Bóg mający czas dla ludzi

(fot. shutterstock.com)

Bóg objawiony i ukryty - taki jest Bóg Adwentu. Dlatego objawienie nie jest ideologią, czystą wizją, ale jest słowem, które otwiera bezkresne ścieżki wiecznej Ciszy.

 
 
Człowiek poszukuje Boga, ale Bóg także poszukuje człowieka. Świadczy o tym Ewangelia Jezusa: Bóg, którego On zwiastuje, jest Bogiem adwentu, Bogiem, który ma czas dla człowieka. Jest Bogiem, który przychodzi, a raz przybyły, otworzył drogę, rozpalił nadzieję oczekiwania. Dlatego w tradycji chrześcijańskiej przyjście Boga w historii uważane jest za revelatio, objawienie: jest ono ujawnieniem się, przyjściem, które otwiera drogę, ukazaniem się, które przyciąga człowieka.
 
W ostatnich wiekach teologia chrześcijańska interpretowała objawienie przede wszystkim jako "otwarcie", całkowite pokazanie się. W ten sposób przyjście Boga było często pojmowane jako całkowite odsłonięcie się. Bóg wydaje się w nasze ręce: historia - jak stwierdził Hegel - jest niczym innym, jak tylko curriculum vitae Dei, pielgrzymowaniem Boga, aby stać się sobą.
 
Nietzsche stwierdził, że "Bóg ten stał się dla samego siebie przejrzysty i zrozumiały w czaszce mózgowej Hegla" - takie właśnie jest przesłanie nowoczesnych ideologii we wszelkich jej przejawach: zredukować Boga do świata. Jest to jednak czymś dokładnie odwrotnym w stosunku do przesłania chrześcijaństwa: interpretacja objawienia jako całkowitego pokazania się, jako bezwarunkowego otwarcia się, jest największą pomyłką, jakiej można się dopuścić w stosunku do tej tajemnicy.
 
Trzeba zatem koniecznie uwolnić się od radykalnego nieporozumienia, odnoszącego się do pojęcia objawienia. Ponieważ revelatio jest zdjęciem zasłony, ale jest także ukryciem się. Revelatio jest także intensyfikacją velatio, czyli powtórnym zakryciem. Tym właśnie jest adwent Boga w naszych słowach, w naszym ciele: objawiając się.
 
Odwieczny nie tylko wypowiedział siebie, ale także tym bardziej zamilkł. Objawiając się, Bóg się zakrywa. Komunikując siebie - ukrywa się. Mówiąc - milczy o sobie. Mistrz pragnienia, Bóg, jest tym, który dając siebie samego, jednocześnie się ukrywa. Bóg jest tym, który zabierając ci serce, ofiarowuje się ciągle nowy i odległy. Bóg objawiony i ukryty - taki jest Bóg Adwentu.
 
Dlatego objawienie nie jest ideologią, czystą wizją, ale jest słowem, które otwiera bezkresne ścieżki wiecznej Ciszy. Przeczucie to jest znane już od początków wiary chrześcijańskiej, która uznaje Chrystusa za "Słowo, które wyszło z milczenia" (Św. Ignacy Antiocheński). Trwa ono w niezmienionej postaci w tradycji wiary, zwłaszcza w świadectwach mistyków.
 
Św. Jan od Krzyża w jednej ze swoich Zasad miłości pisze: "Jedno Słowo wypowiedział Ojciec, Słowo, którym jest Jego Syn, i to Słowo wypowiada nieustannie w wieczystym milczeniu; w milczeniu też powinna słuchać go dusza".
 
Miejscem i początkiem Słowa jest Milczenie. Owo Boże Milczenie - językiem Nowego Testamentu - nazywamy Ojcem. Ojciec stwarza Słowo, Syna. Przyjmiemy Słowo, jeśli słuchając Go, będziemy Je rozważać w odniesieniu do Milczenia, od którego pochodzi. Prawdziwe posłuszny Słowu jest ten, kto "zdradza" Słowo, kto nie zatrzymuje się nad literą, ale rozważając Słowo, zagłębia się w Nim, aby wkroczyć na ścieżki Milczenia.
 
Objawienie chrześcijańskie mówi nam, że Bóg jest Słowem, Bóg jest Ciszą. Słowo jest i pozostaje jedyną drogą dostępu do Ciszy Boga, do niewyobrażalnego miejsca, w którym zostaniemy "zawieszeni", jakby przybici do krzyża. Będziemy kochać Słowo, będziemy prawdziwie Go słuchać wtedy, gdy wykroczymy poza Nie, aby nieustannie i wytrwale poszukiwać i dążyć w kierunku głębi Ciszy.
 
Nauczyli nas tego nasi ojcowie w wierze: lectio divina, ruminatio Verbi są drogą do tego, aby nauczyć się w Słowie słuchać Ciszy, od której Ono pochodzi, przestrzeni, którą Ono otwiera. Wierzyć w Słowo adwentu będzie zatem znaczyło pozwolić, aby Słowo, otwierając ścieżki Ciszy, udzieliło nam tej Ciszy i aby otwarło nas na wypowiedzenie w Duchu słów życia.
 
Nie wolno zatem nigdy wypowiadać Słowa, uprzednio nie przebywając na ścieżkach Ciszy. W ten sposób Słowo znajduje się niejako pomiędzy dwoma wymiarami Ciszy: tej, z której pochodzi, i tej, do której zmierza. Przyjmę Boga adwentu, Boga Słowa, jeśli w tym Słowie odnajdę drogę do przestrzeni Ciszy i jeśli krocząc w Nim i przez Nie po ścieżkach Ciszy, pozwolę, aby to Słowo zamieszkało we mnie, aby się powtarzało we mnie, aby wypowiedziało się w ciszy, jaka trwa we nie, abym ja sam stał się miejscem spoczynku Słowa, miejscem, w którym Słowo chce trwać, jak w dziewiczym łonie Kobiety, która powiedziała "tak" tajemnicy Adwentu.
 
 
 
Wspomóż Nas

Twoja ocena:

Średnia ocen:

4.71

Liczba głosów:

28

 

 

Komentarze użytkowników (10)

Sortuj według najnowszych

Zgłoś do moderacji

MR 14:39:20 | 2014-12-02
"Słowo jest i pozostaje jedyną drogą dostępu do Ciszy" A czy w swoim milczeniu nie możemy dostąpić do Ciszy? Zwłaszcza gdy tak często mieszamy nasze słowa ze Słowem. 

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Gabriela 12:18:39 | 2014-12-02
Wchodząc w Ciszę otwieram się na Słowo, a Słowo mnie przyjmuje. Fiat ... Tak, stać się miejscem spoczynku Słowa to prawdziwe ŻYCIE!

Oceń odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~rafi 12:17:56 | 2014-12-01
Bóg nieraz milczy, ale jest zawsze blisko. Blisko sercem. Jeśli mówi, przemawia do serca.

Ludzie, którzy mówią, są często tylko fizycznie blisko nas.

Oceń 4 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Krikri 11:20:16 | 2014-12-01
Adwent zawsze kojarzył mi się z czasem ciszy wewnętrznej, poszukiwaniem pokoju w sercu i spotkaniem z sobą samym. To chyba klimat zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia sprawia, że instynktownie ale również na drodze wiary czuję szczególną obecność i bliskość Boga w osobie i Ewangelii Jezusa Chrystusa, bliskość Boga w drugim człowieku oraz w sobie samym. Każda dobra myśl, każdy gest szacunku i miłości względem drugiej osoby, ciepłe słowo, uśmiech, jest znakiem powiewu Ducha Świętego w sercu człowieka. Pochylenie się w zadumie pełnej akceptacji i zgody na swoje życie, dobre myśli dające nadzieję, cisza i pokój w sercu to oczekiwany owoc Adwentu.
Chciałoby się powiedzieć, że Chrystus przychodzi do naszego serca na drodze Adwentowej ale On już tam jest, zawsze był tylko zasłonięty sprawami pozornie ważniejszymi, zabieganiem, hałasem zewnętrznym, sercem przywiązanym do przemijających świecidełek tego świata. 

Czas się zatrzymać, dać Bogu czas, dać sobie czas, dać czasowi czas… Nie próbując wszystkiego zrozumieć, wszystkiego rozwiązać, wszystko zaplanować. W życiu nieustannie biegamy, gonimy koniec swojego ogona, zżera nas stres, wciąż chcemy więcej, wydaje nam się, że od nas wszystko zależy. A sprawy naprawdę ważne pozostają zaniedbane, zignorowane, osierocone…
Potrzebny nam jest błogosławiony czas zatrzymania się w naszym życiu, nabrania do niego dystansu i spojrzenia na nie oczyma Boga. Z miłością, dobrocią ale również w  prawdzie. I odpowiedzieć sobie na pytania: kim jestem, dokąd zmierzam, jakie są moje priorytety w życiu i dokąd one mnie zaprowadzą. Ogromna mądrością życiową jest dostrzeganie konsekwencji w przyszłości moich obecnych zachowań, decyzji, wyborów…

life4jezus.blogspot.com

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~R.B. 22:30:11 | 2011-11-28
Rewelatio i velatio
Niesamowite! W Wielkim Poście jest dokładnie odwrotnie, kiedy na dwa tygodnie przed Paschą zasłania się krzyż i Ukrzyżowanego – velatio, aby potem objawił się w Zmartwychwstaniu - revelatio. Może tutaj trzba szukać źródła tego zwyczaju?

Oceń 1 1 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Magellan 13:16:42 | 2011-11-28
do ~R,
przeczytaj proszę kilka razy z uwagą tekst do rozważań...
Pewne prześlizgnęłaś/-eś wzrokiem po tekście stąd taki, a nie inny jeden wyraz pojawił się kometarzach...
~t, dziękuję za przytoczenie Hansa Ursa von Balthasara: "Człowiek pragnie kierunku/ku górze/, Słowo jednak odwrotnie-chce schodzić w dół. W ten sposób spotkają się ze sobą w połowie drogi, pośrodku, w miejscu pośrednika- Chrystusa."  To żadne "takie tam"  - po prostu bardzo dobre tu  i teraz.
Sam Balthasar ma trwałe dziedzictwo jako jeden z najważniejszych teologów katolickich z 20 wieku, o ogromenj erudycji;  ceniony przez Ratzingera (ob. papieża Benedykta XVI).
 >>> [...Kiedy już zgodził się przyjąć  kapelusz kardynalski, był z tego niezadowolony, gdyż  uważał, że na niego nie zasłużył. Powiedział wtedy, że liczy na rychłą śmierć (przed uroczystością). --> zmarł na dwa dni przed konsystorzem]<<

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~t. 09:33:00 | 2011-11-28
"Człowiek pragnie kierunku/ku górze/, Słowo jednak odwrotnie-chce schodzić w dół. W ten sposób spotkaja się ze sobą w połowie drogi, pośrodku, w miejscu pośrednika- Chrystusa. "(hans urs von balthasar)
takie tam... zanlazłam, dobre na adwent;)

Oceń 2 odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~R 11:22:49 | 2010-11-30
Nudy.

Oceń 4 Pokaż odpowiedzi odpowiedz

Zgłoś do moderacji

~Sigma 15:09:05 | 2009-12-28
Kolejny świetny tekst na ten czas. Dzięki!

Oceń 2 odpowiedz

Facebook @portalDEONTwitter @deon_plYouTube @portalDEONplInstagram @deon_plKontakt

Logowanie

 
Opcja umożliwiająca automatyczne logowanie w serwisie przy kolejnej wizycie. Jest aktywna do momentu wylogowania.
zarejestruj się zapomniałeś hasła?