 4 26 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Wow Ras 14:19:55 | 2016-10-26
Przyczyn może być bez liku, jednak myślę, że najważniejsze to zatrzymanie w rozwoju i dojrzewaniu kandydata do kapłaństwa, przez poddanie go indoktrynacji instytucjonalno-administracyjnej - tzw wychowanie do pełnienia roli funkcjonariusza/urzędnika 24/7/365, gdzie interes instytucji jest ponad interes jednostki; to w połączeniu z deficytami pochodzącymi z domu rodzinnego daje w efekcie bardzo słabą jednostkę, niesamodzielną, uzależnioną, zniewoloną, podatną na kryzysy, a w ostateczności prowadzi do podwójnego życia, lub życia w fałszu, cyniźmie i hipokryzji. Co odważniejsi decydują się jednak na heroiczny krok zmierzając do oczyszczenia, jakim jest zerwanie z tym światem (kapłańskim), który sprawia im ogromny ból. Bardzo trudna sytuacja, nadająca się na terapię u doświadczonego psychoterapeuty.

Oceń 8 3 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

marielle 10:44:08 | 2016-10-26
Może tak być, że odchodzący ksiądz ma taki kryzys modlitwy, na jaki inni księża są mniej wrażliwi. Chodzi mi o dużą ilość modlitwy brewiarzowej i innej, a potem już dzień się kończy i przychodzi następny podobny. Obowiązująca ilość często siłą rzeczy zaczyna przeważać nad jakością. Taka codzienność zamiast przybliżać może oddalać od Boga.
Potrafię sobie bez problemu wyobrazić  świetnego księdza, który odmawia, ale z zaangażowaniem, brewiarz tylko raz w tygodniu, a w inne dni np. czyta dłuższe fragmenty Pisma Świętego, nie tak jak to jest w brewiarzu - króciutkie fragmenty wyrwane z kontekstu, może też wtedy znaleźć czas na wyciszenie, codzienną kontemplację czy rozmyślania, albo jakieś mocne zaangażowanie apostolskie. Wcale to nie oznacza słabego życia duchowego, daje raczej większą różnorodność i dynamizm wiary, a serce może jak najbardziej być gorące. 

Oceń 5 7 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

Andrzej-L 09:25:46 | 2016-10-26
Odchodzą z tego samego powodu, z którego rozpadają się małżeństwa - z barku miłości !
​... każda miłość wymaga ofiary, rezygnacji z siebie, umierania dla siebie - życia dla kogoś.

​Dlaczego zjawisko to nasiliło się w tych czasach ? .... bo mylimy zakochanie (emocje) z miłością ... no i dlatego, że (generalnie patrząc) są to czasy panoszenia się samolubstwa : masz prawo, jesteś niezależny, jesteś wolny , nie mają prawa ci zabronić, kazać, a nawet sugerować itd. - to hasła na które dajemy się złapać... jak rybki na plastikową przynętę.  Pod tymi hasłami czai się ten z rogami, któremu o to chodzi, abyśmy byli zapatrzeni w siebie.

Oceń 44 1 odpowiedz

Pokaż więcej komentarzy

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?
Zaloguj przez Facebook